Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Audiolab 8200A

Audiolab 8200A

Audiolab to brytyjska marka założona w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku przez dwóch audiofilów. Pierwszy nazywał się Philip Swift, a drugi Derek Scotland. Ich pierwszym produktem był wzmacniacz zintegrowany oznaczony symbolem 8000A. Konstrukcja cieszyła się takim zainteresowaniem, że wkrótce w katalogu pojawił się także tuner 8000T, przedwzmacniacz gramofonowy 8000PPA i monobloki 8000M. W 1997 roku Audiolaba kupiła firma TAG McLaren, której ambicją było stworzenie całej linii hi-endowych urządzeń i wdarcie się na ten niełatwy, specjalistyczny rynek. Powstały między innymi bardzo nowatorskie kolumny, których obudowy inspirowane były bolidami Formuły 1. Wszystko to znalazło jednak odzwierciedlenie w cenach urządzeń, a cała idea chyba nie przemawiała do audiofilów, z których wielu wolało jednak tradycyjne skrzynki i konserwatywne podejście do sprawy. Koniec końców operacja przekształcenia Audiolaba w hi-endową perełkę pod nazwą TAG McLaren się nie udała.

W 2004 roku marka została więc ponownie przejęta, tym razem przez koncern IAG (International Audio Group), który miał o wiele lepszy pomysł na wykorzystanie jej potencjału. Firma wróciła do produkcji minimalistycznych, audiofilskich i rozsądnie wycenionych urządzeń. Najpierw wprowadzono urządzenia z oryginalnej serii 8000 w niemal niezmienionej formie, a po dobrych kilku latach wprowadzono odświeżoną serię 8200 oraz nowe urządzenia takie, jak przetwornik cyfrowo-analogowy czy odtwarzacz CD z gniazdem USB. Tymczasem do naszej redakcji jakiś czas temu trafił wzmacniacz 8200A - najnowsze wcielenie modelu, który przyniósł Audiolabowi sukces. Czy konstrukcja mająca tak naprawdę 30 lat może konkurować z nowoczesnymi wzmacniaczami?

Wygląd i funkcjonalność

Audiolab jest kwintesencją audiofilskiego minimalizmu. Rzecz w tym, że dzięki metalowej obudowie, porządnym pokrętłom i cudownie surowej płycie czołowej jest w nim coś urzekającego. Zamiast typowej dla urządzeń z tej półki cenowej obudowy przypominającej duże pudełko po zapałkach, zastosowano tu bardziej skomplikowaną konstrukcję, do której mocowana jest ozdobna przednia ścianka, a także panele boczne i górna pokrywa. Dzięki temu obudowa wzmacniacza jest bardzo sztywna i sprawia wrażenie dopracowanej. Nie ma mowy o jakichś blaszanych kratkach, które uginają się pod ciężarem byle przetwornika. Na 8200A można ustawić całą wieżę, choć nie jest to zalecane ze względu na wentylację. Górna pokrywa nie jest ażurową kratownicą wpuszczającą do wzmacniacza kurz z całej okolicy. To metalowa płyta, w której wykonano tylko dwa rzędy nacięć - w tylnej części nad samymi radiatorami. Blokowanie tych otworów może się źle skończyć. Podczas pracy Audiolab rzeczywiście trochę się grzeje, więc trzeba zapewnić mu trochę wolnej przestrzeni, aby mógł swobodnie oddawać ciepło nie tylko przez otwory wentylacyjne, ale także całą powierzchnię obudowy.

