Bannery górne

A+ A A-

Hegel H80

Hegel H80

[English version] Hegel pojawił się na naszym rynku zaledwie kilka lat temu, a od razu narobił zamieszania. Audiofile śledzący zagraniczne rynki dobrze wiedzieli, co to takiego. Niektórzy nawet używali wzmacniaczy czy odtwarzaczy tej marki kupionych gdzieś za granicą. Dla pozostałych był to swego rodzaju szok. No bo do czego to podobne, żeby nowa firma wchodziła na lokalne podwórko z takim przytupem, zbierała tak dobre recenzje i wywoływała na forach internetowych większy ruch, niż zdjęcia panienek w samych słuchawkach i naparzanki jednego wiejskiego głupka z drugim. Hegel szybko się w naszym kraju obronił i ustabilizował swoją pozycję, w pewnym sensie wstrzelając się w oczekiwania sporej grupy audiofilów. Norweskie klocki są minimalistyczne, ale zrobione z głową i nafaszerowane oryginalnymi rozwiązaniami. Firma nie została założona przez speców od marketingu - tworzy ją grupa kolegów, z których jeden będąc jeszcze na studiach opracował koncepcję wzmacniacza, która miała eliminować wady tradycyjnych układów. Za największy problem uznał on sprzężenie zwrotne. Jego obecność powoduje zniekształcenia dźwięku, ale całkowite pozbycie się sprzężenia zwrotnego sprawia, że wzmacniacz staje się słaby i bardzo kapryśny. Bent Holter, bo o nim mowa, wpadł na pomysł umożliwiający znalezienie złotego środka - uzyskanie wysokiej mocy przy niskich zniekształceniach. Rozwiązaniem zainteresował się duży koncern telekomunikacyjny - Telenor. Firma wyłożyła pieniądze na dalsze dopracowywanie tej technologii w zamian za udziały w nowej firmie Holtera. Tak narodził się Hegel.

Rozwiązanie mogące poprawić jakość analogowej transmisji sygnału ostatecznie okazało się dla Telenora mało przydatne, głównie z powodu przejścia na transmisję cyfrową. Młody wynalazca odkupił więc wszystkie udziały w swoim własnym przedsięwzięciu i wrócił do tego, co chciał robić od początku - budować wzmacniacze. Dziś w ofercie Hegla znajdziemy kilka wzmacniaczy zintegrowanych i dzielonych, dwa odtwarzacze płyt kompaktowych, a także przetworniki cyfrowo-analogowe. Firma idzie z duchem czasów i stawia nie tylko na nowatorskie rozwiązania w dziedzinie amplifikacji, ale ma w swojej ofercie także bardzo dobre źródła cyfrowe. Norwegowie mają też bardzo ciekawe podejście, które wielu producentów uznałoby pewnie za niemarketingowe. Uważają, że o wartości sprzętu decyduje nie tylko brzmienie, ale też stosunek jego jakości do ceny. Wyznają też zasadę, która mówi, że postęp technologiczny powinien umożliwiać produkowanie coraz lepszych urządzeń za coraz mniejsze pieniądze. Tak właśnie stało się w przypadku DAC-a HD11, który nie tylko miał lepsze parametry od poprzednika, ale był od niego zauważalnie tańszy. Teraz na rynek wchodzi następca modelu H70, który zebrał znakomite recenzje i był uważany za jeden z hitów w swojej kategorii cenowej. Nic dziwnego. Słuchaliśmy go i szybko stwierdziliśmy, że to istny dynamit w bardzo niepozornej obudowie. Czy H80 powtórzy lub wręcz przebije jego sukces?

