Bannery górne

A+ A A-

Rotel CD14 + A14

Rotel CD14 + A14

Jeszcze kilkanaście lat temu typowy system stereo składał się z pary porządnych kolumn i dwóch klocków - odtwarzacza i wzmacniacza. Dziś producenci sprzętu audio starają się dotrzeć do szerszego grona klientów, wpychając wszystko do jednej obudowy, ale w pełni funkcjonalny zestaw powinien zawierać wzmacniacz, przetwornik, transport, phono stage i przynajmniej podstawową łączność sieciową. Dawniej muzyki słuchało się niemal wyłącznie z płyt kompaktowych. U niektórych melomanów były jeszcze magnetofony lub gramofony. A teraz? W salonach hi-fi często dochodzi do sytuacji, gdy po odsłuchu i uzgodnieniu koloru kolumn, klient nagle przypomina sobie, że w domu używa serwisu streamingowego, którego dana elektronika nie obsługuje. I cała zabawa zaczyna się od początku. Nawet sam wybór wzmacniacza i odtwarzacza był kiedyś łatwiejszy. Szukając budżetowego sprzętu można było przebierać w katalogach rozmaitych marek, ale dla audiofilów liczyły się tylko cztery - Cambridge Audio, NAD, Creek i Rotel. Trzonem ich oferty były świetne wzmacniacze. Za dwa tysiące złotych można było kupić Cambridge'a A500, NAD-a C 350, Creeka 4330 mkII albo Rotela RA-02. Aby zacząć grać, wystarczyło dołożyć do wieży firmowy kompakt, kolumny i porządne kable. Konfiguracja systemu ograniczała się do odpowiedniego ustawienia kolumn w pokoju. Kombinowanie z akcesoriami i kondycjonerami było zabawą dla porządnie wkręconych, bo równie dobrze można było zająć się słuchaniem muzyki, powiększaniem kolekcji płyt i odkładaniem na lepszy wzmacniacz lub większe kolumny.

Z dzisiejszego punktu widzenia, wszystko to wydaje się niesamowicie bezproblemowe. Ale czy sprzęt audio różni się w tym względzie od samochodów czy telefonów? Kiedyś w aucie były trzy pedały, kierownica i dźwignia zmiany biegów, do tego kilka lampek, radio i szyby na korbkę. Teraz projektanci zastanawiają się jak opanować setki dostępnych funkcji, bo kierowca podczas jazdy czuje się jak w sklepie z gadżetami. Nawet reflektory muszą być inteligentne i adaptacyjne, a pierwszą rzeczą wykonywaną podczas serwisu jest podłączenie auta do komputera. Telefony? Nawet nie zaczynajmy tego tematu... Nie wszyscy producenci audiofilskiego sprzętu poszli najczęściej obieraną ścieżką, ale wystarczy przyjrzeć się ofercie czterech wymienionych wyżej marek. Wszystkie, bez wyjątku, rozwinęły swą ofertę tak, aby móc zadowolić klienta, który kilkanaście lat temu kupował swoje pierwsze hi-fi, a dziś szuka czegoś lepszego. W katalogu Cambridge'a najdroższy wzmacniacz stereo kosztuje teraz 6990 zł, NAD-a - 19999 zł, Creeka - 8300 zł, a Rotela - 10999 zł. Firmy, które kiedyś słynęły z produkcji wzmacniaczy za dwa tysiące złotych, wzbiły się na wyższy poziom, jednak obok urządzeń z wysokiej półki wciąż produkują takie dla początkujących i średnio zaawansowanych audiofilów, którzy byli, są i zawsze będą.

Historia Rotela rozpoczęła się ponad pół wieku temu. Firmę założył niejaki Tomoki Tachikawa, który już wcześniej zajmował się elektroniką. Nie od strony projektowej, ale handlowej. Jego przedsiębiorstwo, wówczas jeszcze pod nazwą Roland, specjalizowało się w importowaniu do Japonii amerykańskich telewizorów Sylvania, zanim jeszcze rynek został opanowany przez rodzimych producentów jak Sony, Panasonic czy Toshiba. Sprowadzone z USA telewizory wymagały modyfikacji układów zasilających, które musiały zostać dostosowane do innego napięcia. Oprócz tego, część z nich niestety się psuła, a dystrybutor musiał zapewniać klientom uczciwy serwis. Założono więc osobny dział ze stanowiskami roboczymi, częściami zamiennymi i unoszącym się w powietrzu zapachem lutowania. Wkrótce firma zaczęła produkować własne podzespoły do telewizorów, a później układy do odbiorników radiowych i wzmacniaczy. Już w latach siedemdziesiątych Rotel dołączył do grona najbardziej cenionych producentów sprzętu audio, a jednym z jego największych hitów był zaprezentowany w 1973 roku amplituner RX-402. Podczas, gdy większość firm skupiała się na dostarczaniu urządzeń wyposażonych w mnóstwo nieprzydatnych funkcji, projektanci Rotela konsekwentnie stosowali zasadę zgodnie z którą najważniejszy jest dźwięk. Kluczem do jego osiągnięcia miała być filozofia Balanced Design Concept łącząca elementy fizyki, elektroniki i inżynierii.

