Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Eryk S Concept Digi

Eryk S Concept Digi

Na urządzenia marki Eryk S Concept trafiam regularnie, właściwie od kiedy usłyszałem kolumny o nazwie Ketsus. Smukłe podłogówki nie tylko wyglądały inaczej niż większość zestawów w zbliżonej cenie, ale też były świetnie wykonane i prezentowały naprawdę dojrzałe brzmienie. Wszystko to zrobiło na mnie duże wrażenie, szczególnie biorąc pod uwagę, że nie mamy do czynienia z dużą firmą działającą na rynku kilkadziesiąt lat, ale manufakturą nastawioną na dotarcie do wąskiego grona osób ceniących sobie oryginalne, hmm... Produkty? Takie określenie byłoby chyba trochę krzywdzące. Wystarczy wejść na stronę firmy aby zdać sobie sprawę, że tworzy ona coś innego. Dzieła sztuki? Aż tak bym może nie szalał, ale jeśli ktoś ma w swoim portfolio dizajnerskie wzmacniacze lampowe, bardzo oryginalne kolumny, a nawet monitory i całe zestawy stereo pokryte wzorami przywodzącymi na myśl obrazy Picassa i Pollocka, to chyba nie sposób mówić tutaj o typowej elektronice audio. Kilka miesięcy temu opisywałem wzmacniacz lampowy Red King Premium, więc do kolejnego testu dostałem coś zupełnie innego. Teoretycznie Digi to też wzmacniacz. Ale jaki!

Jeśli zastanawiacie się teraz jaka jest przyczyna mojej nagłej ekscytacji, już tłumaczę. Patrząc na zdjęcie, widzicie pewnie normalny wzmacniacz w drewnianej obudowie. I to by się zgadzało gdyby nie jeden, mały szczegół. Digi nie jest normalny - jest miniaturowy! Całość wraz z drewnianym klockiem zajmuje mniej więcej tyle miejsca, co cztery paczki papierosów, natomiast sam wzmacniacz ma gabaryty zbliżone do smartfona. Dlatego podczas pierwszej prezentacji zacząłem się zastanawiać czy aby nie jest to jakiś żart. Oglądałem małe pudełeczko z każdej strony, sprawdziłem jak biegną podłączone do niego kable i wszystko było jak najbardziej w porządku. Po krótkim odsłuchu stwierdziłem, że muszę zabrać to cudo do siebie. Widziałem i słyszałem już w życiu wiele kompaktowych wzmacniaczy, od pudełeczek Pro-Jecta po ciekawe systemy marki Graham Slee, ale Digi to zdecydowanie najmniejszy wzmacniacz zintegrowany z jakim się zetknąłem. Ale - i to jest najlepsze - zamiarem jego konstruktora wcale nie było pobicie jakiegoś rekordu, ale stworzenie ekstremalnie prostego urządzenia spełniającego jedną funkcję. W świecie, w którym wzmacniacz musi mieć na pokładzie wysokiej klasy DAC-a, a do tego streamer, multiroom, phono stage, wzmacniacz słuchawkowy i łączność bezprzewodową? To nawet nie oryginalne, ale wręcz odkrywcze. Miniaturowe rozmiary integry Eryk S Concept wynikają z braku jakichkolwiek dodatkowych funkcji, a także z technologii, która czai się w środku. Musiałem sprawdzić co też to cudo potrafi.

Eryk S Concept Digi

Wygląd i funkcjonalność

Urządzenie dostajemy w eleganckiej szkatułce, którą zdobi oczywiście logo producenta. Cały drewniany klocek wraz ze wzmacniaczem spoczywa pomiędzy dwoma kawałkami gąbki. Jest to więc jeden z niewielu dostępnych na rynku piecyków, które wraz z kompletnym opakowaniem można wsadzić do plecaka, a nawet do standardowej torby zakładanej na ramię. Jest jednak pewien drobny szczegół. Wraz z urządzeniem otrzymujemy zasilacz przypominający te dodawane do starszych laptopów. Duża, plastikowa puszka wyposażona jest w zamontowany na stałe kabel oraz trójbolcowe gniazdo IEC. Zasilacz otrzymujemy w osobnym pudełku, które nijak się ma do szkatułki ze wzmacniaczem. Producent dołącza oczywiście standardowy przewód sieciowy, a także interkonekt z gatunku tych, jakie normalnie moglibyśmy znaleźć na wyposażeniu miniwieży z supermarketu. Wiem, że za te pieniądze nie można jeszcze wymagać aby wzmacniacz przyjeżdżał w metalowej skrzyni, w której oprócz niego znajdziemy drewnianego pilota, bawełniane rękawiczki, porządny kabel zasilający, interkonekt Nordosta i butelkę szkockiej. Ale sam Digi wraz ze swoim puzderkiem zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, które zaraz później zaorał ten zasilacz i pudełko, z którego wystawały dwa bolce fabrycznego kabla sieciowego. Nie mam pojęcia czy nabywca Digi również dostanie cały zestaw w takiej formie, ale po firmie tworzącej takie cudeńka spodziewałem się czegoś odrobinę lepszego.

