Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Atoll IN100 SE

Atoll IN100 SE

Normandia, region leżący w północno-zachodniej części Francji, to nie tylko piękno przyrody, to też bogata historia. Obszar ten słynie przede wszystkim z jabłek i wszelkich ich przetworów (cydr i calvados), owoców morza, krów i serów, a także pięknych pejzaży oraz hodowli koni. Tam również produkowany jest testowany dziś wzmacniacz - Atoll IN100 SE. Firma została założona przez braci Stephane and Emmanuel Dubreuil w 1997 roku. W 2001 roku, po rozszerzeniu zasięgu sprzedaży, firma rozpoczęła budowę nowej fabryki. Nowa siedziba w Brecey sprawiła, że logo Atolla wpisało się w wyjątkowy, innowacyjny charakter Normandii. Właściciele wielokrotnie podkreślali, jak ważny jest dla nich fakt, iż wszystkie urządzenia produkowane są ręcznie we Francji. W katalogu znajdziemy przede wszystkim komponenty elektroniczne - wzmacniacze, źródła, dzielonki, przetworniki, streamery, wzmacniacze do systemów kina domowego i akcesoria. Wszytko elegancko podzielone na kompletne serie i przemyślane tak, aby rozrzut cenowy między kolejnymi modelami pozwolił każdemu wybrać coś dla siebie.

Od samego początku produkty Atolla skierowane były przede wszystkim do świadomych audiofilów szukających dobrego sprzętu za rozsądną cenę. Głównym obszarem działalności francuskiej manufaktury była i jest tak zwana średnia półka, choć najtańsze wzmacniacze można nawet zaliczyć do strefy budżetowej, a najwyższymi seriami Atoll penetruje także rynek hi-endowy. Modele z dopiskiem SE to swego rodzaju ostateczne, najlepsze wersje konkretnych produktów i takim produktem jest również IN100SE.

Atoll IN100 SE

Wygląd i funkcjonalność

Sprzęt dostarczono do mnie dokładnie w takiej postaci, w jakiej otrzymuje go nabywca, a więc w grubym kartonie elegancko zabezpieczonym styropianowymi boczkami. Wewnątrz oprócz samego wzmacniacza znajdziemy kabel sieciowy, pilota zdalnego sterowania i dokumenty. Jeżeli ktoś ma inne urządzenia Atolla lub planuje zakup takowych w przyszłości, na pewno ucieszy go informacja, że pilot jest kompatybilny ze wszystkimi modelami francuskiej firmy. Jeżeli chodzi o wygląd, Atoll wypracował własny styl swoich urządzeń. Mało prawdopodobne jest aby pomylić je z innymi. Na froncie, po lewej stronie widnieje olbrzymie logo firmy. Idąc dalej w prawo zobaczymy umieszczoną centralnie i stosunkowo dużą gałkę potencjometru. Pokrętło jest bardzo dokładnie wyskalowane, choć kropka na samej gałce mogłaby być większa. Tuż obok znajduje się gniazdo słuchawkowe 6,3 mm oraz dioda, która w trybie czuwania świeci na pomarańczowo, a podczas pracy na zielono. Dalej umieszczono trzy przyciski sterujące - pierwszy służy do aktywacji trybu standby, a dwa pozostałe do zmiany wejść. Jest też małe, okrągłe wgłębienie, w którym znajduje się sensor podczerwieni do komunikacji z pilotem. Diody informujące o aktualnie wybranym wejściu rozmieszczono na planie półokręgu, którego centrum stanowi właśnie oczko podczerwieni.

Obudowę wykonano z blach stalowych, a przedni panel to solidna płyta aluminiowa. W pokrywie wycięto szereg otworów wentylacyjnych o różnych średnicach, które układają się w coś, co z przodu przypomina głośnik tubowy. Jeżeli więc na pierwszy rzut oka IN100 SE wydaje się komuś nudny, proponuję przyjrzeć mu się z bliska - gdzie byśmy nie zabrnęli, tam znajdziemy coś ciekawego. Na tylnej ściance znajdziemy gniazdo IEC wraz z bezpiecznikiem, obok kryje się główny wyłącznik sieciowy oraz terminale głośnikowe, które są przystosowane zarówno do montażu gołych kabli, jak i tych zakończonych bananami lub widełkami. Idąc dalej widzimy podwójne gniazda RCA - wszystkie pozłacane. Mamy tutaj dwa wyjścia pre-out, pętlę magnetofonową, by-pass i cztery wejścia liniowe. Praktycznie wszystko, czego do szczęścia potrzeba.