W 1981 roku firma otworzyła nowy rozdział swojej historii, łącząc siły z jednym z największych producentów zestawów głośnikowych - B&W. Współpraca z Brytyjczykami zaowocowała między innymi rozpoczęciem dystrybucji sprzętu Rotela w USA i Europie. Tak oto firma, która zaczynała od sprowadzania amerykańskich telewizorów, zaczęła wysyłać za ocean swoje komponenty hi-fi. W 1985 roku do zespołu dołączył syn założyciela, Bob Tachikawa. Równolegle wprowadzano już pierwszy odtwarzacz płyt kompaktowych, a dziesięć lat później - pierwszy procesor dźwięku przestrzennego. Projektanci odważnie wkraczali więc w świat kina domowego. Na przełomie tysiącleci podjęto kolejną ważną decyzję - każdy dystrybutor marki Bowers & Wilkins miał odtąd oferować w swoim kraju pełną gamę produktów Rotela. Chyba można sobie wyobrazić jak mocno odbiło się to na ilości zamówień z całego świata. Efektem było wybudowanie nowej fabryki w Zhuhai. To takie małe miasteczko w Chinach, liczące sobie ponad półtora miliona mieszkańców. Zainstalowano tam kolejnego członka rodziny, który podobno wpadł na ten pomysł i utrzymywał, że może się zająć całą operacją. Główna siedziba firmy wciąż mieści się w Tokio, natomiast drugie biuro zostało założone w Hong Kongu, gdzie mieszka ów człowiek, niejaki Peter Kao. Stamtąd, zgodnie z obietnicą daną swojemu wujowi, regularnie jeździ doglądać fabryki w Zhuhai.

Rotel CD14 + A14

Wygląd i funkcjonalność

Czas przejść do bohaterów dzisiejszego testu czyli odtwarzacza CD14 i wzmacniacza A14. Oba modele należą, jak można się domyślić, do wprowadzonej w ubiegłym roku serii 14. Aby uzupełnić wieżę, można się zaopatrzyć w źródło o nazwie T14, które teoretycznie jest tunerem, a faktycznie oprócz możliwości słuchania radia FM i DAB oferuje także funkcje sieciowe. Tak naprawdę jest to więc porządny streamer, którego dużą zaletą jest pełna kompatybilność z szeregiem popularnych serwisów muzycznych takich, jak Spotify, TIDAL, Deezer, Pandora, a także Rhapsody i Amazon Music. Na pokładzie jest też dwuzakresowe Wi-Fi oraz technologia Play-Fi. Oprócz dwóch testowanych klocków i streamera T14, w serii znalazł się tuner T11 oraz dwa tańsze wzmacniacze zintegrowane - A12 i A10. Ten ostatni to taka dzisiejsza wersja klasycznego, budżetowego piecyka. Zarówno z przodu, jak i z tyłu bardzo przypomina mi model RA-02, który w swoim czasie był jednym z najlepszych niedrogich wzmacniaczy na rynku. A12 i A14 to natomiast bardziej rozbudowane konstrukcje, w których z tyłu zobaczymy szereg wejść cyfrowych, a z przodu chociażby duży wyświetlacz i gniazdo USB. A14 jest szczególnie interesujący ponieważ oprócz wbudowanego DAC-a ma także gniazdo sieciowe, Bluetooth z apt-X oraz wejście gramofonowe dla wkładek MM. Jest to więc praktycznie pełny system stereo w jednym urządzeniu, którym dodatkowo można sterować za pomocą dedykowanej aplikacji na urządzenia mobilne z systemem iOS lub Android.

CD14 to po prostu porządny odtwarzacz CD bez jakichkolwiek bajerów. Z przodu mamy tylko włącznik, duży wyświetlacz z umieszczoną tuż pod nim szufladą transportu oraz sześć przycisków obsługujących podstawowe funkcje. Przednią ściankę urządzenia wykonano ze szczotkowanego aluminium, które w czarnej wersji kolorystycznej ciekawie koresponduje z niebieskim wyświetlaczem. Gdyby ktoś wolał jaśniejsze wykończenie, dostępny jest również kolor srebrny. Z tyłu - klasyka. Wyjście analogowe w formie pary szeroko rozstawionych gniazd RCA, cyfrowe wyjście koaksjalne, gniazdo serwisowe RS232 z którego nikt normalny zapewne nie będzie korzystał, a do tego trigger i dwubolcowe gniazdo zasilające. Obudowa odtwarzacza to typowa, stalowa puszka, która jednak okazała się na tyle wytrzymała, że nawet wzmacniacz postawiony na górze nie zrobił na CD14 żadnego wrażenia. Źródło ustawiono na sporych i stosunkowo wysokich nóżkach.

Jeśli chodzi o wrażenia organoleptyczne i wszelkiego rodzaju szczegóły użytkowe, nie mam zastrzeżeń. Wszystko działa tu tak, jak powinno. Napęd hałasuje tylko podczas wysuwania i wsuwania szuflady. Później towarzyszy nam tylko cichutki szum, który muzyka zagłuszy nawet podczas wieczornego odsłuchu. Dużym plusem jest szybkość reakcji. Nie trzeba czekać zbyt długo ani na pierwsze wczytanie zawartości płyty ani też rozpoczęcie odtwarzania po przeskoczeniu nawet kilku ścieżek naraz. CD14 ma więc wszystko, czego można oczekiwać od stosunkowo niedrogiego odtwarzacza. Przyznam, że całkiem przyjemnie mi się go używało. Dziesięć lat temu byłbym poważnie zainteresowany takim źródłem. I proszę, nie doszukujcie się w tym stwierdzeniu złośliwości. Ja po prostu zacząłem wtedy porzucać płyty na rzecz plików, a po jakimś czasie sprzedałem swój odtwarzacz, zgrałem płyty na dysk i zapakowałem je do kilku wielkich kartonów, zostawiając ulubione krążki do celów testowych. Podjąłem taką decyzję po tym, jak przetwornik za trzy i pół tysiąca zagrał tak, jak mój ówczesny kompakt za osiem tysięcy. Kupowanie płyt też przestało mnie cieszyć kiedy zdałem sobie sprawę, że prawie każdy album znajdę w serwisie streamingowym, a jeśli mi się spodoba, będę mógł ściągnąć go za kilka dolarów. Rozumiem jednak tych, którzy zdecydowali się pozostać przy kompaktach. A ponieważ do tradycjonalistów najlepiej trafiają proste, klasyczne rozwiązania, Rotel CD14 jest odtwarzaczem wręcz idealnym. I nie kosztuje osiem, piętnaście ani trzydzieści tysięcy, jak większość modeli wprowadzonych ostatnio na rynek. Jeśli macie podobne wymagania co do wzmacniacza, możecie dobrać do kompletu integrę A10 i koszt całej wieży nie przekroczy 5000 zł.