Zewnętrzny zasilacz to rozwiązanie mające swoje plusy i minusy. Z tych pierwszych warto wspomnieć chociażby o odizolowaniu wrażliwych układów audio od zakłóceń generowanych przez transformator. Wyrzucenie zasilania do osobnego pudełka umożliwiło też radykalne zmniejszenie rozmiarów wzmacniacza, a mniejsza obudowa oznacza obniżenie kosztów produkcji i w konsekwencji - bardziej atrakcyjną cenę. Zasilacz został także wyposażony w przełącznik napięcia w postaci małego hebelka umieszczonego z boku. Dzięki niemu producent nie musi modyfikować konstrukcji z myślą o innych rynkach, a klient może swobodnie przeprowadzać się ze swoim wzmacniaczem. Nawet w Wielkiej Brytanii pozostanie mu najwyżej zaopatrzyć się w kabel z inną wtyczką. Najważniejsza z punktu widzenia użytkownika jest jednak możliwość postawienia samego wzmacniacza na stoliku lub szafce, a w wielu przypadkach - na biurku, gdzie każdy wolny centymetr może się przydać. W każdym z tych przypadków Digi prezentuje się znakomicie. Co do minusów, fabryczny zasilacz wygląda, co tu dużo gadać, paskudnie. Jeżeli macie miejsce, w którym można go zamaskować tak, żeby nie walał się po podłodze i nie zbierał kurzu, to super. Mnie się udało, bo od jakiegoś czasu walczę ze wszechobecnym kablowym bałaganem i po prostu byłem na to przygotowany. Domyślam się jednak, że dla wielu osób taka dodatkowa puszka będzie problemem. Istnieje przecież duże prawdopodobieństwo, że klient zainteresowany sprzętem tej marki będzie miał bardzo wysokie wymagania co do estetyki. W środowisku dizajnerów wszelkiego rodzaju ładowarki i zwisające kable są uważane za jeden z grzechów niewybaczalnych. Ale bądźmy szczerzy - zamaskowanie kabla i dodatkowej puszki z transformatorem nie jest chyba żadnym wyzwaniem dla kogoś, kto potrafi używać śrubokręta i zorganizować sobie przestrzeń.

No dobra, a jak prezentuje się sam wzmacniacz? Cóż, to po prostu małe dzieło sztuki. W drewnianym klocku zatopiono właściwą obudowę wykonaną z pięknie obrobionego metalu. Panel frontowy to gładziutkie, lekko wypukłe szkło. Po podłączeniu wzmacniacza do prądu, jego przednia ścianka ożywa za sprawą prześwitującej przez nią nazwy modelu. W trybie czuwania - czerwonej, a podczas pracy - zielonej. Z przodu znalazł się tylko jeden element funkcjonalny - niewielkie pokrętło, które pełni jednocześnie rolę włącznika i potencjometru. Na samym początku skali poczujemy lekkie kliknięcie, a potem już możemy płynnie zwiększać poziom głośności. Analogicznie wyłączenie wzmacniacza następuje po maksymalnym przekręceniu gałki w lewo. Co ciekawe, regulacja jest w pełni analogowa, choć nazwa modelu mówi sama za siebie. Najlepsza jest jednak tylna ścianka wzmacniacza. Oprócz gniazda zasilającego mamy tu tylko wejście analogowe w postaci 3,5-mm jacka oraz terminale głośnikowe w formie czterech otworów przyjmujących tylko wtyki bananowe. Żadne inne gniazda by się tu nie zmieściły. I co poza tym? Nic. Digi nie ma żadnego selektora źródeł, bo oprócz kabla 3,5 mm niczego innego tu nie podłączymy. Próżno też szukać tu dodatkowych funkcji w rodzaju regulacji barwy czy balansu. Sporym minusem jest dla mnie brak zdalnego sterowania. Rozumiem koncepcję hardcore'owo minimalistycznego sprzętu, ale pilot nie byłby głupim pomysłem. No chyba, że Digi będzie pracował w typowym systemie biurkowym - wtedy faktycznie nie będzie to potrzebne.

