Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Soul Note SA710

Soul Note SA710

Bez pana Nakazawy, człowieka z niezwykłą pasją, Japończycy jak i cały świat byliby ubożsi o produkty firmy CSR, a tego nikt by nie chciał. Nikt, kto choć raz posłuchał jej sprzętu. Po ukończeniu nauki na uniwersytecie, Norinaga Nakazawa rozpoczął pracę w firmie Standard Radio Corporation, konstruującej amatorskie i profesjonalne urządzenia bezprzewodowe oraz sprzęt radiowy. Zatrudniony jako inżynier, był odpowiedzialny za rozwój i innowację. W roku 1982 zgodnie ze swoim powołaniem, udoskonalił konstrukcję magnetofonu kasetowego wysokiej klasy. W 1971 roku amerykańska firma Superscope, współwłaściciel amerykańskiego Marantza, wykupiła 50% udziałów w Standard Radio Corporation. W ramach nowych wyzwań firma zajęła się nadzorowaniem prac badawczo-rozwojowych nad wieżami i amplitunerami niższej i średniej klasy. Została również ich wyłącznym dystrybutorem w Japonii, do której przeniesiono również większość produkcji. W 1975 roku Standard Radio Corporation zmieniła nazwę na Marantz Japan. W 1980 roku firma Superscope sprzedała część swoich aktywów holenderskiemu gigantowi Philips Corporation. I jak to zwykle bywa przy przemieszaniu dobrego z jeszcze lepszym, jedni dostali więcej, a drudzy jeszcze więcej. Wszyscy skorzystali ponieważ podniesiony został status produktów Marantza z klasy budżetowej do poziomu luksusowego, a z drugiej strony technologia skwapliwie chroniona przez Philipsa sprawdziła się znakomicie w produktach Marantza. Pierwszym dzieckiem tej fuzji był odtwarzacz płyt kompaktowych CD63. Przy kreowaniu tegoż najważniejszą osobą okazał się pan Nakazawa.

Kontynuując swoje prace, przyczynił się on do stworzenia takich produktów, jak Philips LHH100 - pierwszy na świecie dzielony odtwarzacz CD z 1988 roku, LHH500 - pierwszy odtwarzacz CD typu bitstream (1-bitowy) z 1989 roku, AV1000 - pierwszy dzielony dekoder AV i wzmacniacz mocy również z 1989 roku, LHH800R - pierwszy odtwarzacz CD bez ujemnego sprzężenia zwrotnego z 1993 roku czy LHH A700 - wzmacniacz bez pętli ujemnego sprzężenia zwrotnego z 1994 roku. Po latach zmian w związku z przejęciami, konsolidacjami, rozłączeniami i ponownymi fuzjami, firma stała się częścią grupy o nazwie D&M Holdings. Nakazawa wraz z grupą inżynierów dzielących poglądy i pasję, w wyniku perturbacji i niechęci do zwiększania efektywności produkcji kosztem jakości, postanowił wykupić udziały i założyć nową firmę - CSR, notowaną zresztą na tokijskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Tak oto narodziła się marka Soul Note. Na łamach StereoLife testowany był już przetwornik SD300 oraz system złożony z odtwarzacza SC300 i wzmacniacza zintegrowanego SA300. Obie recenzje były bardzo entuzjastyczne, dlatego postanowiliśmy wziąć na warsztat droższy wzmacniacz zintegrowany z serii 700.

