Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Pylon Audio Diamond Monitor 18 mkII

Pylon Audio Diamond Monitor 18 mkII

Producenci sprzętu grającego lubią chwalić się swoimi szczytowymi osiągnięciami, jednak w ofercie każdej firmy kluczową rolę pełnią modele, które po prostu najlepiej się sprzedają. To one zapewniają fundusze na dalszy rozwój i wskazują projektantom, jakie pomysły najbardziej podobają się klientom. W ostatnim czasie Pylon Audio mocno pracuje nad zestawami głośnikowymi z wysokiej półki. Na przestrzeni kilku lat w katalogu polskiej manufaktury pojawiły się kolumny z serii Jasper, obejmującej już sześć modeli, potężne Ambery mkII, oldschoolowe Jade'y 20, które właśnie doczekały się większego braciszka, a także Emeraldy 25. W statystykach sprzedaży królują jednak Diamondy i absolutnie mnie to nie dziwi, ponieważ modele z tej serii łączą w sobie wszystko, czego szuka wielu melomanów - dyskretne, skromne, nienarzucające się wzornictwo, wysoką jakość wykonania, uniwersalne brzmienie, bezproblemową współpracę z szeroką gamą elektroniki, bogatą paletę wersji kolorystycznych i przystępną cenę. Może nie jest to sprzęt, którego sukces opiera się na jakichś wyjątkowych rozwiązaniach technicznych i który każdego dnia będzie umiał czymś zaskoczyć swojego właściciela, ale trudno mu wytknąć jakieś ewidentne minusy. Jeżeli tylko nie będziemy przesadnie oszczędzać na elektronice i wybierzemy model dopasowany do rozmiarów i akustyki naszego pokoju odsłuchowego, otrzymamy kolumny do wszystkiego. Jeżeli ktoś nadal nie rozumie, dlaczego Diamondy stały się takim hitem, nieodpłatnie wydam mu zaświadczenie o całkowitej nieznajomości zasad rządzących rynkiem sprzętu audio. Czy nowa generacja serii Diamond będzie kontynuowała tę historię? Aby tak się stało, polscy konstruktorzy musieli spełnić tylko jeden warunek - niczego nie zepsuć. A twierdzą, że to i owo nawet poprawili. Odważnie...

O tym, że im się udało, miałem okazję przekonać się, testując Diamondy 25 mkII. Smukłe podłogówki zachowały swój charakter, do mieszanki neutralności, uniwersalności i przyjemnego ciepła dodając coś ekstra w postaci podkręconej dynamiki, świetnej przejrzystości i trójwymiarowej sceny stereofonicznej. Stało się to możliwe, bo po dziewięciu latach od premiery pierwszych Diamondów Pylon Audio jest już trochę inną firmą. Manufaktura z Jarocina przeprowadziła się do nowej, imponującej hali, zwiększyła zatrudnienie, pozyskała nowych klientów branżowych, mianowała zagranicznych dystrybutorów, zaopatrzyła się w całą masę oprzyrządowania, a nawet zbudowała własną komorę bezechową. Wszystko to daje polskim projektantom możliwości, o jakich niespełna dekadę temu mogli tylko pomarzyć.

Drugim czynnikiem, który umożliwił poprawienie Diamondów jest rosnąca sprzedaż. Oznacza to coraz większe zamówienia u poddostawców, z których najważniejszymi są Scan-Speak i SEAS. Dla kogoś, kto kupuje od nich nie dziesiątki, nie setki, ale dziesiątki tysięcy głośników, skandynawscy specjaliści chętnie wyprodukują ich zmodyfikowane wersje. Dla producenta kolumn jest to swego rodzaju awans społeczny, a dla pracujących dla niego konstruktorów - duże ułatwienie. Korzystając z gotowych przetworników, musieli dopasowywać do nich obudowy i zwrotnice, ale na sporą część parametrów nie mieli żadnego wpływu. To trochę tak, jakbyście chcieli zbudować wymarzony dom, ale nie od zera, lecz na bazie istniejącego budynku, w którym nie można ruszyć ścian nośnych ani dachu. Teraz inżynierowie Pylona od razu dostają to, czego potrzebują, a to przekłada się na lepszy rezultat brzmieniowy.

Ostatnim aspektem, który nie tylko umożliwił wprowadzenie drugiej generacji Diamondów, ale taki krok na polskiej firmie wymusił, była jej rynkowa ekspansja na wschód, przy czym głównie mam tu na myśli Chiny i Indie. Klienci z tych krajów doceniali wzornictwo, jakość wykonania i brzmienie Pylonów, ale narzekali na ich możliwości dynamiczne. Tamtejsi melomani podobno się ze swoim sprzętem nie patyczkują, a to, co u nas uchodzi za wysoki poziom głośności, dla nich jest zaledwie cichym plumkaniem do obiadu. Aby nasze kolumny w pełni ich usatysfakcjonowały, musiały pozostać z grubsza takie same, ale grać odważniej i znosić duże obciążenia, nie roniąc choćby kropli potu. Dla nas może to być nieco dziwne, ale wystarczy spojrzeć na liczbę ludności obu tych krajów, aby uzmysłowić sobie, że gra jest warta świeczki. Gdyby nowe Diamondy spodobały się w Chinach i Indiach na tyle, że zamówiłaby je jedna na dziesięć tysięcy osób, oznacza to 285000 sprzedanych par kolumn.