Wracając do przedniej ścianki, dla purystów jest to czysta poezja. Ideałem byłby dla nich pewnie wzmacniacz z jednym przyciskiem i dwoma pokrętłami (do regulacji głośności i wyboru źródła dźwięku). Tutaj mamy dwie dodatkowe gały, ale na szczęście nie służą one do regulacji niskich i wysokich tonów. To by było niekoszerne! Pierwsze pokrętło służy do wyboru źródła nagrywania (czyli przepuszczania sygnału na jedno z wyjść liniowych umieszczonych z tyłu), natomiast drugie służy do przełączania wzmacniacza w jeden z pięciu trybów pracy. 8200A może być nie tylko wzmacniaczem zintegrowanym, ale też przedwzmacniaczem, końcówką mocy lub i jednym i drugim. Zabawa jest prawdopodobnie przewidziana dla posiadaczy innych urządzeń Audiolaba takich, jak końcówka mocy 8200P, monobloki 8200M lub potężne 8200MB. W ten sposób właściciel wzmacniacza zintegrowanego może wykonać kolejny krok bez konieczności pozbywania się posiadanego sprzętu. Wystarczy przełączyć integrę w tryb przedwzmacniacza i gotowe. Niektórzy producenci robią prawie to samo, łącząc umieszczone z tyłu wyjście z przedwzmacniacza i wejście do końcówki mocy za pomocą zworek lub nawet grubych drutów pasujących do gniazd RCA. Metoda Audiolaba wydaje się jednak bardziej purystyczna, a przy tym także wygodniejsza. Z prawej strony klasycznego, analogowego potencjometru umieszczono miniaturowe okienko z czerwonymi diodami (na szczęście bardzo dyskretnymi) i odbiornikiem podczerwieni, duże gniazdo słuchawkowe i główny włącznik. Po odpaleniu wzmacniacz wstępnie rozgrzewa się przez kilka sekund, po czym z wnętrza obudowy słychać kliknięcie przekaźnika i już możemy słuchać.

Tylna ścianka prezentuje się równie elegancko, jak przednia. Mamy tu cały rząd gniazd RCA, dwie pary gniazd głośnikowych oraz gniazdo zasilające. Idąc od prawej znajdziemy tu trzy wejścia liniowe, dalej trzy tak zwane przelotki (czyli pary wejść i wyjść odpowiadających za to same źródło), a na końcu trzy gniazda odpowiadające za kwestie przedwzmacniaczowe i końcówkomocowe;-) Do dyspozycji mamy aż dwa wyjścia z przedwzmacniacza i jedno wejście do końcówki mocy. Możliwości jest więc co nie miara. Możemy na przykład wykorzystać 8200A jako przedwzmacniacz i wypuścić z niego sygnał do czterech monobloków, aby zasilać nimi kolumny w bi-ampingu. Możemy także podłączyć Audiolaba do jednej stereofonicznej końcówki mocy, a dzięki drugiemu wyjściu z preampu włączyć do systemu subwoofer albo nawet dwa - po jednym na kanał. Zapewne niewielu użytkowników wykorzysta te możliwości, ale dobrze wiedzieć, że mamy je pod ręką. Szczególnie w urządzeniu, które wygląda tak minimalistycznie! Jedyne, co może się nie spodobać na zapleczu 8200A to gniazda głośnikowe. Mają plastikowe nakrętki i są trochę toporne. Najlepszym wyjściem jest kupno kabli głośnikowych zakończonych wtykami bananowymi. Ponieważ zdecydowana większość kabli używanych przez nas w redakcji takie właśnie ma, nie obchodził nas ani rozmiar otworów przewidzianych na widełki i gołe kable, ani bliskie usytuowanie czerwonych i czarnych nakrętek.

Dołączony do zestawu pilot zdalnego sterowania jest bardzo porządny i ma metalową górną płytkę, co dodaje mu luksusowego smaczku. Jak na wzmacniacz, jest tu stanowczo zbyt dużo przycisków, ale dysponując odtwarzaczem Audiolaba będziemy mogli obsługiwać cały system za pomocą jednego pilota. Zresztą nie tylko, bo po chwili zabawy udało nam się uruchomić także odtwarzacz Naima. Przez jakiś czas myśleliśmy, że za pomocą pilota nie można tylko zmienić źródła dźwięku, ale byliśmy w błędzie. To pokrętło także jest zmotoryzowane, więc wszystko działa. Spodobało nam się też gniazdo słuchawkowe, które najwyraźniej nie jest tylko tanim dodatkiem.

Ogólne wrażenia po dwóch miesiącach korzystania z tego wzmacniacza są bardzo, bardzo pozytywne. 8200A wygląda prosto, ale robi wszystko, czego można wymagać od wzmacniacza, jest intuicyjny, uniwersalny i głupotoodporny. Nie ma w nim ani jednej głupoty w rodzaju przycisku umieszczonego na dole obudowy, świrującego oprogramowania sterującego podstawowymi funkcjami czy cyfrowego potencjometru, który do delikatnego podniesienia poziomu głośności potrzebuje wykonania trzech pełnych obrotów idiotyczną, klikającą gałą. Tak, wiemy że klasyczne, analogowe potencjometry też mają swoje wady, ale czy kogoś interesuje niezrównoważenie kanałów przy tak niskim poziomie głośności, na którym i tak słychać tylko cykanie? Tutaj można ustawić głośność nawet na początku skali i to korzystając z pilota. Dla nas to lepsze, niż "regulacja głośności w 120 krokach co 0,5 dB". Wzmacniacz ma mieć gałę i kropka;-)