Soul Note SA710

Wygląd i funkcjonalność

SA710 prezentuje się znakomicie. Jest wykonany solidnie, z dużą precyzją i typową dla japońskich produktów dbałością o detale, choć jego surowy wygląd bardziej można byłoby przypisać którejś z firm francuskich lub skandynawskich. Cała obudowa jest aluminiowa, a poszczególne elementy dopasowane do siebie idealnie. Opakowanie i wyposażenie - skromne, podobnie jak gabaryty wzmacniacza. W zestawie dostajemy jedynie metalowe kolce wraz z podkładkami. Można je zamontować w gniazdach znajdujących się na spodzie obudowy. Z przodu w oczy rzucają się dwie srebrne gałki - po lewej selektor źródeł, po prawej zaś regulacja głośności. W centralnej części panelu czołowego mamy ładnie grawerowane logo na srebrnej, wypukłej płytce. Pozostałe elementy widoczne na przednim panelu to włącznik zasilania nad którym umiejscowiono diodę, która po uruchomieniu wzmacniacza świeci się na niebiesko, natomiast z drugiej strony mamy gniazdo słuchawkowe. Cały front wykonano ze szczotkowanego aluminium spowitego głęboką czernią, dzięki czemu tak dobrze widać srebrne elementy. Przejrzystość i elegancja w pełni określają to urządzenie.

Nie gorzej prezentuje się zaplecze SA710, choć utrzymano je w bardziej surowej, rzekłbym nawet - warsztatowej stylistyce. Znajdziemy tu jednak wszystkie potrzebne gniazda, w tym jedno wejście zbalansowane. Właściwie jedyne, do czego można się przyczepić, to zbyt wąsko rozstawione wejścia RCA. No i jeszcze jeden mankament - brak pilota zdalnego sterowania. Nie wiem czy firma postanowiła zrezygnować z tego dobrodziejstwa ze względu na wyeliminowanie zakłóceń, czy też tylko i wyłącznie ze względów czysto budżetowych. Jeśli jest to podyktowane ekstremalną dbałością o dźwięk i minimalizowanie zniekształceń, to jest na rynku parę firm, które znalazły na to sposób. Moduł zdalnego sterowania można chociażby wyprowadzić na zewnątrz obudowy lub zastosować wokół niego solidne ekranowanie. A może nie chodziło ani o eliminację zakłóceń, ani wprowadzanie oszczędności, lecz o względy czysto zdrowotne? Jeśli tak, to proponuję tej wersji wzmacniacza nadać oznaczenie powiedzmy SA710 Fitness, a dla normalnych użytkowników wprowadzić odmianę z pilotem.

Można jednak podejść do tematu w inny sposób. Brak zdalnego sterowania wydaje się być wpisany w filozofię takiego purystycznego, stricte audiofilskiego produktu. Choć osobom uzależnionym od gadżetów może się to wydać nieprawdopodobne, na rynku można wciąż znaleźć wiele wzmacniaczy pozbawionych zdalnego sterowania, jak chociażby Sonneteer Alabaster czy Lavardin IS Reference. Oba modele są nawet z zewnątrz podobne do SA710 i wydaje się, że brak pilota jest tutaj celowym działaniem skierowanym do klienta szukającego absolutnego minimalizmu, tak w formie, jak i treści. Cóż, można uznać takie działanie za nieco szalone, ale tak się składa, że większość tych purystycznych wzmacniaczy gra naprawdę wybornie. Może więc brak zdalnego sterowania jest tylko konsekwencją filozofii, którą projektanci kierują się przy opracowywaniu całego układu? A może również użytkownikowi ma pomóc skupić się na samej muzyce, bez ciągłego naciskania guziczków czy rozpraszania się aplikacją na telefonie.

Soul Note SA710

Brzmienie

Japońskie urządzenia czasami grają jasno, kiedy indziej neutralnie lub przyjemnie ciepło, ale prawie zawsze są perfekcyjne jeśli chodzi o realizację swojej wizji dźwięku. W tym przypadku perfekcja przekłada się na brzmienie o charakterze neutralnym, otwartym, bardzo przestrzennym i regularnym. Muzyka w wydaniu SA710 ma w sobie sporo ciepła typowego dla wzmacniaczy lampowych, a do tego prezentowana jest z dużą lekkością. Soul Note od razu pokazał także fantastyczną głębię. Poczucie trójwymiarowości dźwięku jest kolejnym elementem charakterystycznym dla wysokich modeli wzmacniaczy opartych na lampach, jednak z drugiej strony precyzja lokalizacji i bardzo dobra separacja instrumentów jak najbardziej wskazuje na dobrze zrealizowany układ tranzystorowy. Mówiąc o trójwymiarowości mam na myśli oczywiście nie tylko głębię, ale także rozciągnięcie dźwięku w wymiarze szerokości. Aż trudno uwierzyć, że takie maleństwo potrafi w tak spektakularny sposób prezentować scenę stereofoniczną, a w zasadzie nie tyle scenę, co panoramę. Mam szczęście, że odsłuch odbywał się na Audiovectorach SR3 Super, które nie mają jeszcze wysokotonowego przetwornika wstęgowego, bo ta przestrzeń mogłaby się wylać poza mój pokój odsłuchowy.