A14 to zupełnie inna rozmowa. Topowy wzmacniacz w serii wyposażono we wszystkie gniazda i funkcje, jakich mógłby potrzebować posiadacz nawet bardzo rozbudowanego systemu z podłączonym komputerem, gramofonem, odtwarzaczem, dekoderem, magnetofonem, tunerem, konsolą, tabletem i nie wiadomo czym tam jeszcze. Na tylnej ściance znajdziemy wejście phono, cztery wejścia analogowe i wyjście z przedwzmacniacza w standardzie RCA, moduł Bluetooth, dwa cyfrowe gniazda koaksjalne i dwa optyczne, gniazdo USB typu B do podłączenia komputera, pięć gniazd komunikacyjnych (dwa opisane jako Rotel Link, jedno dla zewnętrznego odbiornika podczerwieni i dwa 12-V triggery), złącze RS232, gniazdo LAN, USB typu A, następnie dwa komplety terminali głośnikowych i gniazdo zasilające bez bolca uziemiającego. Należy przy tym zaznaczyć, że obudowa wzmacniacza nie jest ani szczególnie wysoka ani ponadprzeciętnie szeroka. Urządzenie ma raczej standardowe wymiary, więc tylny panel jest szczelnie zabudowany. Między poszczególnymi złączami pozostawiono jednak rozsądne odstępy. W wąskich urządzeniach typu all-in-one coraz częściej dochodzi do sytuacji, gdzie podłączenie kabli do dwóch sąsiadujących ze sobą gniazd praktycznie nie wchodzi w grę. Na szczęście nie tutaj. Jeżeli użyjemy kabli głośnikowych zakończonych wtykami bananowymi oraz interkonektów bez jakichś wyjątkowo masywnych wtyczek, wszystko powinno być w porządku.

Podobnie, jak w przypadku CD14, jakość wykonania A14 nie budzi żadnych zastrzeżeń, a już na pewno jeśli będziemy mieć na uwadze jego cenę i rozbudowaną funkcjonalność. Bardzo spodobała mi się architektura panelu frontowego. Idąc od lewej, mamy tu włącznik, gniazdo USB dla pendrive'a lub dysku z muzyką, słuchawkowego jacka 3,5 mm, dalej rząd 14 przycisków, duży wyświetlacz i potencjometr siły głosu. Przyciski podzielono na trzy grupy. Pierwsza to aktywacja wyjść głośnikowych A/B, dalej mamy przyciski dla każdego z dostępnych źródeł dźwięku, a na końcu trzy guziki do obsługi pokładowego menu. W ustawieniach możemy między innymi wyregulować barwę dźwięku czy nastawić timer wyłączający urządzenie, ale także przyciemnić lub wyłączyć wyświetlacz i diody LED. To samo możemy oczywiście zrobić w odtwarzaczu. Może to drobiazg, ale uważam, że to bardzo fajna opcja, o której wielu producentów zapomina. Jednocześnie jest to kolejne rozwiązanie świadczące o tym, że Rotel kieruje swoje urządzenia do doświadczonych użytkowników, którzy cenią sobie wysoką jakość wykonania i funkcjonalność, ale nie lubią tanich bajerów. Dużym plusem testowanego wzmacniacza jest wbudowany przetwornik AKM-a obsługujący sygnały w jakości do 32 bit/768 kHz, a nawet pliki DSD. A to oznacza, że wszystkie wymienione wyżej gniazda i funkcje nie zostały zamontowane ot tak, dla żartu, ale naprawdę powinny pozwolić nam na słuchanie muzyki w bardzo przyzwoitej jakości. Podoba mi się także to, że urządzeniem można sterować za pomocą firmowej aplikacji, ale na wyposażeniu znalazł się pilot zdalnego sterowania. Podobnie, jak w odtwarzaczu, nie jest ani piękny ani metalowy, ale wygodnie się go używa.

Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z bardzo przemyślanymi urządzeniami. Kiedy w oczekiwaniu na kuriera oglądałem ten system na stronie producenta, zastanawiałem się czy Rotel przypadkiem już się trochę nie pogubił. Z jednej strony proponuje nam bowiem klasyczny odtwarzacz płyt kompaktowych bez jakichkolwiek bajerów, a z drugiej - nowoczesny, rozbudowany i wielofunkcyjny wzmacniacz z gniazdami cyfrowymi, łącznością bezprzewodową i aplikacją na smartfony i tablety. Okazuje się jednak, że to wszystko ma sens. Nie tylko w przypadku opisywanego zestawu, ale także z perspektywy całej serii. Jeśli potrzebujecie elektroniki, która obsłuży dosłownie wszystko, włącznie z konsolą, telewizorem i gramofonem, możecie zacząć od wzmacniacza A14 lub tańszego A12, a później dołożyć do niego odtwarzacz CD14 lub tuner T11. Jeżeli wolicie coś prostszego i nie potrzebujecie aż tylu gniazd i funkcji, świetnym wyborem powinna być integra A10. Na początek można do niej podłączyć posiadane już źródło, a później dorzucić do kompletu firmowy kompakt lub streamer T14. Jeśli czegoś mi w tej serii brakuje, to chyba tylko przedwzmacniacza i końcówki mocy. Kiedyś u Rotela można było dostać takie rarytasy za stosunkowo niewielkie pieniądze. W połączeniu ze streamerem z regulowanym wyjściem, dawałoby to klientom jeszcze większe możliwości. Może budżetowe dzielonki nie sprzedawały się tak dobrze jak integry, ale dla audiofilów to zawsze czad, niezależnie od klasy cenowej. Ale Rotel i na to ma odpowiedź. Wystarczy zajrzeć do droższej serii, w której znajdziemy dwa przedwzmacniacze ze wszystkimi funkcjami cyfrowo-sieciowymi oraz kilka końcówek mocy wyglądających jak Jeep Wrangler z włącznikiem. Ech, może kiedyś... Na razie posłuchajmy co ma do zaoferowania testowany zestaw.

Rotel CD14 + A14

Brzmienie

Przystępując do odsłuchu, nie do końca wiedziałem czego mogę się spodziewać. Niby słuchałem w życiu wielu urządzeń Rotela, ale przynajmniej od kilku lat nie miałem żadnego z nich w domu. W tym czasie wiele mogło się pozmieniać. Audiofilski świat zna przypadki firm, które dosłownie w ciągu kilku miesięcy wymieniają prawie całą swoją ofertę albo całkowicie zmieniają swą filozofię kształtowania brzmienia. Rotel zawsze kojarzył mi się ze zgrabnym połączeniem neutralności, przejrzystości i przyjemnego ciepła. Co więcej, firma nie przeprowadzała żadnych rewolucji technologicznych, nie przyłączyła się oficjalnie do grona producentów promujących wzmacniacze pracujące w klasie D, a testowany A14 to tak naprawdę stary, dobry Rotel dostosowany do współczesnych wymagań. Zauważyłem to, kiedy otrzymałem jego rozbierane zdjęcia. Jedna duża płytka drukowana na dole, toroid po lewej, radiator w centrum i dwa duże kondensatory przebijające się przez osobną płytkę z przetwornikiem i układami cyfrowymi. Zupełnie jakbym widział wzmacniacze, które znam z jak najlepszej strony. Unowocześniony, rozbudowany, trochę podrasowany, ale to wciąż Rotel, którego lubię. Ale czy na pewno? Tylko odsłuch mógł udzielić mi odpowiedzi na to pytanie.

Włączyłem pierwszą płytę, rozsiadłem się wygodnie na kanapie, podkręciłem głośność i... Uprzejmie donoszę, że miałem rację. To jednak stary, dobry Rotel, w dodatku odrobinę podrasowany. Od razu zauważyłem przyjemną dawkę ciepła w zakresie średnich tonów, a ten element pod wieloma względami jest dla mnie najważniejszy, bo często to właśnie muzykalność pada ofiarą unowocześniania wzmacniaczy i ich podejścia do muzyki. To dziwne, bo kiedyś tranzystorowy dźwięk był utożsamiany z chłodnym obiektywizmem. Później sytuacja znacznie się poprawiła, ale dziś zaczynamy powoli tęsknić za naturalnym brzmieniem piecyków, które nie miały impulsowego tego, przełączanego tamtego i procesora zarządzającego tym, co powinniśmy usłyszeć. Może właśnie na tym polega dojrzałość technologii, a może wszystko zależy od jej wykorzystania przez konkretną firmę? Nie wiem, ale podczas odsłuchu testowanego systemu czułem się tak, jak podczas pierwszego odtworzenia nowego albumu jednego z moich ulubionych wykonawców, który od dłuższego czasu robi to samo, ale za każdym razem idzie odrobinę dalej. Weźmy na przykład "Dawn Chorus" grupy Hidden Orchestra. Uwielbiam sposób, w jaki Szkoci łączą jazz z elektroniką i elementami trip-hopu, a ponieważ ich dwa pierwsze albumy były podobne, po trzecim nie spodziewałem się rewolucji. Momentami na "Dawn Chorus" muzycy używają nawet bardzo podobnych tricków, ale po pierwszym odsłuchu wiedziałem już, że będę chętnie wracał do tego albumu. Czułem się tak, jakby ktoś opowiedział mi historię, którą bardzo dobrze znam, ale z trochę innego punktu widzenia i z nowymi szczegółami. Taką samą przygodą było odkrycie "Aventine" Agnes Obel w wersji Deluxe po tym, jak regularne wydanie przesłuchałem w przód i w tył. A tu nagle pojawiają się takie kwiatki, jak "Under Giant Trees" czy "September Song" wykorzystany w ciekawym skądinąd serialu "Big Little Lies". Takie same odczucia towarzyszyły mi podczas odsłuchu testowanego systemu. Jego brzmienie to charakter starego, dobrego Rotela połączony z kilkoma elementami, które same w sobie byłyby bardzo wartościowe.

