Bluesound Powernode (2025)
- Kategoria: Systemy stereo
- Tomasz Karasiński

Kiedy w 2019 roku testowaliśmy Bluesounda Powernode 2i, całą opowieść rozpoczęliśmy od pytania o różnicę między audiofilem a melomanem. Ten pierwszy miał doskonale znać nazwy i symbole interesujących go urządzeń, studiować dane techniczne, testy i opinie użytkowników, a przymierzając się do zakupu wzmacniacza, wiedział już, jaki kabel zasilający do niego podłączy. Drugi miał po prostu szukać czegoś, co pozwoli mu komfortowo słuchać muzyki, nie przywiązując tak dużej wagi ani do parametrów, ani do symboli zastosowanych wewnątrz kości, ani do tego, co na temat danego sprzętu mają do powiedzenia specjaliści. Powernode 2i był produktem zaprojektowanym tak, aby ten podział przestał mieć znaczenie. Z jednej strony wyglądał jak niepozorne pudełko dla normalnego człowieka, który nie chce zastawiać salonu elektroniką, z drugiej - grał na tyle dobrze, że nawet doświadczeni audiofile musieli przynajmniej na chwilę odłożyć na bok swoje uprzedzenia. W gruncie rzeczy Bluesound zaproponował wówczas bardzo prosty układ. Klient wybiera kolumny, podłącza je do małej skrzynki, uruchamia aplikację i właściwie może już zapomnieć o całej reszcie. Nie musi zastanawiać się nad doborem wzmacniacza, streamera, przetwornika, przewodu łączącego te urządzenia ani nad tym, gdzie ustawić całą wieżę. Miał to być system all-in-one przede wszystkim dla melomana, ale taki, którego audiofil nie wyłączy po pięciu minutach z grymasem niezadowolenia.
























