Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Divine Acoustics Proxima

Divine Acoustics Proxima

Nie jest żadnym odkryciem, że polscy producenci sprzętu audio tworzą naprawdę spory wycinek naszego rynku. Od jakiegoś czasu zresztą nie tylko naszego, ponieważ wielu z nich odnosi sukcesy w innych krajach. Mimo to w tej niełatwej, specjalistycznej dziedzinie wciąż jest miejsce dla nowych firm i ich pomysłów na wzmacniacze, kable czy zestawy głośnikowe. Niedawno skontaktował się z nami konstruktor kolumn Divine Acoustics. To polska firma, o której już wcześniej słyszeliśmy, ale nigdy nie mieliśmy styczności z jej produktami. Po krótkiej korespondencji dowiedzieliśmy się nawet dlaczego. Marka nie jest zupełnie nowa, bo pierwsze publikacje dotyczące jej produktów pojawiły się w 2008 roku. Dokładna data narodzin projektów, które znajdziemy obecnie w katalogu jest jednak trudna do określenia, ponieważ wszystkie pomysły ewoluowały od dłuższego czasu. Na stronie internetowej konstruktor dokładnie opisuje swoje doświadczenia związane z budowaniem zestawów głośnikowych. Wszystko odbywa się na drodze ciągłych poszukiwań i czasochłonnych odsłuchów, choć obudowy głośników projektowane są już w środowisku CAD.

Powstaje model 3D, dokładne rysunki techniczne oraz szablony do każdego z elementów, które zapewnią powtarzalność podczas produkcji wszystkich egzemplarzy. Firma sprzeciwia się jednak wszechobecnej automatyzacji i masówce, stawiając na niepowtarzalność i tradycyjne rzemiosło. Poczynając od pierwszego szkicu, poprzez wszystkie prace projektowe, stolarskie, tapicerskie, składanie elementów, aż do finalnego produktu wszystkie czynności w Divine Acoustics wykonywane są ręcznie. Brzmi zachęcająco, szczególnie gdy popatrzymy na zdjęcia kolumn. Drewno, skóra, zaokrąglone kształty i niecodzienne proporcje obudów, a do tego widoczna na pierwszy rzut oka dbałość o detale. Dlaczego więc po pierwszych publikacjach prasowych i pierwszych sukcesach, słuch o tej marce jakby na chwilę zaginął?

Wytłumaczenie jest banalne, bardzo życiowe i niestety trochę smutne - wypadek. Kiedy gotowy był już flagowy model Proxima, któremu konstruktor poświęcił ponad rok swojej pracy, w warsztacie wybuchł pożar. Spaliły się wszystkie modele, przymiary i obudowy kolumn, nie wspominając o narzędziach i innym wyposażeniu. Konstruktor postanowił jednak zakasać rękawy i ponownie wziąć się do pracy, mając jeszcze to, co najważniejsze - własne pomysły i rozwiązania, do których dochodził latami. Stwierdził, że w pewnym sensie nie warto dokładnie odbudowywać tego, co było wcześniej. Narodziła się więc koncepcja nowej Proximy. Po miesiącach prac w rozmaitych warunkach, udało się nie tylko przywrócić funkcjonowanie warsztatu, ale też zaprezentować ukończony model flagowy w ulepszonej odsłonie. A my dostaliśmy go do testu jako pierwsza redakcja w Polsce.

Divine Acoustics Proxima

Wygląd i funkcjonalnośc

Kolumny przyjeżdżają do nas w dwóch wysokich pudłach. Każde z nich jest czymś w rodzaju zbiorczego kartonu, w którym kryje się kolejne pudło z kolumną, a pod nim także mniejszy karton z cokołem stabilizującym. Ma on formę ciekawie ukształtowanej, pustej w środku obręczy wykończonej skórą. Rozmiar tego elementu, a także rozmieszczenie otworów i śrub dają do zrozumienia, że będzie co stabilizować. Faktycznie, same kolumny mają dość nietypowe proporcje, ponieważ są bardzo wysokie, szerokie i relatywnie płytkie. Po wyjęciu pierwszej z nich i ustawieniu do góry nogami (warto zawczasu położyć na podłodze coś miękkiego) zauważyliśmy, że z dolnej ścianki wystają cztery śruby z nakrętkami, które można swobodnie obsługiwać samymi palcami. Same cokoły również zostały wyposażone w cztery takie śruby rozmieszczone w dość nietypowy sposób - nie w narożnikach, ale w konfiguracji przód, tył, lewa, prawa. Na śruby należy nakręcić dołączone do opakowania, masywne kolce. Szkoda, że producent nie przewidział od razu jakichś płaskich lub nawet miękkich nóżek dla posiadaczy twardych podłóg. Cała operacja wymaga trochę zachodu, ale przecież nie każdego dnia przykręca się cokoły do nowych kolumn. Dane było nam przy tym od razu przyjrzeć się z bliska pewnym szczegółom - wykończeniu cokołów, podstawie skrzynek wyłożonej zbitym korkiem, a także samym obudowom. Co tu dużo mówić - Proxima to perfekcyjna stolarska robota.

