Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Bowers & Wilkins 706 S2

Bowers & Wilkins 706 S2

Bowers & Wilkins to jedna z firm, których sukces praktycznie od zawsze opierał się na technologii. Brytyjczycy w swojej pracy skupiają się na wszystkim, co da się zmierzyć i zbadać, a nawet zasymulować na ekranie komputera jeszcze zanim prototypowe membrany czy cewki pojawią się w świecie rzeczywistym. Nic dziwnego, że kolumny tej marki stały się oczywistym wyborem dla audiofilów zmęczonych pustymi, powtarzanymi w kółko sloganami o urządzeniach wyznaczających nowy poziom odniesienia w swojej klasie. Kupując głośniki z Worthing, płacimy nie tylko za zastosowane komponenty i materiały, ale przede wszystkim za godziny pracy inżynierów i testerów, którzy w swoich laboratoriach i salach odsłuchowych testują nawet najmniejsze elementy takie, jak wkręty, kolce czy zworki. Mimo to, marka znana jest z nietypowych czy wręcz egzotycznych rozwiązań. Kolumny w kształcie muszli ślimaka? Membrany z materiału stosowanego w kamizelkach kuloodpornych? Diamentowe tweetery w długich, zwężających się do tyłu tubach? To jest prawdziwy czad. Nie wszystkie technologie są zarezerwowane dla hi-endowych modeli. Bowers & Wilkins stosuje bowiem ciekawą politykę, będącą jednocześnie skutecznym zabiegiem marketingowym. Wspinając się w górę po firmowej drabince, otrzymujemy coraz więcej zaawansowanych rozwiązań i materiałów zaczerpniętych z lotnictwa, świata wyścigów samochodowych lub innych dziedzin kojarzących się jednoznacznie z nowoczesną inżynierią. Konstruktorzy z Worthing od lat przekonują nas, że działa to w obie strony. Rozwiązania zaprojektowane na potrzeby najdroższych modeli, z czasem wchodzą również do tych tańszych. W ekonomii podobne zjawisko znane jest jako teoria skapywania (Trickle-Down Theory). Jak donosi Wikipedia, jest to populistyczne określenie polityki przychylnej najbogatszym lub uprzywilejowanym. Brytyjska firma bez wątpienia ma powody, by promować taką koncepcję. Rozwiązania wprowadzone dawno temu we flagowych kolumnach, faktycznie zaczęły pojawiać się w tych bardziej przystępnych. Chętnie naśladowała je także konkurencja. Zaokrąglone skrzynki, membrany z żółtej plecionki, tweetery montowane w oddzielnych obudowach na samej górze, ciekawie wyprofilowane tunele rezonansowe? Wystarczy przyjrzeć się niektórym kolumnom dostępnym dziś na rynku, aby zauważyć, że przypominają one konstrukcje B&W sprzed kilku lub nawet kilkunastu lat.

Jak w każdej dziedzinie napędzanej przez rozwój technologiczny, pewne materiały, maszyny i techniki produkcji z czasem stają się coraz tańsze i bardziej przystępne. Przedmioty, które jeszcze jedno pokolenie temu były absolutnie egzotyczne i wytwarzane na sztuki, dziś są produkowane masowo, dzięki czemu mogą się nimi cieszyć nie tylko wybrani, najbardziej zamożni odbiorcy. Aby jednak efekt skapywania wciąż działał, ulepszane muszą być przede wszystkim najdroższe, najbardziej zaawansowane produkty. To one są motorem całej tej machiny. Jeszcze do niedawna był z tym pewien problem, bo flagowce brytyjskiej firmy długo pozostawały takie same. Zmieniały się wykończenia, materiały w membranach, a nawet ważne elementy konstrukcyjne, ale jedyną prawdziwą rewolucją było wprowadzenie diamentowych tweeterów. Złośliwi twierdzą, że przyniosło to głównie skokowy wzrost cen poszczególnych modeli. Z drugiej strony, ulepszenie tak znakomitych zestawów to prawdziwa łamigłówka. Gdyby bowiem dało się łatwo i prosto usprawnić coś w takich kolumnach, inżynierowie z Worthing zrobiliby to już dawno temu. Jeżeli dacie stare "osiemsetki" dziesięciu specjalistom od tuningu, gwarantuję, że dziewięciu coś spierniczy, a dziesiątemu uda się wprowadzić zmiany, które nie wpłyną na ogólny poziom jakościowy. Brytyjczycy sami podkreślali, że podniesienie poprzeczki było bardzo trudne i wymagało całkowitego przeprojektowania kolumn. Sytuacja przypomina trochę projektowanie nowych samolotów Boeinga czy Airbusa. Jak ulepszyć tak potężną maszynę, która została wyprodukowana w tysiącach egzemplarzy i wciąż sprawuje się znakomicie? Nie ma takiego geniusza, który zrobiłby to w sposób rewolucyjny. Pozostaje więc czasochłonny proces wprowadzania drobnych poprawek w każdym jednym elemencie. Miesiące pracy inżynierów i powtarzane wielokrotnie testy laboratoryjne pozwalają na stworzenie odrobinę lepszych silników, skrzydeł czy opon. Dla obserwatora z zewnątrz, nowy samolot wygląda prawie tak samo, jak stary. Ale dla linii lotniczej mniejsze zużycie paliwa oznacza mniejsze koszty eksploatacji. Dla pasażerów dodatkowe pięć centymetrów od poprzedzającego siedzenia oznacza większy komfort podróżowania. Dla portu lotniczego mniej turbulencji zostawianych przez startujący samolot oznacza większe bezpieczeństwo i możliwość obsłużenia większej ilości lotów każdego dnia. A skoro wszyscy na tym korzystają, nawet wielomilionowa inwestycja nabiera sensu.

