NAD C3030
- Kategoria: Wzmacniacze i amplitunery
- Tomasz Karasiński

Moda na sprzęt stylizowany na urządzenia sprzed kilku dekad trwa już na tyle długo, że właściwie przestała być modą. Początkowo można było traktować ją jako krótkotrwałą odpowiedź na zmęczenie minimalizmem, ekranami dotykowymi i czarnymi skrzynkami, których obsługa rozpoczyna się od zainstalowania aplikacji, założenia konta i zaakceptowania regulaminu. Szybko okazało się jednak, że nie chodzi wyłącznie o wygląd. Wielu melomanów zaczęło tęsknić nie tyle za konkretnym kolorem forniru czy kształtem pokręteł, ile za sprzętem, który jest intuicyjny, skoncentrowany na swojej głównej funkcji i na tyle prosty w obsłudze, że można dogadać się z nim w ciągu kilku sekund. Włączamy wzmacniacz, wybieramy źródło, ustawiamy głośność i słuchamy. Bez przewijania menu, bez zastanawiania się, czy najnowsza aktualizacja poprawiła obsługę jednego serwisu streamingowego, ale zepsuła coś innego. Wychyłowe wskaźniki, klasyczne przełączniki i duże pokrętła stały się w tym układzie symbolami prostszego, bardziej namacalnego sposobu obcowania z muzyką, a także kojarzą nam się z czasami, kiedy jakość wykonania była - mówiąc bez ogródek - trochę inna. Producenci oczywiście dość szybko zauważyli ten trend, dzięki czemu dziś niemal każda firma z odpowiednio długą historią ma w katalogu urządzenie, które wygląda tak, jakby odnaleziono je w magazynie zamkniętym od 1978 roku, a tak naprawdę jest nowoczesnym wzmacniaczem wyposażonym w przetwornik cyfrowo-analogowy, wejście HDMI i Bluetooth.

























pliki z głową