Hegel H80

Wygląd i funkcjonalność

Sądząc po parametrach i wyposażeniu - jest na to spora szansa. H80 jest droższy od poprzednika o kilkaset złotych, więc - znając podejście norweskich inżynierów - nie jest to spowodowane obecnością wyświetlacza na przednim panelu lub jakimś innym, równie błahym szczegółem. Sytuacja rozjaśnia się po zerknięciu na tylny panel wzmacniacza. Znawcy sprzętu Hegla od razu rozpoznają tu układ wejść cyfrowych charakterystyczny dla dużych przetworników tej marki. Przekaz jest prosty - to już nie jest normalny wzmacniacz, do którego na siłę dorobiono gniazdko od drukarki. W ciągu kilku ostatnich lat gościliśmy w naszym systemie takie urządzenia i wniosek prawie zawsze był jednoznaczny - dla osób zaczynających przygodę z komputerowym audio może to być fajny gadżet, ale audiofilom myślącym o słuchaniu plików poważnie takie gratisowe gniazdko we wzmacniaczu do niczego się nie przyda. Zwykle jest ono połączone z jakimś naprawdę podstawowym przetwornikiem o ograniczonych parametrach i kiepskim brzmieniu. Tutaj jest inaczej i aż chciałoby się powiedzieć - wreszcie! Norwegowie ograniczyli liczbę wejść analogowych, zostawiając dwie pary gniazd RCA i - co ciekawe - jedną parę XLR-ów. I fajnie - komu dziś potrzeba do szczęścia więcej wejść analogowych. Jeśli komputer podłączymy sobie bezpośrednio do USB, do tego jeszcze skorzystamy z cyfrowego wejścia optycznego lub koaksjalnego dla odtwarzacza DVD lub konsoli, to cóż jeszcze może nam przyjść do głowy - audiofilski cedek, gramofon, magnetofon? Nawet w tym przypadku H80 pomieści wszystkie te źródła, więc naprawdę nikt nie będzie płakać. Dalej mamy pojedyncze, ale bardzo porządne terminale głośnikowe, a za nimi wspomnianą sekcję wejść cyfrowych i trójbolcowe gniazdo zasilające IEC. Wygląda to naprawdę zawodowo.

Oczywiście ktoś powie, że obecność aż pięciu gniazd cyfrowych nie musi automatycznie oznaczać, że wewnątrz obudowy znajduje się jakiś wypasiony przetwornik. Tak, ale takie numery to raczej nie u Hegla. Jeszcze przed podłączeniem nowej integry dowiedzieliśmy się, że wbudowany DAC to w zasadzie taka wersja HD11. I od razu uruchomił nam się zmysł tropiciela okazji. Zaraz, zaraz... Przecież HD11 kosztuje 3999 zł, a H80 wyceniono na 6790 zł. Żeby było jeszcze śmieszniej, H70 kosztował 5999 zł, więc zakładając, że sama sekcja wzmacniacza jest dokładnie taka sama, za nowy model powinniśmy zapłacić 9998 zł. Nawet jeśli odejmiemy trochę za brak dodatkowej obudowy przetwornika, i tak wygląda to na mega okazję. Naturalnie jeżeli nasze założenia okażą się prawdziwe.

Jeszcze z nieoficjalnych przecieków, a potem od samego producenta dowiedzieliśmy się, że H80 traktowany jako zwykły wzmacniacz może być nawet lepszy od swojego poprzednika. To dlatego, że w sekcji przedwzmacniacza zastosowano rozwiązania z topowych modeli, a konkretnie z flagowej integry H300. H80 jest też o 5 W mocniejszy, ale to akurat drobiazg, bo H70 nie cierpiał na brak powera. W nowym wzmacniaczu zastosowano rzecz jasna technologię SoundEngine, czyli rozwiązanie, od którego zaczęliśmy całą naszą historię. W dużym skrócie jest to system eliminacji zniekształceń polegający na odseparowaniu od siebie poszczególnych sekcji wzmacniacza. Wówczas można projektować je niezależnie i wykorzystywać elementy najodpowiedniejsze dla danego układu, bez oglądania się na pozostałe parametry. Według niektórych słuchaczy, to właśnie SoundEngine jest odpowiedzialny za połączenie dynamiki i naturalnej barwy.