Wyobrażam sobie, że podobnie musiały wyglądać prace nad nowymi flagowcami Bowersa. Odnowioną serię 800 Diamond wprowadzono na rynek w 2015 roku, a w maju 2016 roku firma pokazała światu także największy, flagowy model z tej rodziny. Od razu widać było elementy, których nie widzieliśmy w kolumnach z Worthing nigdy wcześniej. Zaokrąglone fronty, aluminiowe radiatory z tyłu, szare membrany głośników średniotonowych, nowe materiały w wooferach to tylko najbardziej oczywiste z wielu wprowadzonych wtedy ulepszeń. Można się było spodziewać, że na przeniesienie tych rozwiązań do tańszych modeli trzeba będzie sobie jeszcze poczekać, ale dokładnie dwa lata później na rynku zadebiutowała seria 700 S2. Nie stworzono jej tylko po to, aby wypełnić lukę w katalogu. Tak naprawdę, brytyjscy projektanci połączyli w niej rozwiązania zapożyczone z serii 800 Diamond z prostym, minimalistycznym wzornictwem, z którego znana była popularna i bardzo lubiana seria CM. A więc skapnęło! Moim zdaniem firma nie mogła wymyślić nic lepszego. Było bowiem jasne, że klienci pokochali kanciaste skrzynki pozbawione jakichkolwiek ekstrawaganckich elementów. No, może poza efektownymi koszami głośników, które tutaj zostały zachowane jedynie w formie srebrzystych pierścieni. Niektórzy narzekali jednak na to, że w kolumnach z serii CM nie było zbyt wielu nowoczesnych technologii. Wszystko to widzieliśmy już wcześniej, i to nawet nie w najdroższych, ale i znacznie tańszych modelach. Zamiast pakować przetworniki z serii 600 w ładniejsze obudowy, konstruktorzy postanowili więc przenieść technologię z flagowych konstrukcji do normalnych, klasycznych kolumn za przyzwoite pieniądze. Czy to nie wspaniały przepis na sukces? Postanowiliśmy to sprawdzić, biorąc do testu najciekawsze monitory 706 S2.

Bowers & Wilkins 706 S2

Wygląd i funkcjonalność

Na możliwość przetestowania któregoś z modeli wchodzących w skład nowej serii 700 S2 czekałem od momentu ogłoszenia jej premiery. Pierwsze zdjęcia i informacje na temat tych głośników pojawiły się już we wrześniu ubiegłego roku, ale kiedy faktycznie mogliśmy już wziąć je do testu, pojawiło się zasadnicze pytanie - które wybrać? Bardzo chciałem poznać możliwości największego modelu podstawkowego - 705 S2. Jego poprzednią wersję opisywałem dwukrotnie. Najpierw samodzielnie, a później z dedykowanym subwooferem. Oba odsłuchy odbywały się w zupełnie innych warunkach i z zupełnie innym sprzętem towarzyszącym, ale Bowersy za każdym razem dawały sobie radę. Bez względu na okoliczności i odtwarzaną muzykę. O ile jednak w poprzedniej serii 700 model ten był jedynym dostępnym monitorem, w nowej linii mamy ich aż trzy. Najmniejszy 707 S2 ma 130-mm głośnik średnio-niskotonowy, więc można go traktować jako rozwiązanie do małych pomieszczeń lub element systemu kina domowego. Dwa kolejne podstawkowce wykorzystują 165-mm woofer z membraną Continuum i węglową kopułkę wysokotonową o średnicy 25 mm. W opisywanym modelu oba głośniki są jednak wkręcone w przednią ściankę, a w droższym 705 S2 tweeter został wyeksmitowany z obudowy i przytwierdzony do górnego panelu. Ma to oczywiście wspomagać swobodną emisję fal dźwiękowych, umożliwiając kreowanie sugestywnej przestrzeni. Jest tylko jeden problem. Poza umiejscowieniem tweetera, obie konstrukcje nie różnią się praktycznie niczym. Wystarczy porównać ich dane techniczne. Jest to w gruncie rzeczy ten sam monitor w dwóch odmianach - z tweeterem siedzącym we właściwej skrzynce lub na jej szczycie. Aby zbliżyć przetworniki do siebie, w 705 S2 woofer zamontowano wyżej, w pobliżu górnej krawędzi obudowy. Poza tym, wszystko się zgadza. Mamy identyczne wymiary, takie same parametry elektryczne, a nawet pasmo przenoszenia. Odizolowana od obudowy kopułka wygląda ciekawie i daje nadzieję na uzyskanie lepszej stereofonii, ale nie wiem czy jest to ogromny skok do przodu w porównaniu z modelem 706 S2. Wszystko byłoby w porządku gdyby różnica w cenie obu modeli była minimalna. Tymczasem testowane monitory kosztują 6298 zł za parę, a wersja z tweeterem na górze - 9898 zł za parę. 3600 zł za wyjęcie kopułek z obudowy?! Przepraszam, ale nie. Jeśli dobrze rozumiem, modyfikacja polega na dołożeniu ładnej tubki na tweeter i wywierceniu maleńkiego otworu na kabel w górnej ściance obudowy. Nie ma natomiast jednego frezu w przedniej ściance. Ponad 50% ceny za dwie elegancko wykończone tulejki i odrobinę większe kartony? Nie chcę być niegrzeczny, ale ktoś tu mocno przekozaczył. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że wystarczy dopłacić jeszcze kilkaset złotych aby kupić pierwsze, trójdrożne podłogówki z tej serii. W tej sytuacji uważam, że nie ma sensu zajmować się modelem 705 S2. Dołożenie tej kwoty do wzmacniacza, źródła, kabli lub podstawek prawdopodobnie przyniesie większą poprawę jakości dźwięku, a przynajmniej nie trzeba będzie żyć ze świadomością, że wydaliśmy 3600 zł na wsadzenie dwóch tweeterów w oddzielne obudowy.