Pylon Audio Diamond Monitor 18 mkII

Wygląd i funkcjonalność

Pierwsze monitory z serii Diamond miałem okazję testować w 2017 roku. Pamiętam, że zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie, grając zauważalnie szybciej i odważniej niż modele wolnostojące. Przyjąłem ten fakt z zadowoleniem, ponieważ zestawy podstawkowe powinny wykorzystywać swoje naturalne atuty i być zdolne do pracy w mniejszych pomieszczeniach, a nie ładować basem bez opamiętania. Później w najpopularniejszej serii Pylona zaszły drobne zmiany i oprócz monitorów wyposażonych w 18-cm głośniki nisko-średniotonowe wprowadzono mniejszy model bazujący na identycznych wooferach o średnicy 15 cm. Ów podział obowiązków zachowano również w drugiej generacji, dzięki czemu do wyboru mamy dwa modele podstawkowe - Diamond 15 mkII i Diamond 18 mkII. Według producenta "osiemnastki" są odpowiednie do pomieszczeń o powierzchni od 12 do 25 m². W przypadku "piętnastek" firma w ogóle nie podaje takiego przedziału. Można założyć, że jest to opcja przewidziana do małych i bardzo małych pokoi odsłuchowych lub jako kanał efektowy w systemach kina domowego. W serii Diamond znajdziemy bowiem głośnik centralny Diamond Center i subwoofer aktywny o jakże nieszablonowej nazwie Diamond Sub, więc jeśli jesteście zwolennikami multichannelu w takim klasycznym, wręcz audiofilskim wydaniu, z kolumnami stojącymi w wolnej przestrzeni, a nie zamontowanymi w ścianach i suficie, jak najbardziej możecie wziąć nowe Pylony pod uwagę.

Jakość wykonania jak zwykle nie pozostawia pola do krytyki. Klasa stolarki, precyzja spasowania poszczególnych elementów, drobiazgi takie jak porządne, wystające z obudowy gniazda, tabliczki znamionowe z ręcznie wypisywanymi numerami seryjnymi czy magnetycznie mocowane maskownice - wszystko to robi bardzo dobre wrażenie. Jeśli miałbym na coś narzekać, zastanowiłbym się, czy wprowadzenie nowej generacji Diamondów nie było dobrym momentem, by zmienić rodzaj forniru, jakim zostały wykończone. Wcześniej nie zwracałem na to uwagi, bo najczęściej dostawałem kolumny w wersji lakierowanej. Jeżeli lakier nas nie interesuje, do wyboru mamy właściwie tylko jeden fornir - dębowy. Zaraz, zaraz - powiedzą fani Pylona - przecież do wyboru jest mnóstwo wersji kolorystycznych, od czarnej i ciemnobrązowej po te bardzo jasne, w tonacji naturalnej brzozy lub klonu. Tak, tyle że owo wybarwienie polska firma uzyskuje poprzez pokrycie tego samego forniru dębowego olejowoskiem. Na zdjęciach to nawet działa, ale z bliska trochę zalatuje meblami z sieciówki. A przecież wiemy, że w stolarni Pylona powstają obudowy dla takich firm jak chociażby Audio Physic. Czy nowe Diamondy nie mogły otrzymać takiego forniru jak Classic 5, które opisywałem ponad sześć lat temu? Na pewno byłyby wtedy ciut droższe, ale ja bym z przyjemnością za takie wykończenie dopłacił. Skoro jednak takiej opcji nie ma, prawdopodobnie wybrałbym jakiś lakier (czarny mat prezentuje się rewelacyjnie), bo każda inna wersja zalatuje tanimi meblami. Dziesięć lat temu takie wykończenie było fajne i doskonale pamiętam, jak podobały mi się pierwsze Diamondy, szczególnie biorąc pod uwagę ich ówczesne ceny. Klienci wymagają jednak coraz więcej i odnoszę wrażenie, że dziś trzeba się bardziej postarać.

Najważniejsze z punktu widzenia audiofila pozostaje to, że polska manufaktura przyłożyła się do tematu, który z technicznego punktu widzenia jest najważniejszy. Mowa oczywiście o przetwornikach. Nie dość, że wykorzystano znakomite głośniki uznanych skandynawskich producentów, to jeszcze jeden z nich został poddany fabrycznemu tuningowi. Wysokie tony odtwarza ulepszona wersja tweetera znanego z poprzednich Diamondów, D2010/852100, czyli miękka kopułka z neodymowym układem magnetycznym, frontem z gumy komórkowej i podwójną komorą rezonansową. 18-cm głośnik nisko-średniotonowy to zmodyfikowana na życzenie inżynierów Pylona konstrukcja SEAS-a. Przetwornik ten wyposażony został w nieruchomy korektor fazy, co ma zapewnić wierniejsze odtwarzanie średnicy, eliminując przy tym podkolorowania jej wyższego zakresu spowodowane rezonansami pod kopułką. Na tym zresztą modyfikacje się nie kończą, ale do kwestii technicznych wrócimy później. W tym momencie chciałem jedynie zwrócić uwagę na to, że Pylon Audio jest obecnie jedną z nielicznych firm stosujących w swoich kolumnach przetworniki tej klasy. Jeszcze kilkanaście lat temu wszyscy zachwycali się, gdy producenci zestawów głośnikowych sięgali po wysokie modele Vify, Scan-Speaka, Peerlessa i SEAS-a. Później wiele manufaktur postanowiło pójść inną drogą, wykonując lub zamawiając przetworniki niedostępne dla innych. Lepsze, gorsze? Wszystko jedno. Grunt, żeby były nie do podrobienia. Tymczasem - nie wiem, może to pamięć płata mi figle - mam wrażenie, że takie Avanti III pogoniłyby kota dowolnym produkowanym obecnie kolumnom Audio Physica, a zastosowany w nich pierścieniowy tweeter Vify był znacznie lepszy niż głośnik HHCT, którego opracowanie z pewnością kosztowało niemiecką firmę kupę siana. Pylon wybrał pewne, sprawdzone rozwiązanie i chwała mu za to.