Producent zadał sobie naprawdę wiele trudu ze wszystkimi elementami wykończonymi skórą. Mają one nie tylko ciekawe kształty, ale też coś w rodzaju przetłoczeń. Zakrzywione linie pojawiają się zarówno z przodu, jak i po bokach. Na górnej płycie odciśnięto tudzież wyfrezowano nazwę modelu. Przetłoczenie biegnące przez całą wysokość przedniego panelu zostało zaznaczone także na kołnierzu głośnika wysokotonowego. W metalowej płycie wygrawerowano też firmowe logo i nazwę modelu. To samo dotyczy wspomnianych cokołów stabilizujących. Głośniki zabezpieczają przed uszkodzeniem okrągłe maskownice mocowane magnetycznie, które praktycznie nie mają wpływu na brzmienie. Ciekawym akcentem wzorniczym jest też tylna płyta wykończona skórą, na której znajdziemy parę szeroko rozstawionych gniazd, tabliczkę znamionową i okrągłe okienko z pleksi, za którym kryje się komora zwrotnicy. Wszystko to razem daje wrażenie obcowania z produktem nietuzinkowym i dopracowanym. Jeżeli sądziliście, że decydując się na kolumny niewielkiej i jeszcze mało znanej firmy dostaniecie niedorobione skrzynki sprawiające problemy w normalnym użytkowaniu - to nie tutaj. Gdzieś zetknąłem się ze stwierdzeniem, że Divine Acoustics to taki nasz rodzimy Sonus Faber. Mimo, że polskiemu producentowi takie porównanie schlebia, nie można nazwać polskich kolumn podróbkami. Nie każde zestawy ze skórzanymi elementami muszą być nazywane Sonusami, tak jak nie każdy wzmacniacz z drewnianymi elementami ozdobnymi jest podróbką Unisona. Gdybyśmy mieli na podstawie zdjęć zgadywać z jakiego kraju pochodzą Proximy, bardzo możliwe, że obstawialibyśmy Włochy. Jakiś duch tego estetycznego wyczucia i dbałości o detale jest tutaj wyczuwalny. Polskie kolumny mają jednak prostopadłościenne obudowy zamknięte z dwoma głośnikami umieszczonymi całkiem blisko siebie, na dodatek na wysokości dopasowanej do większości wygodnych kanap i foteli.

Czemu więc służą tak wysokie skrzynki? Otóż konstruktorowi chodziło o zwiększenie objętości, ponieważ głośnik pracujący w zamkniętej komorze ma swoje wymagania w tej kwestii. Tutaj obudowa zamknięta była dla konstruktora oczywistym wyborem nawet nie z jakichś pobudek filozoficznych, ale ze względu na parametry elektryczne i akustyczne przetwornika. Skrzynki musiały zatem mieć odpowiednią kubaturę, a gdyby kończyły się tuż nad tweeterem, musiałyby mieć przekrój zbliżony do kwadratu, co z akustycznego punktu widzenia jest tragiczne. Konstruktor unikał też wąskich i głębokich obudów, ponieważ dziś prawie wszyscy takie robią, a powielanie jednego schematu jest jego zdaniem bez sensu. Zdecydował się więc na wysokie i płytkie obudowy, co oprócz zwiększenia objętości dało też inne zalety. Stosunkowo wąskie ścianki boczne oraz podstawa i górna płyta tworzą coś w rodzaju bardzo sztywnej ramy. Boczne ścianki są na dodatek trójwarstwowe, co dodatkowo wzmacnia konstrukcję. Jakimś efektem tej decyzji, na pewno nie ubocznym, jest także niecodzienny wygląd zestawów Divine Acoustics. Prezentują się elegancko i poważnie zarazem. Widać, że mamy do czynienia z pięknymi przedmiotami, które aż pachną dokładną, ręczną robotą. Te kolumny nie są produkowane, a raczej rzeźbione. Stworzenie jednej pary zajmuje według producenta około miesiąca. Sposób klejenia, schnięcia i montażu poszczególnych sekcji sprawia, że nie da się tego zrobić szybciej.

Jeśli chodzi o funkcjonalność, Proximy są bardzo przyjemnymi kolumnami. Brak tunelu rezonansowego sprawia, że nie musimy się tak bardzo martwić dystansem między kolumnami a tylną ścianą pokoju odsłuchowego. Dzięki dużym cokołom stabilizującym, wysokie skrzynki naprawdę trudno jest wytrącić z równowagi. Instalacja kabli także jest wygodna, a to dlatego, że pojedyncze terminale wystają bezpośrednio ze skrzynek, a do tego umieszczono je jakieś 30 cm nad podłogą, dzięki czemu nie trzeba się do nich aż tak bardzo schylać. Z racji lekko niesymetrycznego ustawienia głośników (tweeter jest przesunięty w stosunku do przetwornika średnio-niskotonowego) użytkownik ma do wyboru dwie opcje ustawienia - z głośnikami wysokotonowymi skierowanymi na zewnątrz skrzynek lub do środka bazy. Producent wprawdzie zaleca tę drugą opcję, ale zawsze można się pobawić. A wygląd? Oceńcie sami. Zamysłem konstruktora było stworzenie kolumn wyglądających jak żagle na wietrze. Kształt przedniego panelu świetnie kontrastuje z drewnianymi prostopadłościanami. Wrażenie potęgują też inne skórzane elementy i cokoły, których wycięcia mają taki sam kształt, jak czarne panele do których przykręcono głośniki. Obie kolumny są także swoimi lustrzanymi odbiciami.