Jak podsumować taki produkt? Z jednej strony jest absolutnie genialny. To wzmacniacz. I koniec, kropka. Zasilanie, wejście, wyjście. Jakość wykonania nie daje powodów do narzekania, a stopień miniaturyzacji naprawdę robi wrażenie. Początkowo zastanawiałem się nawet czy nie jest to swego rodzaju oszustwo i spytałem konstruktora czy drewniany klocek nie jest wyrzeźbiony w środku. Pomyślałem, że może elektronika zajmuje całe jego wnętrze, a metalowa część jest tylko nakładką zawierającą pokrętło i wyświetlacz, a z tyłu - rząd absolutnie niezbędnych gniazd. Okazuje się, że nie. Digi to faktycznie ten metalowy plaster wielkości smartfona, a drewniana postawa została dodana głównie po to, aby podłączone z tyłu kable głośnikowe nie przechylały wzmacniacza do tyłu ani nie ściągały go ze stolika. Widać, że producent zadał sobie sporo trudu aby to urządzenie nie tylko spełniało swoją funkcję, ale też nieziemsko wyglądało. Największym wyzwaniem było podobno znalezienie firmy zdolnej wykonać tak maleńki, szklany front z zachowaniem nie tylko wymaganej precyzji, ale i powtarzalności. Udało się, dzięki czemu możemy cieszyć się tym prześlicznym maleństwem.

Małoseryjna produkcja i przyjęty przez firmę model działalności również mają swoje plusy. Jeśli będziecie chcieli zamówić wersję z podstawą w konkretnym kolorze albo specjalnym napisem wygrawerowanym na górnej płycie, prawdopodobnie nie będzie to stanowiło żadnego problemu. Z drugiej strony, nabywca Digi musi liczyć się z pewnymi niedogodnościami charakterystycznymi dla tak niszowego sprzętu. W naszym egzemplarzu pokrętło regulacji głośności było albo lekko skrzywione albo wyrobione, więc na początku skali lekko trzeszczało. Zewnętrzny zasilacz jest mało wyjściowy, o jego opakowaniu nie wspominając. Zdalne sterowanie nie występuje w tej chwili nawet jako opcja. Ale, ale... Producent oferuje już dodatkowy moduł z łącznością Wi-Fi i Bluetooth. Wygląda to jak drugi Digi przyklejony do drewnianego klocka do góry nogami. Docelowo polska manufaktura wprowadzi chyba jeszcze coś innego, ale to już nie jest takie ważne. Liczy się fakt, że firma wciąż rozwija ten projekt i oferuje klientom możliwość zakupu dedykowanego, dopasowanego do wzmacniacza źródła. A czy będzie coś jeszcze, na przykład kolumny? Myślę, że jest to tylko kwestia fantazji konstruktora. Może doczekamy się jakichś monitorów wielkości dwóch puszek coli? Po tym, co zaprezentował Digi, autentycznie chciałbym ich posłuchać.

