Sennheiser HD 480 PRO Plus
- Kategoria: Słuchawki i wzmacniacze słuchawkowe
- Tomasz Karasiński

Sennheiser w swojej historii wydał na świat tyle świetnych słuchawek, że gdyby ktoś chciał ułożyć listę najważniejszych modeli wszech czasów, spokojnie mógłby stworzyć ją wyłącznie z produktów tej jednej firmy. HD 414, HD 580, HD 600, HD 650, HD 800, Orpheus, a do ostatnich hitów z pewnością można zaliczyć HD 660S2 i stosunkowo świeże HD 490 PRO. To nie są po prostu kolejne symbole w katalogu, ale punkty odniesienia, do których prędzej czy później wraca każdy, kto interesuje się słuchawkami trochę poważniej niż na zasadzie "byle grały i miały wytrzymały akumulator". Sennheiser ma jednak pewien sekret, którego świadomi są tylko wkręceni w temat profesjonaliści i audiofile - zdecydowanie preferuje konstrukcje otwarte. Najsłynniejsze, najbardziej kochane i najczęściej wspominane modele tej firmy nie izolowały słuchacza od otoczenia. Zupełnie jakby konstruktorzy Sennheisera chcieli powiedzieć, że choć zamknięcie muzyki w ciasnym pudełku jest technicznie możliwe, nie jest korzystne z punktu widzenia jakości brzmienia. Oczywiście Sennheiser produkował też słuchawki zamknięte. Nie można udawać, że nie było HD 25, HD 280 PRO, HD 380 PRO, Momentum czy wielu innych modeli, z których część zdobyła bardzo mocną pozycję w studiach, radiu, na scenie albo w codziennym użytkowaniu. Rzecz w tym, że kiedy myśli się o Sennheiserze jako o firmie, która wyznacza standardy brzmienia, przed oczami najczęściej stają konstrukcje otwarte. HD 600 i ich pochodne przez lata były czymś w rodzaju audiofilskiego wzorca metra z Sèvres. HD 800 pokazały, jak daleko można przesunąć granice przestrzeni i przejrzystości w dużych słuchawkach dynamicznych. HD 490 PRO, które całkiem niedawno namieszały na rynku, też są otwarte. Zamknięte Sennheisery pełniły bardziej konkretne role. Były stworzone do pracy, do izolacji, dla DJ-a, dla realizatora - kogoś, kto nie może pozwolić sobie na "przeciek" do mikrofonu. Robiły to, co powinny, nie odstawały od konkurencji ani nie zbierały negatywnych opinii. Były dobre, ale trudno pozbyć się myśli, że brakowało w nich tego błysku, przekonania i poczucia, że oto firma po raz kolejny pokazuje, jak powinny brzmieć słuchawki. Przypadek?

