Przyjrzyjmy się zatem naszym 706 S2. Już zaglądając do kartonu mamy wrażenie obcowania z perfekcyjnie dopracowanym produktem. Styropianowe wytłoczki są tak ciasno spasowane, że kolumny nie mają prawa przesuwać się na boki nawet o milimetr. Zanim jednak się do nich dobierzemy, ze specjalnych wgłębień w zabezpieczających profilach możemy wyjąć instrukcję obsługi, gąbkowe zatyczki do bass-refleksów i przezroczyste nóżki w formie samoprzylepnych odbojników. Każdy z tych elementów ma własne miejsce w styropianowej wytłoczce, dzięki czemu podczas transportu nawet instrukcja obsługi nie będzie przesuwała się po powierzchni kolumn. Co ciekawe, gąbkowe zatyczki są dwuczęściowe. Możemy wyjąć z nich wewnętrzny walec, zostawiając tylko pustą w środku rurkę, którą montujemy w tunelach rezonansowych tak samo, jak pełną zatyczkę. Użytkownik ma więc dwie dodatkowe opcje, których użycie będzie zależało od ustawienia kolumn i warunków akustycznych w danym pomieszczeniu. Całkowite zaślepienie otworów to moim zdaniem ostateczność, ale już wsunięcie w bass-refleksy niepełnych zatyczek może być ciekawym rozwiązaniem. Coraz więcej firm eksperymentuje z tunelami i moim zdaniem jest to bardzo dobry pomysł. Kupno kolumn dopasowanych do konkretnego pomieszczenia bez wcześniejszego odsłuchu w tych warunkach jest niezwykle trudne. Pomijając już fakt, że w przyszłości może zmienić się także wzmacniacz albo stojące obok meble, co również będzie miało wpływ na brzmienie całego systemu. Brytyjczycy dają nam więc jakieś pole manewru i nie jest to tylko opcja zero-jedynkowa. Silikonowe nóżki przydadzą się natomiast użytkownikom, którzy zamierzają postawić kolumny na komodzie lub szafce pod telewizorem. Dla takich monitorów nie jest to na pewno wymarzona sytuacja, ale czasami nie ma innej możliwości.

Najlepsze będą audiofilskie standy i tu dobra wiadomość, bo Bowers & Wilkins proponuje dedykowane podstawki FS-700 S2, pasujące do wszystkich trzech modeli podstawkowych z tej serii. Para kosztuje 1998 zł, więc tanio nie jest, ale z doświadczenia mogę powiedzieć, że będzie to prawdopodobnie najlepsza opcja, nie tylko pod względem wizualnym, ale przede wszystkim funkcjonalnym i brzmieniowym. Dedykowane standy takich firm, jak Bowers & Wilkins, Souns Faber, Dynaudio czy Xavian to zupełnie inna impreza, niż stalowe blaty połączone nóżkami. Z reguły są bardzo ciężkie, wykonane z materiałów najwyższej jakości, a do tego idealnie pasują do kolumn, dla których zostały zaprojektowane. Testowane monitory w podstawach mają nagwintowane tuleje, w które zapewne można wkręcić śruby dołączone do podstawek, łącząc oba elementy w jedną całość. Z użytkowego punktu widzenia daje to pewność, że monitory nie przewrócą się ani nie zsuną nawet kiedy niechcący je potrącimy lub przypadkowo szarpniemy za kabel. Operacja nie pozostaje także bez wpływu na właściwości rezonansowe takiej konstrukcji. A jeśli nigdy nie słyszeliście jak same podstawki mogą wpłynąć na brzmienie głośników, koniecznie spróbujcie. Fabrycznych standów nie otrzymaliśmy wraz z monitorami, więc jedno z poniższych zdjęć zapożyczyliśmy od producenta, dzięki pomocy polskiego dystrybutora. Na szczęście wykorzystywane przez nas standy Custom Design RS 202 też słabe nie są. Domyślam się, że z FS-700 S2 mogłoby być jeszcze lepiej, ale z drugiej strony każde testowane zestawy powinny mieć równe szanse i tak też się stało. Gdybym jednak miał wybierać monitory dla siebie, nawet nie rozważałbym zakupu żadnych innych podstawek. Nie wszyscy producenci oferują takie dedykowane akcesoria, więc trzeba się cieszyć i od razu uwzględnić FS-700 S2 w kosztorysie. To jak z częściami samochodowymi. Oryginały są drogie, ale jeździ się na nich lepiej i z reguły o wiele dłużej.

W momencie ogłoszenia premiery serii 700 S2 pomyślałem, że to murowany hit. Brytyjczycy połączyli bowiem zaawansowaną technologię z prostym, wręcz minimalistycznym dizajnem przywodzącym na myśl produkty ze Skandynawii. Prostopadłościenne skrzynki z głośnikami z przodu i gniazdami z tyłu - czy to jeszcze można nazwać wzornictwem? Teoretycznie nie ma tu nic odkrywczego, a jednak testowane monitory od razu mi się spodobały. Głównie za sprawą lakieru. Na zdjęciach najbardziej podobała mi się wersja fornirowana, w sieci jest natomiast mnóstwo zdjęć z "siedemsetkami" w białym lakierze satynowym, ale wersja czarna jest pioruńsko elegancka i przepięknie wykonana. Normalnie nie przepadam za czarnymi kolumnami, nie wiem czy nie zdecydowałbym się właśnie na takie wykończenie. Niektórzy pewnie pomyślą, że to nic wielkiego. W takim lakierze dostępnych jest przecież wiele zestawów głośnikowych, niekoniecznie z najwyższej półki. Skoro nawet niektóre miniwieże mają na wyposażeniu monitory w lśniącej czerni, to o co chodzi? Odpowiedź jest prosta - chodzi o jakość. Jeżeli ktoś wymaga absolutnej perfekcji, zauważy to od razu. W tańszych kolumnach lakier jest często bardzo nierówny. Wyraźnie widać fakturę powierzchni, a wszystkie przedmioty odbijające się w teoretycznie prostych ściankach są mocno zniekształcone. 706 S2 wyglądają natomiast jakby obłożono je idealnie przyciętymi kawałkami czarnego lustra. Odbicia delikatnie załamują się tylko w okolicach koszy głośników, co jest zupełnie naturalne. Perfekcyjna robota.