Wbudowany przetwornik ma współpracować ze wszystkimi systemami operacyjnymi, a dzięki ultracienkiemu pilotowi z przyciskami membranowymi po podłączeniu wzmacniacza do komputera możemy nawet sterować odtwarzaniem utworów. Rozwiązanie jest podobno całkiem proste w aplikacji, ale bardzo efektowne i funkcjonalne. Włączamy jakąś tam ulubioną playlistę na komputerze, siadamy wygodnie w fotelu i za pomocą sterownika od wzmacniacza możemy przeskakiwać między utworami, a także zatrzymywać i wznawiać odtwarzanie. Bodaj pierwszym przetwornikiem Hegla z tym wynalazkiem był właśnie HD11. Amatorów plików wysokiej rozdzielczości ucieszy informacja, że H80 radzi sobie z sygnałami w jakości 24 Bit/192 kHz, ale... Tylko na wejściach koaksjalnych i optycznych. Aby wydobyć jak najwięcej z odsłuchu plików, moglibyśmy wykorzystać rozwiązanie Hegla o nazwie DAC Loop. Polega ono na wykorzystaniu przetwornika we wzmacniaczu w roli konwertera USB-SPDIF. Sygnał leci wówczas kablem cyfrowym (koaksjalnym lub optycznym) do naszego zewnętrznego DAC-a, a stamtąd już w postaci analogowej do jednego z wejść wzmacniacza (RCA lub XLR). Fajnie, ale H80 nie ma wyjścia cyfrowego - są tylko wejścia. A zatem prawdziwi maniacy PC Audio będą musieli albo skołować sobie konwerter USB-SPDIF albo wsadzić do komputera kartę dźwiękową z wyjściem optycznym lub koaksjalnym (o ile już takiej nie mają). Wtedy będzie już wyjątkowo koszernie, miodnie i hi-endowo.

Stylistyki H80 w zasadzie nie ma co komentować. To typowy, skandynawski minimalizm. Ponieważ włącznik na przedniej ściance zastąpiono wyświetlaczem pokazującym aktywne wejście i poziom wysterowania, pstryczek wylądował na dole - w podstawie obudowy. Czy jest to zarazem sugestia, aby wyłączać wzmacniacz tylko na czas dłuższej nieobecności w domu? Możliwe, ale chyba bardziej prawdopodobne jest to, że włącznik znalazł się w tym miejscu ze względów czysto estetycznych. Przedni panel ma charakterystyczne wybrzuszenie w centralnej części i został wykonany z grubego kawałka metalu. Pozostałą część obudowy wykonano z grubych blach, pamiętając oczywiście o otworach wentylacyjnych. H80 stoi na trzech stosunkowo wysokich nóżkach, co dodatkowo poprawia przepływ powietrza. Cyfrowe potencjometry nie jest tym, co lubimy najbardziej, ale ten w Heglu nie jest aż tak denerwujący. Do dyspozycji mamy aż 99 poziomów natężenia dźwięku, a zejście do zera jest równoznaczne z wyciszeniem, co objawia się cichym kliknięciem z wnętrza obudowy. A jeśli musimy szybko wyciszyć wzmacniacz z pilota, na przykład kiedy dzwoni telefon, po ponownym naciśnięciu przycisku Hegel nie ryknie od razu, ale płynnie dojdzie od zera do poprzedniego poziomu. To przyjemne i przemyślane rozwiązanie.

Przechodzimy do tej części testu, w której wszystkiego się czepiamy. W zasadzie do uzyskania maksymalnej oceny za funkcjonalność Heglowi zabrakło trzech rzeczy - wyjścia cyfrowego, wyjścia z przedwzmacniacza i gniazda słuchawkowego. Norwescy konstruktorzy wychodzą jednak z założenia, że jeśli coś robić, to porządnie. Zgodnie z tą filozofią, amatorom nauszników nie można zaoferować zwykłej dziurki - należałoby raczej zbudować osobny wzmacniacz słuchawkowy i wsadzić go do wzmacniacza. To podwyższyłoby cenę urządzenia dla wszystkich - tych, którzy lubią słuchawki oraz tych, którzy ich nie znoszą, nie mają i nie używają. Zasadniczo to do nas dociera, a jeśli podobne zabiegi umożliwiły firmie wystawienie ceny 6790 zł za H80, to nic, tylko się cieszyć. Zaoszczędzone pieniądze można spokojnie przeznaczyć na osobny wzmacniacz słuchawkowy. Ot, chociażby zaprezentowany kilka dni temu model SUPER.