Z kwestii praktycznych, cokoły mają zamontowane na stałe śruby z gwintem M8, a w opakowaniu dostajemy dopasowane do nich, złocone kolce. Dzięki temu kolumny można stawiać nawet na miękkich dywanach, a chropowate obwódki kolców ułatwiają ich wypoziomowanie. Końcówki nie są jednak tragicznie ostre, więc kolumny można postawić w ten sposób nawet na panelach, pod warunkiem, że nie będziemy ich przesuwać, ale co najwyżej przenosić. Właścicielom świeżo położonych parkietów, którzy troszczą się o nie bardziej, niż o wszystko co na nich stoi, pozostają trzy opcje. Pierwsza to postawienie kolumn bezpośrednio na śrubach, do których można przykleić filcowe podkładki. Próbowaliśmy i to rozwiązanie daje radę. Druga to ustawienie Proxim na kolcach i podłożenie pod nie podkładek. Bardzo fajne metalowe krążki z głębokimi dziurkami udało nam się kupić w warszawskim salonie Audio Forte. Trzecia opcja to kupno zwykłych krążków z nagwintowanym otworem. Takie cuda oferuje bodajże firma VAP. Z ciekawych akcentów, na wyposażeniu znajdziemy materiałowe worki ze ściągaczami, w które możemy ubrać kolumny na wypadek dłuższej nieobecności w domu lub jakichś innych niekoszernych sytuacji.

A teraz pytanie. Na ile wycenilibyście takie kolumny, mając na uwadze, że nie czytaliście jeszcze nic o brzmieniu i rozwiązaniach technicznych? Naszym zdaniem gdyby Proximy nosiły logo jakiejś cenionej marki z wieloletnim stażem na rynku audio, nikogo nie dziwiłaby cena detaliczna w okolicach kilkunastu tysięcy złotych za parę. Przeprowadziliśmy nawet taki eksperyment na znajomych audiofilach i najniższym strzałem było 9000 zł, a najwyższym - 20000 zł za parę. Tymczasem para flagowych kolumn Divine Acoustics w widocznym na zdjęciu wykończeniu hebanowym kosztuje 5200 zł. Dostępna jest także wersja w naturalnym fornirze Macassar lub Palisander. Jesienią ma też ruszyć produkcja kolumn w czarnym i ciemnozielonym lakierze fortepianowym w cenie 6450 zł za parę. Znamy ludzi, którzy twierdzą, że hi-endowa, ale jednak tłuczona masowo końcówka mocy za 20000 zł to okazja. Zatem jak nazwać Proximy? Piękne, przemyślane i dopracowane kolumny budowane ręcznie przez miesiąc czasu za 5200 zł? Nawet gdyby zagrały tak sobie, powiedzielibyśmy, że cena - najdelikatniej mówiąc - nie jest wygórowana. A jak grają naprawdę?

Divine Acoustics Proxima

Brzmienie

Wiedząc, że dostarczona do testu para była przez producenta podłączana tylko na kilka dni, pierwszego dnia nastawiliśmy się na bolesne wygrzewanie. Każde kolumny muszą się przecież wygrzać. Zdaniem konstruktora Proximy przez kilka pierwszych godzin nie tylko docierają się elektrycznie i mechanicznie, ale także dopasowują do wzmacniacza. Ustawiliśmy je więc trochę niedbale, nastawiliśmy odtwarzanie naszej playlisty w serwisie Spotify i opuściliśmy redakcję. Z pierwszych obserwacji wspominamy tylko bardzo bogatą, naturalną średnicę. Wieczorem do redakcji przybyła skromna, dwuosobowa komisja. Kolumny nadal były ustawione trochę na przypał, ale grały... Tak, że usiedliśmy z wrażenia. Następnie odłożyliśmy na bok wszystkie inne sprawy i zaczęliśmy przerzucać kolejne płyty, nie do końca wierząc jeszcze w to, co słyszeliśmy. Jak można za takie pieniądze zrobić tak piękne i tak genialnie brzmiące kolumny, no jak?! Nie lubimy się strasznie podniecać sprzętem, ale wierzcie nam - tym razem mamy bardzo solidne podstawy.

Jak zatem grają Proximy? Przede wszystkim są znakomicie zrównoważone i spójne, a przy tym niesamowicie szybkie. Nawet wytrawnemu słuchaczowi nie uda się namierzyć zakresu, w którym tweeter przejmuje pałeczkę od głośnika średnio-niskotonowego. Pod kilkoma względami Proximy przypominają kolumny zbudowane w oparciu o głośniki szerokopasmowe. Z jednym wyjątkiem - nie mają żadnych ich wad. Takie konstrukcje mają mnóstwo zalet, ale zestawy wykorzystujące tylko jeden głośnik mają ograniczone pasmo przenoszenia - często zarówno na dole, jak i na górze. Rozwiązaniem może być dołożenie do nich subwoofera lub supertweetera, ale trzeba być bardzo zdolnym konstruktorem, aby idealnie to wszystko posklejać. Tutaj nie ma takiego problemu. Do sklejenia są tylko dwa głośniki, a ich połączenie brzmi wyśmienicie. A czy pokrywają całe pasmo? Wysokotonowa kopułka na pewno da sobie radę, ale na basie mamy przecież tylko 17-cm woofery w obudowach zamkniętych. To powinno wróżyć kłopoty, ale najwyraźniej patent z wysoką, pojemną obudową i inne ciekawe rozwiązania techniczne sprawiły, że dostajemy bas jak marzenie. Głęboki, nasycony i sprężysty, a przy tym szybki, nadążający nawet za dzikimi popisami basistów lub specjalistów od muzyki elektronicznej. Niebywałe!

