Bannery górne

A+ A A-

Synthesis Roma 96DC+

Synthesis Roma 96DC+

Im bardziej technologia posuwa się do przodu, tym mocniej zaczyna nam brakować klimatu klasycznych rozwiązań. W odpowiedzi na inwazję hamburgerów i kebabów powstał slow food. Codzienny kontakt z samochodami, które same hamują i parkują, pasjonaci motoryzacji rekompensują sobie odnawiając piękne, zabytkowe auta, których więcej już nie będzie. Melomani też mają swoje sposoby na walkę z nudną rzeczywistością. Ich odpowiedzią na ekologiczne miniwieże, bezprzewodowe głośniki i kiepskiej jakości streaming są wzmacniacze lampowe, kolumny z głośnikami szerokopasmowymi lub tubowymi i klasyczne gramofony. Oczywiście nie tylko, ale wielu audiofilów uważa, że kiedyś aparatura audio była po prostu lepsza, a w swoich poszukiwaniach chętnie cofają się nawet kilkadziesiąt lat wstecz. Na szczęście istnieje wiele firm, których założyciele doszli do podobnych wniosków i postanowili kultywować tradycje, tworząc sprzęt zbudowany na bazie starych, dobrych rozwiązań. Jedną z takich manufaktur jest Synthesis.

Włoska marka była obecna w naszym kraju od jakiegoś czasu, jednak śmiało można powiedzieć, że została odstawiona na boczny tor. Sam fakt dostępności produktów w wybranych salonach plus kilka recenzji to trochę za mało, aby audiofile faktycznie się nimi zainteresowali, oswoili się z marką i nabrali do niej zaufania. W takiej sytuacji klientom trudno jest odróżnić wartościowy produkt od kolejnego wynalazku, który może wydaje się atrakcyjny, ale równie dobrze może się okazać pułapką. Teraz, za sprawą nowego dystrybutora, Synthesis narodził się w naszym kraju na nowo. Uruchomiono polskojęzyczną stronę internetową ze wszystkimi modelami, informacjami technicznymi, broszurkami i zdjęciami w wysokiej rozdzielczości. Włoskie wzmacniacze błyskawicznie rozjechały się po sklepach, a w ciągu paru miesięcy w specjalistycznych magazynach pojawiło się sporo recenzji. Z punktu widzenia klientów to bardzo dobry sygnał. Oznacza, że nowy przedstawiciel nie tylko przyłożył się do promocji marki, ale także zadbał o to, aby zainteresowani audiofile mogli w komfortowych warunkach zapoznać się z tym sprzętem. Może jest jeszcze za wcześnie na ocenę tych działań, ale nagle o produktach Synthesisa zaczęło się mówić.

Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z poważnym graczem. Synthesis to jeden z dwóch lub trzech najlepiej rozpoznawalnych włoskich producentów wzmacniaczy lampowych. W katalogu znajdziemy ich całe mnóstwo. Oferta jest podzielona na trzy serie - Roma, Action i Metropolis. Dominują wzmacniacze lampowe i hybrydowe, ale do kompletu Włosi oferują też przetworniki i wzmacniacze słuchawkowe, a także kilka wzmacniaczy cyfrowych. Chcąc dowiedzieć się czegoś o samej marce i jej filozofii, trafiłem na rozbudowany opis o muzycznej pasji, przesuwaniu granic i poszukiwaniu brzmieniowego ideału. Jeżeli przekopiecie się przez historie o likwidowaniu przeszkód w osiągnięciu dźwiękowej doskonałości i słuchaniu muzyki z zamkniętymi oczami, odkryjecie, że Synthesis oferuje po prostu uczciwie zaprojektowane i porządne urządzenia. Sprawdzone układy zbudowane z wykorzystaniem popularnych i łatwych do znalezienia lamp, ciężkie obudowy, dobrej jakości podzespoły i odrobina włoskiego wzornictwa ze stalowymi ozdobami i płytami frontowymi dostępnymi w różnych wykończeniach - zarówno aluminiowych, jak i drewnianych. Pierwsze produkty pod szyldem Synthesis pojawiły się na rynku w 1992 roku, a wszystkie urządzenia, włącznie z transformatorami i obudowami, wykonywane są ręcznie w Morrovalle w środkowych Włoszech. Mając na uwadze ten fakt, ceny wydają się całkiem ludzkie. Przykładem może być testowany wzmacniacz Roma 96DC+ czyli średniej wielkości integra oferująca 25 W na kanał w klasie A. Model z plusem wyposażono w porządny przetwornik z trzema wejściami cyfrowymi, a także wbudowany phono stage. Pora sprawdzić na co go stać.