Opisywanymi monitorami zainteresują się melomani świadomi, że dysponując stosunkowo niewielkim pomieszczeniem, lepiej nie przesadzać z rozmiarami zestawów głośnikowych oraz ci, dla których ustawienie podłogówek w pokoju odsłuchowym stanowiłoby wyzwanie. Przyczyn może być wiele, jednak tą kluczową jest fakt, że często nawet przestronny salon musi pełnić wiele funkcji, od czasu do czasu zmieniając się w jadalnię, pokój zabaw dla dzieci, salę treningową, a nawet rezerwową sypialnię. Monitory są mniejsze, a dodatkowo do ich ustawienia zawsze można wykorzystać istniejące meble, takie jak chociażby komoda pod telewizorem. Wiadomo, że audiofile będą raczej dążyli do ustawienia głośników na specjalnych podstawkach, ale obstawiam, że w takich warunkach będzie pracować nie więcej niż 10-15% wszystkich wyprodukowanych par opisywanych kolumn. Potwierdzają to nawet dołączone do zestawu nóżki. Wyjęte z pudełka Diamond Monitory 18 mkII miały przyklejone od spodu małe, filcowe podkładki, a do maskownic przymocowano kopertę, w której znalazłem samoprzylepne, gumowe odbojniki. I choć firma proponuje bardzo dizajnerskie standy, nie ma możliwości połączenia tych dwóch elementów za pomocą śrub. Wycięte w środku, lekko pochylone ramki nie mają żadnych cokołów stabilizujących. Dla większości klientów takie rozważania pozostaną jednak w sferze czystej teorii, bo monitory od razu wylądują na komodzie pod telewizorem i sprawa zostanie uznana za zamkniętą.

Jeżeli wciąż stoicie na stanowisku, że wypisuję bzdury, a obrazki z kolumnami podstawkowymi stojącymi na kominkach, biurkach i regałach z książkami powstają wyłącznie na potrzeby kampanii marketingowych, proponuję zajrzeć na facebookową grupę fanów marki Pylon Audio. To, co można tam zobaczyć, z punktu widzenia hi-endowca przyzwyczajonego do widoku kabli pieczołowicie ułożonych na ceramicznych absorberach jest nie do pomyślenia, natomiast dla przeciętnego melomana to po prostu zbiór fajnych systemów za rozsądne pieniądze, zbudowanych tak, aby nawet nie ocierać się o audiofilskie absurdy. I dobrze, bo nie trzeba być światowej sławy szefem kuchni, aby kupić sobie porządny nóż ani zdobywać górskich szczytów, aby zaopatrzyć się w ciepłą kurtkę odporną na różne warunki atmosferyczne. Z zamieszczanych w owej grupie zdjęć jasno wynika, że niezależnie od przeznaczonego na kolumny budżetu dwa elementy są praktycznie pewne. Po pierwsze, głośniki będą ustawione niemal przy samej ścianie. 20-30 cm to poza kilkoma wyjątkami - przy czym mam wrażenie, że są to głównie zdjęcia ze sklepów i wystaw - maksimum luksusu. Po drugie, prawdopodobnie zostaną podłączone do sprzętu zdecydowanie słabszego i tańszego, niż na to zasługują. W tym drugim temacie mam wrażenie, że sytuacja systematycznie się poprawia. Niektórzy oczywiście wciąż wychodzą z założenia, że wystarczy kupić jakikolwiek amplituner lub system all-in-one za dwa tysiące złotych i fajrant, ale coraz częściej widuje się też Pylony współpracujące z całkiem porządnymi wzmacniaczami Atolla, Hegla, Yamahy, Roksana czy Fezza. Wyraźnie widać, że użytkownicy kolumn polskiej firmy chcą wyciskać z nich więcej. Jeżeli zaś chodzi o ustawienie i adaptację akustyczną pomieszczenia odsłuchowego, pewnych ograniczeń najwyraźniej nie da się przeskoczyć.

Opisywane monitory otrzymały przewymiarowane bass-refleksy, które nie dmuchają jak szalone, tylko wspomagają odtwarzanie niskich tonów w delikatny, subtelny sposób. W połączeniu z innymi modyfikacjami ma to sprawić, że ustawienie w pobliżu ściany będzie nie tylko możliwe, ale w niektórych sytuacjach wręcz pożądane.