Ten charakter rozciąga się zresztą na średnie tony. To one są chyba największą atrakcją polskich kolumn. Słyszeliśmy wiele kolumn, których średnie tony cechowały się naturalnym ciepłem, piękną barwą, bliskością i poszukiwanym przez wielu melomanów romantyzmem. Te jednak często mają problemy z szybkością i dynamiką. Wiele zestawów o takim brzmieniu wymaga podłączenia mocnego, bezkompromisowego wzmacniacza. Dopiero wtedy coś w nich ożywa. Na drugim końcu skali znajdują się głośniki szybkie, przejrzyste i naładowane energią. Te jednak mogą po pewnym czasie okazać się męczące. Gdzie w takim razie plasują się Proximy? Powiedzielibyśmy, że są niczym mieszanka 75% głośników tego drugiego typu i 25% pierwszego. Szybkość, czystość i dynamika z delikatnym, odpowiednim dodatkiem przyjemnej barwy i lekkim zagęszczeniem w zakresie średnich tonów. Do tego ich brzmienie jest tak zgrabne, spójne i skończone, że jeśli ktoś zechce szukać w nim wad, radzilibyśmy nastawić się na długie, długie odsłuchy. Nie twierdzimy, że znaleźliśmy najlepsze kolumny na świecie, ale pod wieloma względami brzmienie flagowych podłogówek Divine Acoustics jest bliskie ideałowi. Mówimy o równowadze tonalnej, spójności i czytelności, a także stereofonii. Przestrzeń generowana przez Proximy nie jest ani stadionowa ani studyjna. W pewnym sensie łączy zalety blisko grających monitorów z audiofilskim pojęciem trójwymiarowości. Scena jest budowana raczej w wymiarze szerokości, z dźwiękami potrafiącymi wychodzić trochę przed lub za linię bazy. Wydaje się jednak, że najważniejsza jest dokładna lokalizacja i wrażenie obecności dźwięków w pokoju, niż malowanie sceny gdzieś w oddali. Proximy dają dźwięk "tu", a nie "gdzieś tam". Robią to jednak bez wypychania instrumentów na twarz. Proximy potrafią bardzo dokładnie oddać informacje o akustyce poszczególnych nagrań. Dźwięki chętnie wychodzą, a raczej wylatują z głośników, tworząc w pokoju piękną aurę przestrzenną.

Wszystko to razem przekłada się też na niesamowity (być może w skali bezwzględnej, a już na pewno w odniesieniu do ceny kolumn) realizm prezentacji. Proximy przekraczają granicę oddzielającą sprzęt, który jakoś tam imituje prawdziwe brzmienie muzyki, od tego, który podaje nam muzykę tu i teraz. Ów realizm wynika zarówno z prawidłowego oddania barw instrumentów i wokali, jak i dynamiki, szybkości i przejrzystości dźwięku. Kiedy słuchamy instrumentów na żywo, ich brzmienie nie jest przecież rozmazane, zamulone czy spowolnione. Ono musi zasuwać i tętnić życiem. Audiofile doskonale wiedzą, że w warunkach domowych często udaje się osiągnąć ten efekt (a może wcale nie tak często) kosztem czegoś - barwy, basu, spójności... Proximy natomiast znakomicie oddają wszystkie drobne wydarzenia i kontrasty dynamiczne, potrafią oddzielić od siebie dźwięki nawet na gęstych nagraniach rockowych, dubstepowych czy trip-hopowych. Jakimś cudem udaje im się jednak uniknąć popadania w nieprzyjemny pisk, twardość i agresję. Przyjmując takie ilości muzycznych informacji być może powinniśmy się czuć zmęczeni, ale nie - chcemy więcej i więcej. W pewnym sensie polskich kolumn słucha się przez to nawet bardziej komfortowo, bo uszy i mózg nie muszą doszukiwać się dźwięków, które gdzieś tam powinny być. Wszystko jest podane jak na dłoni, ale mimo wszystko słucha się tego bardzo, bardzo przyjemnie. Wręcz z wielkim bananem na twarzy;-)

Po kilku dniach byliśmy już pewni, że Proximy są wielkim hitem. Natychmiast awansowały w naszych oczach z jakichś tam ciekawych i ładnych kolumn młodej, polskiej firmy do jednych z najbardziej audiofilskich, dopracowanych i porywających konstrukcji, z jakimi mielismy do czynienia w ogóle. A niektórzy z nas siedzą w tym świecie od kilkunastu lat. Już nie testowaliśmy kolumn, ale świetnie się przy nich bawiliśmy. Zaczęło się przerzucanie płyt, które dawno nie widziały promieni lasera lub gramofonowej igły. Zaczęło się przesuwanie kolumn, dopieszczanie odległości od ścian i kątów dogięcia, a wreszcie eksperymenty z innymi wzmacniaczami, kablami i akcesoriami. Już dawno żaden sprzęt nie sprawił nam tyle radochy. Część z tych eksperymentów opiszemy w dalszej części testu, teraz przyjrzymy się dokładnie tak zwanej śrubkologii, a na końcu powiemy, jak zakończyła się nasza przygoda z Proximami. Czy może już się domyślacie?