Audiolab 8200A

Brzmienie

Kilka lat temu mieliśmy do czynienia z integrą 8000A oraz dzielonym zestawem 8000Q/8000P. Oba zrobiły na nas bardzo dobre wrażenie, szczególnie pod względem dynamiki i przejrzystości. Spodziewaliśmy się więc podobnego charakteru brzmienia i nie pomyliliśmy się. 8200A to taki wilk w owczej skórze. W obudowie o standardowych gabarytach musi się mieścić jakiś dynamit, który daje muzyce małe turbodoładowanie. Brzmienie jest dzięki niemu pełne energii, zarówno w skali makro, jak i mikro. Oznacza to, że wcale nie musimy słuchać muzyki głośno, aby ta żyła, pulsowała, była pełna drobnych detali, wibracji i smaczków. Już z potencjometrem ustawionym na godzinę dziewiątą zaczynało się robić ciekawie, a powyżej tej granicy całość nabierała koncertowej wręcz otwartości. Próbę mocy Audiolab zaliczył śpiewająco, a my już po pierwszym dniu zaczęliśmy się zastanawiać, czy przypadkiem nie mamy przed sobą prawdziwego killera. I bynajmniej nie mamy na myśli tylko jego zdolności dynamicznych. W wielu konstrukcjach taka swoboda i zapas mocy są automatycznie powiązane z innymi zaletami - rozdzielczością, szybkością, precyzyjnym rysunkiem stereofonicznym... Tak było także w przypadku 8200A. Od początku wszystko w jego brzmieniu nam pasowało. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby w sklepowych odsłuchach rozwalał nawet droższe konstrukcje. Postanowiliśmy więc poddać go nieco dłuższej próbie odsłuchowej. Zamiast standardowych kilku czy kilkunastu dni, Audiolab grał u nas ponad dwa miesiące.

Jakie obserwacje wyłoniły się po tak długotrwałych odsłuchach? Czy dynamika i przejrzystość tego minimalistycznego piecyka nam się znudziły? Otóż ani trochę! Czasami po tak dobrych pierwszych wrażeniach następuje etap, w którym początkowa ekscytacja powoli przechodzi w przyzwyczajenie i nudę, a jeśli mamy jeszcze mniej szczęścia, odkrywamy jakieś wady sprzętu (których, zaabsorbowani zaletami, wcześniej nie dostrzegaliśmy) i zaczynają nas one denerwować. W tym przypadku jednak nic takiego nie nastąpiło. Audiolab 8200A jest takim wzmacniaczem, na którym można polegać. Również w takich kwestiach, jak równowaga tonalna czy realistyczne odwzorowanie barw instrumentów. Jego brzmienie nie jest ani ciemne, ani jasne. Nie jest też ocieplone czy schłodzone. Jeśli już mielibyśmy wskazywać tu jakiś kierunek, 8200A podąża w kierunku obiektywizmu i szybkości, ale to nie oznacza, że jest urządzeniem bezdusznym. W zakresie przełomu średnich i wysokich tonów potrafi być trochę twardy, ale to tylko element jego charakteru. Jeżeli szukacie wzmacniacza z sercem jak dzwon, zdolnego przekazać mnóstwo szczegółów przy jednoczesnym zachowaniu realizmu i naturalności brzmienia, koniecznie posłuchajcie tego. Nawet, jeśli jesteście gotowi przeznaczyć na ten cel więcej pieniędzy.

Gdyby 8200A nie miał tak dobrej równowagi, przekłamywał barwy, grał agresywnie albo miał inne poważne wady, na pewno wychwycilibyśmy je po dwóch miesiącach słuchania. Zaczęliśmy się nawet zastanawiać, czy gdybyśmy mieli taką moc sprawczą, przyprawilibyśmy go odrobinę ciepła lub wyszlifowali ten przełom średnich i wysokich tonów, czyniąc brzmienie bardziej eleganckim i kulturalnym. I wiecie co? Po chwili zastanowienia doszliśmy do wniosku, że nic byśmy już nie kombinowali. Dzięki takim smaczkom brzmienie Audiolaba ma pewien rozpoznawalny charakter, a jednocześnie jako całość jest wystarczająco uniwersalne, by móc polecić ten wzmacniacz każdemu. No a przede wszystkim - nie znamy drugiej konstrukcji za podobne pieniądze, która oferowałaby taką energię i swobodę dynamiczną, która sprawia, że głośniki naprawdę zasuwają, a nie tylko podrygują bezwładnie.