W tym kontekście coraz mocniej zastanawia mnie niechęć producenta do, jak to się mówi w korporacjach, zaadresowania tego problemu. Nie chodzi o to, że kolumny z tunelem rezonansowym na tylnej ściance są złe. To popularne rozwiązanie, które ma wiele plusów. Widząc, że takie jest zapotrzebowanie klientów, polska manufaktura powinna jednak ułatwić im zadanie i budować kolejne zestawy głośnikowe tak, aby mogły stać blisko ściany. Tymczasem widząc dmuchający do tyłu bass-refleks, można pomyśleć, że nikt tego problemu nie dostrzega. Jeżeli jeszcze użytkownik zachowa minimum rozsądku, odsuwając kolumny na 20-30 cm od ściany, a ona sama zostanie obłożona gąbką, panelami akustycznymi lub jakimkolwiek innym materiałem pełniącym rolę absorbera, dźwięk się obroni, ale kiedy gniazda niemal wbijają się w tynk, to dziwię się, że kolumny same nie próbują wyjechać na środek pokoju, odpychane podmuchami z bass-refleksów. Skąd ta niechęć do innych rozwiązań? Zupełnie jakby firma z Jarocina w programie do projektowania obudów wykupiła licencję tylko na bass-refleks z tyłu, a wszystkie inne opcje miała poblokowane. A może by tak poeksperymentować z przeniesieniem tunelu rezonansowego na przednią ściankę albo wykorzystać współpracę ze znanymi dostawcami przetworników i zastąpić bass-refleks membraną bierną? Producent nie pokusił się nawet o dorzucenie do zestawu gąbkowych zatyczek, aby w razie problemów ze wzbudzającym się basem użytkownicy Diamond Monitorów 18 mkII mogli się jakoś ratować. Ale, ale... Prezes firmy, Mateusz Jujka, powiedział mi, że żadne zatyczki nie będą potrzebne, ponieważ kolumny z nowej serii Diamond zostały zaprojektowane tak, aby radziły sobie w takich waśnie sytuacjach. Opisywane monitory otrzymały przewymiarowane bass-refleksy, które nie dmuchają jak szalone, tylko wspomagają odtwarzanie niskich tonów w delikatny, subtelny sposób. W połączeniu z innymi modyfikacjami ma to sprawić, że ustawienie w pobliżu ściany będzie nie tylko możliwe, ale w niektórych sytuacjach wręcz pożądane. Podobno testowano nawet kilka wariantów ustawienia, w których dystans ten doszedł do 15 cm. Teoretycznie więc bass-refleks skierowany do tyłu jest w takich warunkach średnim pomysłem, ale tutaj naprawdę przyłożono się do jego strojenia, abyśmy żadnych problemów z niskimi tonami nie doświadczyli. Pora sprawdzić, czy to prawda.

Pylon Audio Diamond Monitor 18 mkII

Brzmienie

Od kiedy sięgam pamięcią, w brzmieniu kolumn polskiej firmy kluczowy był jeden element - równowaga. Bez względu na to, czy mówimy o budżetowych konstrukcjach z początków jej działalności, wprowadzonych później Sapphire'ach i Diamondach, czy flagowych Jasperach, priorytety pozostają te same. Niskie, średnie i wysokie tony mają żyć ze sobą w zgodzie, współpracować, istnieć w pełnej harmonii, rywalizując o względy słuchacza jedynie jakością. Żaden element przekazu nie może wybijać się na pierwszy plan, przysłaniając całą resztę, a jeżeli cała ta kompozycja zostanie czymś przyozdobiona, musi to zostać zrealizowane w delikatny, subtelny, elegancki sposób. Niektóre modele Pylona mogą więc pochwalić się ciut mocniejszym, głębszym basem (Sapphire 31), wyjątkową jak na swój przedział cenowy rozdzielczością (seria Opal) albo przyjemnie ocieploną średnicą (to cecha charakterystyczna wielu modeli, przy czym moim zdaniem najciekawiej wyszło to w serii Ruby), ale koniec końców są to tylko dodatki do dania głównego, którym jest dobrze zrównoważony, naturalny i niezwykle uniwersalny dźwięk. W dzisiejszych czasach takie podejście może wydawać się ryzykowne, bo przecież każdy chce się czymś wyróżnić. Jeżeli klient zdecyduje się na odsłuch lub - to dzieje się coraz częściej - wypożyczy kilka par kolumn i przeprowadzi porównanie w domowym zaciszu, z pewnością zapamięta te, które pokażą coś ciekawego, niezwykłego, intrygującego, a nie nudne, do bólu poprawne paczki, które próbują coś wyczarować, ale nie chcą przekroczyć granicy dobrego smaku. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że ta strategia się sprawdza. Modele z pierwszej serii Diamond były chyba najbardziej neutralnymi i liniowymi ze wszystkich Pylonów, a mimo to - a może właśnie dzięki temu - stały się rynkowym hitem. Przedstawiciele polskiej firmy twierdzą nawet, że Diamondy pierwszej generacji sprzedawały się tak dobrze, że gdybyśmy mieli patrzeć tylko na liczby, wprowadzenie nowej serii nie było konieczne. Wyraźnie widać zatem, że ta dojrzała polityka przyniosła owoce, a ogromna część melomanów, nawet jeśli doceniała inne kolumny za to czy tamto, ostatecznie decydowała się na te, które oferowały najbardziej spójne, wyważone i wszechstronne brzmienie. Takie głośniki nie boją się żadnej muzyki, nie pokłócą się z żadnym dobrym wzmacniaczem, nie będą miały lepszych i gorszych dni. Takie są również opisywane monitory. Tutaj również pierwsze skrzypce grają równowaga, neutralność i homogeniczność. Słychać tu, a jakże, lekkie ocieplenie w zakresie średnich tonów, to przyjemnie papierowe zabarwienie, którego moglibyśmy się po Pylonach spodziewać. Jest też kilka innych elementów, które możemy potraktować jako fajne dodatki, ale daniem głównym jest to samo, co zwykle - dźwięk tak naturalny i oczywisty, że nie sposób się do niego przyczepić.