Same przetworniki również prezentują się nienagannie, choć szare membrany moim zdaniem nie są już tak intrygujące i nie robią takiego wrażenia, jak wprowadzone dawno temu żółte stożki z kewlaru. Zaciekawiła mnie węglowa kopułka, ale do niej nie sposób się dobrać nawet ze zdemontowaną maskownicą ponieważ została zabezpieczona ochronną siateczką. To dobrze, bo uszkodzony tweeter to nic fajnego. Wgniecenie jedwabnej membrany można jeszcze delikatnie odessać, ale z twardszymi materiałami sprawa jest z góry przegrana. Podczas zwiedzania fabryki w Worthing, miałem okazję zniszczyć diamentową kopułkę, którą technicy już wcześniej z jakiegoś powodu spisali na straty. Pękła jak skorupka jajka. Jeżeli węglowe tweetery mają podobne właściwości, wciśnięcie membrany skończyłoby się jej natychmiastowym i nieodwracalnym zniszczeniem. Aby zabezpieczyć oba przetworniki, możemy skorzystać z dołączonych do zestawu maskownic. To dość zwyczajne, ale ładnie wykonane ramki powleczone czarnym materiałem. Są lekkie, proste i niepozorne, jak same monitory. Nie spodobały mi się natomiast plastikowe pierścienie zastosowane w celu zamaskowania właściwych koszy głośników. Dzięki nim, z zewnątrz nie zobaczymy brzydkich śrubek, ale mimo wszystko takie rozwiązanie nie pasuje do kolumn z tej półki cenowej. Obręcz wokół woofera naciśnięta po obu stronach zacznie się wyraźnie odkształcać. Gdybym nacisnął ją jeszcze mocniej i umiejętnie podważył, pewnie by wyskoczyła, jednak nie chciałem zostawić rys na czarnym lakierze. Każdy element maskujący musi się przecież jakoś zdejmować, chociażby na wypadek jakiejś przykrej niespodzianki i konieczności wymiany przetworników. Zdecydowanie lepiej prezentowały się jednak srebrne obwódki w modelach z serii CM. Pomijam już fakt, że ten problem można było rozwiązać w inny sposób, na przykład mocując głośniki ładnymi śrubkami (Audiovector) lub przykręcając je od tyłu, za pomocą metalowej przedłużki wchodzącej w magnes i przyciągającej cały przetwornik do tylnej ścianki (Monitor Audio). Co ciekawe, w wersji z białymi obudowami nakładki są srebrne i moim zdaniem prezentują się o wiele lepiej.

Wszystkie elementy okupujące tylną ściankę wmontowano w jeden, plastikowy profil, który pełni co najmniej trzy funkcje. Jest jednocześnie wylotem tunelu rezonansowego i platformą do montażu gniazd, a od wewnątrz przykręcono do niego zwrotnicę lub jej część. Bez wykręcenia głośników nie byłem w stanie tego sprawdzić, ale udało mi się delikatnie wysunąć cały profil aby co nieco podejrzeć. Bass-reflex jest oczywiście podziurkowany tak, jak piłeczki do golfa, co ma zmniejszać turbulencje przepływającego przez tunel powietrza, dając nam głęboki, wolny od furkotania bas. Flowport to jeden z wynalazków, które Bowers & Wilkins stosuje praktycznie wszędzie, więc nic dziwnego, że skorzystano z niego w tym modelu. Terminale są podwójne, złocone, masywne i bardzo porządne, chociaż osadzenie ich w plastikowym profilu niespecjalnie mi się podoba. Właściciele 706 S2 nie powinni mieć problemów z montażem kabli, bez względu na rodzaj zastosowanych wtyków. Gdybym miał wybierać okablowanie specjalnie z myślą o tych monitorach, prawdopodobnie zdecydowałbym się na widełki, bo przy takim nachyleniu gniazd przewody zakończone bananami będą mocno wyginały się do dołu już przy samych kolumnach. W większości przypadków nie ma to znaczenia, ale niektóre kable nie lubią być traktowane w ten sposób. Można też wypróbować połączenie bi-wire lub wymienić fabryczne zworki na coś bardziej audiofilskiego. Pod gniazdami znalazła się mała naklejka z nazwą modelu, numerem seryjnym, podstawowymi parametrami naszych kolumn i informacją ich pochodzeniu. Zaprojektowano w Wielkiej Brytanii, wyprodukowano w Chinach. Dobra informacja jest taka, że firma ma w Chinach własne fabryki, zarządzane i nadzorowane przez Brytyjczyków. Nie mówimy więc o przypadkowych głośnikach z doklejonym w Worthing logiem. Podobnie, jak wielu innych producentów z Europy i USA, Bowers & Wilkins produkuje w swojej oryginalnej siedzibie tylko najdroższe, hi-endowe modele. Stamtąd pochodzi też większość zdjęć, którymi firma chwali się na swoich stronach i w mediach społecznościowych. A czy dla klientów ma to jakieś znaczenie? Nie wiem. Być może niedługo nawet Chiny staną się za drogie, a wszystkie wielkie firmy będą przenosić swoje zakłady do Afryki. Osobiście wolałbym dopłacić za ładniejsze obręcze wokół głośników niż napis na naklejce pod gniazdami. Minusy? Hmm, tak naprawdę widzę tylko jeden. Kolumny z serii 700 S2 są bardzo skromne, żeby nie powiedzieć - niepozorne. Poza szarymi membranami, nie mają praktycznie żadnych cech szczególnych. Mnie to absolutnie nie przeszkadza, ale boję się, że nowe zestawy nie będą przyciągały wzroku tak, jak chociażby modele z serii CM. Gdybyśmy postawili obok siebie porównywalne gabarytowo monitory 707 S2 i CM1, a następnie zapytali grupę przypadkowych osób która konstrukcja jest droższa, CM1 mogłyby wygrać. Z drugiej strony, firma tego pokroju musi wiedzieć co robi i prawdopodobnie świadomie wprowadza na rynek kolumny dla użytkowników szukających prostoty połączonej z wysoką jakością wykonania. Subtelny, minimalistyczny i bezproblemowo wtapiający się w otoczenie sprzęt audio to poszukiwany towar. Z punktu widzenia audiofila, zestawy z serii 700 S2 to takie "osiemsetki w kanciastych obudowach". Wiem, że prawda jest trochę bardziej złożona, ale na razie się w to nie zagłębiajmy. Pora przystąpić do odsłuchu.,