Eryk S Concept Digi

Brzmienie

Ups, zdaje się, że co nieco już zdradziłem, więc zacznijmy od początku. Ponieważ do dyspozycji mamy tylko jedno wejście w formie gniazda 3,5 mm, pierwszym zadaniem z punktu widzenia użytkownika będzie dobór odpowiedniego źródła. Producent wprawdzie dołącza do zestawu interkonekt zakończony z jednej strony dwiema wtyczkami RCA, a z drugiej - "słuchawkowym" jackiem, ale nie wiem czy będzie to najlepsze rozwiązanie. Można zaopatrzyć się w lepszy kabel tego typu, ale skoro sam wzmacniacz jest tak malutki, to może ciekawszym pomysłem będzie zapewnienie mu równie kompaktowego partnera? Ja wykorzystałem tutaj dwa urządzenia. Pierwszym był przenośny odtwarzacz Astell&Kern AK70, który sprawdził się wręcz idealnie. A ponieważ jest w pełni samodzielnym źródłem, przypadkowo udało mi się złożyć prawdopodobnie jeden z najmniejszych systemów stereo na świecie. Kiedy przykryłem oba klocki czapką, odwiedzający mnie znajomi zastanawiali się co takiego napędza kolumny, a ich zdziwienie było jeszcze większe kiedy orientowali się, że stojący obok Marantz HD-DAC1 nie jest w ogóle podłączony do prądu. Drugim wykorzystanym przeze mnie źródłem był przetwornik AudioQuest DragonFly podłączony do laptopa serwującego pliki bezpośrednio z dysku. W obu przypadkach w roli interkonektu wykorzystałem kabel PipeLine ET-1. Pozostało już tylko rozpracować kwestię kolumn.

No właśnie... Przed rozpoczęciem formalnego testu, miałem okazję słuchać naszego miniaturowego wzmacniacza z podłogowymi Audiovectorami SR3 Super. Pamiętam, że najpierw dosłownie wryło mnie, że takie cudo w ogóle gra, a kiedy już oswoiłem się z tym faktem, byłem pod dużym wrażeniem jego dynamiki, spójności i barwy. Niejeden audiofil uznałby, że ma do czynienia z kolumnami aktywnymi podłączonymi do jakiegoś prostego przedwzmacniacza, ale ja akurat wiedziałem, że te same zestawy grały wcześniej z kilkoma innymi integrami, więc od razu zacząłem się zastanawiać jakim cudem takie małe pudełeczko wykrzesało z siebie moc zdolną zupełnie prawidłowo napędzić takie paczki. Przecież sama zwrotnica Audiovectorów zajmuje więcej miejsca, niż ten maluch! Z czasem jednak oswoiłem się z tą myślą i zdałem sobie sprawę, że duńskie podłogówki nie należą do najbardziej wymagających zestawów na świecie. Można je spokojnie wysterować budżetowym wzmacniaczem albo kilkunastowatową lampą. Po tym odsłuchu postanowiłem więc przeprowadzić zasadniczą część testu w swoim systemie, z kolumnami Equilibrium Ether Ceramique. Zastosowane w nich woofery Accutona mają swoje wymagania i już niejednemu piecykowi zmiękła przy nich rura. Uznałem, że postawienie Digi przed takim torem przeszkód będzie znakomitym pomysłem. Liczyłem się nawet z tym, że wzmacniacz zwyczajnie się spali, ale - ku mojemu zdziwieniu - zaczął pompować w ceramiczne głośniki prąd i zmusił je do podjęcia wysiłku. Okej, dyskoteki nie było, ale z ręką na sercu mogę napisać, że Digi zagrał lepiej niż wiele "normalnych" wzmacniaczy ze średniej półki, oferując co najmniej przyzwoitą dynamikę, a do tego bardzo fajną, niemal lampową barwę dźwięku. Byłem przygotowany na to, że po pięciu minutach szarpaniny trzeba będzie wrócić do słuchania tej miniaturowej integry z kolumnami o bardziej przyjaznych parametrach. Ale rezultaty były tak dobre, że Digi został u mnie do końca testu.

Połączenie testowanego wzmacniaczyka z hi-endowymi kolumnami i przenośnym odtwarzaczem zaowocowało powstaniem jednego z najdziwniejszych i jednocześnie najbardziej zaskakujących systemów, jakie udało mi się złożyć. Stolik na sprzęt opustoszał. Gdyby nie zajmująca dolną półkę konsola, mógłbym go w zasadzie wynieść z salonu. Digi wraz z AK70 mógłby wylądować na jednej z kolumn, co może wcale nie byłoby takim głupim rozwiązaniem. Ponieważ jednak nie chciało mi się już przeprowadzać takich manewrów, dla niepoznaki ustawiłem obok tego miniaturowego systemu trochę bibelotów, a następnie zaprosiłem na odsłuch kilku znajomych. Myślicie, że byli zaskoczeni? Owszem, ale wcale nie tym, że tak miniaturowym sprzętem można napędzić średniej wielkości podłogówki, ale tym, jak dobry dźwięk udało się wydobyć z takiego kuriozalnego systemu. Chyba każdy był przygotowany na to samo, co ja - że jakoś to zagra, ale po kilku utworach trzeba będzie jednak podziękować i grzecznie wyjść. Nic z tych rzeczy. Digi radził sobie tak dziarsko, że nawet po paru tygodniach nie czułem potrzeby postawienia na jego miejscu jakiegoś "prawdziwego" wzmacniacza.