Synthesis Roma 96DC+

Wygląd i funkcjonalność

Ponieważ to moje pierwsze spotkanie ze wzmacniaczem Synthesisa, powinienem podejść do testu na zasadzie czystej kartki, ale jako właściciel innego włoskiego wzmacniacza lampowego nie mogę się powstrzymać przed krótkim porównaniem. Jest to oczywiście zbieg okoliczności, ale obie konstrukcje są do siebie tak podobne, że udawanie świętoszka i tak by mi nie wyszło. Stali czytelnicy StereoLife na pewno wiedzą, że w moim systemie odsłuchowym od pewnego czasu pracuje Unison Research Triode 25. Wystarczy spojrzeć na te dwa wzmacniacze i porównać ich dane techniczne aby zdać sobie sprawę z niebywałego podobieństwa. Oba mają wąską i głęboką obudowę, oferują moc 25 W na kanał z czterech lamp EL34, i to przy obciążeniu 6 Ω, oba zostały wyposażone w przetwornik cyfrowo-analogowy z wejściem USB. Zarówno w modelu Roma 96DC+, jak i w Triode 25 lampy zostały zamontowane w osłonach ze stali nierdzewnej, a panel frontowy jest drewniany. W testowanym modelu Synthesisa przednia ścianka była akurat aluminiowa, ale to kwestia wyboru. Klienci mogą bowiem zdecydować się na jedną z ośmiu wersji, wśród których jest kilka rodzajów drewna, biały lub czarny lakier oraz aluminium w kolorze czarnym lub srebrnym. Ale, ale... Jest też kilka istotnych różnic. Unison ma bowiem przełączniki hebelkowe za pomocą których możemy wybrać tryb triodowy lub pentodowy i ustawić głębokość pętli ujemnego sprzężenia zwrotnego, a także mały gadżet w postaci wskaźnika i pokręteł do ustawiania prądu spoczynkowego lamp mocy. Synthesis takich opcji nie ma, więc z punktu widzenia dźwięku dostajemy "układ zamknięty". Na jego korzyść przemawia jednak kilka rzeczy, z których najważniejsze to bez wątpienia funkcjonalność i cena. Wbudowany DAC bazuje na kości Asahi Kasei AK4495S 32 bit/768 kHz, a do tego oprócz wejścia USB ma dwa kolejne gniazda - koaksjalne i optyczne. To znacząco rozszerza możliwości połączeniowe, bo oprócz komputera czy zewnętrznego streamera, wprost do wzmacniacza podłączymy na przykład konsolę lub odtwarzacz Blu-ray. Dodajmy do tego wejście gramofonowe, a wyjdzie nam, że to właśnie Synthesis jest bardziej uniwersalnym i być może wcale nie gorzej wykonanym wzmacniaczem. Nie można też pominąć sporej różnicy w cenie obu modeli. Triode 25 z modułem DAC-a kosztuje bowiem 13700 zł, a Roma 96DC+ sprzedawana jest za 10000 zł. No, no... Albo jest tu jakiś haczyk albo ktoś chce zagrać kolegom z Treviso na nosie.

Teoretyczne porównania nie mówią jednak wszystkiego. Aby naprawdę poznać taki produkt, trzeba przyjrzeć mu się z bliska. Synthesis robi naprawdę dobre wrażenie. Jeśli myśleliście, że niższą cenę firma zrekompensuje sobie gorszymi materiałami, nie bardziej mylnego. Wzmacniacz jest ciężki i sprawia wrażenie solidnego. W oczy rzucają się grube, stalowe blachy, aluminiowy panel frontowy, osłona lamp ze skomplikowanym systemem otworów wentylacyjnych układających się w kształt firmowego loga i duża, stalowa płyta, która w nocy efektownie odbija żar próżniowych baniek. Do naszej redakcji dostarczono egzemplarz w bezpiecznej, czarnej wersji kolorystycznej, ale jeśli ktoś chce zaszaleć, nie ma z tym najmniejszego problemu. Bardzo ciekawie prezentują się fronty z czerwonego drewna, choć jest to na pewno opcja dla odważnych. Tak dużego wyboru nie ma w seriach Action i Metropolis, gdzie jesteśmy skazani na jedną wersję. Co ciekawe, nazwy poszczególnych modeli wchodzących w skład serii Roma nawiązują do ważniejszych dat z historii Cesarstwa Rzymskiego. W roku 96 naszej ery powołano na tron cesarski Nerwę, co zapoczątkowało dynastię Antoninów. Był to bardzo dobry okres w historii imperium, jednak po ponad sześćdziesięciu latach dobrych, rozsądnych rządów, tron objął Marek Aureliusz, a następnie jego syn, Kommodus. Gdyby nie Russell Crowe, kto wie jak by się to skończyło...