Bowers & Wilkins 706 S2

Brzmienie

Po raz kolejny staję przed problemem opisania dźwięku, który jest po prostu znakomicie zrównoważony, neutralny i nastawiony na całkowitą przezroczystość. W pierwszej chwili zacząłem się zastanawiać czy będę w stanie złożyć choćby dwa akapity na ten temat i wciąż wydaje mi się, że będzie to nie lada sztuka. Tak, jak skonstruowanie głośników pozbawionych własnego charakteru stanowi nie lata wyzwanie, tak i sensowne opisanie swoich wrażeń odsłuchowych po teście takich zestawów nie przychodzi łatwo. Przepraszam jeśli ktoś będzie zawiedziony moją postawą, ale nie będę się gimnastykował. Jestem prostym człowiekiem i choć w przypływie dobrego humoru potrafię produkować opowieści pełne cokolwiek osobliwych metafor, jestem też zwolennikiem nazywania rzeczy po imieniu. Gdyby ktoś po piętnastu minutach odsłuchu zapytał mnie jak grały 706 S2, powiedziałbym - normalnie. Ani ciepło, ani chłodno. Ani jasno, ani ciemno. Dokładnie tak, jak powinny grać dobre monitory skonstruowane z myślą o wiernym odtwarzaniu muzyki. Równo, rzetelnie, ze zredukowanym do minimum wkładem własnym. Filozofia jest w tym przypadku do bólu oczywista i przypomina głośnikowy odpowiednik ideału wzmacniacza określanego jako drut ze wzmocnieniem. Co mówi na ten temat teoria? Idealny głośnik powinien zamieniać prąd elektryczny na falę akustyczną, proporcjonalnie i liniowo w całym zakresie częstotliwości. Wydaje mi się, że to jest właśnie kwintesencja dźwięku, do którego dążą inżynierowie z Worthing. Testowane monitory nie są jeszcze ich szczytowym osiągnięciem, ale mam wrażenie, że w swojej klasie 706 S2 osiągnęły wszystko, co w dziedzinie neutralności jest możliwe do osiągnięcia. Nie wiem czy znam inne, porównywalne cenowo monitory oferujące tak rzetelne, obiektywne, w pewnym sensie nawet beznamiętne brzmienie. One grają tak, jakby w ogóle ich nie było.

Dla niektórych audiofilów będzie to prawdziwe odkrycie. Wielu miłośników sprzętu grającego nieustannie szuka właśnie takiego, który nic nie dodaje od siebie, a jedynie odtwarza dźwięk w sposób zgodny z rzeczywistością i zamierzeniami artystów. Na tym przecież polega cała idea wysokiej wierności, nieprawdaż? Z jednej strony tak. Z drugiej zaś, trzeba się liczyć ze wszystkimi konsekwencjami tak postawionej sprawy. Kolumny idące tak daleko w temacie neutralności potrafią dać wiele frajdy, ale tylko wtedy, gdy każdy inny element będzie prezentował się nienagannie - od samego nagrania po sprzęt towarzyszący, a nawet okablowanie czy adaptację akustyczną naszego pomieszczenia odsłuchowego. Brytyjskie monitory działają trochę jak cyfrowa lustrzanka z bardzo wysokiej półki. Jeżeli obiektyw będzie miał jakiekolwiek problemy z ostrością, aberracją chromatyczną, odblaskami czy winietowaniem, wszystkie problemy pójdą wprost na matrycę. Jeżeli sami nie dopilnujemy szczegółów związanych z oświetleniem albo nie ogarniemy niektórych ustawień, ze zdjęć nici. Nie ma zmiłuj. To już nie jest sprzęt dla amatorów, zaprojektowany tak, aby drobne błędy wybaczać zawsze, a i te naprawdę duże zamaskować w taki sposób, aby każde zdjęcie wyszło co najmniej prawidłowo. Nie chcę przez to powiedzieć, że 706 S2 pastwią się nad kiepsko zrealizowanymi płytami albo narzekają na każdy tańszy kabelek i każdy wzmacniacz w cenie poniżej dziesięciu tysięcy złotych. Nie muszą. Wystarczy, że powiedzą prawdę, a my porównamy ze sobą kilka albumów lub dwie zupełnie różne integry. Nie ma tu zbyt wiele miejsca na interpretację. Po jakimś czasie można wręcz dojść do wniosku, że same monitory nie mają tutaj większego znaczenia. Skoro grają normalnie, bez kombinowania, a tym bardziej faworyzowania czegokolwiek i kogokolwiek, zaczynamy myśleć, że efekt końcowy zależy od wszystkich innych elementów toru. Zastanawiacie się dlaczego na wielu zdjęciach systemów stereo zbudowanych na bazie kolumn z serii 700 S2 lub innych wysokich modeli tej marki, elektronika wraz z akcesoriami jest wielokrotnie droższa od samych głośników? No to chyba macie odpowiedź. Założę się, że u wielu właścicieli tych zestawów dochodzi też do ostrej selekcji nagrań, a te kiepsko zrealizowane po pewnym czasie zwyczajnie idą w odstawkę. Zanim więc zdecydujecie się gonić tego króliczka, weźcie pod uwagę fakt, że nie jest to łatwa ścieżka. Czasami wymaga wielu poświęceń, których końca tak naprawdę nigdy nie widać.