Aby skoncentrować się na brzmieniu, pewnego dnia usiadłem wygodnie na kanapie i zacząłem analizować wszystko tak, jakbym usłyszał ten wzmacniacz po raz pierwszy. Obiektywnie należy powiedzieć, że dynamika jest co najmniej w porządku. Oczywiście do pewnego momentu. Granica wytrzymałości testowanego modelu to poziom dość głośnego słuchania - taki, przy którym musimy już krzyczeć do osoby siedzącej obok, aby cokolwiek zrozumiała. Większość wzmacniaczy w tej cenie pokaże w tym temacie ciut więcej, ale pojawia się pytanie czy faktycznie kiedykolwiek skorzystamy z tej mocy. Ja nie mam takich potrzeb, bo bardziej od ilości dźwięku interesuje mnie jego jakość. Do normalnego, a nawet średnio głośnego słuchania Digi w zupełności mi wystarczał, a przecież kolumny z ceramicznymi głośnikami do najłatwiejszych nie należą. Gdybym wykorzystał zestawy o większej efektywności i przyjemniejszej impedancji, pewnie mógłbym w dziedzinie dynamiki wejść na jeszcze wyższy poziom. Tak naprawdę bardziej można ponarzekać na to, co dzieje się w skali mikro. Digi gra raczej łagodnie, a nawet lubi sobie to i owo uśrednić. W ogólnym odbiorze muzyki zupełnie to nie przeszkadza, ale jeśli chcecie analizować swoje ulubione utwory sekunda po sekundzie, to raczej nie ten adres. Polska miniaturka stawia raczej na barwę i muzykalność, grając trochę jak typowa hybryda. Celowo nie napisałem "lampa", bo dla mnie to oznacza również szereg innych rzeczy - przestrzeń, lekkość czy wyjątkowy realizm średnich tonów. Digi to jeszcze nie ta liga, ale i tak należy przyznać, że umiejętnie udaje lampową barwę i gra w sposób bardzo kulturalny, dzięki czemu można go słuchać godzinami bez uczucia zmęczenia.

Równowaga tonalna? Hmm, tutaj mam największy problem, bo z każdymi kolumnami było trochę inaczej. O ile charakter dźwięku pozostawał podobny, to zmiana kolumn zawsze miała duży wpływ na ilość niskich i wysokich tonów. To oczywiście nie jest żadne odkrycie, ale różnice były większe, niż z innymi wzmacniaczami. Gdybym miał uśrednić te obserwacje powiedziałbym, że Digi ma lekko wycofane skraje pasma, ale skutecznie nadrabia to w obszarach będących w jego zasięgu. Przykładowo, niskiego basu mamy mniej, niż zakładałaby sytuacja idealna, ale już w zakresie średniego basu Digi zaczyna ładować tak, jak powinien, a czasami nawet bardziej. To samo można przełożyć na wysokie tony. Tych najwyższych rejestrów jest niewiele, co w połączeniu z ciepłą barwą sprawia, że odbieramy brzmienie jako lekko złagodzone, natomiast już na przełomie średnicy i góry pasma dzieje się sporo. Na tyle, że nie mamy wrażenia jakby coś nam uciekało. Na pewno nie jest to brzmienie, które skłaniałoby nas do rozbierania muzyki na części pierwsze. Mamy do czynienia z zupełnym przeciwieństwem takiego analitycznego grania. Digi woli operować barwami, spójnością i wszechobecnym spokojem. Chwilami wchodzi nawet w zbyt impresjonistyczne klimaty, ale mimo to, naprawdę trudno go nie lubić. Mimo wyraźnie zaznaczonego charakteru, jest to jeden z tych wzmacniaczy, których dźwięk po prostu dobrze "wchodzi". A już szczególnie polubią go melomani słuchający rozmaitej, nie zawsze dobrze nagranej muzyki. Digi nie tylko nie wyżywa się na gorszych realizacjach, ale wręcz pracuje nad tym, by nawet kiepsko nagrane albumy brzmiały przyzwoicie. Sam z przyjemnością sięgnąłem do "perełek", których nie słuchałem już chyba kilka ładnych lat. Gdyby na stoliku wylądował jakiś chłodny, analityczny i bezduszny wzmacniacz, ta muzyczna podróż w czasie na pewno by się nie odbyła.