Roma 96DC+ sprawia wrażenie przemyślanego, kompletnego wzmacniacza, który oprócz podstawowych funkcji oferuje trzy wejścia cyfrowe i osobne wejście gramofonowe. Moim zdaniem to znacznie lepsza opcja niż pojedyncze wejście USB, dające nam możliwość podłączenia co najwyżej komputera lub streamera takiego, jak chociażby Auralic Aries Mini. Wiem to, bo jedno wejście USB w moim Unisonie tak naprawdę nie rozwiązuje kwestii przetwornika. Wszystko oczywiście zależy od konkretnej konfiguracji, ale jeśli sprzęt nie pracuje w audiofilskiej jaskini, tylko w normalnym salonie, potrzebujemy co najmniej kilka wejść cyfrowych, na przykład dla streamera, komputera, konsoli i dekodera. Niektórzy użytkownicy takich gniazd nie potrzebują i dla nich Synthesis przygotował wersję 96DC, bez plusa. W kieszeni zostaje nam wtedy 800 zł. Niby żadna fortuna, ale starczy chociażby na niezły kabel sieciowy. Jeżeli natomiast wybierzecie wersję z plusem, dostaniecie nie tylko przetwornik, ale też rozsądny pakiet gniazd cyfrowych. Oczywiście nikt nie oczekuje, że wzmacniacz lampowy zastąpi nam cały system, zacznie czytać pliki DSD i łączyć się bezprzewodowo z naszą bramą garażową aby rozpocząć wygrzewanie kiedy tylko wysiądziemy z samochodu. Ale skoro już włoscy projektanci wsadzili do środka przetwornik, i to całkiem zacny, tym bardziej cieszy mnie obecność gniazda optycznego i koaksjalnego. Wejście USB odtworzy nawet pliki DSD 5,6 MHz, więc naprawdę nie ma wiochy. Ciężko będzie kupić osobny przetwornik o takich parametrach za 800 zł.

Oprócz wspomnianych dobrodziejstw, z tyłu znajdziemy także gniazdo zasilające IEC, pojedyncze terminale głośnikowe, dwa wejścia analogowe, wejście phono z zaciskiem uziemiającym oraz wyjście liniowe (rec-out). W specyfikacji technicznej producent informuje, że wejście gramofonowe jest kompatybilne z wkładkami MM i MC o wysokiej impedancji. Nie znalazłem jednak żadnego przełącznika, nie mówiąc już o dokładnych parametrach przedwzmacniacza korekcyjnego. Z kolei z informacji prasowej dostarczonej przez dystrybutora w momencie rynkowej premiery tego wzmacniacza wynika, że phono stage obsługuje tylko wkładki MM i to byłoby chyba bardziej wiarygodne. Jednak na polskiej stronie Synthesisa znów powtórzona została informacja, że wejście gramofonowe obsługuje wkładki MM i MC. I bądź tu człowieku mądry... Drugi minus to mała liczba wejść analogowych. Z jednej strony, jeśli wykorzystamy wszystkie trzy gniazda cyfrowe i wejście gramofonowe, to co jeszcze będziemy chcieli podłączyć do naszego wzmacniacza? Odtwarzacz płyt kompaktowych i tuner? Niektórym dwa wejścia wystarczą, jednak ja znam również audiofilów, którzy nie mają jakichś maksymalnie wypasionych systemów na czterech stolikach, a i tak korzystają z pięciu lub sześciu wejść analogowych. Może producent ograniczył ich liczbę ze względu na niestandardową szerokość obudowy, ale jedna lub nawet dwie dodatkowe pary gniazd RCA spokojnie by się tutaj zmieściły. Ostatni drobiazg to wyjście liniowe. Po co? Dla magnetofonu? O wiele lepszym pomysłem byłby pre-out dający możliwość podłączenia chociażby aktywnego subwoofera. Bardzo spodobały mi się natomiast dwie rzeczy. Pierwsza to materiał, z którego wykonano tylną ściankę i jej ogólna schludność. Na lśniącej, stalowej płycie nawet gniazdo USB prezentuje się poważnie. Teoretycznie można było wykonać ten element z lakierowanej na czarno blachy, bo nikt, nawet użytkownik nie będzie tu zaglądał częściej niż raz na kilka miesięcy. Producent zdecydował się jednak na droższą i zdecydowanie ładniejszą opcję, za co należy mu się plus. Drugi szczegół to napis informujący o tym, że wzmacniacz został wykonany ręcznie we Włoszech. A więc nie żadne "made by Sweden". Oczywiście Synthesis nie wytwarza kondensatorów ani op-ampów, ale sprzęt tej marki jest produkowany pod jednym dachem, a to prawie zawsze dobra informacja.