W odpowiednim towarzystwie, 706 S2 potrafią zafundować nam kontakt z muzyką w swojej naturalnej, pierwotnej postaci. Wbrew pozorom, to bardzo ciekawe i przyjemne doświadczenie, o ile naprawdę jesteśmy gotowi zrezygnować z niepotrzebnych ozdobników. Tutaj do gry wkraczają nasze osobiste preferencje, a nawet coś, co nazwałbym filozofią słuchania. Jedni dążą do uzyskania dźwięku zgodnego z oryginałem, inni natomiast lubią sprzęt grający w konkretny sposób i nie boją się do tego przyznać. Ja na przykład uwielbiam urządzenia, które mają w sobie odrobinę "tego czegoś", ale jednocześnie nie przekraczają granicy za którą muzyka nie brzmi już tak, jak powinna. Czasami ciężko jest jednoznacznie określić czy została ona przekroczona, czy nie. Z testowanymi monitorami nikt nie będzie miał takiego problemu. One nie zbaczają z przyjętego kursu. Zawsze trzymają się priorytetu, jakim jest wzorowa neutralność. W takiej sytuacji, próba oceny brzmienia może dotyczyć jedynie kilku aspektów, które da się powsadzać w jakieś ramy czy też przedziały jakościowe. Równowaga tonalna? Jeśli nie liczyć tego najniższego, subwooferowego basu, którego oczywiście nie znajdziemy tu w jakichś nieprzyzwoitych ilościach, jest praktycznie idealna. Dynamika? W skali makro - w normie. W skali mikro - ponadprzeciętnie. Przejrzystość? Tradycyjnie jest to mocna strona kolumn ze stajni B&W. Powiem więcej. Rozdzielczość, objawiająca się głównie w zakresie wysokich tonów jest moim zdaniem największym atutem testowanego modelu. Ta węglowa kopułka jest po prostu świetna. Możliwe, że niewiele brakuje jej do poziomu diamentowych membran, które zobaczymy we flagowej serii 800 Diamond. Jednocześnie, to właśnie przełom średnich i wysokich częstotliwości jest w moim odczuciu zakresem, w którym ewentualnie można szukać śladów własnego charakteru tych monitorów. Może jeszcze w średnim basie coś się kryje, ale w dużej mierze będzie to zależało od ustawienia. 706 S2 nie lubią być dosuwane do tylnej ściany. Nie dość, że niskie tony zaczynają się wówczas rozłazić, to jeszcze tracimy trójwymiarową przestrzeń, która jest kolejną mocną stroną tych zestawów. I znów - nie chodzi nawet o to, że dzieje się tu coś, czego nie dadzą nam żadne inne głośniki. Rzecz polega raczej na umiejętności pozbycia się własnego filtra, który każdej muzyce nadaje specyficzny kształt. Wiele kolumn z tego przedziału cenowego gra w określony sposób - szybko i szeroko, ciepło i blisko, albo dynamicznie i bezbarwnie. Nie ma w tym nic złego, o ile jesteśmy pewni, że takie granie nam odpowiada i nie będziemy mieli nic przeciwko, jeśli każda płyta zostanie naciągnięta w ten sposób. Brytyjskie monitory robią coś zupełnie innego, co znajduje odbicie nawet w sposobie kreowania stereofonii. Teoretycznie nie znajdziemy tu nic spektakularnego. Sęk w tym, że 706 S2 pokażą nam charakter każdej płyty. Może to być koncertowe nagranie z dużą głębią i wyraźnym pogłosem, studyjny album dający szeroką, ale płaską i skondensowaną przestrzeń, albo też akustyczny jazz z klimatem zadymionego klubu i bliskim wokalem. Kolumny nastawione tylko na jeden rodzaj grania ciężko jest zmusić do czegoś zupełnie innego. Bowers & Wilkins proponuje nam dźwięk nastawiony na zero - coś w rodzaju białej kartki, na której łatwo jest namalować co tylko przyjdzie nam do głowy. O ile oczywiście znajdziemy artystę, który potrafi wyczarować coś ciekawego.

Bowers & Wilkins 706 S2

Budowa i parametry

Bowers & Wilkins 706 S2 to dwudrożny monitor w obudowie wentylowanej, będący środkowym modelem podstawkowym z serii 700 S2. Jak informuje producent, rodzina ta wykorzystuje technologie opracowane dla hi-endowych kolumn 800 Diamond. Najważniejszą z nich jest 165-mm przetwornik średniotonowy Continuum, którego membrana została wykonana z najczystszego i najbardziej transparentnego brzmieniowo materiału w historii zestawów marki Bowers & Wilkins. Brzmi ciekawie, ale co tak naprawdę to oznacza? Wbrew pozorom, informacje na temat głośników Continuum nie są tak łatwo dostępne. Wydawałoby się, że firma będzie chwaliła się szczegółami technicznymi w opisie każdego modelu wykorzystującego tę technologię, ale trzeba się trochę nagimnastykować aby poczytać więcej na temat tego wynalazku. Jak tłumaczy producent, konstrukcja stożka Continuum oparta jest na koncepcji zoptymalizowanej i kontrolowanej elastyczności. Pomaga to uniknąć gwałtownego przejścia z trybu pracy tłokowej, gdzie membrana wykonuje taki sam skok całą swoją powierzchnią, do mocnych impulsów wymuszających nieznaczne uginanie się powierzchni drgającej. Zdaniem brytyjskich inżynierów, zjawisko niekontrolowanego przechodzenia z jednego trybu do drugiego drastycznie ogranicza otwartość i neutralność konwencjonalnych przetworników. Z konstrukcyjnego punktu widzenia, materiał stosowany w głośnikach Continuum jest bardzo podobny do kewlaru wykorzystywanego przez B&W od 2007 roku. Wysokimi tonami w opisywanym modelu zajmuje się nowy przetwornik Carbon Dome czyli 25-mm węglowa kopułka zaprojektowana specjalnie dla serii 700 S2. Firma twierdzi, że w porównaniu ze stosowanymi wcześniej kopułkami aluminiowymi, dostarcza on przyjemniejsze, czystsze brzmienie nawet powyżej słyszalnego pasma, aż do 28 kHz. Kolejną specjalnością szefa kuchni jest Flowport czyli tunel rezonansowy, którego powierzchnia pokryta drobnymi wgłębieniami ma minimalizować turbulencje przepływającego w obu kierunkach powietrza. Jeśli chodzi o parametry, 706 S2 charakteryzują się skutecznością 88 dB i impedancją nominalną 8 Ω. Brytyjczycy podają jednak również minimalną wartość impedancji, która tutaj wynosi 3,7 Ω, co zdaniem niektórych specjalistów kazałoby raczej sklasyfikować je jako zestawy 4-omowe. Pasmo przenoszenia rozciąga się od 50 Hz do 28 kHz przy spadku 3 dB. Co ciekawe, producent podaje także poziom zniekształceń harmonicznych dla konkretnych warunków pomiaru i przedziałów częstotliwości. Rzadko która firma udostępnia takie dane. Rekomendowana moc wzmacniacza zawiera się w przedziale 30 - 120 W przy 8 Ω.