Przyjemne ocieplenie w zakresie średnich tonów to tylko jedna, ale bardzo ważna cecha brzmienia tego systemu. Nie doszukiwałbym się tutaj lampowej barwy, bo do niej Rotelowi jeszcze sporo brakuje. Mamy natomiast do czynienia z sytuacją, w której dźwięk od razu nam "wchodzi". Jest w nim trochę organicznego, gładkiego charakteru. Akurat tyle, aby wokale brzmiały przekonująco, gitary gęsto, a fortepian miał w sobie trochę masy nawet, gdy pianista trzyma lewą rękę na wodzy. Rotel opowiada się po ciepłej stronie neutralności, ale jeśli rozszerzymy sprawę na całe pasmo, barwę należałoby umieścić bardzo blisko umownego zera. A jak gra testowany system w ujęciu ogólnym, z lotu ptaka? Przychodzi mi na myśl tylko jedno słowo - czadowo! Starsze wzmacniacze tej firmy lubiły podkręcić to i owo w zakresie niskich i wysokich tonów, ale nie grały do końca równo. W moim odczuciu RA-02 i prawie wszystkie porównywalne cenowo piecyki Rotela z tamtego okresu kładły nacisk przede wszystkim na średni bas, dzięki czemu ich brzmienie było tak mięsiste i rockowe. A14 prezentuje równie efektowny, ale bardziej dojrzały i lepiej zrównoważony dźwięk. Podczas pierwszego odsłuchu nie zauważyłem żadnego podbicia niskich tonów, więc dałem elektronice trochę czasu na dojście do siebie, po czym wróciłem z gęstym, elektronicznym materiałem. I dopiero wtedy Rotel gruchnął... Bez żadnego wysiłku, bez naruszania pozostałych fragmentów pasma, niskie tony wręcz przetoczyły się po podłodze. Im większego zejścia wymagało nagranie, z tym większym entuzjazmem system zapuszczał się w coraz głębsze rejony. Chwilami czułem się jakby ktoś po cichu uzupełnił zestaw porządnym, dobrze ustawionym subwooferem. Nie było to głupie łomotanie na oślep ani wypychanie basu na pierwszy plan. Zachowując nienaganną równowagę tonalną, Rotel raz po raz zaskakiwał mnie głębią i gęstością niskich tonów. Żeby jeszcze uczestniczyły w tym jakieś duże, trójdrożne podłogówki... Ale podczas tego pierwszego odsłuchu wykorzystałem stosunkowo nieduże, podstawkowe zestawy Pylon Audio Diamond Monitor. I właśnie z tych niepozornych pudełeczek system Rotela wyciągnął takie uderzenie. Z jednej strony - subwooferowa głębia i mięsistość. Z drugiej - brak chamskiego podbicia, szybkość, kultura i niemal idealna integracja ze średnicą. Dawno nie słyszałem takiego basu ze wzmacniacza w cenie poniżej 6000 zł.

To nie koniec dobrych wiadomości. Dużo dobrego dzieje się również w zakresie wysokich tonów. Tutaj testowany system zagrał dokładnie tak, jak się spodziewałem. Pokazał nasycony, rozdzielczy dźwięk pełen blasku i mikrodetali. W ogólnym rozrachunku góra pasma jest delikatnie wyeksponowana, ale - podobnie jak w przypadku niskich tonów - nie na tyle, aby stanowiło to jakikolwiek problem. Projektanci Rotela muszą doskonale wiedzieć czym różni się nadawanie muzyce ciekawego charakteru od niepotrzebnego ingerowania w jej treść. Dlatego nie spodziewajcie się, że po wrzuceniu swoich ulubionych albumów otrzymacie coś zupełnie innego. Nie, ten system gra naturalnie i ze wszech miar prawidłowo. Tylko w kilku aspektach dorzuca od siebie odrobinę czegoś ciekawego. To tak, jakbyście mieli wyobrazić sobie typowy, niedzielny obiad. Ziemniaki, kotlet i surówka. W typowym wydaniu a'la garmażerka ziemniaki będą trochę mdłe, a czasem przesolone, kotlet niezły ale twardawy, a surówka po prostu taka sobie. I to jest brzmienie, którego normalnie spodziewalibyśmy się po systemie za podobne pieniądze. Teoretycznie Rotel robi coś bardzo podobnego, ale jednak dba o to, aby każdy składnik naszego dania miał w sobie coś ciekawego. Ziemniaki mają chrupiącą skórkę i rozpływające się w ustach wnętrze, kotlet jest soczysty i pyszny, a surówka świeża i aromatyczna. Jeśli spojrzycie na talerz z góry - obiad jak obiad. Ale kiedy zaczniecie jeść, okaże się, że to coś znacznie lepszego. Rotela można więc posłuchać kilka minut i stwierdzić, że to dźwięk jak dźwięk - niezły, poprawny i dobrze zrównoważony. Ale zaraz trafi się nagranie, dzięki któremu odkryjecie atomowy bas, przyjemnie ciepłą średnicę i przejrzystą górę. A wtedy może się okazać, że to faktycznie coś więcej, niż danie z garmażerki.

Wychodząc poza analizowanie pasma, dwie największe zalety tego systemu to dynamika i przestrzeń. W pierwszym temacie A14 trochę mnie zmylił, bo musiałem podkręcić potencjometr aby osiągnąć poziom głośności, przy którym normalnie testuję sprzęt. Pokrętła w starszych wzmacniaczach tej marki bardzo szybko "startowały". Już na godzinie dziesiątej była jazda. Tutaj regulacja jest dokładniejsza, a co za tym idzie, wejście na wysokie obroty trwa trochę dłużej. Musiałem się do tego chwilę przyzwyczaić, ale kiedy już wiedziałem co jest grane, A14 odkrył przede mną całą swą moc. Jeśli chcecie zmęczyć ten wzmacniacz, będziecie musieli użyć bardzo wymagających kolumn. Z większością dostępnych na rynku zestawów Rotel poradzi sobie bez problemów. No ale nie od dziś wiadomo, że nawet 40-watowe piecyki tej marki potrafią zdrowo przyłoić. Jeśli zaś chodzi o przestrzeń, testowany system znów zaprezentował bardzo wysoki poziom. Delikatne ocieplenie średnich tonów wcale nie zostało domyślnie połączone z przybliżaniem dźwięku do słuchacza. Scena stereofoniczna była przede wszystkim szeroka i precyzyjnie poukładana, natomiast w wymiarze głębokości dźwięk zaczynał się jakiś metr przed kolumnami, a kończył może dwa lub trzy metry za nimi. Nie zaobserwowałem jednak tendencji do naciągania czegokolwiek w jednym kierunku. A im mniej własnego charakteru daje od siebie elektronika, tym wyraźniejsze stają się różnice między poszczególnymi nagraniami.