Niektórzy mogą jeszcze narzekać na brak wbudowanego przedwzmacniacza gramofonowego. Ale i tu wielbicieli winylu czeka pozytywna informacja - phono stage dostępny jest jako opcja i to za niewielką dopłatą. Moduł P100 obsługujący zarówno wkładki MM, jak i MC kosztuje 499 zł. IN100 SE jest dostępny w dwóch wersjach kolorystycznych - czarnej i srebrnej, przy czym ta druga jest o 200 zł droższa. W kwestii wyboru firmowego źródła do kompletu również mamy ogromne pole manewru. Nawet najprostszy odtwarzacz CD50 SE2 ma transport TEAC-a i przetwornik Wolfson WM8729 - wygląda na całkiem solidną maszynę. Fani plików mogą wybrać przetwornik DAC200 lub streamer ST100 - oba w cenie 6990 zł. Nawet gdyby przyszła nam ochota na większą lub po prostu drugą końcówkę mocy - nie ma problemu. Stereofoniczny piecyk AM100SE dysponuje identyczną mocą i kosztuje 2990 zł. Wszystko wskazuje na to, że IN100 SE może stać się sercem naprawdę ciekawego systemu, z opcjami rozwojowymi na przyszłość.

Atoll IN100 SE

Brzmienie

Ponieważ do testu dostałem wzmacniacz fabrycznie nowy, pozwoliłem mu się wygrzać zanim przystąpiłem do krytycznych odsłuchów. Zacząłem od "Money for All" Nine Horses - jest to bardzo dobra płyta zarówno pod względem produkcyjnym, jak i muzycznym - gra na każdym sprzęcie. Od razu zauważyłem, że IN100 SE jeszcze bardziej wyprowadza na pierwszy plan głos Davida Sylviana, który i tak na tej płycie jest zrealizowany z mocnym wypchnięciem do przodu. Teraz wokalista nie stał tylko przede mną, a już prawie na mnie. Czy taki kontakt z muzykami będzie nam pasował, to już kwestia gustu, ale w tym przypadku taki już był urok słuchanej przeze mnie płyty. Jeżeli daje ona możliwość przetestowania urządzenia pod względem gradacji planów, to muszę powiedzieć, że Atoll zagrał pierwszoplanowo.

Kolejna płyta, jaka wylądowała na talerzu to "Cho Cho" Homelife - duże instrumentarium i potężnie zrealizowany bas. Tutaj francuski wzmacniacz spisał się doprawdy wyśmienicie. Myślałem, że zacznie się gubić zarzucony taką ilością instrumentów. Wiele, jeśli nie większość piecyków za te pieniądze raczej nie radzi sobie z prawidłowym oddaniem takiego muzycznego wydarzenia. Ale tutaj wysunięcie pierwszego planu przerodziło się w niezaprzeczalną zaletę IN100 SE. Dzięki nienagannej separacji instrumentów, sprzęt stworzył wokół mnie idealną, obszerną przestrzeń. Nic nie przyklejało się do siebie, można było usłyszeć każdy instrument z osobna. Dolne zakresy na tej płycie zagrały jak dla mnie zbyt mocno, ale bas nie mulił, nie zachodził na średnie tony, a już tym bardziej nie zapychał dynamiki. Większą wyrazistość i konturowość pokazują już raczej integry z wyższej półki, lub nawet urządzenia hi-endowe. A ponieważ tutaj recenzujemy wzmacniacz za 3990 zł, uważam, że zachowanie niskich częstotliwości jest rewelacyjne. Tam, gdzie wiele konkurencyjnych modeli wyraźnie się gubi, Atoll wciąż daje sobie radę z dużym zapasem.