Z przodu nie ma natomiast żadnych tajemnic. Kształt panelu czołowego jest trochę przekombinowany, ale w czarnym wykończeniu wzmacniacz prezentuje się po prostu zawodowo. Z lewej strony mamy włącznik sieciowy, z prawej znalazły się dwa przyciski do wyboru źródła oraz rząd niebieskich diod sygnalizujących aktywność każdego z nich, a w centralnej części frontu umieszczono płaskie pokrętło regulacji głośności z małym wgłębieniem na palec. Wolałbym chyba wystającą gałę, ale taka opcja też nie jest zła. Przypomina mi trochę pokrętło wzmacniacza Myryad Cameo, który kilkanaście lat temu uchodził za jeden z najładniejszych na rynku. Maleńkim minusem jest jasność niebieskich diod. Na tyle duża, że ze zdjęć musieliśmy usuwać odblaski. Podczas wieczornych sesji odsłuchowych może to być denerwujące. Jeśli chodzi o komfort użytkowania Synthesisa, jest naprawdę dobrze. Praktycznie nad niczym nie musimy się zastanawiać. Wzmacniacz sam reguluje prądy spoczynkowe lamp mocy, a przy podłączaniu kolumn nie musimy wybierać odpowiedniej impedancji. Nawet proces zdejmowania i zakładania pokrywy lamp nie jest specjalnie irytujący. Wystarczy odkręcić cztery śruby wchodzące w długie, czarne kątowniki, które po zdjęciu pokrywy również możemy zdemontować. Po całej pokrywie zostaną nam więc cztery maleńkie otwory. Podobnie jest to rozwiązane w Unisonie, z tym, że zamiast kątowników mamy tam wygięte blaszki będące częścią samej kratownicy. W komplecie ze wzmacniaczem dostajemy więc długi śrubokręt i sprawa jest załatwiona, a dodatkowo pokrywa jest od podklejona filcowymi podkładkami aby nic się nie porysowało.

No właśnie... Przepraszam, ale od tego porównania nie uciekniemy. Jak z punktu widzenia wyglądu i funkcjonalności mają się do siebie Roma 96DC+ i Triode 25? Powiem wprost - oba wzmacniacze robią bardzo dobre wrażenie. Unison jest może odrobinę dokładniej wykonany, ma świetne pokrętła i hebelki umożliwiające delikatną modyfikację brzmienia, cztery wejścia analogowe, tape-out i pre-out, no i podświetlany wskaźnik wychyłowy z opcją manualnej regulacji biasu. Z kolei Synthesis ma dwa dodatkowe wejścia cyfrowe i wbudowany przedwzmacniacz gramofonowy. Można go także zamówić w jednej z ośmiu wersji kolorystycznych, przy czym dotyczy to tylko przedniego panelu. Unison jest dostępny w dwóch wersjach, również ograniczających się do przedniej ścianki - możemy wybrać drewniany panel z czarnymi obwódkami wokół pokręteł i włącznika lub wersję odwrotną, moim zdaniem znacznie ładniejszą. Ale biały lakier, drewno wenge, srebrne aluminium? O tym klienci Unisona mogą zapomnieć. Poza tym Roma 96DC+ oferuje prawie to samo, co Triode 25, a kosztuje 3700 zł mniej. Naprawdę nie wiem gdzie jest haczyk. Oba wzmacniacze postawione na jednym stoliku wyglądają jak Chartwelle LS3/5 obok Harbethów P3ESR. To w zasadzie dwie interpretacje tego samego pomysłu. Unison może powiedzieć, że był pierwszy. Synthesis odpowie natomiast, że to nie ma znaczenia, bo w temacie lamp nikt ameryki nie odkryje, a Roma 96DC+ oferuje bogatsze wyposażenie w znacznie niższej cenie. Pozostaje jednak jeszcze jeden element do sprawdzenia - brzmienie.

Synthesis Roma 96DC+

Brzmienie

Porównując ze sobą oba omawiane wzmacniacze, przypomniałem sobie opowieść kolegi, który dawno temu postanowił sprawdzić wszystkie restauracje z hamburgerami w Warszawie. Po piątym czy dziesiątym dniu stwierdził, że ma już dość i wszystkie smaki mu się pomieszały. Bałem się, że obie konstrukcje będą do siebie tak podobne, że będę musiał powtórzyć opis brzmienia Triode 25 albo po prostu zamieścić w tym miejscu link do jego recenzji. Na szczęście okazało się, że Roma 96DC+ gra trochę inaczej. Ogólny charakter brzmienia jest oczywiście zbliżony, jednak pozornie niewielkie różnice w różnych obszarach brzmienia składają się na sporą, zauważalną zmianę. Wychodzi mi na to, że Unison zachowuje większość cech charakterystycznych dla typowo lampowego dźwięku, ale też nie daje za wygraną w kwestii basu, dynamiki czy przejrzystości. Można powiedzieć, że gra bardziej dziarsko, nawet w trybie triodowym, nie mówiąc już o pentodowym. Synthesis proponuje natomiast stuprocentowo lampowe brzmienie w pełnym znaczeniu tego słowa. Bez oszukiwania swej natury, a nawet bez uciekania od pewnych stereotypów, które nie wzięły się znikąd. Po przesiadce na Romę 96DC+, dźwięk stał się odrobinę cieplejszy, może mniej zadziorny, ale za to jeszcze przyjemniejszy. Spójność, płynność, cudowna barwa i pełen spokój towarzyszący podróżowaniu przez różne muzyczne klimaty. Wiem, że dla niektórych porównywanie tych dwóch konstrukcji ma mniej więcej taki sens, jak testowanie ogórków kiszonych od babci Stasi i babci Jadzi. Mogą się różnić, ale to przecież wciąż ogórki kiszone, a nie, dajmy na to, lody truskawkowe. Ale jeśli szukacie dobrej lampy, na pewno będziecie zwracać uwagę na takie szczegóły. Dla mnie oba wzmacniacze są po prostu świetne. Triode 25 to taki lampowiec z "czymś ekstra" - pod pewnymi względami nietypowy, ale bardzo ciekawy. Roma 96DC+ to natomiast esencja lampowego brzmienia i stuprocentowa klasyka w bardzo dobrym wydaniu.