Na koniec kilka obserwacji natury rozmaitej. Po pierwsze, choć CD14 jest dobrym i rzetelnym źródłem, dla mnie gwiazdą tego systemu jest A14. To właśnie wzmacniacz odpowiada za 90% brzmienia, które opisałem wyżej. O odtwarzaczu mógłbym napisać właściwie tyle, że jak na swoją cenę gra bardzo neutralnie i równo, natomiast o wzmacniaczu - to samo plus dużo, dużo więcej. Druga sprawa to jakość DAC-a na pokładzie A14. Wydaje mi się, że spokojnie możemy tutaj mówić o poziomie osobnych przetworników z przedziału 2000-4000 zł. Szybkie porównanie brzmienia z podłączonym CD14 oraz z tymi samymi plikami FLAC 16 bit/44,1 kHz puszczanymi z laptopa przez złącze USB wykazało, że jest to porównywalny poziom. Kompakt miał trochę więcej gładkości, natomiast wbudowany DAC grał minimalnie szybciej i bardziej szczegółowo. Powiedzmy, że to kwestia gustu. Jednak już przy wykorzystaniu gęstych plików, wejście USB "odjechało" cedekowi, dając zarówno lepszą dynamikę, jak i gładkość. Moim zdaniem są tylko dwie opcje. Jeśli ktoś lubi brzmienie płyt kompaktowych, ma ich pełne regały i będzie do końca świata bronił tego formatu rękami i nogami, powinien wziąć CD14 i A10. Nie słuchałem go, pewnie nie ma aż takiego kopa, ale wydaje mi się, że kupno A14 lub nawet A12 będzie w takim przypadku nieuzasadnione. Jeżeli natomiast nie macie jakichś niezdrowych odruchów na widok gniazd cyfrowych i z przyjemnością korzystacie z plikowo-streamingowego dobrodziejstwa, kupno A14 załatwi temat. W pierwszym przypadku zapłacicie za pełny system 5198 zł, w drugim - 5699 zł. Nie mam wątpliwości, że opcja numer dwa pozwoli uzyskać lepsze brzmienie - częściowo dzięki lepszemu wzmacniaczowi, a przede wszystkim z uwagi na możliwość wykorzystania potencjału plików hi-res. Ale... Nie wiem czy ktokolwiek normalny ma całą kolekcję muzyki zapisaną wyłącznie w gęstych FLAC-ach i DSD-kach. Nie oszukujmy się, w prawdziwym życiu często słuchamy muzyki w takiej jakości, jaką dysponujemy lub jaka jest w danym momencie do zdobycia. I tutaj przychodzi nam z pomocą kolejna zaleta A14 - duża liczba wejść cyfrowych i naprawdę niezła jakość brzmienia przy transmisji bezprzewodowej. Jak popieram audiofilskie podejście do plików, tak nie lubię Bluetootha i korzystam z niego tylko w samochodzie. W większości urządzeń jakość dźwięku jest po prostu tragiczna. Tymczasem w A14 naprawdę idzie tego słuchać. Nie jest to najważniejsza funkcja tego wzmacniacza, ale dobrze wiedzieć, że gdy na telefonie zobaczymy nową płytę ulubionego zespołu i zechcemy posłuchać jej choćby na szybko, będziemy mogli to zrobić bez zgrzytania uszami.

Rotel CD14 + A14

Rotel CD14 + A14

Budowa i parametry

Rotel CD14 to klasyczny odtwarzacz płyt kompaktowych. Jak informuje producent, podstawą urządzenia jest dopracowane zasilanie, które dostarcza napięcie i prąd niezależnie dla układów cyfrowych i analogowych. W centralnej części odtwarzacza, pod wyświetlaczem, na którym prezentowane są między innymi metadane zapisane na płycie kompaktowej, projektanci umieścili precyzyjny mechanizm CD. Konwersję cyfrowo-analogową powierzono kości Wolfsona obsługującej rozdzielczość 24 bit/192 kHz. Oczywiście w przypadku standardu CD pełne wykorzystanie tego potencjału jest niemożliwe, ale firma twierdzi, że taki DAC pomaga wydobyć ze srebrnych krążków nawet najdrobniejsze detale muzyczne. Rotel czyta płyty CD-R i CD-RW, a także zapisane na nich pliki MP3 i WMA. Sygnał analogowy z CD14 możemy odebrać za pomocą niezbalansowanych gniazd RCA, a jeśli ktoś zdecyduje się na połączenie odtwarzacza z zewnętrznym przetwornikiem, przyda mu się z pewnością cyfrowe wyjście koaksjalne.