Skoro już skupiliśmy się na niskich tonach, pomyślałem, że może uda mi się zmasakrować wzmacniacz jakąś produkcją, w której dolne rejestry stanowią wręcz główne danie. Niewiele myśląc, wybrałem "Heligoland" Massive Attack i co? Nic. Zero dudnienia, buczenia czy zachodzenia na pozostałe części pasma. Nie chcą odpuścić temu niepozornemu piecykowi, wziąłem na tapetę "Touch" Yello, gdzie mamy do czynienia z potężnym i sprężystym basem w wydaniu zarówno elektronicznym, jak i instrumentalnym. Taką mieszanką również nie udało mi się Atolla zaskoczyć. Idąc dalej w tym kierunku, przesłuchałem "For All I Care" The Bad Plus - płytę z kilkoma fajnymi coverami podanymi na jazzowo, w najlepszym wydaniu. Album jest zrealizowany, jak na dzisiejsze czasy, dość nietypowo - instrumenty mamy ustawione dokładnie tak, jak na scenie podczas koncertu. W prawym kanale siedzi kontrabas, w lewym fortepian, w środku oczywiście wokal, a za nim perkusja. Mając na uwadze dość nieugięty charakter Atolla w zakresie niskich tonów, początkowo obawiałem się, że Reid Anderson może tak przyładować na kontrabasie, że prawa kolumna przemaszeruje mi przez pokój. Ale nic z tych rzeczy. Bas elegancko sunął po podłodze i pracował tak, że poczułem nawet pracę bas-refleksów. Mało tego - kiedy Anderson wchodził w wyższe partie, dźwięk jakby przesuwał się delikatnie do góry. Rewelacja, a już na pewno w przypadku urządzenia za te pieniądze.

Choć przyznam, że niskie tony Atolla zrobiły na mnie duże wrażenie, to przecież nie samym basem człowiek żyje. Francuski wzmacniacz pięknie ukazuje również brzmienie fortepianu, który w tym przypadku również wyszedł delikatnie do przodu, ale pozostał przy tym aksamitny, niestłumiony i umiejscowiony tam, gdzie chcieli go zaprezentować realizatorzy nagrania. Kiedy Iverson rozkręcał się w swoich solówkach i walił podkreślonych, mocnymi akordami, dźwięk nie wpadał w jazgotanie i nie kłuł w uszy. Prawa ręka Iversona grająca solówki zabrzmiała namacalnie i z taką klasą, jakby były odtwarzane przez sprzęt co najmniej trzykrotnie droższy. Wokal Wendy Lewis zrealizowany na naturalnych pogłosach wybrzmiewał natomiast w takich przestrzeniach, jakich pewnie nawet producent nie spodziewał się osiągnąć. Wręcz czuć było akustykę pomieszczeń, w których album został zrealizowany. Do pełni szczęścia został nam jeszcze David King na perkusji. Tu po raz kolejny wracamy do niskich częstotliwości ponieważ uderzenia stopy wypadły bardzo dobrze, a i w brzmieniu blach słychać było udane połączenie przejrzystości z eleganckim, aksamitnym wykończeniem. To akurat było dla mnie pozytywne zaskoczenie ponieważ wcześniej odkryłem, że IN100 SE lubi czasami trochę podkręcić górę pasma. Myślałem, że tutaj zacznie już trochę brzęczeć, ale zachował wzorową kulturę grania nawet w najbardziej wymagających momentach.