Divine Acoustics Proxima

Budowa i parametry

Strona producenta to istna kopalnia rozwiązań technicznych. Konstruktor dokładnie opisuje poszczególne etapy projektowania kolumn, włącznie ze strojeniem obudów, doborem przetworników czy elementów zwrotnicy. Uważa zresztą, że to właśnie w tym elemencie rodzi się brzmienie kolumn. Dlatego projektowanie i dopieszczanie zwrotnicy zajęło mu wiele czasu. Divine Acoustics to nie tylko ciekawa filozofia, ale także kilka własnych rozwiązań technicznych. Najważniejsze z nich zostały zebrane w osobnej zakładce i opatrzone trzyliterowymi skrótami. BAD (Basket Accurate Dampening) to system tłumienia kosza głośnika nisko-średniotonowego. Producent twierdzi, że drgania generowane przez membranę powodują powstawanie rezonansów i przeniesienie ich na układ magnetyczny, co z kolei wywołuje zniekształcenia pola magnetycznego, w którym porusza się cewka głośnika. Efekt to zwiększenie poziomu zniekształceń, co jest oczywiście zjawiskiem niepożądanym. Aby mu przeciwdziałać opracowano system BAD, który zapewnia głośnikowi komfortowe warunki pracy. Obniża poziom drgań przenoszonych z membrany na układ magnetyczny za pośrednictwem kosza i zawieszenia. Odpowiednia modyfikacja kosza głośnika – zmiana i częściowe wygaszenie jego wewnętrznych pasożytniczych rezonansów – skutkuje znaczną poprawą brzmienia, jeszcze przed zamontowaniem go w obudowie. System TMI (Tweeter Multilayer Isolation) ma z kolei izolować głośnik wysokotonowy od drgań obudowy, a to dzięki połączeniu właściwości tłumiących różnych materiałów.

Zwrotnice wszystkich modeli głośników wyposażone są w system SGP (Single Ground Point). Połączenia związane z masą dla całego układu elektrycznego oraz wszystkie masowe przewody połączeniowe zbiegają się w jednym punkcie. Zapobiega to powstawaniu niepożądanych różnic potencjałów pomiędzy poszczególnymi elementami filtrów elektrycznych. Dzięki systemowi RF Path (Resistor Free Path) sygnał ze wzmacniacza do głośnika wysokotonowego przepływa jedynie przez wysokiej klasy kondensator o precyzyjnie dobranej wartości. Droga sygnału nie zawiera zbędnych rezystorów ani dzielników napięcia. Wszystkie pozostałe elementy zwrotnicy dla głośnika wysokotonowego, tworzące filtr drugiego rzędu z korekcją impedancji, łączone są z sygnałem równolegle. Przypomina to trochę rozwiązanie stosowane niegdyś przez Eposa. Jeżeli to jeszcze brzmi mało interesująco, należy dodać, że wszystkie elementy kolumn są selekcjonowane, mierzone i ważone z dużą dokładnością. Aby każda część była perfekcyjna, a brzmienie kolumn jednakowe, ważone są nawet cewki i gąbki odpowiadające za wewnętrzne tłumienie skrzynek, a kable przycinane są z dokładnością do jednego milimetra. Brzmi już trochę jak OCD, prawda? Może i tak, ale kiedy usłyszeliśmy, co potrafią Proximy, nabraliśmy szacunku do ich twórcy.

Proxima to flagowa konstrukcja w katalogu Divine Acoustics. Jest klasycznym układem dwudrożnym, w którym nacisk położono na idealne zestrojenie dwóch przetworników w jedną całość. Głośnik basowy o średnicy 17 cm ma membranę z polipropylenu, duży wentylowany układ magnetyczny, odwrócone gumowe zawieszenie i odlewany kosz z metali lekkich. Głośnik wysokotonowy jest autorskim projektem Divine Acoustics, który powstał specjalnie dla modelu Proxima. Został zbudowany w oparciu o lekką kopułkę o średnicy 28 mm przygotowaną z rzadko tkanego jedwabiu pokrytego lakierem. Cewka kopułki pracuje w otaczającej ją komorze, która obniża jej rezonans i powstające wokół niej ciśnienie. Zwrotnica nowej Proximy powstawała ponad rok. W tym czasie podczas setek godzin odsłuchów i tygodniach wygrzewania między kolejnymi korektami brzmienia, dobranych zostało 17 elementów. Tworzą one filtry drugiego rzędu z pomocniczymi układami korekcji fazy i impedancji. Do budowy zwrotnicy użyte zostały kondensatory Jantzen Audio serii Z-Superior, Z-Standard oraz Cross-Cap w konfiguracjach dobranych podczas długich sesji odsłuchowych, bez użycia komputera. Niektóre z tych elementów wymagają wygrzewania idącego w setki godzin, więc jest możliwe, że nawet podczas długiego testu nie odkryliśmy jeszcze wszystkiego.