Charakterystyczne cechy opisywanych monitorów należy moim zdaniem podzielić na dwa obszary. Pierwszy zawiera wszystko, z czym miałem już okazję zetknąć się podczas testu Diamondów 25 mkII - dynamikę, szybkość, namacalność, przejrzystość i trójwymiarową, precyzyjną, doskonale zorganizowaną przestrzeń. Zmiana tweetera na nowszy, modyfikacje wprowadzone w głośniku nisko-średniotonowym, ulepszenie obudowy, użycie wysokiej jakości podzespołów w zwrotnicy - wszystko to przełożyło się na wyraźny postęp jakościowy. Ogólny charakter przekazu pozostał podobny, ale wystarczy potraktować polskie monitory bardziej wymagającymi nagraniami, aby przekonać się, że tam, gdzie Diamondy pierwszej generacji wymiękały, zapychały się, wypluwając z siebie serię posklejanych dźwięków, nowe modele wciąż doskonale dają sobie radę, trzymają fason, a wręcz śmieją nam się w twarz, jakby chciały więcej i więcej. Niełatwo wytrącić je z równowagi, co jest rzadko spotykane w zestawach głośnikowych z tego przedziału cenowego, a już w szczególności tych oferujących naturalne, przyjemne, barwne i nasycone brzmienie. Jestem przyzwyczajony do tego, że wybitną dynamikę i przejrzystość łatwiej jest wycisnąć z kolumn, które grają raczej jasno, szybko, a nawet chłodno. Takich z głośnikami z metalu lub takiej czy innej plecionki. Kiedy widzę powlekany papier lub polipropylen, zakładam, że będzie miło i muzykalnie, ale bez sportowego zacięcia. Tymczasem w nowych Diamondach dostajemy i jedno, i drugie. Rewelacyjna sprawa. Dokładniej przeanalizowałem to w teście Diamondów 25 mkII, więc nie będę się powtarzał. Jeżeli jesteście zainteresowani, po lekturze tamtej recenzji będziecie wiedzieli o wiele więcej na temat brzmienia opisywanych monitorów.

Drugim ciekawym elementem jest bas. Najważniejsze z punktu widzenia przyszłych użytkowników Diamond Monitorów mkII jest to, że zapewnienia producenta dotyczące strojenia bass-refleksu sprawdziły się w stu procentach. Wspomaganie odtwarzania niskich tonów przez tunele rezonansowe jest słyszalne, ale nie stwarza większych problemów, gdy postanowimy dosunąć głośniki do ściany. 15 cm to może lekka przesada, ale przy 25-30 cm było naprawdę dobrze. Pamiętajmy, że obudowy tych monitorów są stosunkowo głębokie, więc w takim ustawieniu można uzyskać nie tylko zdrowy bas, ale także wystarczająco swobodną, oderwaną od przetworników przestrzeń. Diamondy nie tylko podołały temu wyzwaniu, ale wręcz zagrały tak, jakby taka sytuacja była dla nich optymalna, jakby zostały stworzone do pracy w takich właśnie warunkach. To jedne z niewielu znanych mi monitorów z bass-refleksem z tyłu, którym dosunięcie do ściany nie tylko nie przeszkadza, ale nawet pomaga. Interesujący jest też charakter niskich tonów. Konstruktorzy chyba zrezygnowali z podbijania najniższych częstotliwości, skupiając swoją uwagę na tym, co dzieje się ciut wyżej, dzięki czemu może nie dostaniemy tu subsonicznego masażu brzucha, ale to, co otrzymujemy jest naprawdę świetne. Gęsty, mięsisty, soczysty, zwarty, wielobarwny, swingujący bas wywołał u mnie skojarzenia z brytyjskim sprzętem stereo, i mam tu na myśli zarówno głośniki, jak i elektronikę. Niejeden audiofil powiedziałby, że słychać tu starą szkołę Naima. Bas nie rozlewa się po podłodze, ale jak przyłoży, to nie ma co zbierać. Wiecie, kiedy ostatnio słyszałem coś podobnego? Kiedy testowałem Spendory Classic 2/3. Oczywiście to nie jest jeszcze ta jakość ani dokładnie ten sam charakter prezentacji, ale jeśli posłuchacie obu tych modeli, gwarantuję, ża zauważycie duchową więź, która je łączy. Sam fakt, że podczas testu Pylonów wróciły wspomnienia z odsłuchu niemal pięciokrotnie droższych Spendorów, zdaje się wiele mówić. Tak czy inaczej, nie sądzę, abyście byli rozczarowani basem tych monitorów, a jeśli tak będzie albo jeśli przeprowadzicie się i będziecie chcieli wykorzystać je do nagłośnienia większego pokoju, dobrze się składa, bo manufaktura z Jarocina właśnie wprowadziła do sprzedaży potężny, ważący 33 kg subwoofer Diamond Sub. Nie miałem okazji go sprawdzić, ale też nie mam podstaw, by twierdzić, że będzie to pierwszy naprawdę nieudany produkt Pylona. Po tym, co pokazały Diamond Monitory mkII, powoli tracę wiarę, że pewnego dnia będę mógł sobie na nowe kolumny tej marki tak zdrowo ponarzekać.

Jeżeli więc gracie sobie na czymś w stylu Audiolaba 6000A Play albo Yamahy R-N803D i nie planujecie wymieniać całego systemu, nie popełnicie błędu, kupując nowe Diamondy. O wiele bezpieczniej byłoby jednak potraktować je jak kolumny za 8000-10000 zł, na które po prostu w tym momencie obowiązuje promocja. Wówczas nieco lepiej będzie nam uzmysłowić sobie, o jakim poziomie jakościowym mówimy i na jakie towarzystwo te głośniki zasługują.