Hegel H80

Brzmienie

H80 zaczęliśmy testować jako normalny wzmacniacz, w roli źródła wykorzystując Naima CD 5XS. Słuchaliśmy pięć minut, piętnaście minut, dwie godziny i wniosek był jeden - ten piec po prostu daje czadu. Nawet jeśli zapomnimy o obecności przetwornika, jest to jeden z najciekawszych wzmacniaczy w tej kategorii cenowej. To prawdopodobnie nawet mało powiedziane. Takich osiągów spodziewalibyśmy się raczej po urządzeniach za kilkanaście, a nie kilka tysięcy złotych. Dynamika, energia i sposób panowania nad dźwiękiem przywodzą na myśl raczej krowiaste integry z wysokimi radiatorami po bokach i transformatorami przypominającymi małe garnki. A przecież to całkiem normalny klocek, niepozorny wręcz. Gdyby przed stolikiem była rozpięta czarna kotara, a my mielibyśmy zgadywać jaki wzmacniacz wylądował na jego górnej półce, strzelalibyśmy w coś pokroju tańszej integry Krella lub McIntosha, a może nawet posądzilibyśmy o taką moc jakąś zacną dzielonkę Atolla czy Audiolaba. Nie chodzi tylko o to, że dysponując integrą Hegla i kolumnami takimi, jak Triangle Signature Delta można nagłośnić sporą imprezę. W ogóle o to nie chodzi. Paradoksalnie, dla nas prawdziwa dynamika objawia się tym, że nie trzeba nawet przekręcać gałki mocno w prawo, aby poczuć puls muzyki i zacząć przytupywać w jej rytm. Tutaj tę energię czuć nawet na niskich i średnich poziomach głośności. Wyświetlacz pokazuje 30-40, a nam już w zasadzie niewiele do szczęścia potrzeba. Po hi-endowych Trianglach podłączyliśmy więc o wiele tańsze Proximy Divine Acoustics i szybko doszliśmy do wniosku, że trafiliśmy na synergiczne zestawienie. Jeżeli wyciągniecie lepszy dźwięk ze wzmacniacza i kolumn w łącznej cenie poniżej 15000 zł, to wyzywamy na pojedynek i wpraszamy się na odsłuch. Brutalna moc Hegla idealnie połączyła się z bezpośredniością i romantyzmem polskich kolumn. Efekt był wręcz piorunujący. Nie sugerujemy, że Proximy są lepsze niż Signature Delta, ale z tym wzmacniaczem chyba lepiej się rozumiały. W tej konfiguracji H80 pracował już do końca testu, a my bawiliśmy się tylko kablami i źródłami.

Klasa norweskiego wzmacniacza przejawia się nie tylko w kalorycznych impulsach, jakie serwuje głośnikom, ale przede wszystkim w dojrzałym kształtowaniu pasma i dźwięku jako takiego. Równowaga tonalna jest tutaj w zasadzie idealna, a barwa leciutko ocieplona. Tak minimalnie, że na naszym wykresie potraktujemy to jako zero. Można nawet dyskutować o tym, czy jest to delikatne ocieplenie, czy może swego rodzaju zaokrąglenie. W każdym razie H80 nie gra kwadratowo, nie jest jednym z tych wzmacniaczy, które są mocne i przejrzyste, ale chamskie. Takim bardziej bezkompromisowym wzmacniaczem jest H70. Nowa integra gra naszym zdaniem bardziej spójnie i elegancko, zachowując całą dynamikę i kopa. Ten dźwięk jest bardziej dojrzały i dopracowany. O ile wybierając tańszy sprzęt musimy się liczyć z tym, że za energię i przejrzystość przyjdzie nam zapłacić barwą i kulturą przekazu, tak tutaj nie obowiązują nas podobne dylematy. Dostajemy i moc i muzykalność. Ogólny charakter brzmienia H80 idzie bardziej w tę brutalną, męską stronę, ale ten dodatek ciepła i gładkości jest bardzo, bardzo potrzebny. Nie tylko przybliża przekaz do idealnej neutralności, ale też umożliwia długodystansowe odsłuchy. Jeżeli zakochacie się w mocy i bezpretensjonalności Hegla, zorientujecie się już po piętnastu minutach, ale to właśnie ten subtelny dodatek ciepła, ten ledwie wyczuwalny zagęszczacz sprawi, że będziecie włączać go z przyjemnością także po piętnastu miesiącach.