To samo dzieje się ze słuchawkami. Od pierwszych sekund wiadomo, że dziurka na przednim panelu wzmacniacza nie jest jedynie przypadkowym dodatkiem. 8200A to po prostu znakomity wzmacniacz słuchawkowy. Gdyby nie miał wyjścia dla nauszników, trzeba by było wydać co najmniej 1000-1500 zł na osobny wzmacniaczyk oferujący zbliżoną jakość brzmienia. Jeżeli więc często korzystacie z nauszników, możecie potraktować gniazdo słuchawkowe jako duży, duży prezent od firmy.

Zwykle opisując brzmienie testowanych urządzeń staramy się skupić na ich charakterze, ale wskazać zarówno zalety, jak i wady. Tym razem trudno nam wyłowić jakiekolwiek niedociągnięcia, szczególnie w kontekście ceny wzmacniacza, jego wyposażenia i jakości wykonania. Nie będziemy więc szukać na siłę. Nie za te pieniądze. Tak naprawdę żałujemy tylko, że w katalogu Audiolaba nie ma wzmacniacza zintegrowanego w cenie 8000-12000 zł. Bo jeśli 8200A kosztuje 3999 zł i gra tak porządnie i ekscytująco... Ale może musimy po prostu wypróbować przedwzmacniacz 8200Q z monoblokami 8200MB;-)

Audiolab 8200A

Budowa i parametry

Audiolab 8200A to klasyczny, stereofoniczny wzmacniacz zintegrowany dysponujący mocą 60 W na kanał. Surowa stylistyka i minimalistyczny układ przedniej ścianki nie kłócą się w tym przypadku ze znakomitą funkcjonalnością. Dzięki przełącznikowi trybu pracy, urządzenie może pełnić rolę przedwzmacniacza, końcówki mocy lub jednego i drugiego. Bogaty zestaw gniazd zapewnia posiadaczowi spokój w razie konieczności rozbudowy systemu o kolejne źródła i umożliwia inne drogi rozwoju takie, jak dołożenie końcówki mocy, monobloków lub subwoofera. Na pokładzie jest też bardzo dobry wzmacniacz słuchawkowy przystosowany do pracy z nausznikami o impedancji od 8 do 2000 omów! Wnętrze rozplanowano bardzo czytelnie, a droga sygnału przebiega tak, jak można by było wywnioskować z układu gniazd i pokręteł. Nie zastosowano tu żadnych sztuczek z przedłużkami, a mimo to w głównych sekcjach wzmacniacza widać piękną symetrię. Zasilacz zbudowano w oparciu o solidny transformator toroidalny umieszczony tuż za gniazdem IEC. Obok mamy dwa spore, ułożone poziomo kondensatory, a niewiele dalej - radiatory, do których przykręcono tranzystory mocy. Jakość elementów i montażu nie daje pola do narzekania. Jedynym dyskusyjnym zabiegiem jest prowadzenie sygnału do gniazd głośnikowych w pobliżu transformatora. Ale jeśli się dobrze zastanowić, chyba nie było innego wyjścia. Całość zamknięto w solidnej, metalowej obudowie o standardowych wymiarach i klasycznych proporcjach. Jak każdy porządny piec, Audiolab waży swoje - 7,4 kg.

Audiolab 8200A

Konfiguracja

O brak mocy raczej nie ma się co obawiać. Patrząc na dane techniczne można pomyśleć, że teoretycznie jeszcze nie jest to poziom wzmacniaczy dysponujących mocą 100-200 W. Tak, ale praktyka pokazuje, że podobnie, jak u Naima czy Exposure'a, audiolabowe waty są jednak bardziej kaloryczne. 8200A zmiecie z powierzchni ziemi niejeden amplituner, którego producent podał w tabeli moc 5 x 100 W. Podczas naszego testu wzmacniacz pracował z najróżniejszymi kolumnami. Najdłużej spięte były z nim polskie ślicznotki Divine Acoustics Proxima, wcześniej grały Audio Physiki Tempo VI, potem na kilka dni w systemie pojawiły się budżetowe monitory Auna Linie 20, a potem zaliczyliśmy jeszcze dość krótki epizod z Audio Physikami Classic 30. Audiolab szarpał je wszystkie, jak Reksio szynkę. Źródła - Naim CD 5XS, Hegel HD11, iFi Audio iDAC. Kable głośnikowe - Sevenrods ROD4, KBL Sound Red Eye. Interkonekty - Albedo Geo, Argentum Sw-0,5/1. Listwy zasilające - Enerr Power Point R3, Gigawatt PF-2. Kable sieciowe - Gigawatt LC-2 mkII, Audioquest NRG-2. Słuchawki - Denon Music Maniac AH-D340, B&W P5, Beyerdynamic T70, Jabra Revo, Sennheiser Momentum On-Ear. To chyba wszystko, co podczas tych dwóch miesięcy przewinęło się przez nasz redakcyjny system.