Zaskoczenie? Chyba tak, bo patrząc na niewielki, skromny wzmacniacz o niezbyt wysokiej mocy spodziewałem się, że pierwszym elementem, na który zwrócę uwagę będzie dynamika lub bas, ewentualnie charakterystyczna dla wielu japońskich urządzeń przejrzystość. A tu proszę - podczas wstępnego odsłuchu ewidentnie zauroczyła mnie przestrzeń. Była to pierwsza rzecz, na którą zwróciłem uwagę, jednak na tym historia się nie kończy. Teoretycznie SA710 nie jest wzmacniaczem łatwym do opisania, ale ufam, że wtajemniczeni audiofile będą umieli połączyć sobie wszystkie kropki w jedną całość, mając na uwadze to, że niektóre urządzenia potrafią zgrabnie zespolić ze sobą nawet te cechy, które niektórzy uważają za swoje całkowite przeciwieństwa. Na pewno brzmienie tego wzmacniacza jest bardzo naturalne i harmonijne, ale to znów tylko wstęp do całej opowieści. Lekkie ocieplenie brzmienia przekłada się na wygładzenie wyższych rejestrów, co jest doskonałym rozwiązaniem dla mocno wyostrzonych w tym zakresie kolumn. Może to być znakomite remedium na bolączki zestawów, których konstruktorzy postawili na przejrzystości i czytelność, spychając kulturę grania na dalszy plan.

Takie brzmienie to doskonałe remedium na bolączki niektórych kolumn, jak na przykład Triangle Antal EZ. Domyślam się, że Soul Note znakomicie zgra się również ze starszymi kolumnami B&W, JBL-ami wyposażonymi w tubowe głośniki wysokotonowe lub średniotonowe, a także wszystkimi zestawami strojonymi według francuskiej lub japońskiej szkoły brzmienia. BC Acoustique z serii ACT, Atohm, Cabasse, Apertura - wymieniać można długo. Sposób grania SA710 nie powinien wpłynąć negatywnie na przejrzystość, szybkość i mikrodynamikę tego typu kolumn. Zdolność wiernego odwzorowania nawet drobnych różnic w wybrzmieniach talerzy perkusyjnych czy dźwięcznych dęciaków świadczy o tym, że mamy do czynienia ze wzmacniaczem na poziomie. Osobiście lubię taką prezentację, gdzie brzmienie jest gładkie i przyjemne, a jednocześnie odpowiednio czyste i dynamiczne. Dźwięk nie musi przecież być hermetyczny i suchy abyśmy mogli wyłowić z niego niezbędne detale. Tutaj wszystko ostatecznie dąży do równowagi. Wydawałoby się, że w japońską szkołę brzmienia będzie się również wpisywał bas, ale muszę uczciwie przyznać, że dolne rejestry potrafią mocno przyładować. To nie jest odchudzony dół przypominający siedzenie przy grze w go i filiżance herbaty. Bas w wykonaniu Soul Note'a porównałbym raczej do szkoły medytacji, w której mistrz swoją bambusową pałeczką pierze niesfornych mnichów po plecach jeśli ich ciało nie nadąża za duchem. Strzał z takiej pałeczki może mocno wyprostować, ale wierzcie mi, że bas SA710 można pokochać i wcale nie jest to bolesny proces.