Po dwóch dniach słuchania muzyki z Naima i Hegla HD11 podłączonego do komputera stacjonarnego, zdecydowaliśmy się wreszcie uruchomić przetwornik we wzmacniaczu. Oczywiście porównanie przeprowadziliśmy na szybko po wypięciu kabli z norweskiego DAC-a. Tak się składa, że HD11 pracuje w naszym systemie odniesienia od jakiegoś czasu. Nadarzyła się więc idealna okazja do tego, by zweryfikować zapewnienia producenta dotyczące wysokiej jakości przetwornika wbudowanego w H80. Przepinamy kabel USB, czekamy aż komputer zapozna się z nowym urządzeniem, po kilkunastu sekundach wznawiamy odtwarzanie i co? W zasadzie nic się nie zmieniło. Jakieś minimalne różnice oczywiście były, ale czy przypadkiem nie wynikały one z konieczności zastosowania interkonektu między HD11 a H80? Kiedy podłączyliśmy kabel USB do wzmacniacza, ten element toru został wyeliminowany. Wykonaliśmy ten manewr jeszcze kilka razy, ale nawet przy szybkim przełączaniu kabli różnice były minimalne, wręcz na granicy percepcji. A więc to prawda - przetwornik zastosowany w tym wzmacniaczu rzeczywiście dorównuje jakością brzmienia stacjonarnym DAC-om za 3000-4000 zł. W pewnym sensie brzmienie z gniazdka USB jest nawet bardziej audiofilskie, niż z innych źródeł, bo zapewnia wyśmienitą neutralność. To pewnie geny HD11, który zawsze gra równo i nie kombinuje. Oczywiście jeśli podepniecie do Hegla odtwarzacz klasy Naima CD 5XS lub coś jeszcze lepszego, przeniesiecie się na jeszcze wyższy poziom. Za to porównanie "komputerowej" dziurki we wzmacniaczu z kompaktem za 2000-3000 zł może nie zostawić na tym drugim suchej nitki. A co dopiero, jeśli wykorzystamy pliki wysokiej rozdzielczości, a sygnał do integry puścimy kablem koaksjalnym?

Na koniec postawiliśmy sobie za cel znalezienie jakichś minusów w brzmieniu H80. Jakiś balans przecież musi być, a nigdy nie ma tak, żeby dane urządzenie podobało się wszystkim. Szukając dziury w całym podzieliliśmy nawet brzmienie na kawałki, czego przez cały czas trwania testu nie robiliśmy, bo zwyczajnie woleliśmy chłonąć muzykę jako całość. Bas. No nie, nie można narzekać ani na jego zasięg ani na szybkość. Dodatkowo nie są to takie puste kalorie - jest tutaj mięsko, barwa i wypełnienie. Przestrzeń. Prawidłowy kształt i rozmiary sceny, z właściwą gradacją planów i ostrą lokalizacją w wymiarze szerokości, ale bez szarpaniny. To może chociaż wysokie tony? No i znów porażka, bo ani nie jazgoczą ani nie zamulają. Wszystko w porządku. W końcu nam się znudziło. Może znaleźlibyśmy jakieś minusy, gdybyśmy używali tego wzmacniacza pół roku. Ale podczas kilkudniowego testu - bez szans. H80 jest po prostu za dobry.

Hegel H80

Budowa i parametry

Hegel H80 to stereofoniczny wzmacniacz zintegrowany wyposażony w przetwornik cyfrowo-analogowy z pakietem pięciu wejść cyfrowych. Dwa tranzystory FET w każdym kanale dają moc 75 W przy ośmioomowym obciążeniu. Audiofilów ucieszy na pewno obecność konkretnego zasilacza zbudowanego na bazie dużego transformatora toroidalnego i czterech sporych kondensatorów. Wnętrze rozplanowano bardzo mądrze. Niektórzy przyczepią się do sporej ilości połączeń, ale dzięki temu żadne ważne przewody nie biegną na przykład w bezpośrednim sąsiedztwie transformatora, a gdyby kiedyś miało dojść do awarii (mało prawdopodobne, ale jednak), nie trzeba będzie wymieniać jednej, dużej płytki, na której znajduje się wszystko włącznie z przetwornikiem. Informacje o tym, że jest to w zasadzie kopia modelu HD11 jest pewnie trochę przesadzona, zresztą można to stwierdzić nawet porównując wnętrza obu urządzeń, ale zapewne DAC zastosowany w H80 niewiele od niego odstaje. Z tabeli danych technicznych szczególnie wyróżnia się jeden parametr - współczynnik tłumienia wynoszący ponad 1000. Zwiastuje to dobrą kontrolę nad głośnikami, co potwierdziło się w teście odsłuchowym.

