Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Yamaha MusicCast VINYL 500

Yamaha MusicCast VINYL 500

Yamaha jest jedną z nielicznych firm w branży audio, do których poczynań w ostatnich latach ciężko się przyczepić. Niektórzy producenci sprzętu zapomnieli o konieczności rozwijania swoich urządzeń i markują postępy wprowadzając od czasu do czasu coś w stylu gniazdka USB, co tak naprawdę stanowi tylko pretekst do podnoszenia cen. Inni zbyt mocno skręcili w stronę elektroniki lifestyle'owej, spychając na dalszy plan audiofilów, którym zawdzięczają swą obecną pozycję, a którzy po kilku latach nachalnego promowania tanich słuchawek i głośników bezprzewodowych nie dadzą się tak łatwo przeprosić. Mogą zapomnieć, że dana marka była kiedyś kojarzona z komponentami hi-fi i hi-end. Japończycy robią wszystko w punkt, pamiętając o różnych grupach klientów. Na przemian wprowadzają przystępne cenowo amplitunery i wyszukane końcówki mocy. Ostatnio udaje im się nawet delikatnie wybiegać w przyszłość. Tak było w przypadku soundbarów wykorzystujących odbicia dźwięku od ścian i amplitunerów stereo wyposażonych w najnowsze funkcje sieciowe. Kilka ładnych lat temu jeden z moich znajomych opowiadał o szkoleniach, jakie prowadzili w Polsce przedstawiciele Yamahy. "No i co tam ciekawego? Będą jakieś nowe, fajne urządzenia dla audiofilów?" - spytałem. "Wiesz co? To nieważne, bo u Yamahy jest teraz tylko jeden temat - MusicCast. Niedługo wszystko, co będzie można kupić w sklepach ze sprzętem audio, będzie połączone z siecią, a więc i z MusicCastem. Od słuchawek przez soundbary i miniwieże aż po najbardziej wypasione klocki." - powiedział. Wówczas była to jeszcze inna epoka, więc potraktowałem jego raport jako zapowiedź dość odległej przyszłości. Ta nadeszła jednak szybciej, niż mi się wydawało. MusicCast jest obecnie jednym z najbardziej zaawansowanych rozwiązań służących odtwarzaniu muzyki z różnych źródeł, a z pewnością najbogatszym systemem na rynku jeśli chodzi o ilość i różnorodność współpracujących z nim urządzeń. Dotychczas najbardziej ekstremalnym z nich był... Fortepian. Może to nic niezwykłego, biorąc pod uwagę doświadczenie Yamahy w budowaniu instrumentów muzycznych, ale prawdziwy, potężny fortepian podłączony do sieci i "odtwarzający" muzykę w tandemie z firmową wieżą to jednak nietypowe zjawisko. Teraz Disklavier Enspire ma nowego, groźnego konkurenta jeśli chodzi o najbardziej odjechane urządzenie z MusicCastem. Tak, nie mylicie się - to gramofon!

Pomysł wyposażenia analogowego źródła w bezprzewodowy streaming z funkcją multiroom wydaje się co najmniej kosmiczny, żeby nie powiedzieć dosadniej. Wyjście cyfrowe do archiwizacji nagrań lub Bluetooth pozwalający połączyć się z wodoodpornym głośnikiem już widzieliśmy, ale w pełni funkcjonalny streaming? Szok! Jako audiofil, nie chcę mieć w gramofonie dostępu do internetowych serwisów muzycznych, łączności bezprzewodowej, sterowania z poziomu aplikacji ani nawet gniazda USB. Wolałbym dostać zaawansowane technicznie ramię, cichy i precyzyjny silnik, ciężki talerz, odporną na wibracje podstawę i wysokiej jakości wkładkę. Wszystko, co z ukochanych płyt pozwala wydobyć jak najlepszy dźwięk. Tego typu maszyny mają jednak kilka podstawowych wad. Po pierwsze, wymagają sporej wiedzy i pewnego obycia z tematem. Prawidłowe ustawienie ramienia to dla większości melomanów czarna magia. Jeśli sprzęt nie jest wyregulowany i gotowy do pracy po wyjęciu z opakowania, jest to najczęściej bardzo duży problem. Po drugie, audiofilskie gramofony są całkiem spore i wymagają użycia adekwatnego jakościowo phono stage'a, nie mówiąc już o reszcie toru. I wreszcie po trzecie, kosztują wiele średnich krajowych, co sprawia, że są poza zasięgiem sporej części osób, które być może chętnie weszłyby w te całe winyle, gdyby nie wszystkie te przeciwności losu. Yamaha przystąpiła więc do rywalizacji o względy klientów szukających niezłego, budżetowego gramofonu. Jak wiadomo, chętnych na takie cudo nie brakuje. Jednocześnie japońscy konstruktorzy postanowili rozwiązać jeszcze jeden problem. Jest nim fakt, że poza możliwością odtwarzania czarnych krążków, taki klamot nie nadaje się dosłownie do niczego. A mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach każdy domowy sprzęt posiadający tylko jedną funkcję to z definicji luksus. Łóżko, którego nie można zamienić w biurko? Odkurzacz, który nie składa się z dziesięciu rozłączanych modułów? W tym świecie wydaje się oczywiste, że gramofon powinien robić coś jeszcze. Ale co? Pisać listy atramentem? Wyrabiać ciasto na pizzę? Ciężko powiedzieć, bo zasadniczo jest to technologia z 1887 roku. Yamaha postanowiła więc wzbogacić klasyczne, analogowe źródło o system MusicCast, łącząc w jednym modelu rozwiązania, które koncepcyjnie dzieli ponad 125 lat. Tak powstał MusicCast VINYL 500.