Muszę przyznać, że bardzo dobrze słuchało mi się tego wzmacniacza. Z jednej strony jego brzmienie nie jest specjalnie odkrywcze, ale może właśnie w tym tkwi jego sekret? Wielu producentów wzmacniaczy lampowych stara się bowiem na siłę zrobić z nich coś, czym nie są. Wypisują potem opowieści o tym, jak to za pomocą autorskich rozwiązań i transformatorów nawiniętych srebrnym drutem połączyli barwę lampy z dynamiką tranzystora. Niektórym faktycznie udaje się przełamać stereotypy, pytanie tylko za jaką cenę. Wyjątkowo nie mówię tu o pieniądzach, ale o pewnych cechach brzmienia, które często poświęca się w walce o głębszy bas czy bardziej "tranzytorową" rozdzielczość. Trzeba bardzo uważać, aby nie wylać dziecka z kąpielą. Włoscy inżynierowie poszli więc zupełnie inną drogą, koncentrując się na tym, co czyni lampy wyjątkowymi. Przecież tego chcemy i tego oczekujemy. Synthesis od niczego nie ucieka i nie stara się niczego udawać. Po prostu gra tak, jak powinna grać dobra, klasyczna lampa. Podstawą jego brzmienia jest naturalnie ciepła, nasycona i wręcz rumieniąca się kolorami średnica. Skraje pasma są jednak na tyle dobre, że nie koncentrujemy swojej uwagi wyłącznie na wokalach. Można powiedzieć, że dźwięk jest tutaj budowany w sposób całościowy i, no właśnie - syntetyczny - od początku do końca. W pewnym sensie przypomina to słuchanie kolumn zbudowanych na bazie przetwornika szerokopasmowego. Jeśli mieliście kiedyś okazję zetknąć się z zestawami firmy Audium, szczególnie tymi pasywnymi, na pewno wiecie co mam na myśli. Żadna część pasma nie wychodzi na pierwszy plan. Nawet średnie tony czarują nas swoją barwą i namacalnością, ale nie dominują nad całym dźwiękiem. Efekt jest taki, że po chwili przyzwyczajenia słuchamy już tylko muzyki. Chłoniemy ją bez względu na to z czym zmierzymy się za chwilę. Czy będzie to jazz, klasyka, rock, elektronika czy coś bardzo pokręconego, mamy stuprocentową pewność, że Roma 96DC+ przeprowadzi nas przez nagrania komfortowo, z dużym spokojem i poszanowaniem dla naszych ulubionych nagrań.

Oczywiście, klasyczna lampa to nie "zwykły wzmacniacz", który niezależnie od okoliczności będzie grał równo, neutralnie i beznamiętnie. Synthesis dorzuca od siebie to i owo, przede wszystkim w kwestii barwy. Jeżeli nawet pasmo przenoszenia jest prawidłowe, na ucho z lekką ekspozycją środkowego zakresu, to ogólna kolorystyka dźwięku jest ciepła, a saturacja odrobinę podciągnięta. Włoska integra lubi wydobywać z nagrań wszystko, co pomaga w uzyskaniu jeszcze lepszej spójności i pewnego trudnego do opisania czaru. W jej brzmieniu znajdziecie dużo tak zwanego pierwiastka ludzkiego. Między dźwiękami usłyszycie nie tylko pustkę, ale też bardzo fajne wypełnienie - detale, pogłosy i specyficzną, akustyczną otoczkę. Kierunek jest zawsze jeden - muzykalność. To tak, jakby integra miała wbudowany pewien algorytm, który pomaga jej rozprawiać się z trudnymi sytuacjami. Jeśli będzie trzeba wyostrzyć lub zaokrąglić dźwięk, na bank zaokrągli. Jeśli z brzmienia elektrycznych gitar będzie miała wydobyć ciężar lub dynamikę, postawi na ciężar. W świecie sprzętu audio to coraz rzadsza sprawa. Większość producentów tak bardzo chce już dogodzić wszystkim klientom, że z połączenia różnych elementów wychodzi im dźwiękowa papka. Niektóre firmy wychodzą z założenia, że ludzie w dzisiejszych czasach słuchają głównie skompresowanych plików, więc trzeba im zaoferować sprzęt o brzmieniu jasnym, dynamicznym i agresywnym. Roma 96DC+ to absolutne przeciwieństwo takiego podejścia. Oferuje brzmienie naturalne, pełne, spójne i organiczne, a przede wszystkim niesłychanie muzykalne.

