Pylon Audio Opal 23 mkII
- Kategoria: Kolumny i głośniki
- Tomasz Karasiński

Większość producentów sprzętu stereo chce, abyśmy kojarzyli ich markę z modelami pozycjonowanymi jak najwyżej - najlepszymi, najbardziej atrakcyjnymi wizualnie i wykorzystującymi najbardziej zaawansowane rozwiązania techniczne. Kupując niedrogie monitory z błyszczącym logo Bowers & Wilkins, mamy mieć przed oczami Nautilusy lub potężne 801 D3 stojące w londyńskim studiu nagraniowym Abbey Road. Biorąc do ręki audiofilskie słuchawki Sennheisera, powinniśmy myśleć, że to już prawie Orpheusy. Marketing i nasza własna psychologia zawsze działają w tę stronę. O ile jednak wizerunek buduje się urządzeniami ze szczytu oferty, lwia część sprzedaży to niska i średnia półka. Podstawowe prawa ekonomii i typowy rozkład wynagrodzeń mówią na ten temat wszystko. Najlepsze jest to, że - przynajmniej moim zdaniem - możliwości danej firmy i talent jej projektantów najlepiej jest ocenić, przyglądając się właśnie tym produktom, których z fabryki wyjeżdża najwięcej. Dysponując nieograniczonym budżetem, można bowiem zrobić wszystko - dwumetrowe kolumny z kosmicznymi głośnikami zawieszonymi na srebrnym stelażu, wzmacniacz o mocy miliona watów, rozkładający się niczym futurystyczna rzeźba albo grube niczym dorosły pyton kable, z których większość ludzi kręci sobie beczkę. Co innego, gdy do równania wprowadzimy istotne ograniczenia, w tym to najważniejsze - finansowe. Dopiero wtedy okazuje się, kto potrafi podejmować mądre decyzje projektowe, a kto nie. Pylon z pewnością potrafi, bo od takich kolumn zaczynał i nieraz udowodnił nam, że zestawy za dwa, trzy albo pięć tysięcy złotych też mogą grać wyśmienicie. Pearl, Opal, Sapphire, Ruby - każda z tych serii cieszy się powodzeniem wśród melomanów szukających dobrego sprzętu za rozsądne pieniądze. Opale były jednak wyjątkowe, bo... nie do końca grały jak Pylony. Były zdecydowanie bardziej zadziorne, nie bały się przyłożyć głębokim basem, ukąsić w ucho czy wypchnąć wokale do przodu, gdy nagranie dawało im ku temu pretekst. Jedni je za to pokochali, inni zaś wybierali grzeczniejsze, bardziej uniwersalne Sapphire'y, Ruby i Diamondy. Teraz, po dziesięciu latach produkcji, seria Opal doczekała się kuracji odmładzającej, a pierwszym reprezentantem jej nowego wcielenia jest podłogówka Opal 23 mkII.
