Skoro tak, to postanowiłem dalej ćwiczyć wzmacniacz trudnymi do odtworzenia kawałkami. Do odtwarzacza wrzuciłem kolejną jasno zrealizowaną płytę, i to do tego z dęciakami - "There's Me and There's You" Matthew Herbert Big Band. Ani potężnej sekcji dętej, ani skrzeczącej już założenia elektronice nie udało się zakłócić głosów wokalistek. To naprawdę duży komplement, jak na sprzęt z tej półki cenowej. Oczywiście można powiedzieć, że nie ma się czym ekscytować - IN100 SE to w sumie dość niedrogi piecyk, któremu w wielu dziedzinach daleko jest jeszcze do urządzeń klasy referencyjnej. Owszem, znam brzmienie hi-endowych wzmacniaczy, które już absolutnie niczego nie ukrywają. Z racji wykonywanego zawodu obcuję z takim bezwzględnie neutralnym sprzętem na co dzień w studiu, choć to jeszcze inna bajka. Chodzi jednak o to, że słuchanie muzyki w domu z założenia ma nam sprawiać przyjemność. Pojawia się więc pytanie, komu tak naprawdę potrzebny jest sprzęt referencyjny, na którym w pełni komfortowo można przesłuchać może ze 100 płyt, nie więcej, bo jeśli reszta zainteresuje nas pod względem muzycznym, to zaraz okaże się, że realizacja jest do niczego. Dodatkowo w większości przypadków nie możemy na to nic poradzić, bo do dyspozycji mamy tylko pokrętło głośności. To oczywiście przytyk do niektórych producentów hi-endowego sprzętu, którzy uważają, że jednym z największych walorów ich konstrukcji jest właśnie liniowość. Czymże ona jest, to już temat na oddzielny artykuł. Teraz pomyślcie, jak to się ma do wzmacniacza za 3990 zł, na którym spokojnie można słuchać nawet tych nagrań, które powiedzmy sobie mają pewne niedociągnięcia. I co z tego? Tutaj zwykle nic nas nie boli. Wręcz przeciwnie - jest czysto, dynamicznie i przyjemnie zarazem.

Listę zalet Atolla mógłbym rozwijać dalej ponieważ przesłuchałem na nim mnóstwo różnej muzyki, od ambientu przez akustyczny jazz, klasykę, mocno pokręcony free jazz, elektroniczne granie, rocka, a nawet coś z pogranicza piekła. Ciągle szukałem w jego brzmieniu minusów, jakichś błędnych przekazów, ale niestety nie udało mi się. Oczywiście wzmacniacz ma kilka swoich przypadłości, jak na przykład wypchniętą do przodu przestrzeń czy lekko podbitą górę. Uważam jednak, że w tej cenie takie mankamenty absolutnie nie mają znaczenia i nie wpływają na moją pozytywną ocenę tego piecyka. Przyczepić mogę się tylko do dwóch elementów typowo funkcjonalnych. Pierwszy jest taki, że podczas kilku pierwszych dni pracy, kiedy w pokoju było idealnie cicho, słychać było delikatny szum tudzież brzęczenie pochodzące najwidoczniej z transformatorów. Wystarczyło jednak włączyć muzykę, nawet na minimalnym poziomie głośności, aby zupełnie o tym przydźwięku zapomnieć. W miarę wygrzewania odgłosy te stawały się coraz cichsze, więc nie wykluczam, że po pewnym czasie zniknęłyby całkowicie. Ale też nie ma się czemu dziwić - nie w każdym wzmacniaczu za te pieniądze znajdują się dwa duże toroidy. Druga uwaga dotyczy funkcji by-pass. Jeśli nie przeczytacie instrukcji obsługi i podłączycie do tego wejścia na przykład odtwarzacz bez regulowanego poziomu, możecie sobie zrobić krzywdę. Uprzedzam, bo Atoll naprawdę ma te 100 W, jeśli nie więcej. Oczywiście to można powiedzieć o każdym wzmacniaczu posiadającym bezpośrednie wejście do końcówki mocy, ale tutaj - co ciekawe - nie można "uciec" z tego gniazda za pomocą pilota - trzeba podejść do wzmacniacza i przełączyć wejście ręcznie. Dla niedoświadczonego użytkownika, a raczej dla jego kolumn może to być potencjalne niebezpieczeństwo - następstwem takiego czynu może być zbieranie membran z podłogi. Więcej grzechów nie zauważyłem.