Myślę, że w tym momencie macie już niezłe pojęcie na temat brzmienia włoskiej integry. Mimo to, chciałbym wspomnieć o kilku kwestiach, które mimo wszystko mają swój udział w kształtowaniu całej prezentacji. Konstruktorzy nie zapomnieli bowiem o takich detalach, jak dynamika, rozdzielczość czy stereofonia. W tych aspektach Synthesis prezentuje po prostu dobry poziom. Nie wybitny, ale po prostu dobry - na tyle, żebyśmy nie mieli poczucia, że podczas odsłuchu coś nam umyka. Jeżeli szukacie wzmacniacza, który codzienne odsłuchy zamieni w jedną, wielką, muzyczną przyjemność, ciężko będzie za te pieniądze znaleźć coś lepszego. Tym, którym taka wizja bardzo się podoba, ale mimo wszystko chcieliby jeszcze wyciągnąć z dźwięku coś, co pasuje bardziej do świata brutalnych tranzystorów, polecałbym skupić się na doborze reszty systemu. Nie będzie to trudne, bo każdy doświadczony, a nawet średnio zaawansowany audiofil wie, co podłącza się do klasycznej lampy. Możecie zacząć od kolumn o stosunkowo wysokiej skuteczności, ale Roma 96DC+ ma na tyle dużą moc, że poradzi sobie nawet z zestawami o standardowych parametrach. Ja podczas testu wykorzystałem podłogówki Equilibrium Ether Ceramique, z którymi Synthesis poradził sobie naprawdę nieźle, ale pełnią szczęścia było połączenie z Klipschami Heresy III 70th Anniversary Edition. Na tym jednak świat się nie kończy. Jeśli chcecie poświęcić trochę czasu na odsłuchy, polecam chociażby kolumny takich marek, jak Audiovector, Focal, Amphion, Tannoy, Apertura, Triangle, Atohm... Jest tego trochę. Wzmacniacz dobrze reaguje także na każdą inwestycję w akcesoria - kable, zasilanie, może nawet stolik, choć tego nie sprawdzałem.

Na koniec słówko o wbudowanym przetworniku i przedwzmacniaczu gramofonowym. Jakość tego pierwszego pozytywnie mnie zaskoczyła. Żeby dostać takiego DAC-a za 800 zł, musielibyście chyba dopłacić dwa albo trzy razy tyle pod stołem, aby potem powiedzieć w domu "zobacz kochanie jaka promocja mi się trafiła" (celowo nie używam formy męskiej lub żeńskiej, bo ostatnio już mi się dostało, że czyta nas wiele audiofilek, co zresztą bardzo mnie cieszy). Jeżeli więc planujecie zrobić użytek z gniazda USB, nie powinniście być rozczarowani, choć wiadomo, że do takiego wzmacniacza wypadałoby kiedyś podłączyć źródło za porównywalne pieniądze i dopiero wtedy zobaczycie na co naprawdę go stać. Jeśli natomiast chodzi o jakość fabrycznego phono stage'a, nie mam najmniejszego pojęcia, bo kiedy przymierzałem się do sprawdzenia tej funkcji, dystrybutor poprosił nas o zwrot wzmacniacza. Zamiast planowanych paru tygodni, odsłuch trwał więc tylko kilka dni i zwyczajnie nie zdążyłem podpiąć gramofonu. Szkoda, bo skoro wbudowany DAC jest tak dobry, to może phono stage również zasługuje na wysokie noty? Jeśli ta funkcja jest dla Was kluczowa, będziecie musieli sprawdzić to osobiście. Przepraszam, ale wolę napisać jak jest zamiast wymyślać dyrdymały, że moduł phono oferuje "satysfakcjonującą jakość w swojej klasie cenowej". W sumie wiedzielibyście tyle samo, czyli nic. Wielka szkoda, że Synthesis nie mógł zostać w naszej redakcji choćby tydzień dłużej, ale wierzę, że ktoś go pilnie potrzebował. Ja na szczęście po kilku dniach wiedziałem już, że Roma 96DC+ to piękna, pełnokrwista lampa. Coś dla osób, które rano piją czarną, aromatyczną kawę, a wieczorem zimne, jasne piwo. Nigdy odwrotnie.