Werdykt

Lubicie program motoryzacyjny "Top Gear"? My jesteśmy takimi fanami, że wybraliśmy się nawet na ostatnią imprezę na Stadionie Narodowym. Patrząc na wzmacniacz Audiolaba przyszło nam do głowy pewne skojarzenie, związane właśnie z programem Clarksona, Hammonda i Maya. Jednym z ich ulubionych samochodów jest Holden Monaro. Recepta na sukces jest w ich przypadku prosta - dużo mocy, prosta konstrukcja, sprawdzone rozwiązania i żadnych udziwnień w rodzaju zmieniania biegów za pomocą dźwigienek za kierownicą. Te auta nie mają pięciu trybów kontroli trakcji ani komputerów mądrzejszych od kierowcy. Mają tylko duży silnik, cztery koła, pedały, kierownicę i kilka niezbędnych drobiazgów takich, jak szyby czy kierunkowskazy. I potrafią dać więcej frajdy z jazdy, niż niejedno Porsche czy Ferrari, i to za nieporównywalnie mniejsze pieniądze. Wszystko dlatego, że ich konstruktorzy starali się, aby wszystko było proste. Tak samo jest z 8200A. Nie ma w nim nic niepotrzebnego, a wszystko, co naprawdę się liczy, jest dopracowane i ponadczasowe. To po prostu świetny wzmacniacz i kwintesencja audiofilskiego podejścia do sprawy. To także kolejny dowód na to, że dobre rzeczy nigdy się nie starzeją. Dysponujemy w redakcji droższym wzmacniaczem o nieco innym, bardziej dojrzałym brzmieniu, ale po teście postanowiliśmy zostawić sobie Audiolaba. Nie jako wzmacniacz referencyjny, ale jako punkt odniesienia dla wzmacniaczy za 4000 zł i więcej. Koniecznie musimy sprawdzić, jak się sprawuje z firmowymi monoblokami. Ale to już pewnie temat na oddzielny test.

Dane techniczne

Moc: 2 x 60 W
Wejścia liniowe: 6 (RCA)
Wyjścia liniowe: 3 (RCA)
Wyjścia z przedwzmacniacza: 2 (RCA)
Wejście do końcówki mocy: 1 (RCA)
Gniazda głośnikowe: 2 pary
Wyjście słuchawkowe: 6,3 mm
Wejście phono: -
Zdalne sterowanie: +
Regulacja barwy: -
Zniekształcenia (THD): < 0,07 %
Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 20 kHz (+/- 0,5 dB)
Zakres impedancji słuchawek: 8 - 2000 omów
Wymiary (W/S/G): 7,4/35,5/44,5 cm
Masa: 7,4 kg
Cena: 3999 zł

Sprzęt do testu dostarczył sklep Q21.

Zdjęcia: Audiolab, Małgorzata Filo, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy6

Muzykalność
Poziomy6

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo1

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy6

Cena
Poziomy7

Nagroda
sl-wyborredakcji


Biorą udział w konwersacji

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Bannery dolne

Wyszukiwarka

Nowe testy

Poprzedni Następny
ELAC Miracord 90 Anniversary

ELAC Miracord 90 Anniversary

Mimo błyskawicznego rozwoju nowych technologii, historia sprzętu audio w pewnym sensie zatoczyła koło. Wciąż odkrywamy, że tradycyjne rozwiązania mają swój niezaprzeczalny urok. Kto by pomyślał, że w epoce streamingu Western...

Marantz ND8006

Marantz ND8006

Kiedy zaczynałem interesować się sprzętem stereo, swoje audiofilskie preferencje w tej materii należało manifestować poprzez rozdzielanie systemu na jak najmniejsze elementy. Uważano, że od wzmacniacza zintegrowanego lepszy jest przedwzmacniacz i...