Skoro więc same monitory nie dały mi ku temu podstaw, pokręcę nosem na coś innego. Niejeden świeżo upieczony właściciel nowych Diamondów stanie przed wyborem sprzętu towarzyszącego. Niektórzy wykorzystają posiadane już amplitunery, inni zaczną się rozglądać za elektroniką dopiero wtedy, gdy dostaną zamówione dawno temu kolumny (podobno poza nielicznymi wyjątkami czas oczekiwania może sięgać kilku miesięcy, co w przypadku tak rozchwytywanych produktów jest zupełnie zrozumiałe). A skoro głośniki w podstawowej wersji kosztują 5699 zł, wielu będzie chciało zamknąć się w zbliżonej kwocie z zakupem wzmacniacza, źródła i okablowania. Moim zdaniem będzie to błąd, bo opisywane monitory zasługują na coś znacznie, ale to znacznie lepszego. Paradoksalnie ze względu na lepszą dynamikę i fakt, że Diamondy z dopiskiem "mkII" chętniej "startują" do każdej muzyki, są łatwiejsze do napędzenia, a co za tym idzie, powinny być również lepszym partnerem dla budżetowych wzmacniaczy, amplitunerów i systemów all-in-one niż ich starsze odpowiedniki. Jeżeli więc gracie sobie na czymś w stylu Audiolaba 6000A Play albo Yamahy R-N803D i nie planujecie wymieniać całego systemu, nie popełnicie błędu, kupując nowe Diamondy. O wiele bezpieczniej byłoby jednak potraktować je jak kolumny za 8000-10000 zł, na które po prostu w tym momencie obowiązuje promocja. Wówczas nieco lepiej będzie nam uzmysłowić sobie, o jakim poziomie jakościowym mówimy i na jakie towarzystwo te głośniki zasługują. Dość powiedzieć, że kiedy doświadczeni sprzedawcy udzielają porad swoim klientom, jako najtańsze w miarę rozsądne rozwiązanie wskazują im na przykład Hegla H95 (7999 zł), optymalnym wzmacniaczem może być na przykład Audiolab 9000A (9999 zł), a jeśli ma to być lampa, pierwszym strzałem jest Fezz Audio Titania (12100 zł). I ja bym się pod tym podpisał, a przecież zostaje jeszcze źródło, nie mówiąc o okablowaniu i zasilaniu. Na system do nowych Diamondów spokojnie można wydać dwadzieścia tysięcy złotych, a obstawiam, że i tak pozwoli to wykorzystać ich potencjał nie w stu, ale w osiemdziesięciu, może dziewięćdziesięciu procentach. Jeżeli zatem liczyliście na to, że do monitorów za sześć tysięcy złotych dołożycie wzmacniacz sieciowy za "czwórkę" i hi-end jak się patrzy, to nie, aż tak różowo nie jest. Wiem, życie audiofila bywa brutalne, ale jestem pewien, że jakoś sobie z tym poradzimy i jeszcze trochę pożyjemy.

Pylon Audio Diamond Monitor 18 mkII

Budowa i parametry

Pylon Audio Diamond Monitor 18 mkII to podstawkowe zestawy głośnikowe w obudowie wentylowanej. Choć z zewnątrz tylko nieznacznie różnią się od starszej wersji, tak naprawdę zmodyfikowano wszystko, włącznie ze zmianą nachylenia obudowy, jej konstrukcją wewnętrzną, a także przetwornikami. Woofer to przeprojektowany przez inżynierów polskiej firmy przetwornik niskośredniotonowy norweskiej firmy SEAS (CA18RLY). Jego silny obwód magnetyczny współpracuje z lekką aluminiowo-miedzianą cewką. Jednostkę tę wyposażono w ażurowy, aluminiowy kosz. Odtwarzanie niskich tonów wspomaga również tunel bass-reflex o zwiększonym przekroju. W rezultacie najniższe częstotliwości mają być odtwarzane z lepszą efektywnością, eliminując słyszalne turbulencje. Producent twierdzi, że aluminiowo-miedziany drut cewki to idealne rozwiązanie nie tylko ze względu na lepszą optymalizację mas poszczególnych elementów układu drgającego, ale także zredukowane skutki tak zwanej naskórkowości prądów płynących w cewce głośnikowej. Dodatkowo zamiast tradycyjnej kopułki przeciwpyłowej woofer został wyposażony w stożek fazowy, co eliminuje rezonanse związane z objętością powietrza pod kopułką. Powlekana membrana z lekkiej celulozy umożliwia uzyskanie wyrównanego tonalnie ciepłego brzmienia w szerokim zakresie częstotliwości. Łagodny spadek poziomu w górnej granicy pasma głośnika niskośredniotonowego umożliwia również płynne przejście w zakres odtwarzany przez głośnik wysokotonowy. W górnym zakresie częstotliwości pracuje kultowy tweeter Scan-Speaka w nowej wersji D2010/852100. Dzięki zastosowaniu mocniejszego magnesu neodymowego, redukcji masy cewki drgającej, a także eliminacji ferrofluidu głośnik ten ma się charakteryzować wyjątkową mikrodynamiką i szczegółowością. Do tego łatwo komponuje się z wooferem dzięki podwójnej komorze rezonansowej, która umożliwiła dalsze obniżenie rezonansu podstawowego tweetera. Do budowy zwrotnicy Pylon wykorzystał wyłącznie elementy liniowe, takie jak cewki powietrzne i kondensatory polipropylenowe. Zdaniem producenta impedancja nominalna na poziomie 4 Ω oznacza, że "osiemnastki" drugiej generacji w pełni wykorzystują moc oferowaną przez wzmacniacz. Dzięki temu istotnie rośnie dynamika, a kolumny można zastosować w większych pomieszczeniach (12 - 25 m²). Diamond Monitor 18 mkII charakteryzuje się większym pochyleniem frontu (w nowej serii Diamond jego kąt zmieniono z 4 na 7⁰), co miało poprawić spójność czasową przetworników. Drgania obudowy zostały zredukowane dzięki wewnętrznemu ożebrowaniu, które doskonale widać po wykręceniu głośników. Skrzynki wytłumiono od środka wełną owczą i nowym materiałem wygłuszeniowym, którego składu firma nie zdradza, a który zostały wybrany podczas testów w komorze bezechowej z użyciem wibrometru laserowego.