Eryk S Concept Digi

Budowa i parametry

Na temat wewnętrznej budowy testowanego wzmacniacza wiadomo niewiele, a jego rozkręcenie zupełnie nie wchodzi w grę, ale na szczęście - jak to bywa w przypadku sprzętu rodzimych producentów - zawsze można się skontaktować z konstruktorem i uzyskać konkretne odpowiedzi na prawie wszystkie pytania. Jak sama nazwa wskazuje, Digi jest wzmacniaczem pracującym w klasie D, a jego wewnętrzna architektura opiera się na dwóch mikroprocesorach wspomaganych przez własny układ filtrujący. Dostrojone do mikroprocesorów filtry dolnoprzepustowe zbudowane są na specjalnej odmianie rdzenia ferrytowego, która nie jest powszechnie stosowana w układach audio, ale według producenta ma bardzo dobre właściwości indukcyjne. Układ elektroniczny zmontowano w technice SMD z wykorzystaniem wysokiej jakości komponentów takich, jak chociażby kondensatory Wimy czy potencjometr ALPS-a. Całość jest następnie zalewana kombinacją żywicy i elastycznego wypełniacza dla minimalizacji drgań, które mogłyby z łatwością przenosić się na małą i lekką płytkę. Wprawdzie sprawność układu dochodzi do 94%, ale dla bezpieczeństwa oba mikroprocesory są przymocowane do radiatora, który oddaje ciepło bezpośrednio do metalowej obudowy. Wzmacniacz został wyposażony we wszelkiego rodzaju zabezpieczenia - przeciążeniowe, zwarciowe, termiczne, a nawet chroniące układ przed zbyt dużym napięciem podanym na zasilaniu. W wersjach rozbudowanych o moduł Wi-Fi lub Bluetooth pojawi się także zdalne sterowanie oraz układ dający pierwszeństwo muzyce puszczanej bezprzewodowo - tak, aby nie było konieczności stosowania dodatkowego selektora źródeł. Dźwięk płynący przez Wi-Fi lub Bluetooth będzie od razu włączany, a kiedy zniknie, automatycznie aktywowane będzie wejście analogowe 3,5 mm. Jeśli chodzi o parametry, Digi osiąga moc 40 W na kanał przy 8 Ω i 60 W przy 4 Ω. Zniekształcenia mierzone przy 1 W nie przekraczają 0,09%. Wzmacniacz w wersji standardowej dostarczany jest w drewnianej obudowie wykonanej z olejowanego drewna merbau. Producent twierdzi, że jest to najładniejsza opcja, ale gdyby ktoś chciał, można zamawiać również inne wersje. Podobno świetnie prezentuje się klocek w błyszczącym lub matowym białym lakierze, ale tak naprawdę można wybrać dowolny kolor z palety RAL za dopłatą w wysokości 20% ceny wzmacniacza.

Konfiguracja

Astell&Kern AK70, AudioQuest DragonFly, Audiovector SR3 Super, Pylon Audio Sapphire 31 SLE, Equilibrium Ether Ceramique, Enerr Tablette 6S, Enerr Symbol Hybrid, Cardas Parsec, PipeLine ET-1.