Kiedy kolumny już jechały do naszej redakcji, dostaliśmy od producenta ostatnie wskazówki dotyczące rozpakowywania i rozkręcania kolumn. Zgodnie z nimi okienka zwrotnicy nie powinno się w ogóle odkręcać, ponieważ jest montowane w rękawiczkach dla zachowania czystości, co później może być trudno osiągnąć. Podczas odkręcania głośnika basowego mieliśmy z kolei zwrócić uwagę na trzeci przewód odpowiedzialny za... Uziemienie kosza głośnika. Ów przewód nie jest lutowany, ale dociskany przez kosz. Najtrudniejszy miał być jednak demontaż i ponowny montaż głośnika wysokotonowego. Śruby przechodzą tutaj przez cztery warstwy, które nie powinny być zbyt mocno ściśnięte. Bezpośrednio pod głośnikiem znajduje się tekstylna podkładka, którą bardzo ciężko jest prawidłowo ułożyć. Należało też zwrócić uwagę na trzeci przewód, tym razem nie dociskany, ale przylutowany. Szczerze mówiąc, trochę nas to odstraszyło i ostatecznie zdecydowaliśmy się nie demontować głośników. Producent poinformował nas, że przez przezroczyste okienko umieszczone z tyłu pod pewnym kątem widać kosz głośnika nisko-średniotonowego, więc postaraliśmy się uchwycić to na zdjęciach.

Skąd w ogóle wziął się pomysł na uziemienie głośników? Otóż cewki poruszają się w polu magnetycznym i skoro przepływa przez nie prąd, same też generują pole. Oddziałuje ono na kosze głośników, i układy magnetyczne, które są wykonane z metalu. Powoduje to powstawanie ładunków elektrostatycznych, które w efekcie zakłócają pole wewnątrz szczelin, w których pracują cewki. Uziemienie koszy podobno od razu odbija się na brzmieniu - jest stabilniejsze i lepiej uporządkowane w całym paśmie. Rozwiązanie to wpływa także na kilka elementów w zwrotnicy, więc po uziemieniu koszy producent musiał skorygować ich wartości. Ważne jest nie tylko to, czy kosze głośników są uziemione czy nie, ale także to, w którym miejscu łączy się ono z masą. Konstruktor nie wprowadzał więc osobnego przewodu, który umożliwiałby użytkownikowi wykonanie tej operacji samodzielnie, lecz zamontował system uziemienia koszy na stałe, przy okazji wykorzystując system SGP (Single Ground Point), który wymusza też stosowanie pojedynczych terminali. Proximy nie umożliwiają bi-wiringu, bo według producenta jest to tak naprawdę przesunięcie punktu łączenia masy dwóch części zwrotnicy. Gdy mamy zworki, zakresy łączą się z tyłu obudowy, a gdy mamy podwójne okablowanie, punktem łączenia są gniazda we wzmacniaczu. Skoro brzmienie w tych dwóch przypadkach jest różne, to znaczy, że miejsce łączenia masy ma znaczenie. Lepiej jednak zapanować nad tym aspektem już na etapie projektowania kolumn, aby ich brzmienie było przewidywalne, a bi-wiring zbędny. Wówczas możemy osiągnąć lepsze rezultaty stosując jedną parę lepszych kabli, niż dwie pary gorszych.

Konfiguracja

W naszym teście Proximy pracowały z dwoma wzmacniaczami - Creekiem Destiny 2 i Audiolabem 8200A. Najczęściej wykorzystywanym źródłem był odtwarzacz Naim CD 5XS, a drugim w kolejności - stuningowany gramofon Pro-Ject Debut III Esprit z wkładką Nagaoka MP-110. Okablowanie to interkonekty Argentum Sw-0,5/1 i Albedo Geo, kable głośnikowe Sevenrods ROD 4 i zasilające Gigawatt LC-2 mkII. Prąd oczyszczała listwa Gigawatt PF-2. Kolumnami odniesienia były Audio Physiki Tempo VI. W dołączonych do opakowania dokumentach Divine Acoustics podaje całkiem szczegółowe instrukcje dotyczące ustawienia skrzynek, a także akustyki samego pomieszczenia odsłuchowego. Wynika z nich, że pokój powinien być mocno wygłuszony, niemal zupełnie pozbawiony własnego pogłosu, kolumny powinny wylądować na węższej ścianie pomieszczenia, tweetery powinny znajdować się bliżej wewnętrznych krawędzi skrzynek, a przy eksperymentach z odległościami od ścian i kątem dogięcia powinniśmy brać pod uwagę przede wszystkim właściwą równowagę tonalną. Jest jednak pole na eksperymenty, ponieważ producent bierze pod uwagę wszelkie niedoskonałości normalnych pomieszczeń oraz fakt, że nie zawsze kolumny będą grały najlepiej w jedynej słusznej konfiguracji przestrzennej.