Werdykt

W kolumnach tej marki zwykle z trudem znajduję elementy, które mi się nie podobają, więc pozostaje mi tylko czepiać się maskownic lub cokołów stabilizujących. Tym razem mam jeszcze łatwiejsze zadanie, bo dostarczone do naszej redakcji monitory z nowej serii Diamond zostały wykończone okleiną, której nigdy, ale to nigdy bym nie wybrał. Co więcej, uważam, że w kwestii fornirów Pylon powinien wreszcie wskoczyć na wyższy poziom, a doskonale wiemy, że polska firma ma takie możliwości, bo już od dawna dostarcza obudowy między innymi dla Audio Physica. Na szczęście za niewielką dopłatą możemy zamówić inną wersję. "Osiemnastki" w dowolnym lakierze z palety RAL kosztują tylko 6999 zł, co jest prawdziwym ewenementem. Nie znam innej firmy realizującej najodważniejsze marzenia klientów za takie pieniądze. A reszta? Cóż, reszta, czyli jakość wykonania i dźwięk, została jak zwykle zrealizowana wzorowo. Nowe Diamondy grają odważniej, szybciej, po prostu lepiej, ale zachowały to, za co klienci pokochali kolumny Pylona - równowagę, spójność, dojrzałość i uniwersalność, z odrobiną przyjemnego ciepła w zakresie średnich tonów i basem, który potrafi uderzyć, ale nie wpada w buczenie nawet wtedy, gdy mocno dosuniemy głośniki do ściany. Czego chcieć więcej? Z takimi kolumnami i odpowiednią elektroniką można tylko życzyć sobie więcej czasu na słuchanie muzyki.

Pylon Audio Diamond Monitor 18 mkII

Dane techniczne

Rodzaj kolumn: podstawkowe, dwudrożne, wentylowane
Efektywność: 88 dB
Impedancja: 4 Ω
Pasmo przenoszenia: 37 Hz - 20 kHz
Wymiary (W/S/G): 42/19,6/37,9 cm
Masa: 10 kg (sztuka)
Cena: 5699 zł/para (wykończenie standardowe)

Sprzęt do testu dostarczyła firma Pylon Audio. W artykule wykorzystano zdjęcia udostępnione przez firmę Pylon Audio i wykonane przez redakcję magazynu StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga3Rownowaga5Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy8

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy8

Spójność
Poziomy7

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy7

Cena
Poziomy8

Nagroda
sl-rekomendacja


Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak złożyć system stereo w siedmiu prostych krokach

Jak złożyć system stereo w siedmiu prostych krokach

Jak złożyć system stereo? To pytanie na pewnym etapie zadawał sobie każdy, kto uważa się za melomana lub audiofila. Prostej odpowiedzi niestety nie ma, bo nawet doświadczeni miłośnicy muzyki i sprzętu audio wciąż szukają swojego ideału. Osobom przymierzającym się do zakupu swojego pierwszego systemu audio można jednak wytłumaczyć kilka podstawowych...

Odrodzenie formatu CD - rewolucja czy burza w szklance wody?

Odrodzenie formatu CD - rewolucja czy burza w szklance wody?

W erze streamingu coraz więcej melomanów sięga po muzykę na fizycznych nośnikach, czego doskonałym przykładem stały się płyty winylowe. Renesans gramofonów i czarnych krążków trwa już co najmniej dekadę. Tłocznie płyt winylowych pracują na pełnych obrotach. Produkcję wznawiają nawet największe wytwórnie, a dla artystów wydających nowy album brak wersji LP...

Streaming krok po kroku

Streaming krok po kroku

Streaming - to pojęcie niemal całkowicie zdominowało świat sprzętu hi-fi. Na przestrzeni dziesięciu lat ten sposób słuchania muzyki przeszedł ewolucję od ciekawostki technologicznej interesującej tylko najbardziej postępowych melomanów i audiofilów do czegoś, co jest dla nas zupełnie naturalne i oczywiste. Dla wielu osób streaming to nieodłączna część codziennego funkcjonowania, podstawowe...

Audiofilskie BHP - najważniejsze zasady użytkowania sprzętu stereo

Audiofilskie BHP - najważniejsze zasady użytkowania sprzętu stereo

W naszym magazynie koncentrujemy się na treściach kierowanych do entuzjastów i osób żywo zainteresowanych sprzętem stereo. Niezależnie od aktualnych reguł działania internetowych wyszukiwarek czy liczby przypadkowych wizyt na danej stronie bazę czytelników stanowią ludzie dysponujący sporą wiedzą i doświadczeniem w tym temacie. Nawet oni muszą jednak dostrzegać pewną lukę w...