Dziwnym trafem przeskoczyłem z wysokich częstotliwości do dolnych rejestrów, pomijając średnicę jakby była niezauważalna. A ja właśnie taką lubię. Jest zupełnie neutralna w sensie barwy, a jednocześnie nasycona detalami, bardzo szybka i skutecznie podnosząca odczuwalny realizm prezentacji. Choć jest znakomicie zintegrowana ze skrajami pasma, pozostaje chyba najbardziej szlachetna. Wszystko to przekłada się na bardzo naturalne brzmienie. Wiolonczela, kontrabas i skrzypce brzmią jak prawdziwe akustyczne instrumenty, a nie podrasowana cyfrowo papka. Jeszcze raz podkreślę, że ten wzmacniacz ma w sobie dużo z lampy, co szczególnie dobrze słychać w nagraniach akustycznych, z naciskiem na jazz i klasykę. Wszystko brzmi realistycznie, ciepło i namacalnie. Z muzyką rockową i elektroniczną Soul Note również radzi sobie bardzo dobrze, a to zasługa drzemiącej w nim dynamiki, szybkości i precyzji, którą w dowolnym momencie potrafi uwolnić. Jedyne niedociągnięcie, jakie zauważyłem w jego dźwięku to delikatne podcięcie w rejonach sub-niskotonowych. Tego typowo kinowego, subwooferowego, lejącego się basu jest tutaj jakby trochę mniej, niż w niektórych mocnych piecach tranzystorowych. Dla większości słuchaczy nie powinien to być żaden problem - może to ja jako basista jestem na to wyjątkowo wyczulony. Ostateczny efekt będzie też zależał od podłączonych do wzmacniacza kolumn i ogólnej konfiguracji sprzętowej. A ponieważ ja mam do dyspozycji dwa subwoofery, włączyłem je w tor po pre-outach i wrażenie odchudzenia skrajnie niskich częstotliwości stało się przeszłością.

Soul Note SA710

Budowa i parametry

Soul Note SA710 to wzmacniacz zintegrowany, który na papierze dysponuje stosunkowo niewielką mocą wyjściową. 10 W na kanał przy ośmioomowym obciążeniu to wynik, którego spodziewalibyśmy się raczej po średniej wielkości lampie, a nawet triodzie SET. Nie wiem jak konstruktorom się to udało, ale u mnie ten niepozorny piecyk napędził kolumny Audiovector SR3 Super jakby miał uczciwe 200 W na kanał. Cały czas musiałem podchodzić do niego i ściszać. To maleństwo zachowywało się tak, jakby końcowym elementem wzmocnienia były lampy - z minuty na minutę rozgrzewał się, dając coraz lepszą dynamikę. Stąd ten przytyk powyżej o braku pilota - naprawdę można się nachodzić, żeby osiągnąć optymalny poziom głośności. Kiedy już zafundujemy sobie rozgrzewkę, Soul Note SA710 na pewno nam się odwdzięczy. Miałem okazję również podłączyć do niego dwa subwoofery z wyjścia pre-out. Chciałem zaznaczyć, że wysyłają one nad wyraz mocny sygnał. Oczywiście można go szybko skorygować na subwooferach, ale pierwszy raz spotkałem się ze wzmacniaczem dającym tak mocny sygnał z tego wyjścia. Wzmacniacz posiada również nietypowy przełącznik Input Gain, którym możemy ustawić poziom wzmocnienia - niski (8 dB) lub wysoki (22 dB). Celem tego rozwiązania jest możliwość dobrania odpowiedniego "gainu" pod aktualnie wykorzystywane źródło. U mnie podczas testów przełącznik był w pozycji H (wysokiej), a wzmacniacz zaimponował mi dynamiką z zachowaniem delikatnego charakteru brzmienia. Odkręcając pokrętło do granic możliwości przy wyłączonym źródle nie usłyszałem nawet delikatnego szumu w kolumnach. Wzmacniacz faktycznie pracuje bezszelestnie. Ciekawe są również wymiary obudowy. Jej szerokość to 42 cm - nie ma w tym nic dziwnego. Natomiast głębokość jest dość zadziwiająca - to tylko 24,3 cm. Całość waży tylko 6 kg, z czego 3 kg to sygnowany przez Soul Note transformator z rdzeniem R. Duży plus należy się za to, że wzmacniacz nie został objęty pętlą ujemnego sprzężenia zwrotnego, a układy wzmacniające są zdublowane. Wejście słuchawkowe ma moc aż 3 W i jest w stanie napędzić większość dostępnych na rynku nauszników. W dołączonych do zestawu dokumentach znajdziemy również oświadczenie producenta mówiące, że dostarczony do nas sprzęt jest już odpowiednio wygrzany, a my możemy od razu przejść do delektowania się dźwiękiem. Oczywiście wstępna rozgrzewka po każdym dłuższym wyłączeniu wzmacniacza zrobi mu dobrze, ale typowy okres kilku czy kilkunastu dni mordęgi zanim zaczniemy słyszeć to, co powinniśmy, mamy w tym przypadku z głowy. Nie wiem jak długo użytkowany był wcześniej wzmacniacz dostarczony do naszego testu, ale w ciągu dwóch tygodni słuchania nie zaobserwowałem większych zmian w jego brzmieniu.