Rotel A14 to flagowym wzmacniacz zintegrowany z tej serii, wyróżniający się najwyższą mocą i zapewniający bardzo szeroki dostęp do najnowszych, użytecznych funkcji. Producent podaje, że moc oddawana na każdy kanał przy obciążeniu 8 Ω to aż 80 W, jednak jest to moc RMS. Nie zmienia to faktu, że wzmacniacz z łatwością napędzi nawet dość wymagające kolumny. Niezbędną ilość energii zapewnia opracowany specjalnie przez Rotela transformator toroidalny, uzupełniony w sekcji zasilającej kondensatorami foliowymi. Urządzenie wyposażone jest bogaty zestaw wejść analogowych i cyfrowych. Umożliwiają one podłączenie niemal dowolnego źródła, w tym gramofonu z wkładką MM, a także przenośnych urządzeń cyfrowych. Dzięki wbudowanemu przetwornikowi cyfrowo-analogowemu AKM, możemy odtwarzać pliki PCM w jakości do 32 bit/768 kHz, a nawet DSD. Miłym dodatkiem jest łączność Bluetooth z kodekiem apt-X. Obsługę urządzenia ułatwia bezpłatna aplikacja dla urządzeń z systemem iOS oraz Android.

Konfiguracja

Marantz HD-DAC1, Audiovector SR3, Pylon Audio Diamond Monitor, T+A R 1000 E, Cardas Parsec, Equilibrium Tune 33 Light, Enerr Tablette 6S, Enerr Symbol Hybrid, Solid Tech Radius Duo 3.

Rotel CD14 + A14

Werdykt

Rotel tradycyjnie proponuje nam bardzo fajny system o zrównoważonym i wszechstronnym brzmieniu z odrobiną własnego charakteru. Opisywany zestaw można sparować z rozmaitymi kolumnami i słuchać na nim dowolnej muzyki bez obaw, że w którymś momencie ta zabawa przestanie mu się podobać. Sprzęt do wszystkiego, w dodatku stosunkowo niedrogi i bardzo porządnie wykonany. Wydaje mi się, że testowany komplet to znakomita reprezentacja serii 14, a wybór konkretnych modeli będzie zależał od indywidualnych oczekiwań każdego z klientów. Ja na przykład mógłbym spokojnie obejść się bez odtwarzacza i dołożyć tę kwotę do kolumn lub kabli. Melomani korzystający wyłącznie z płyt kompaktowych nie będą natomiast potrzebowali funkcji, które oferuje A14, więc bez wahania zastąpią go modelem A10. W obu przypadkach w kieszeni zostaje nam jeszcze sporo kasy do wydania na inne przyjemności. A więc jednak... To stary, dobry Rotel!

Rotel CD14 + A14

Dane techniczne

Rotel CD14
Odtwarzane media: CD, CD-R/RW
Obsługiwane formaty: MP3, WMA
Przetwornik: 24 bit/192 kHz
Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 20 kHz
Zniekształcenia: 0,002%
Stosunek sygnał/szum: 118 dB
Wyjścia cyfrowe: koaksjalne
Wyjścia analogowe: RCA
Pobór mocy: 15 W
Wymiary (W/S/G): 9,3/43/31,2 cm
Masa: 5,9 kg
Cena: 2999 zł

Rotel A14
Moc wyjściowa: 2 x 80 W/8 Ω (RMS)
Pasmo przenoszenia: 10 Hz - 100 kHz
Zniekształcenia: <0,03%
Stosunek sygnał/szum: 100dB
Wejścia liniowe: 4 x RCA
Phono: MM (RCA)
Wejścia cyfrowe: 2 x optyczne, 2 x koaksjalne, USB, LAN, Bluetooth
Wyjścia analogowe: 1 x pre-out
Wbudowany DAC: 32 bit/768 kHz
Wyjścia głośnikowe: 2 pary (A/B)
Maksymalny pobór mocy: 280 W
Wymiary (W/S/G): 9,3/43/34,5 cm
Masa: 8,2 kg
Cena: 5699 zł

Sprzęt do testu udostępniła firma Audio Klan.

Zdjęcia: Małgorzata Karasińska, Marcin Jaworski, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga5Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy6

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy6

Funkcjonalność
Poziomy8

Cena
Poziomy7

Nagroda
sl-rekomendacja


Biorą udział w konwersacji

  • Marcin

    Zgłoś

    Z innych testów wynika, że A12 gra lepiej od A14. Jakie głośniki podstawkowe w cenie 4000-6000 zgrałyby się z A12 + CD14? Focal Aria 906, ELAC BS 403?

  • Ciężko nam się do tego odnieść, bo nie porównywaliśmy A14 z modelem A12, a innych testów też nie mamy w zwyczaju komentować. Jakie głośniki zgrają się z kompletem A12 + CD14? Teoretycznie każde, a praktycznie - takie, których brzmienie będzie Panu najbardziej odpowiadało. Może będą to Focale, a może Xaviany, Dynaudio, Bowersy, Pylony lub coś jeszcze innego. Jest też wiele innych zmiennych, jak metraż i akustyka pomieszczenia, rodzaj słuchanej muzyki itd. Także sorry, ale na tak postawione pytanie nie mamy dobrej odpowiedzi.

  • Bardzo fajna i rzeczowa recenzja. Od kilku miesięcy posiadam Rotela A14 i w porównaniu do poprzedniej serii 12 Rotel zrobił duży krok do przodu, przy czym wrócił do korzeni z XX wieku. Oby tak dalej.