Hegel H80

Konfiguracja

Triangle Signature Delta, Divine Acoustics Proxima, Naim CD 5 XS, Hegel HD11, Albedo Geo, Sevenrods ROD4, Enerr Tablette 6S, Audioquest NRG-2, Gigawatt LC-2 mkII.

Werdykt

Spodziewaliśmy się, że będzie dobrze, ale żeby aż tak? Norwegowie zdecydowali się na odważny krok, być może narażając się nawet swym dotychczasowym klientom. Tak to jednak wygląda w przypadku firmy, która rzeczywiście stawia na postęp techniczny i wprowadza go na naszych oczach, a nie tylko dopisuje kolejne literki do nazw modeli aby móc podbić cenę o kolejne 500 euro. Dla wielu osób H80 będzie wzmacniaczem na długie lata. Ba, dla niektórych będzie nawet jedynym urządzeniem w systemie, oprócz kolumn rzecz jasna. Wystarczy podłączyć go do małego laptopa aby stworzyć muzyczne centrum rozrywki, z wygodnym interfejsem i zdalnym sterowaniem. Koncepcyjnie jest to strzał w dziesiątkę - stosunkowo niedrogi, uniwersalny wzmacniacz z prawdziwym przetwornikiem. Jakby tego było mało, nowy Hegel przebił H70 pod względem brzmienia, dodając do jego brutalnej mocy trochę ciepła i kultury. Dzięki temu H80 jest bardziej naturalny i dojrzały, a to sprawia, że radzi sobie na dłuższych dystansach. Czego chcieć więcej? W zasadzie nie wiadomo. Hegel kupił nas całkowicie. To wzmacniacz, który można brać w ciemno i dlatego przyznajemy mu naszą rekomendację.

Dane techniczne

Moc: 2 x 75 W
Wejścia liniowe: 2 x RCA, 1 x XLR
Gniazda głośnikowe: 1 para
Wyjście słuchawkowe: -
Wejście phono: -
Zdalne sterowanie: +
Regulacja barwy: -
Zniekształcenia (THD): < 0,01 %
Stosunek sygnał/szum: > 100 dB
Współczynnik tłumienia: > 1000
Pasmo przenoszenia: 5 Hz - 100 kHz
Wymiary (W/S/G): 8/43/34,5 cm
Masa: 12 kg
Cena: 6790 zł

Sprzęt do testu dostarczyła firma Moje Audio.

Zdjęcia: Hegel Music Systems, Małgorzata Filo, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy6

Muzykalność
Poziomy6

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy6

Funkcjonalność
Poziomy7

Cena
Poziomy8

Nagroda
sl-rekomendacja

 

 


 

Biorą udział w konwersacji

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Bannery dolne

Wyszukiwarka

Nowe testy

Poprzedni Następny
AudioQuest DragonFly Red

AudioQuest DragonFly Red

Ewolucja w niektórych obszarach rynku urządzeń audio jest praktycznie niezauważalna, natomiast w innych galopuje tak, że po kilku latach mamy do czynienia z zupełnie inną rzeczywistością. Audiofile, których interesują tylko...

Chord Hugo 2

Chord Hugo 2

Jeszcze kilka lat temu marka Chord Electronics była kojarzona wyłącznie z hi-endowymi komponentami stereo wyglądającymi jak maszyny z dalekiej przyszłości. Audiofile szczególnie upodobali sobie wzmacniacze zbudowane w dość specyficzny sposób,...

Moon Neo ACE

Moon Neo ACE

Dawno temu utarł się pogląd, że miarą zaawansowania w audiofilskim hobby jest posiadanie sprzętu podzielonego na jak największą ilość komponentów. I nie chodzi tu o zróżnicowanie źródeł dźwięku, tylko o...

Bannery boczne

Komentarze

Drdz
Autorze, po co tak emocjonalnie i z brzydkimi słowy. BTW - analogia z Citroenem byłaby prawdziwa, gdyby 2CV do dziś były produkowane i ktoś z prasy fachowej naz...
To mieliśmy wymieniać wszystkie milion pięćset tysięcy modeli? Na zakończenie artykułu postanowiliśmy napisać krótkie podsumowanie, a nie znów wyliczać najlepsz...
Drdz
Piszę ad vocem @ Andrzej. Chyba się nie zrozumieliśmy. Twoja wypowiedź wręcz potwierdza moje odczucia. Piszesz, że TT-42 jest to model bazowy i nie ma co oczeki...