Konfiguracja

Exposure XM5, Unison Research Triode 25, Marantz ND8006, Astell&Kern AK70, Equilibrium Tune 33 Light, Enerr Tablette 6S, Enerr Symbol Hybrid.

Bowers & Wilkins 706 S2

Werdykt

Brytyjczycy konsekwentnie realizują swój plan dążenia do doskonałości. Tej najbardziej oczywistej, zgodnej z ideą hi-fi, polegającej na umiejętności odtworzenia dźwięku zgodnego z oryginałem. Aby tak się stało, należy stworzyć sprzęt pozbawiony własnego charakteru, skoncentrowany na rzetelnym wykonywaniu swojej roboty. W tym przypadku - przetwarzaniu sygnału elektrycznego na fale dźwiękowe, które możemy usłyszeć u siebie w domu. 706 S2 to właśnie takie głośniki. Nie dodają ani nie zabierają muzyce praktycznie nic, a przynajmniej na tyle, na ile jest to możliwe w takim budżecie i w ramach tego, co leży w gestii kolumn. Oprócz nich, mamy bowiem kable, wzmacniacz, kolejne kable, źródło, zasilanie i różnego rodzaju akcesoria, a wreszcie dwa kluczowe elementy niezbędne do uzyskania właściwego efektu - akustykę pomieszczenia oraz samo nagranie. Jeżeli coś po drodze będzie nie w porządku, 706 S2 to pokażą. Nie w jakiś ordynarny czy wredny sposób. Doręczą nam tylko swego rodzaju raport na temat stanu naszego systemu, pokoju odsłuchowego i albumu, którego akurat mieliśmy ochotę posłuchać. Bez emocji, bez śladów własnej interpretacji. Konkrety, suche fakty i tak zwany stan faktyczny. Czysta prawda. Dla wielu audiofilów to spełnienie marzeń. Nie tylko dla tych, którzy podchodzą do tematu w sposób filozoficzny, ale też tych, którzy są już zmęczeni ciągłym szukaniem. Zamienianiem kolumn dających rewelacyjną przejrzystość kosztem barwy na takie, które potrafią oczarować wokalami, ale kombinują ze stereofonią. Dobieraniem szybkiego wzmacniacza do kluchowatych głośników albo temperowaniem basu za pomocą jasnych kabli. Przebudowywaniem systemu świetnie radzącego sobie z jazzem na taki, któremu najbardziej leży rock i metal... Tutaj nie ma takich historii. 706 S2 będą od nas wymagać tylko tego, abyśmy zadbali o każdy element układanki i pozwolili im wykonywać swoją robotę tak, jak należy. A że można jeszcze lepiej? Na pewno można, chociażby kupując flagowe 800 D3 i elektronikę w cenie pięknego domu. Ale za 6298 zł będzie trudno przebić ten poziom neutralności i przezroczystości.

Dane techniczne

Rodzaj kolumn: podstawkowe, dwudrożne, wentylowane
Efektywność: 88 dB
Impedancja: 8 Ω
Pasmo przenoszenia: 50 Hz - 28 kHz
Rekomendowana moc wzmacniacza: 30 - 120 W
Wymiary (W/S/G): 20/34/28,5 cm
Masa: 8 kg (sztuka)
Cena: 6298 zł (para)

Sprzęt do testu dostarczyła sieć salonów Top Hi-Fi & Video Design.

Zdjęcia: Bowers & Wilkins, Małgorzata Karasińska, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy6

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy6

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo1

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy7

Cena
Poziomy6


Komentarze (5)

  • 1piotr13

    Witam. Jak się mają te kolumienki do B&W 685 S2? Te są dużo droższe ale czy jest duża różnica dźwięku pomiędzy tymi modelami?

    0
  • stereolife

    To trzeba by było sprawdzić empirycznie. Zakładamy, że różnica będzie spora, bo to po prostu wyższa półka w katalogu B&W. Oba przetworniki są inne, obudowy, wytłumienie i komponenty w zwrotnicy pewnie też, ale ponieważ nie mieliśmy okazji wykonać takiego bezpośredniego porównania, nie możemy nic powiedzieć z całą pewnością. Ostatecznie to ten sam producent i ta sama filozofia, więc sam charakter brzmienia powinien być zbliżony, ale jakość z pewnością będzie inna. Aby to potwierdzić, trzeba by było umówić się na odsłuch w jednym z salonów Top Hi-Fi & Video Design. Jest ich czternaście w całej Polsce, także jeżeli interesuje Pana wybór między tymi dwoma modelami, pozostaje odsłuch.