Atoll IN100 SE

Budowa i parametry

Atoll IN100 SE to klasyczny, tranzystorowy wzmacniacz zintegrowany wyposażony w zdalne sterowanie, wyjście słuchawkowe i komplet gniazd analogowych w wersji niezbalansowanej. Urządzenie nie posiada jakichkolwiek wejść cyfrowych - o to użytkownik musi zatroszczyć się sam, na przykład podłączając do integry jedno z firmowych źródeł. Francuscy konstruktorzy zachwalają swój produkt jako jeden z najmocniejszych wzmacniaczy w swoim przedziale cenowym i tutaj istotnie trudno im się dziwić - IN100 SE rozwija moc 100 W na kanał przy obciążeniu 8 Ω i 140 W na kanał przy 4 Ω, a jego zasilacz bazuje na dwóch transformatorach toroidalnych o łącznej mocy 660 VA plus 30000 µF pojemności filtrującej. To również sprawia, że pomimo stosunkowo skromnych rozmiarów, wzmacniacz waży swoje - dokładnie 10 kg. Całość elektroniki zmontowano na jednej, dużej płytce, na której poza sekcją wejść i przedwzmacniacza panuje idealna symetria. Przedwzmacniacz zbudowany jest na tranzystorach bipolarnych, a stopień wyjściowy na MOS-FET-ach. Z ważniejszych parametrów warto wymienić stosunek sygnał/szum na poziomie 100 dB oraz czas narastania, który według producenta wynosi 2,5 µs. Rzadko który producent wzmacniaczy podaje takie dane.

Atoll IN100 SE

Konfiguracja

Sprzęt towarzyszący dobrałem w taki sposób, aby komponenty mniej więcej odpowiadały cenowo Atollowi. W roli źródła zastosowałem NAD-a C565 BEE, który jest moim zdaniem dynamicznym i przejrzystym źródłem. Choć początkowo obawiałem się o potencjalny nadmiar wysokich tonów, to jednak zestawienie to jak najbardziej zdało egzamin. Atolla z NAD-em łączył interkonekt Tara Labs Prism 300a, a jako odkurzacz sieciowy zastosowałem listwę Furutech TP60E z sieciówkami Furutech FP-314Ag. Kablami Cardas Quadlink prąd ze wzmacniacza płynął do kolumn Triangle Celius ES.

Atoll IN100 SE

Werdykt

Zanim przystąpiłem do testu, przeczytałem gdzieś, że Atoll IN100 SE jest bestsellerem. Takie wzniosłe opinie o wzmacniaczu kosztującym 3990 zł przeważnie wywołują uśmiech na mej twarzy i odbieram to jako jakiś rodzaj tekstu sponsorowanego. Jednak gdy tylko zacząłem słuchać tego wzmacniacza, przerabiając na nim kolejne muzyczne doświadczenia, głupi uśmieszek zniknął z mojej twarzy. Dziś mogę powiedzieć śmiało i krótko - znalazłem się w gronie ludzi podzielających opinię, że ta tania bestia zasługuje na miano bestsellera.

Dane techniczne

Moc: 2 x 100 W/8 Ω, 2 x 140 W/ 4 Ω
Czułość: 100 mV
Zniekształcenia: <0,005%
Impedancja wyjściowa: 220 Ω
Stosunek sygnał/szum: 100 dB
Pasmo przenoszenia: 5 Hz - 20 kHz
Gniazda głośnikowe: 1 para
Gniazda wejściowe: 4 x RCA, tape-in, by-pass
Gniazda wyjściowe: 2 x pre-out, tape-out
Wymiary (W/S/G): 6/44/28 cm
Masa: 10 kg
Cena: 3990 zł

Sprzęt do testu dostarczył salon Audio Forte.

Zdjęcia: Małgorzata Karasińska, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga5Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga5Rownowaga5RownowagaStop

Dynamika
Poziomy8

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy8

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo14

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy7

Cena
Poziomy8

Nagroda
sl-rekomendacja


Komentarze (9)

  • Bartosz

    "Co ciekawe - nie można "uciec" z tego gniazda za pomocą pilota - trzeba podejść do wzmacniacza i przełączyć wejście ręcznie." Ależ można, należy dłużej przytrzymać na pilocie przycisk by-pass i zadziała... A przynajmniej "u mnie działa" ;)

    0
  • stereolife

    Ha, na to byśmy nie wpadli, szczególnie kiedy wzmacniacz ryknie pełną mocą;-) Dziękujemy za uzupełnienie!

    0
  • ZicO

    Ciekawi mnie jak się ma bezpośrednie porównanie do jego bardziej "masowych" konkurentów z tego samego pułapu cenowego - Marantz PM8005, Denon PMA-1520AE.