Eryk S Concept Digi

Werdykt

W małym klocku duży dźwięk? Na pewno większy, niż można się było spodziewać. A do tego naprawdę dobry. Jeśli szukacie dynamiki, neutralności, przejrzystości i atomowego basu, na pewno znajdziecie w tej cenie wzmacniacz oferujący znacznie więcej. Digi ma jednak kilka zupełnie innych atutów i wcale nie mówię tu o mikroskopijnych gabarytach. Jego dźwięk jest przyjemny, organiczny i muzykalny. Ma w sobie naturalne ciepło i niemal lampową barwę, dzięki czemu potrafi szybko wciągnąć w słuchanie i nie krzywdzi nawet gorzej zrealizowanych nagrań. Powiecie, że dobry wzmacniacz nie powinien się tak zachowywać? W porządku, dla zasady się z tym zgodzę. Ale do piwa też nie powinno się niczego dodawać, a jednak jak w zimie ktoś mi przyniesie grzańca, to żłopię jak Mustang benzynę. Digi robi dokładnie to samo. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że ma swoje ograniczenia, a nawet trochę kombinuje, ale słucha się go tak dobrze, że chcemy tylko włączać kolejne płyty i coraz głębiej zatapiać się w kanapę. Na pewno nie jest to wzmacniacz dla każdego, więc nie będę go polecał w ciemno. Do pełni szczęścia potrzebuje też odpowiednio dobranych kolumn i pewnego zrozumienia ze strony użytkownika. W zamian oferuje wyjątkowo muzykalne brzmienie i możliwość wyeksmitowania z pokoju jednego sporego mebla. Większość melomanów szukających wzmacniacza za te pieniądze z pewnością wybierze jakiś większy piecyk z wbudowanym przetwornikiem albo nawet amplituner ze streamingiem i multiroomem. Ale jeśli chcecie mieć coś innego, a przy tym jesteście świadomi swoich preferencji i czujecie, że Digi może się Wam spodobać, posłuchajcie go koniecznie.

Dane techniczne

Moc wyjściowa: 40 W/8 Ω, 60 W/4 Ω
Wejścia analogowe: 1 x 3,5 mm
Wyjścia głośnikowe: 1 para (tylko wtyki bananowe)
Skuteczność układu: 94%
Zniekształcenia: 0,09%
Wymiary (W/S/G): 2/8/14 cm (wzmacniacz), 3,5/13/13 cm (podstawa)
Masa: 600 g
Cena: 4000 zł

Sprzęt do testu dostarczyła firma Eryk S Concept.

Zdjęcia: Marcin Jaworski, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga3Rownowaga5Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga5Rownowaga4Rownowaga3RownowagaStop

Dynamika
Poziomy6

Rozdzielczość
Poziomy6

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy7

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo1

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy6

Funkcjonalność
Poziomy3

Cena
Poziomy6


Komentarze (2)

  • Sławek

    No nie, 4 tysie za "takie cuś"? Toż to tylko lapka albo smartfona podpiąć, bo jak odtwarzacz CD to pokażcie mi taki co ma wyjście audio na mini jacku! Przejściówkę trzeba wykombinować, by się do tego cuda podpiąć...

    0
  • stereolife

    Cena wynika częściowo z zastosowanej technologii i materiałów, ale na pewno w dużym stopniu także z małoseryjnej produkcji. Oryginalny sprzęt z dobrej manufaktury zawsze będzie kosztował więcej niż masówka tłuczona na Tajwanie. A co do przejściówki - wystarczy dobry kabel z odpowiednim wtykiem. Na szczęście na rynku jest ich sporo, bo wielu ludzi potrzebuje takiego kabla aby podłączyć do wzmacniacza na przykład komputer albo odtwarzacz przenośny. Można również użyć kabla jack-jack tak, jak my w teście, wystarczy mieć odpowiednie źródło. Zdobycie odpowiedniego przewodu nie jest żadnym problemem, w końcu to nie jest jakaś kosmiczna przejściówka w rodzaju HDMI-DIN, tylko prosty kabel analogowy. Warto spróbować, bo ten maluch gra naprawdę dziarsko i bardzo muzykalnie.

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Komentarze

pawel1965
No i może być fajnie? Może. Brawo Audiolab!
Mama
Jestem z Was dumna i oby tak dalej!
Okobogee
Witam szanowne grono. Posiadam nowo zakupiony wzmacniacz Myryad Z240, jego moc znamionowa to 2 x 63 W/8 Ω lub 2 x 102 W/4 Ω. Myślałem aby go podłączyć pod głośn...
Paweł
Miło poczytać. Dobre, bo polskie, jest się czym pochwalić. Trzymam kciuki:)
Piotr
Uważam, że oprócz zasygnalizowanych tematów opisujących wzmacniacze, niezwykle ważna jest charakterystyka poziomu zniekształceń w funkcji oddawanej mocy. Najlep...