Cyrus Stream Xa

Cyrus Stream Xa

Nie wiem czy ktokolwiek próbował policzyć ilu producentów sprzętu audio przypada na jednego mieszkańca lub kilometr kwadratowy w poszczególnych krajach, ale liderem tego rankingu z pewnością mogłaby zostać Wielka Brytania....

Komentarze

Marcin
Ciekaw jestem jak grają S400.
Panie Tomku,

Po zapoznaniu się z Pana recenzją, po raz kolejny (dziwiąc się temu nie mniej niż zwykle) dochodzę do przekonania, że nasze (ludzkie) odcz...
Artorius
Dzięki @stereolife za link. Przeczytam na pewno.

Płyty

BNNT - Multiverse

BNNT - Multiverse

W Szczecinie jest takie magiczne miejsce - Domek Grabarza, gdzie słuchacz poszukujący nietypowych dźwięków może systematycznie poszerzać swoje horyzonty. Kilka...

Newsy

SOtM w Polsce

SOtM w Polsce

Dobra wiadomość dla fanów plików, streamingu i komputerowego audio w ogóle. W naszym kraju dostępne są już praktycznie wszystkie urządzenia...

Nowości ze świata

  • Focal is confirming its position as an innovative manufacturer of hi-end headphones with the launch of Clear. Benefiting from the research and development that went into developing the Elear and Utopia headphones, the Clear sets the benchmark for open-back headphones.

  • Western Electric announced that the WE 300B electron tube will re-enter production this year, in time for its 80th Anniversary. The famous triode was developed at Bell Labs in 1933 in the form of its predecessor, the 300A, which was...

  • Technics announces two new additions to its Reference Class Audio line-up. Technics SP-10R and Technics SL-1000R continue the legacy of outstanding vinyl performance. Renowned for its direct drive technology and superior performance, the Technics range has extended its Reference Class...

Prezentacje

Sukces mierzony głośnikami - Pylon Audio

Sukces mierzony głośnikami - Pylon Audio

Polski sprzęt audio - to hasło przeciętnemu obywatelowi naszego kraju kojarzy się ze wzmacniaczami, kolumnami głośnikowymi i gramofonami sprzed kilku dekad. Większość z nas wyobraża sobie piękne wieże Unitry, Diory czy Radmora, kultowe Altusy lub gramofony takie, jak Daniel, Adam czy Bernard. Jeżeli myślicie, że to wszystko relikty minionego systemu,...

Ostatnie aktywności

  • pantaleon-
    pantaleon- właśnie zarejestrował/a się na stronie
  • jkolorek
    jkolorek właśnie zarejestrował/a się na stronie
  • Rudzik
    Rudzik właśnie zarejestrował/a się na stronie

Poradniki

Jak wybrać kolumny

Jak wybrać kolumny

Jeżeli zapytacie audiofilów który element systemu audio ma największy wpływ na ostateczny rezultat brzmieniowy, dziewięciu na dziesięciu powie, że są...

Dyskografie

Budgie - Zapomniany gatunek

Budgie - Zapomniany gatunek

Deski skrzypiały pod nogami, kiedy wchodził na strych. Strach jednak tłumiła fascynacja nowym, nieznanym wcześniej miejscem. Spróchniałe schody nie miały...

Galerie

20 premier z targów CES 2018

20 premier z targów CES 2018

Na początku stycznia w Las Vegas odbyły się największe targi elektroniki użytkowej na świecie - Consumer Electronics Show. Impreza jest...

Wywiady

Ken Ishiwata - Marantz

Ken Ishiwata - Marantz

[English version] Niedawno zamieściliśmy na łamach naszego magazynu przekrojową prezentację marki Marantz, jednak cała historia byłaby niepełna gdybyśmy nie przeprowadzili...

Popularne artykuły

Vintage

Sony WM-GX788

Sony WM-GX788

Do tej pory w dziale Vintage jeszcze nie pojawił się tekst mówiący o urządzeniu kończącym pewną erę. Pisaliśmy o pierwszym...

Partnerzy StereoLife

Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.

Słownik

Poprzedni Następny

Ferrofluid

Ciecz magnetyczna - substancja o właściwościach możliwie zbliżonych do cieczy, która w odróżnieniu od typowych cieczy jest w warunkach pokojowych dobrym paramagnetykiem i ulega silnej polaryzacji magnetycznej w obecności zewnętrznych...

Ta strona używa plików cookies. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej dowiesz się tutaj.