Synthesis Roma 96DC+

Budowa i parametry

Synthesis Roma 96DC+ to po prostu model Roma 96DC z przetwornikiem cyfrowo-analogowym i zarazem jeden z najnowszych produktów włoskiej firmy. Wzmacniacz zbudowano z wykorzystaniem popularnych lamp, ze stopniem wyjściowym oddającym moc 25 W na kanał przy 6 Ω w czystej klasie A. W każdym kanale pracują dwie pentody EL34 i jedna podwójna trioda 12AU7 pełniąca rolę lampy sterującej. Co ciekawe, przedwzmacniacz zbudowano w innej technice. Zamiast kolejnej podwójnej triody lub innej próżniowej bańki zastosowano tu wzmacniacz operacyjny NJM2114. Lampowa integra ze scalakiem w przedwzmacniaczu? Czemu nie. Jak informuje producent, elementy zastosowane w układzie wzmacniacza nie są przypadkowe, a każdy z nich podnosi jakość prezentacji tak, aby słuchacz uzyskał pełną satysfakcję i przyjemność ze słuchania muzyki. Wersja z plusem została wyposażona w przetwornik Asahi Kasei AK4495S (32 bit/768 kHz) z trzema wejściami cyfrowymi - USB, optycznym i koaksjalnym. Wzmacniacz posiada także wejście gramofonowe, trzy wejścia liniowe i wyjście do nagrywania, a także pilota zdalnego sterowania. Do wnętrza najwygodniej jest dobrać się od dołu. Po odkręceniu podstawy zobaczymy bardzo schludny układ zmontowany na jednej, dużej płytce drukowanej oraz dwie dodatkowe płytki ulokowane w pobliżu tylnej ścianki. Co ciekawe, zdjęcia zamieszczone na stronie producenta ukazują wzmacniacz z gniazdami cyfrowymi zamontowanymi nad rządkiem wejść i wyjść RCA, natomiast w wersji dostarczonej do naszego testu było dokładnie odwrotnie, w związku z czym można było dokładnie obejrzeć płytkę przetwornika. Być może zabieg ten miał umożliwić łatwiejszą wymianę tego modułu w przyszłości. Jeśli chodzi o parametry, są raczej typowe dla wzmacniaczy lampowych o podobnej konstrukcji. Zniekształcenia utrzymują się zdaniem producenta na poziomie poniżej 1%, stosunek sygnału do szumu ma być większy niż 90 dB, a pasmo przenoszenia rozciąga się od 20 Hz do 20 kHz, jednak nie wiadomo z jakim spadkiem. Cały wzmacniacz waży 18 kg.

Konfiguracja

Equilibrium Ether Ceramique, Klipsch Heresy III 70th Anniversary Edition, Pylon Audio Diamond Monitor, Marantz HD-DAC1, Equilibrium Tune 33 Light, Enerr Tablette 6S, Enerr Symbol Hybrid.

Synthesis Roma 96DC+

Werdykt

Jeśli szukacie klasycznego wzmacniacza lampowego czarującego barwą i muzykalnością, a do tego chcecie aby taki sprzęt miał na pokładzie kilka przydatnych funkcji lub nawet był w stanie zagrać od razu ze źródłem w postaci komputera, streamera lub gramofonu, Synthesis Roma 96DC+ będzie prawdopodobnie jednym z najlepszych strzałów w swojej cenie. Brzmieniowo to esencja lampy, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Bez udziwnień, udawania tranzystora i oszukiwania rzeczywistości. Wzmacniacz w wersji bez plusa kosztuje 9200 zł, ale za 800 zł dostajemy przetwornik, który w formie zewnętrznego pudełka kosztowałby co najmniej dwa razy tyle, więc aż szkoda z tej opcji nie skorzystać. Jeśli chodzi o kolumny, stawiałbym na przejrzyste i dynamiczne zestawy o wysokiej skuteczności. Na rynku jest mnóstwo tego typu zestawów, więc jestem przekonany, że znalezienie idealnego rozwiązania wcale nie będzie trudne. A kiedy wszystko się uda, pozostanie już tylko cieszyć się niesamowicie przyjemnym brzmieniem. Takim, które potrafią dać tylko lampy.

Dane techniczne

Lampy w stopniu mocy: 4 x EL34
Lampy w stopniu sterującym: 2 x 12AU7
Przedwzmacniacz: op-amp NJM2114
Moc wyjściowa: 2 x 25 W/6 Ω
Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 20 kHz
Impedancja wejściowa: 50 kΩ
Czułość: 300 mV
Zniekształcenia: <1%
Stosunek sygnał/szum: >90 dB
Wzmocnienie MM: 40 dB
Maksymalny pobór mocy: 180 W
Wymiary (W/S/G): 20/26/38 cm
Masa: 18 kg
Cena: 10000 zł

Sprzęt do testu dostarczyła firma EIC.

Zdjęcia: Małgorzata Karasińska, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy6

Rozdzielczość
Poziomy6

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy8

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo1

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy7

Cena
Poziomy7


  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Bannery dolne

Wyszukiwarka

Nowe testy

Poprzedni Następny
RHA DACAMP L1

RHA DACAMP L1

RHA to jedna z tych firm, które zajmują się produkcją tylko jednego, wybranego rodzaju sprzętu audio, za to robią to wyjątkowo dobrze. Brytyjczycy poświęcili całą swą uwagę słuchawkom dokanałowym, w...