    Marcin -> A14 pokazuje swoją przewagę nad A12 dopiero wtedy, gdy podłączy się pod nie wymagające 4-omowe kolumny. Wtedy A12 z dynamiką i przestrzenią zostaje w tyle. Na budżetowych 8-omowych kolumnach różnice są niewielkie, jednakże z przewagą A14. Nie wiem gdzie czytałeś tę porównawczą opinię (dotąd takiej nie spotkałem, poza jedną na angielskojęzycznej stronie, gdzie A14 został opisany niezbyt pochlebnie. Jak dla mnie autor najwyraźniej miał słaby dzień, bo jak się okazało z rzeczywistością niewiele miało to wspólnego). Dowodem na to jest choćby oto ta recenzja.

    To tak pokrótce. Pozdrawiam fanów Rotela.

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Bannery dolne

Wyszukiwarka

Nowe testy

Poprzedni Następny
RHA DACAMP L1

RHA DACAMP L1

RHA to jedna z tych firm, które zajmują się produkcją tylko jednego, wybranego rodzaju sprzętu audio, za to robią to wyjątkowo dobrze. Brytyjczycy poświęcili całą swą uwagę słuchawkom dokanałowym, w...

Yamaha R-N803D

Yamaha R-N803D

Ostatnio na łamach naszego magazynu testowaliśmy sporo urządzeń adresowanych do audiofilów, więc dziś zejdziemy trochę na ziemię i sprawdzimy możliwości sieciowego amplitunera stereo zbudowanego z myślą o melomanach, którzy cenią...

JBL Playlist

JBL Playlist

Głośniki bezprzewodowe to ostatnio bardzo gorący temat. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać, bo co dokładnie mamy na myśli mówiąc o głośnikach bezprzewodowych? Pierwszy stopień wtajemniczenia to...

Komentarze

Bardzo fajna i rzeczowa recenzja. Od kilku miesięcy posiadam Rotela A14 i w porównaniu do poprzedniej serii 12 Rotel zrobił duży krok do przodu, przy czym wróci...
Daro
Fajny uniwersalny klocek. Mam pytanie czy miał ktoś okazję porównać to z Onkyo TX-8150? Czy zauważymy "lepsze" brzmienie czy tylko po prostu inne?
Cieszymy się, że tak się spodobało, ale postanowiliśmy aż tak szczegółowo nie opisywać brzmienia prezentowanych systemów z kilku powodów. Po pierwsze, nie mamy ...

Płyty

Newsy

AudioQuest NightHawk Carbon

AudioQuest NightHawk Carbon

AudioQuest wprowadza do sprzedaży słuchawki NightHawk Carbon. Model ten jest bardziej wyrafinowaną i dojrzalszą wersją wielokrotnie nagradzanych NightHawków i szczyci...

Nowości ze świata

  • The new Audio Analogue AAphono is a phono preamplifier and is the latest product of PureAA line. It has been developed starting with a double operational amplifier configuration that permits to share the total gain between the two amplifiers having...

  • Final Audio Design introduced the new D8000 headphones - a combination of the sensitive high ranges of planar magnetic models and the volume and open feel bass tones of dynamic models. With conventional planar magnetic models, the amplitude is an...

  • NAD Electronics, a leading manufacturer of premium home audio and video products, introduced the C558 Turntable for the resurgent vinyl market. The C558 is a full-featured, belt-driven model targeted for the record enthusiast who is looking for exceptional value.

Prezentacje

W sto lat od mono do multiroomu - Denon

W sto lat od mono do multiroomu - Denon

O historii sprzętu audio można się wiele nauczyć przeglądając dzieje firm, które tworzą go od wielu, wielu lat. Korzeni większości wynalazków stanowiących swoiste kamienie milowe w rozwoju technologii nagrywania i odtwarzania dźwięku należy oczywiście szukać w Europie i USA, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że życie dzisiejszych audiofilów nie...

Ostatnie aktywności

Poradniki

Dyskografie

Jethro Tull - Muzyka pachnąca lasem

Jethro Tull - Muzyka pachnąca lasem

Dziś już nie powstanie taki zespół jak Jethro Tull. Dlaczego? Bo czasy już nie te. Czasy, które z miejsca spłaszczają...

Galerie

15 premier wystawy IFA 2017

15 premier wystawy IFA 2017

Wakacje oficjalnie dobiegły końca, a u naszych zachodnich sąsiadów zakończyła się jedna z największych wystaw elektroniki użytkowej. IFA to prawdziwe...

Wywiady

Ken Ishiwata - Marantz

Ken Ishiwata - Marantz

[English version] Niedawno zamieściliśmy na łamach naszego magazynu przekrojową prezentację marki Marantz, jednak cała historia byłaby niepełna gdybyśmy nie przeprowadzili...

Popularne artykuły

Vintage

Sony WM-GX788

Sony WM-GX788

Do tej pory w dziale Vintage jeszcze nie pojawił się tekst mówiący o urządzeniu kończącym pewną erę. Pisaliśmy o pierwszym...

Partnerzy StereoLife

Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza - bank informacji o nowościach muzycznych, okraszonych opisami, ciekawostkami i próbami ocenienia jakości. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
Subiektywny Dziennik Muzyczny
Blog prowadzony przez Rafała Garszczyńskiego - redaktora miesięcznika JazzPRESS i RadioJAZZ, którego recenzje pojawiają się również w naszym portalu. Ogromna ilość płyt jazzowych, a podobno to wcale nie wszystko, może jakiś ułamek tego, co Rafałowi udało się przesłuchać i opisać. Biblia jazzu!

Słownik

Poprzedni Następny

Próbkowanie

Proces pomiaru sygnału w określonych odstępach czasowych. Przyjmuje się, że częstotliwość próbkowania powinna być co najmniej dwa razy większa od największej częstotliwości składowej obecnej w próbkowanym sygnale. W przeciwnym razie...

Ta strona używa plików cookies. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej dowiesz się tutaj.