Konfiguracja

T+A MP 1000 E, Audiovector SR3 Super, Furutech FP-314Ag, Furutech TP60E, Cardas Parsec, 2 x T+A Criterion TW 600.

Soul Note SA710

Werdykt

Główni inżynierowie pracujący w fabryce Soul Note'a są muzykami. Pracując kreują, udoskonalają i tworzą nowe urządzenia z pasji do muzyki. I tak bym podsumował ten wzmacniacz - stworzony dla muzyki. A ja, jako muzyk, gorąco go polecam.

Dane techniczne

Moc wyjściowa (kolumny): 2 x 10 W/8 Ω
Moc wyjściowa (słuchawki): 2 x 3 W/32 Ω
Napięcie wyjściowe (pre-out): 2 V
Zniekształcenia: 0,2 %
Pasmo przenoszenia: 5 Hz - 350 kHz (+0/-1 dB)
Wzmocnienie: 8 dB (L)/22 dB (H)
Stosunek sygnał/szum: 115 dB
Pobór prądu: 32 W
Zdalne sterowanie: -
Wymiary (W/S/G): 9,8/42/24,3 cm
Masa: 6 kg
Cena: 9000 zł

Sprzęt do testu dostarczył salon Audiopunkt.

Zdjęcia: Marcin Jaworski, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy8

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy5

Cena
Poziomy7

Nagroda
sl-rekomendacja


Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Komentarze

pawel1965
No i może być fajnie? Może. Brawo Audiolab!
Mama
Jestem z Was dumna i oby tak dalej!
Okobogee
Witam szanowne grono. Posiadam nowo zakupiony wzmacniacz Myryad Z240, jego moc znamionowa to 2 x 63 W/8 Ω lub 2 x 102 W/4 Ω. Myślałem aby go podłączyć pod głośn...
Paweł
Miło poczytać. Dobre, bo polskie, jest się czym pochwalić. Trzymam kciuki:)
Piotr
Uważam, że oprócz zasygnalizowanych tematów opisujących wzmacniacze, niezwykle ważna jest charakterystyka poziomu zniekształceń w funkcji oddawanej mocy. Najlep...

Nowe testy

Poprzedni Następny
Audiolab 6000A

Audiolab 6000A

Ze sprzętem hi-fi jest trochę jak z ludźmi. Niektórzy bardzo dużo mówią, starają się być wszędzie i generować wokół siebie mnóstwo hałasu, z czego niestety niewiele wynika. Od czasu do...