Płyty

Lorde - Melodrama

Lorde - Melodrama

Młodość musi się wyszumieć. Temu dość oklepanemu wyrażeniu zdaje się hołdować na swojej drugiej płycie Ella Marija Lani Yelich O'Connor,...

Newsy

Audio Video Show 2017

Audio Video Show 2017

W dniach 17-19 listopada w Warszawie odbędzie się kolejna edycja największych targów sprzętu audio-video w Polsce. Audio Video Show to...

Nowości ze świata

  • Combining Japanese craftsmanship and leading-edge audio engineering, Audio-Technica's new ATH-ADX5000 open-back headphones represent a new reference in home audio listening. The flagship model in the acclaimed Air Dynamic series, these over-ear headphones enable audiophiles to experience faithful reproduction of their...

  • Sennheiser is launching an enhanced version of one of its highest-performing earphone models. Created for the discerning music enthusiast, the new IE 80 S offers a brilliant lifelike sound with outstanding sonic accuracy and clarity. With a unique sound customization...

  • From the very beginning, Hidizs AP200 was defined as a breakthrough product in all kinds of aspects. Stainless steel one-piece structure by CNC processing is one of them. Carefully chosen stainless steel blocks are clamped to machining brackets. CNC machine...

Prezentacje

Historia ma znaczenie - Marantz

Historia ma znaczenie - Marantz

Marantz to jedna z tych firm, które powinien znać każdy miłośnik muzyki i dobrego brzmienia. Jeden z wielkich graczy, którym na przestrzeni lat udało się zachować swój wizerunek i opowiadać swoją historię nie inaczej, jak poprzez kolejne urządzenia zyskujące status kultowych. Może to trochę odważne stwierdzenie, ale wystarczy prześledzić internetowe...

Ostatnie aktywności

  • Pjiterek
    Pjiterek właśnie zarejestrował/a się na stronie
  • Largierek
    Largierek właśnie zarejestrował/a się na stronie
  • KrzychL
    KrzychL zaktualizował swój profil

Poradniki

Jak złożyć system stereo w siedmiu prostych krokach

Jak złożyć system stereo w siedmiu prostych krokach

Na łamach naszego portalu publikowaliśmy już poradniki dotyczące rzeczy dość podstawowych, jak i tych bardziej skomplikowanych. Doradzaliśmy jak wybierać słuchawki,...

Dyskografie

Jethro Tull - Muzyka pachnąca lasem

Jethro Tull - Muzyka pachnąca lasem

Dziś już nie powstanie taki zespół jak Jethro Tull. Dlaczego? Bo czasy już nie te. Czasy, które z miejsca spłaszczają...

Galerie

15 premier wystawy IFA 2017

15 premier wystawy IFA 2017

Wakacje oficjalnie dobiegły końca, a u naszych zachodnich sąsiadów zakończyła się jedna z największych wystaw elektroniki użytkowej. IFA to prawdziwe...

Wywiady

Siegfried Amft - T+A

Siegfried Amft - T+A

[English version] Mówi się, że w skomplikowanym i specyficznym świecie sprzętu audio liczą się nie tylko marki i produkty, ale...

Popularne artykuły

Vintage

Sony WM-GX788

Sony WM-GX788

Do tej pory w dziale Vintage jeszcze nie pojawił się tekst mówiący o urządzeniu kończącym pewną erę. Pisaliśmy o pierwszym...

Partnerzy StereoLife

Subiektywny Dziennik Muzyczny
Blog prowadzony przez Rafała Garszczyńskiego - redaktora miesięcznika JazzPRESS i RadioJAZZ, którego recenzje pojawiają się również w naszym portalu. Ogromna ilość płyt jazzowych, a podobno to wcale nie wszystko, może jakiś ułamek tego, co Rafałowi udało się przesłuchać i opisać. Biblia jazzu!
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza - bank informacji o nowościach muzycznych, okraszonych opisami, ciekawostkami i próbami ocenienia jakości. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.

Słownik

Poprzedni Następny

SACD

To format wyróżniający się wyższą jakością brzmienia w porównaniu do standardowych płyt CD, co zawdzięcza głównie wykorzystaniu lepszych parametrów zapisu i formatu DSD. Sygnał kodowany w tej technologii zapewnia o...

Ta strona używa plików cookies. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej dowiesz się tutaj.