    0
  • Patryk

    Ciekawi mnie pewne porównanie. Atoll IN100 SE jest bestsellerem jako wzmacniacz zintegrowany natomiast Hegel H80, który tez był testowany w StereoLife jest bestsellerem jako wzmacniacz zintegrowany z wbudowanym DAC-em. Jeżeli by porównywać H80 z IN100 SE tylko na podstawie wzmacniacza co wypada lepiej?

    0
  • stereolife

    To bardzo ciekawe pytanie. Nie mieliśmy okazji porównywać ich bezpośrednio, więc jednogłośnego werdyktu nie możemy ogłosić dopóki taka bitwa nie zostanie przeprowadzona, ale mamy wrażenie że H80 mimo wszystko mógłby wypaść nieco lepiej, szczególnie jeśli chodzi o neutralność oraz pewną umiejętność łączenia dynamiki z kulturą grania. Hegel to mimo wszystko urządzenie z wyższej półki cenowej - nawet gdyby odliczyć od jego ceny ten wbudowany przetwornik. Przy odpowiednim sprzęcie towarzyszącym, różnica mogłaby jednak nie być duża, a z niektórymi kolumnami może Atoll wypadłby lepiej? Na pewno nie można takiej sytuacji wykluczyć, wszystko zależałoby pewnie od konkretnej konfiguracji.

    0
  • Mirek

    A mnie ciekawi porównanie Atolla i Soul Note'a.

    0
  • audiofil

    Nie wiem skąd ochy i achy nad wzmacniaczami Atoll IN100 i Atoll IN200. Miałem nieprzyjemność posłuchać tych wzmacniaczy w profesjonalnym studio odsłuchowym z różnymi kolumnami i DAC-ami (najlepiej wypadł Mytek). Być może pierwsze wrażenie nie było takie złe, ale z czasem po kolejnej zmianie odsłuchiwanego utworu i porównaniu z bardziej profesjonalnymi wzmacniaczami doszedłem do przekonania, że Atoll to zdecydowanie sprzęt nie dla mnie. Im dłużej słuchałem, tym bardziej dźwięk stawał się coraz bardziej irytujący. Wady? Szklista, jazgotliwa góra, kompletnie wycofana średnica, zupełnie niekontrolowany, dudniący bas. Dopiero po "przesiadce" na Haiku Audio Bright MK4 odczułem prawdziwą ulgę. Ten wzmacniacz grał ciepło, wylewał miód na moje serce, "wymiótł" wszystkie Atolle na śmietnik historii. Bright MK4 ma to coś czego oczekiwałem. Piękna delikatna subtelna góra, wspaniała średnica. No i ten bas! Mięsisty, w 100% kontrolowany, schodził nisko i nie dudnił. Bright MK4 to sprzęt, którego szukałem wiele lat, nieporównywalny z Atollami i innymi pseudowzmacniaczami. Atoll to wyrzucone pieniądze.

    0
  • Kuba

    Kolego od Haiku Audio Bright MK4 - porównaj cenę tego Haiku oraz IN100SE. Mówimy o zupełnie innych pułapach cenowych zwłaszcza że IN100SE można wyrwać nowego już za 3,5 tys. Co więcej, co Tobie odpowiada, nie musi odpowiadać innym. Pisząc taką opinię kreujesz wizję osobom, które nie miały z nim styczności i siejesz niepotrzebnie ferment :) Nie przypadł Tobie do gustu, nie musiał, ale po co od razu mieszać z błotem?

    0
  • Simpson

    Niestety audiofil mówi prawdę. Jazgot, natarczywość, fatalna jakość niskich i wysokich tonów. Killer, ale dobrego brzmienia. Posłuchajcie dokłdnie zanim go kupicie i zamęczy Was buuumiastym basiorem. Do tego bardzo awaryjny ten killer... I trafa brumią? A jednak hahaha. Kolego Kuba i Ty się dziwisz, że salony sprzedają ten nieudany klocek z 25% rabatem? Może nie mają sumienia drożej...

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Nowe testy

Poprzedni Następny
Bluesound Powernode 2i

Bluesound Powernode 2i

Zastanawialiście się kiedyś jaka jest różnica między melomanem a audiofilem? Odwołując się do definicji słownikowych i encyklopedycznych, meloman to po prostu miłośnik muzyki, natomiast audiofil to osoba szczególnie zainteresowana wysoką...