Sennheiser PXC 550

Sennheiser PXC 550

W ostatnich latach można dostrzec coraz szybszy rozwój różnego rodzaju rozwiązań mobilnych dedykowanych fanom muzyki. Archaiczne walkmany i discmany już dawno odeszły do lamusa i ustąpiły miejsca odtwarzaczom plików, które...

Melodika BL30 MKIII

Melodika BL30 MKIII

Na rynku zestawów głośnikowych zrobiło się ostatnio strasznie gęsto. Ich producenci walczą nie tylko o względy klientów szukających sprzętu hi-endowego. Raz po raz przypominają sobie o segmencie budżetowym, wprowadzając kolumny...

Bannery boczne

Płyty

Agalloch - Ashes Against the Grain

Agalloch - Ashes Against the Grain

John Haughm i Don Anderson ewidentnie nie należą do pracusiów. Pomiędzy "The Mantle" a jej następczynią nastąpiła długa, czteroletnia przerwa...

Newsy

Q Acoustics Concept 300

Q Acoustics Concept 300

Polski przedstawiciel marki Q Acoustics poinformował właśnie o premierze jej flagowych monitorów - Concept 300. Nowe zestawy podstawkowe bazują oczywiście...

Nowości ze świata

  • At first glance, the new McIntosh MTI100 Integrated Turntable may look like it's just a turntable, but a closer look will reveal that it is in fact so much more. Truly a one-of-a-kind product, it is designed for those who...

  • Cambridge Audio has developed a direct drive turntable featuring aptX HD wireless audio. By supporting high-resolution 24bit/48kHz streaming over Bluetooth to compatible amplifiers, speakers and headphones, the Alva TT delivers convenient and seamless, wireless streaming that doesn't compromise on audio...

  • Audio-Technica is introducing its most advanced pair of wireless noise-canceling headphones, the ATH-ANC900BT. Combining innovative digital hybrid noise-canceling technology with high quality, powerful audio performance, these over-ear headphones allow personalization of noise-canceling levels to suit your surroundings.

Prezentacje

Sukces mierzony głośnikami - Pylon Audio

Sukces mierzony głośnikami - Pylon Audio

Polski sprzęt audio - to hasło przeciętnemu obywatelowi naszego kraju kojarzy się ze wzmacniaczami, kolumnami głośnikowymi i gramofonami sprzed kilku dekad. Większość z nas wyobraża sobie piękne wieże Unitry, Diory czy Radmora, kultowe Altusy lub gramofony takie, jak Daniel, Adam czy Bernard. Jeżeli myślicie, że to wszystko relikty minionego systemu,...

Poradniki

Jak wybrać gramofon

Jak wybrać gramofon

Decyzja zapadła. Kupujemy gramofon. Wszyscy dookoła zachwycają się pięknym, analogowym dźwiękiem, więc decydujemy się na rozpoczęcie naszej winylowej wycieczki. A...

Dyskografie

Budgie - Zapomniany gatunek

Budgie - Zapomniany gatunek

Deski skrzypiały pod nogami, kiedy wchodził na strych. Strach jednak tłumiła fascynacja nowym, nieznanym wcześniej miejscem. Spróchniałe schody nie miały...

Galerie

30 hitów wystawy High End 2018

30 hitów wystawy High End 2018

Jeżeli chcecie się dowiedzieć co ciekawego będzie się działo na rynku audio w ciągu najbliższych kilku miesięcy, wystarczy wybrać się...

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

MPMan F10

MPMan F10

Przeglądając nasz dział Vintage czytelnik mógłby odnieść wrażenie, że historia audio jest pisana tylko przez stare gramofony, wzmacniacze i kolumny...

Słownik

Poprzedni Następny

Bi-wiring

Sposób połączenia zestawów głośnikowych ze wzmacniaczem z użyciem dwóch kompletów kabli zamiast jednego. W niektórych kolumnach producenci stosują podwójne gniazda, które najczęściej fabrycznie połączone są zworkami. Po ich usunięciu, dolne...

Partnerzy StereoLife

Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!
Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.