U nas stanęły na dłuższej ścianie 18-metrowego pokoju, w odległości 40-50 cm od niej. Samo wnętrze jest owszem odpowiednio zagracone, ale bez gąbek czy innych ustrojów na ścianach. Można więc powiedzieć, że jest to typowe pomieszczenie mieszkalne. Co ciekawe, podczas projektowania kolumn brano pod uwagę także jakość brzmienia przy niskich poziomach głośności. Konstruktorowi zależało na tym, aby Proximy sprawdzały się nawet w warunkach wieczornych odsłuchów przy niezbyt dużej mocy, poniżej pół wata. Z pewnością zainteresuje to właścicieli wzmacniaczy lampowych, których moc dochodzi do kilku, najwyżej kilkunastu watów. Nam również się to spodobało, bo często słuchamy muzyki lub oglądamy filmy do późnej nocy, a nie należymy do aspołecznych osobników, którzy raczą wszystkich sąsiadów swoimi rozrywkami. Możemy zatem potwierdzić, że Proximy nie tylko grają dobrze nawet przy niskich poziomach głośności, ale w ogóle dają się łatwo oswoić. Nie są to kolumny, którym trzeba zapewnić nie wiadomo jakie towarzystwo i ustawiać je z takim pietyzmem, że po zakończonych eksperymentach trzeba zaznaczać markerem na podłodze tę dwa idealne miejsca.

Werdykt

Domyślacie się, jak skończyła się nasza przygoda z Proximami? Po kilku dniach fascynujących odsłuchów już nie wyobrażaliśmy sobie, jak moglibyśmy odesłać je do producenta. Ponieważ na co dzień obcujemy z kolumnami znacznie droższymi, nie spodziewaliśmy się, że stosunkowo niedrogie, polskie zestawy oczarują nas do tego stopnia. Ale cóż - życie bywa zaskakujące. Proximy mają w sobie jakąś magię, której nie uświadczymy nawet w niektórych ekstremalnie drogich konstrukcjach. Aby ją uzyskać, nie wystarczy wydać kilkaset euro na przetworniki i audiofilskie kondensatory, a następnie wsadzić wszystko w pancerną skrzynkę. Ten efekt nie bierze się z sumowania cen poszczególnych elementów, ale z cierpliwości i pracy, jaką włożono w to, aby wszystkie one idealnie ze sobą współgrały. Być może jest to też bezbłędna realizacja audiofilskiego podejścia do brzmienia. Nie w sensie absolutnym, ale w granicach, jakie narzuca ostateczna cena kolumn. Mówiąc wprost - nie znamy innych zestawów za te pieniądze, które osiągałyby choćby zbliżony poziom muzycznego realizmu. Dlatego Proximy zostają w naszej redakcji jako wzorzec. Tego, co można osiągnąć w porównywalnej cenie, ale też tego, jak można zestroić kolumny, aby trafiały w gust osłuchanych audiofilów. Gorąco polecamy!

Dane techniczne

Rodzaj kolumn: podłogowe, dynamiczne, dwudrożne
Efektywność: 89 dB
Impedancja: 8 omów
Pasmo przenoszenia: 40 Hz - 22 kHz
Zalecana wielkość pokoju odsłuchowego: 12 - 25 m2
Zalecana moc wzmacniacza: 2 - 90 W
Wymiary: (W/S/G) 123/25/16,5 cm
Masa: 16 kg (sztuka, bez cokołu)
Cena: 5200 zł (para)

Sprzęt do testu dostarczyła firma Divine Acoustics.

Zdjęcia: Divine Acoustics, Małgorzata Filo, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga3Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga5Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy7

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo14

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy6

Cena
Poziomy8

Nagroda
sl-wyborredakcji


Komentarze (6)

  • Marcin

    Są po prostu śliczne. Cena... akceptowalna. Jak tylko okaże się że mogę pozbyć się szafy z pokoju - będę myślał o tych kolumnach :)

    9
  • Ireneusz

    Totalne brzydactwa... może i graja, ale jak tu patrzeć? Nie wydałbym złotówki... za co aby... szpeciły salon? Po co tyle tej dermy, zero gustu i wyobraźni.

    1
  • Wombat Alfred

    Halo, czy jest na sali okulista? Ktoś chyba jest w potrzebie!

    7
  • Jarek

    Czy Pylon Diamond 25 są gorsze od tych kolumn? Mam Pylony, ale recenzje Divine Acoustics zainteresowały mnie.

    0
  • Jarek

    Czyli nie doczekam się odpowiedzi?

    0
  • stereolife

    Panie Jarku, Pański komentarz szybko został przysypany innymi, więc po prostu go nie zauważyliśmy. Pytania w takich konkretnych sprawach zawsze lepiej jest kierować na naszego redakcyjnego maila. Natomiast odpowiadając - nie lubimy ustawiać zbliżonych gatunkowo i cenowo produktów w kategoriach lepszy/gorszy. To po prostu trochę inne granie. Pylony są bardziej uniwersalne, a Proximy - bardziej charakterystyczne, choć na pewno warte posłuchania. Na podstawie dostarczonych przez Pana danych nie jesteśmy jednak w stanie stwierdzić które z nich bardziej się Panu spodobają, będą lepiej pasowały do posiadanego przez Pana systemu, pokoju odsłuchowego, najczęściej słuchanej muzyki czy wreszcie Pańskich preferencji brzmieniowych. Bo nic Pan na ten temat nie napisał. Jeżeli chce Pan abyśmy doradzili Panu w konkretnej sprawie, prosimy o maila z dokładnym opisem sytuacji i Pańskich oczekiwań. Wtedy postaramy się coś doradzić, chociaż tak naprawdę jeśli nie ma Pan problemu z wyborem powiedzmy pięciu modeli kolumn do sprawdzenia, tylko jest Pan zainteresowany tymi konkretnymi zestawami, nic nie odpowie Panu na pytania lepiej niż odsłuch.