Liczy się muzyka, czyli o kupowaniu sprzętu audio z umiarem

Liczy się muzyka, czyli o kupowaniu sprzętu audio z umiarem

Z muzyką i sprzętem grającym jestem związany od zawsze, a wszystko za sprawą prowadzonego przez mojego ojca sklepu z płytami i komponentami stereo. Przez nasz dom przewinęły się setki wzmacniaczy, magnetofonów, odtwarzaczy CD, gramofonów, tunerów, kolumn głośnikowych, albumów, koncertów i boxów płytowych z najróżniejszych epok. Każdego dnia obcowałem z rozmaitym...

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser HD 550

Sennheiser HD 550

Kiedy w 2021 roku Sennheiser sprzedał swój dział produktów konsumenckich szwajcarskiej firmie Sonova, która specjalizuje się w produkcji aparatów słuchowych, fani niemieckiej marki, będącej jednym z najstarszych i najbardziej rozpoznawalnych...

Final Audio Design D8000 DC

Final Audio Design D8000 DC

Jeśli nie liczyć prototypowych urządzeń rodzimych manufaktur, polscy audiofile raczej rzadko mogą zapoznać się z nowymi produktami jako jedni z pierwszych ludzi na świecie. Zdarzają się jednak wyjątki, a jednym...

Hegel H190v

Hegel H190v

Hegel to norweska firma, która zdobyła uznanie dzięki produkcji wysokiej jakości wzmacniaczy i przetworników cyfrowo-analogowych. Urządzenia Hegla zawsze były cenione za neutralność, klarowność, dynamikę i uniwersalność. Odnoszę nawet wrażenie, że...

Bannery boczne

Komentarze

Rafcio
Kiedy test? Nie mogę się doczekać...
Michał
Wzmacniacza nie miałem, CD tak i brzmiał zupełnie przyjemnie.
Jakub
Seennheiser ewidentnie psuje rynek, tak tanio się nie godzi. Przynajmniej na tyle mają przyzwoitości żeby nie promować już starszych modeli jak HD 599 dostępnyc...
Robert
Mam od 6 lat Novę z KEF Reference 3, a wcześniej z KEF R7. Oba zestawy są fenomenalne. Zdecydowanie najlepiej grają z kablami A5 i firmowymi kostkami do tych ka...
Tomek
I jak to nie lubić Regi? W świecie, w którym istnieją hi-endowe, elitarne firmy, jak Wilson Audio, Magico, Dan D'Agostino (zupelnie jakby słuchanie muzyki było ...

Płyty

Pentagram - Lightning In The Bottle

Pentagram - Lightning In The Bottle

Kilka tygodni temu pewien starszy pan stał się wielką gwiazdą internetowych memów. Dla dużej części internautów stał się postacią komiczną...

Newsy

Tech Corner

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Wielu audiofilów, a także niektórych ludzi mających niewielkie pojęcie na temat sprzętu stereo, fascynuje temat kabli używanych do łączenia zestawów głośnikowych ze wzmacniaczem, wzmacniacza z odtwarzaczem, a nawet tych odpowiadających za dostarczenie prądu do naszych urządzeń. Zanim jednak zagłębimy się w dywagacje na temat wyższości srebra nad miedzią czy sensu...

Nowości ze świata

  • In Norse mythology, Thor is known as the god of thunder, lightning, marriage, vitality, agriculture, and the home hearth. He was said to be more sympathetic to humans than his father, Odin, though equally violent. He traveled in a chariot...

  • Manufacturers of hi-fi equipment like to brag about their peak performance, but in any company's product lineup, the key role is played by the models that simply sell best. They are the ones that provide funds for further development and...

  • Sonus Faber announced the launch of Suprema, a groundbreaking loudspeaker system rooted in luxury, unparalleled audio excellence and meticulous craftsmanship. Marking the brand's 40th anniversary, the Suprema system, featuring two main columns, two subwoofers and one electronic crossover, represents the...

Prezentacje

Brytyjskie podejście do oryginalnego brzmienia - Quad

Brytyjskie podejście do oryginalnego brzmienia - Quad

Jak podaje popularna internetowa encyklopedia, Quad, inaczej wszędołaz, to pojazd czterokołowy przeznaczony głównie do sportu i rekreacji. Zwykle jest to coś w rodzaju czterokołowego motocykla, który doskonale nadaje się do jazdy poza drogami utwardzonymi. Ze względu na walory napędowe znajduje zastosowanie w wojsku, ratownictwie górskim i rolnictwie. Dla audiofila ten...

Poradniki

Listy

Galerie

Dyskografie

Wywiady

Tomasz Karasiński - StereoLife

Tomasz Karasiński - StereoLife

Chcąc poznać ludzi zajmujących się sprzętem audio, związanych z tą branżą zawodowo, natkniemy się na wywiady z konstruktorami, przedsiębiorcami, sprzedawcami,...

Popularne artykuły

Vintage

Bang & Olufsen Beogram 3400

Bang & Olufsen Beogram 3400

Bang & Olufsen jest postrzegany jako postępowa firma stawiająca na efektowny design i typową dla skandynawskich produktów prostotę. Widoczny na...

Słownik

Poprzedni Następny

DAC

Digital to Analog Converter czyli przetwornik cyfrowo-analogowy. Robi dokładnie to, co sugeruje nazwa - przetwarza sygnały cyfrowe na analogowe. Dawniej mówiło się o przetwornikach głównie w kontekście odtwarzaczy CD, ponieważ...

Cytaty

PatrickRothfuss.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.