DALI Oberon 3

DALI Oberon 3

Większość producentów sprzętu audio uwielbia wabić klientów opowieściami o swojej historii i wielkiej pasji, która narodziła się w jakichś ciekawych okolicznościach. W studiu nagraniowym, podczas koncertu na żywo lub wspólnego...

Yamaha MusicCast VINYL 500

Yamaha MusicCast VINYL 500

Yamaha jest jedną z nielicznych firm w branży audio, do których poczynań w ostatnich latach ciężko się przyczepić. Niektórzy producenci sprzętu zapomnieli o konieczności rozwijania swoich urządzeń i markują postępy...

Komentarze

Damian
O masz, kolejny... Przeczytał, że człowiekowi z wiekiem zmienia się pasmo przenoszenia, stwierdził że różnice między kablami są niesłyszalne i cześć, koniec tem...
Pablo
Dziwne, że w tych wszystkich dyskusjach o brzmieniu audio nikt nie zwraca uwagi na parametry uszu słuchacza. A uszy są najbardziej niestabilnym "elementem toru ...
Oleg
Testowali Państwo kiedyś Pylon Audio Diamond Monitor i na wykresach wyglądają bardzo podobnie poza muzykalnością w tym wypadku plus dla Oberonów 3. Czy mimo wsz...
JK
Przetestowane w sklepie trzy sztuki też buczą...
Paweł
Fajnie napisane.

Bannery boczne

Płyty

Closterkeller - Purple

Closterkeller - Purple

Pochodzący z Warszawy Closterkeller to jedna z kilku grup rockowych, które zadebiutowały w Polsce na fali przemian politycznych po 1989...

Newsy

Polk Audio Assist

Polk Audio Assist

Firma Polk Audio oficjalnie wprowadza na polski rynek najnowszy model w swojej gamie produktów - inteligentny głośnik o nazwie Assist....

Nowości ze świata

  • 2018 marks the 35th anniversary for Sonus Faber who welcomed the month of May with the launch of our Sonetto Collection - a declaration of "Made in Italy" representing the world of Italian tradition, culture, and craftsmanship. Today, we continue...

  • 2018-11-09 11:23:00RHA has confirmed the launch of its first true wireless earbuds, the TrueConnect. The earphone is engineered for industry-leading sound and call quality with 25-hour battery life and IPX5 rating. These impressive credentials ensure that the TrueConnect delivers incredible...

  • When Audiolab launched the iconic 8000A in 1983, it swiftly became Britain's favourite 'step-up' from the budget amps of the time. Its crisp ergonomics, high-quality engineering, useful range of facilities and excellent all-round sound won it a legion of fans,...

Prezentacje

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Yamaha to jeden z producentów sprzętu hi-fi, którego logo kojarzą niemal wszyscy. Nie tylko ze względu na jego obecność na popularnych amplitunerach, soundbarach, głośnikach bezprzewodowych i systemach mikro, ale także produktach związanych z domową aparaturą audio bardzo luźno albo wcale. Nie ulega jednak wątpliwości, że w wielu kręgach, także wśród...

Poradniki

Dyskografie

The Grand Astoria - Miszmasz po rosyjsku

The Grand Astoria - Miszmasz po rosyjsku

The Grand Astoria to grupa zwariowanych Rosjan z Petersburga. Zespół powstał w 2009 roku z inicjatywy Kamille Sharapodinova - gitarzysty...

Galerie

30 hitów wystawy High End 2018

30 hitów wystawy High End 2018

Jeżeli chcecie się dowiedzieć co ciekawego będzie się działo na rynku audio w ciągu najbliższych kilku miesięcy, wystarczy wybrać się...

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Nakamichi Dragon

Nakamichi Dragon

Czy smoki żyją tylko w legendach? Niekoniecznie. Niektóre smoki stają się legendami. Tak właśnie było z magnetofonem Nakamichi Dragon, przez...

Partnerzy StereoLife

Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.

Słownik

Poprzedni Następny

DSP

Digital Signal Processing - po polsku skrót ten oznacza po prostu cyfrowe przetwarzanie sygnału i odnosi się do wszelkiego rodzaju cyfrowych operacji dokonywanych na sygnale muzycznym. Układy DSP są stosowane...

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.