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Chord Qutest

Chord Qutest

Pojawienie się nowych źródeł i formatów, związane bezpośrednio ze zmianą sposobu pozyskiwania i słuchania muzyki, było dla wielu firm z branży audio dużym wyzwaniem. O ile jednak producentów audiofilskich kolumn...

Sound Project Nina

Sound Project Nina

Wybierając sprzęt do naszych testów, zazwyczaj wyszukujemy najciekawsze rynkowe nowości i poddajemy je wstępnej selekcji, aby czas poświęcony na sesję zdjęciową, odsłuchy i opisywanie naszych wrażeń nie był zmarnowany. Istnieją...

Gato Audio DIA-250S

Gato Audio DIA-250S

Rynek sprzętu audio tworzą dziś nie tylko tak zwani wielcy gracze, ale także mniejsze manufaktury kierujące swoje produkty do bardzo konkretnego klienta. W niektórych dziedzinach to właśnie te skromniejsze firmy...

Komentarze

MacP
Dzięki! Jak ktoś z czytelników porówna 1:1 bezpośrednio oba modele, to niech coś napisze.
stereolife
Niestety nie mieliśmy możliwości przeprowadzenia takiego porównania. Modelu 2Qute słuchaliśmy tylko gościnnie, więc nie podejmujemy się wyrokować który z nich j...
Pablo
Dopiero zbliżam się do trzydziestki, ale z każdym kolejnym rokiem poznaję coraz większą ilość nieznanej wcześniej muzyki. Każdego dnia staram się przesłuchać ch...
MacP
Czy Autor ma w pamięci model 2Qute i może pokusić się o porównania? Czy w nowym jest coś zauważalnie lepszego (bo widuje się też opinie, że gra ostrzej, ale nie...

Bannery boczne

Płyty

Saxon - Thunderbolt

Saxon - Thunderbolt

Jeśli miałbym do czegoś przyrównać muzykę Saxon, to do torebki herbaty. Tej samej, parzonej w kółko. Wiadomo, przy odpowiedniej zręczności...

Newsy

Miłosz Bazarnik Trio - Trip of a Lifetime

Miłosz Bazarnik Trio - Trip of a Lifetime

14 czerwca minęła dziesiąta rocznica tragicznej śmierci Esbjörna Svenssona, założyciela grupy Esbjörn Svensson Trio. Ten wielokrotnie nagradzany, pochodzący z rodziny...

Nowości ze świata

  • Naim has previewed three new network players, which includes the ND 555, the first 500 series product in 12 years. The flagship ND 555 is joined by the new NDX 2 and ND 5 XS 2. Naim says it has...

  • Cambridge Audio celebrates its 50th anniversary with the introduction of Edge, a flagship hi-fi system that introduces a new standard for sound and design from the company. The new series builds on Cambridge Audio's driving principles of creating products that...

  • Digital playback software specialist Roon Labs has had a stellar rise in terms of what many audio enthusiasts and music lovers around the world consider the best music playback platform. The company’s superbly designed software, with its state-of-the-art user interface...

Prezentacje

Najeźdźca z północy - Hegel

Najeźdźca z północy - Hegel

Wydawałoby się, że w bardzo gęstej branży audio kompletnie nie ma już miejsca dla nowych graczy. Że wszystkie stołki obsadzone są sztywno, bez szans na zmiany. A jednak od czasu do czasu pojawiają się firmy, które potrafią zaintrygować i porwać audiofilów, odbierając klientów starym wyjadaczom. Jednym z producentów, który wkroczył...

Poradniki

Jak wybrać kolumny

Jak wybrać kolumny

Jeżeli zapytacie audiofilów który element systemu audio ma największy wpływ na ostateczny rezultat brzmieniowy, dziewięciu na dziesięciu powie, że są...

Dyskografie

Budgie - Zapomniany gatunek

Budgie - Zapomniany gatunek

Deski skrzypiały pod nogami, kiedy wchodził na strych. Strach jednak tłumiła fascynacja nowym, nieznanym wcześniej miejscem. Spróchniałe schody nie miały...

Galerie

30 hitów wystawy High End 2018

30 hitów wystawy High End 2018

Jeżeli chcecie się dowiedzieć co ciekawego będzie się działo na rynku audio w ciągu najbliższych kilku miesięcy, wystarczy wybrać się...

Wywiady

Ken Ishiwata - Marantz

Ken Ishiwata - Marantz

[English version] Niedawno zamieściliśmy na łamach naszego magazynu przekrojową prezentację marki Marantz, jednak cała historia byłaby niepełna gdybyśmy nie przeprowadzili...

Popularne artykuły

Vintage

Onkyo Grand Integra M-510

Onkyo Grand Integra M-510

Pewnego dnia przeglądając dział sprzętu audio na popularnym portalu aukcyjnym, natknąłem się na tę końcówkę mocy i zakochałem się w...

Partnerzy StereoLife

Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!

Słownik

Poprzedni Następny

WAV

Format zapisu dźwięku cyfrowego zapoczątkowany przez koncerny Microsoft i IBM. Pliki mogą zawierać zarówno zapis skompresowany, jak i nieskompresowany, choć najczęściej spotykamy pliki nieskompresowane, zapisane w postaci PCM, a więc...

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.