    0
  • Piotr

    Witam. Byłem na odsłuchu w salonie Top Hi-Fi & Video Design z zamiarem zakupu 707S2 i ich dźwięk spodobał mi się. Sprzedawca miał obok 707 postawione też 685 S2 to podpiął je do porównania. Jaki efekt? Kazałem mu je natychmiast wypiąć. Różnica była zbyt duża. Lepiej dołożyć do serii 700.

    0
  • Jakub

    Witam. Słuchałem 685 oraz 707 (mniejsze od tych z testu powyżej). Powiem krótko 707 "zjadły" 685. Jak dla mnie to zupełnie inna klasa. Jak chcesz kupić 685, to nie słuchaj tych z serii 7. Pozdrawiam.

    0
  • Marcin

    Jeżeli już to 686 S2, ale wyłącznie z dobrym wzmacniaczem. Średnica wyborna. Z 707 zdecydowanie 706 S2. Mniejsze są trochę sztucznie podbite dołem, 706 S2 wszystko jak w teście. Sprawdzałem z moim Naimem Atomem i to już był koncert na całego. Dołożyć ASW 608 lub 610 i koncert do kwadratu:) Pozdrawiam!

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Komentarze

pawel1965
No i może być fajnie? Może. Brawo Audiolab!
Mama
Jestem z Was dumna i oby tak dalej!
Okobogee
Witam szanowne grono. Posiadam nowo zakupiony wzmacniacz Myryad Z240, jego moc znamionowa to 2 x 63 W/8 Ω lub 2 x 102 W/4 Ω. Myślałem aby go podłączyć pod głośn...
Paweł
Miło poczytać. Dobre, bo polskie, jest się czym pochwalić. Trzymam kciuki:)
Piotr
Uważam, że oprócz zasygnalizowanych tematów opisujących wzmacniacze, niezwykle ważna jest charakterystyka poziomu zniekształceń w funkcji oddawanej mocy. Najlep...

Nowe testy

Poprzedni Następny
Audiolab 6000A

Audiolab 6000A

Ze sprzętem hi-fi jest trochę jak z ludźmi. Niektórzy bardzo dużo mówią, starają się być wszędzie i generować wokół siebie mnóstwo hałasu, z czego niestety niewiele wynika. Od czasu do...

Sennheiser PXC 550

Sennheiser PXC 550

W ostatnich latach można dostrzec coraz szybszy rozwój różnego rodzaju rozwiązań mobilnych dedykowanych fanom muzyki. Archaiczne walkmany i discmany już dawno odeszły do lamusa i ustąpiły miejsca odtwarzaczom plików, które...

Melodika BL30 MKIII

Melodika BL30 MKIII

Na rynku zestawów głośnikowych zrobiło się ostatnio strasznie gęsto. Ich producenci walczą nie tylko o względy klientów szukających sprzętu hi-endowego. Raz po raz przypominają sobie o segmencie budżetowym, wprowadzając kolumny...

Bannery boczne

Płyty

Agalloch - Ashes Against the Grain

Agalloch - Ashes Against the Grain

John Haughm i Don Anderson ewidentnie nie należą do pracusiów. Pomiędzy "The Mantle" a jej następczynią nastąpiła długa, czteroletnia przerwa...

Newsy

Q Acoustics Concept 300

Q Acoustics Concept 300

Polski przedstawiciel marki Q Acoustics poinformował właśnie o premierze jej flagowych monitorów - Concept 300. Nowe zestawy podstawkowe bazują oczywiście...

Nowości ze świata

  • At first glance, the new McIntosh MTI100 Integrated Turntable may look like it's just a turntable, but a closer look will reveal that it is in fact so much more. Truly a one-of-a-kind product, it is designed for those who...

  • Cambridge Audio has developed a direct drive turntable featuring aptX HD wireless audio. By supporting high-resolution 24bit/48kHz streaming over Bluetooth to compatible amplifiers, speakers and headphones, the Alva TT delivers convenient and seamless, wireless streaming that doesn't compromise on audio...

  • Audio-Technica is introducing its most advanced pair of wireless noise-canceling headphones, the ATH-ANC900BT. Combining innovative digital hybrid noise-canceling technology with high quality, powerful audio performance, these over-ear headphones allow personalization of noise-canceling levels to suit your surroundings.

Prezentacje

Sukces mierzony głośnikami - Pylon Audio

Sukces mierzony głośnikami - Pylon Audio

Polski sprzęt audio - to hasło przeciętnemu obywatelowi naszego kraju kojarzy się ze wzmacniaczami, kolumnami głośnikowymi i gramofonami sprzed kilku dekad. Większość z nas wyobraża sobie piękne wieże Unitry, Diory czy Radmora, kultowe Altusy lub gramofony takie, jak Daniel, Adam czy Bernard. Jeżeli myślicie, że to wszystko relikty minionego systemu,...

Poradniki

Dyskografie

Galerie

30 hitów wystawy High End 2018

30 hitów wystawy High End 2018

Jeżeli chcecie się dowiedzieć co ciekawego będzie się działo na rynku audio w ciągu najbliższych kilku miesięcy, wystarczy wybrać się...

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Sharp GF-777

Sharp GF-777

Skoro już jesteśmy przy weekendowych klimatach, postanowiliśmy napisać coś o sprzęcie mobilnym w naszym dziale ze starociami. Kiedyś nie było...

Słownik

Poprzedni Następny

Ferrofluid

Ciecz magnetyczna - substancja o właściwościach możliwie zbliżonych do cieczy, która w odróżnieniu od typowych cieczy jest w warunkach pokojowych dobrym paramagnetykiem i ulega silnej polaryzacji magnetycznej w obecności zewnętrznych...

Partnerzy StereoLife

Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.