Yamaha R-N803D

Yamaha R-N803D

Ostatnio na łamach naszego magazynu testowaliśmy sporo urządzeń adresowanych do audiofilów, więc dziś zejdziemy trochę na ziemię i sprawdzimy możliwości sieciowego amplitunera stereo zbudowanego z myślą o melomanach, którzy cenią...

JBL Playlist

JBL Playlist

Głośniki bezprzewodowe to ostatnio bardzo gorący temat. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać, bo co dokładnie mamy na myśli mówiąc o głośnikach bezprzewodowych? Pierwszy stopień wtajemniczenia to...

Komentarze

Bardzo fajna i rzeczowa recenzja. Od kilku miesięcy posiadam Rotela A14 i w porównaniu do poprzedniej serii 12 Rotel zrobił duży krok do przodu, przy czym wróci...
Daro
Fajny uniwersalny klocek. Mam pytanie czy miał ktoś okazję porównać to z Onkyo TX-8150? Czy zauważymy "lepsze" brzmienie czy tylko po prostu inne?
Cieszymy się, że tak się spodobało, ale postanowiliśmy aż tak szczegółowo nie opisywać brzmienia prezentowanych systemów z kilku powodów. Po pierwsze, nie mamy ...

Płyty

Newsy

AudioQuest NightHawk Carbon

AudioQuest NightHawk Carbon

AudioQuest wprowadza do sprzedaży słuchawki NightHawk Carbon. Model ten jest bardziej wyrafinowaną i dojrzalszą wersją wielokrotnie nagradzanych NightHawków i szczyci...

Nowości ze świata

  • The new Audio Analogue AAphono is a phono preamplifier and is the latest product of PureAA line. It has been developed starting with a double operational amplifier configuration that permits to share the total gain between the two amplifiers having...

  • Final Audio Design introduced the new D8000 headphones - a combination of the sensitive high ranges of planar magnetic models and the volume and open feel bass tones of dynamic models. With conventional planar magnetic models, the amplitude is an...

  • NAD Electronics, a leading manufacturer of premium home audio and video products, introduced the C558 Turntable for the resurgent vinyl market. The C558 is a full-featured, belt-driven model targeted for the record enthusiast who is looking for exceptional value.

Prezentacje

Elektryczna podróż młodego geniusza - JBL

Elektryczna podróż młodego geniusza - JBL

Nie istnieje pewnie na świecie miłośnik dobrego dźwięku, którego nie interesowałaby geneza znanych marek zajmujących się produkcją sprzętu hi-fi. Niewątpliwie jedną z nich jest JBL - legendarna, amerykańska firma, której korzenie sięgają lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Marka, którą powinien kojarzyć każdy, kto choć raz z ciekawości przyglądał się głośnikom na...

Ostatnie aktywności

Poradniki

Dyskografie

Jethro Tull - Muzyka pachnąca lasem

Jethro Tull - Muzyka pachnąca lasem

Dziś już nie powstanie taki zespół jak Jethro Tull. Dlaczego? Bo czasy już nie te. Czasy, które z miejsca spłaszczają...

Galerie

15 premier wystawy IFA 2017

15 premier wystawy IFA 2017

Wakacje oficjalnie dobiegły końca, a u naszych zachodnich sąsiadów zakończyła się jedna z największych wystaw elektroniki użytkowej. IFA to prawdziwe...

Wywiady

Ken Ishiwata - Marantz

Ken Ishiwata - Marantz

[English version] Niedawno zamieściliśmy na łamach naszego magazynu przekrojową prezentację marki Marantz, jednak cała historia byłaby niepełna gdybyśmy nie przeprowadzili...

Popularne artykuły

Vintage

Sony WM-GX788

Sony WM-GX788

Do tej pory w dziale Vintage jeszcze nie pojawił się tekst mówiący o urządzeniu kończącym pewną erę. Pisaliśmy o pierwszym...

Partnerzy StereoLife

Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
Subiektywny Dziennik Muzyczny
Blog prowadzony przez Rafała Garszczyńskiego - redaktora miesięcznika JazzPRESS i RadioJAZZ, którego recenzje pojawiają się również w naszym portalu. Ogromna ilość płyt jazzowych, a podobno to wcale nie wszystko, może jakiś ułamek tego, co Rafałowi udało się przesłuchać i opisać. Biblia jazzu!
Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza - bank informacji o nowościach muzycznych, okraszonych opisami, ciekawostkami i próbami ocenienia jakości. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.

Słownik

Poprzedni Następny

SPDIF

Standard połączenia cyfrowego dla sygnału audio przeznaczony do urządzeń domowych, oparty na opracowanym wcześniej standardzie AES/EBU przeznaczonym raczej do użytku profesjonalnego. SPDIF został wprowadzony przez firmy Sony i Philips, skąd...

Ta strona używa plików cookies. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej dowiesz się tutaj.