Nowe testy

Poprzedni Następny
Audiolab 6000A

Audiolab 6000A

Ze sprzętem hi-fi jest trochę jak z ludźmi. Niektórzy bardzo dużo mówią, starają się być wszędzie i generować wokół siebie mnóstwo hałasu, z czego niestety niewiele wynika. Od czasu do...

Sennheiser PXC 550

Sennheiser PXC 550

W ostatnich latach można dostrzec coraz szybszy rozwój różnego rodzaju rozwiązań mobilnych dedykowanych fanom muzyki. Archaiczne walkmany i discmany już dawno odeszły do lamusa i ustąpiły miejsca odtwarzaczom plików, które...

Melodika BL30 MKIII

Melodika BL30 MKIII

Na rynku zestawów głośnikowych zrobiło się ostatnio strasznie gęsto. Ich producenci walczą nie tylko o względy klientów szukających sprzętu hi-endowego. Raz po raz przypominają sobie o segmencie budżetowym, wprowadzając kolumny...

Bannery boczne

Płyty

Agalloch - Ashes Against the Grain

Agalloch - Ashes Against the Grain

John Haughm i Don Anderson ewidentnie nie należą do pracusiów. Pomiędzy "The Mantle" a jej następczynią nastąpiła długa, czteroletnia przerwa...

Newsy

Q Acoustics Concept 300

Q Acoustics Concept 300

Polski przedstawiciel marki Q Acoustics poinformował właśnie o premierze jej flagowych monitorów - Concept 300. Nowe zestawy podstawkowe bazują oczywiście...

Nowości ze świata

  • At first glance, the new McIntosh MTI100 Integrated Turntable may look like it's just a turntable, but a closer look will reveal that it is in fact so much more. Truly a one-of-a-kind product, it is designed for those who...

  • Cambridge Audio has developed a direct drive turntable featuring aptX HD wireless audio. By supporting high-resolution 24bit/48kHz streaming over Bluetooth to compatible amplifiers, speakers and headphones, the Alva TT delivers convenient and seamless, wireless streaming that doesn't compromise on audio...

  • Audio-Technica is introducing its most advanced pair of wireless noise-canceling headphones, the ATH-ANC900BT. Combining innovative digital hybrid noise-canceling technology with high quality, powerful audio performance, these over-ear headphones allow personalization of noise-canceling levels to suit your surroundings.

Prezentacje

Najeźdźca z północy - Hegel

Najeźdźca z północy - Hegel

Wydawałoby się, że w bardzo gęstej branży audio kompletnie nie ma już miejsca dla nowych graczy. Że wszystkie stołki obsadzone są sztywno, bez szans na zmiany. A jednak od czasu do czasu pojawiają się firmy, które potrafią zaintrygować i porwać audiofilów, odbierając klientów starym wyjadaczom. Jednym z producentów, który wkroczył...

Poradniki

Jak dobrać kolumny do wzmacniacza i odwrotnie

Jak dobrać kolumny do wzmacniacza i odwrotnie

To pytanie zadają sobie praktycznie wszyscy audiofile. Początkujący miłośnicy dobrego brzmienia muszą znaleźć na nie odpowiedź podczas kupna pierwszego poważnego...

Dyskografie

Dirge - Metalowy collage

Dirge - Metalowy collage

Dirge to po angielsku lament, zawodzenie, elegia, pieśń żałobna. Jest to również nazwa francuskiej grupy założonej w 1994 roku, niedaleko...

Galerie

30 hitów wystawy High End 2018

30 hitów wystawy High End 2018

Jeżeli chcecie się dowiedzieć co ciekawego będzie się działo na rynku audio w ciągu najbliższych kilku miesięcy, wystarczy wybrać się...

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Bang & Olufsen Beogram 3400

Bang & Olufsen Beogram 3400

Bang & Olufsen jest postrzegany jako postępowa firma stawiająca na efektowny design i typową dla skandynawskich produktów prostotę. Widoczny na...

Słownik

Poprzedni Następny

THD

Total Harmonic Distorsion czyli całkowite zniekształcenia harmoniczne - współczynnik określający miarę zniekształceń nieliniowych w urządzeniach elektronicznych, w tym oczywiście w sprzęcie audio. Idealną sytuacją byłoby, gdyby wzmacniacz po otrzymaniu sygnału...

Partnerzy StereoLife

Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.