Yamaha MusicCast VINYL 500

Wygląd i funkcjonalność

Właściwie od momentu, w którym otrzymałem pierwszego newsa na temat tego gramofonu, zastanawiam się czy jest to przejaw głupoty czy geniuszu. Nawet na zasadzie pierwszego odruchu nie wiedziałem co mam myśleć o tym urządzeniu. Audiofilski instynkt, wrodzona niechęć do technicznych nowinek i wyrobione na przestrzeni lat nawyki podpowiadają, że zderzenie adaptera ze streamerem jest jednorazową ciekawostką nadającą się co najwyżej do "Teleexpressu". Czymś na kształt roweru z kwadratowymi kołami lub samochodu z napędem parowym i dwoma silnikami elektrycznymi. Można, ale po co? Z drugiej strony, hmm... Wyposażenie gramofonu w moduł odtwarzacza sieciowego dramatycznie rozszerza jego funkcjonalność. Kiedy akurat nie słuchamy winyli, możemy w ten sposób zyskać dostęp do plików udostępnionych w lokalnych zasobach lub milionów godzin muzyki dostępnej w serwisach streamingowych. Ale na tym nie koniec. Jeżeli dodamy do gramofonu moduł MusicCast, będziemy mogli przesyłać dźwięk odczytywany z czarnych krążków do innych urządzeń pracujących w tym ekosystemie. Takich, jak chociażby głośniki MusicCast 20 czy MusicCast 50, z którymi nasz patefon stworzy fajny i bardzo funkcjonalny system. A jeśli weszliśmy w temat już jakiś czas temu i w co drugim pokoju w naszym domu znajduje się jakieś urządzenie z firmowym multiroomem Yamahy, MusicCast VINYL 500 stanie się po prostu kolejnym elementem układanki. I to niezwykle ważnym, bo dotąd żadne inne urządzenie należące do tej rodziny nie dysponowało możliwością odczytywania winyli.

Wydaje mi się, że wielu potencjalnych klientów zobaczy w opisywanym gramofonie stylowe i proste urządzenie, które może stać się sercem domowego systemu audio. Dokładając do niego wzmacniacz i parę kolumn, zbudujemy zestaw zdolny dobrać się do muzyki z wielu różnych źródeł. Wbudowany moduł sieciowy zapewnia dostęp do takich serwisów, jak TIDAL, Spotify i Deezer, a także radia internetowego. Dzięki łączności bezprzewodowej Bluetooth, AirPlay i Wi-Fi użytkownik może poprzez gramofon strumieniować muzykę (w tym pliki hi-res w formatach FLAC, WAV, ALAC i DSD) chociażby ze swojego smartfona, tabletu lub serwera NAS. Jestem przekonany, że przez większość czasu MusicCast VINYL 500 będzie wykorzystywany właśnie w ten sposób. Choć wygląda jak klasyczny gramofon, potraktowałbym go raczej jako streamer z funkcją odtwarzania czarnych płyt. Możliwości firmowego systemu robią duże wrażenie i nie wyobrażam sobie, aby nowy gramofon Yamahy trafił w ręce klientów, którzy nie wiedzą jakie korzyści daje dostęp do MusicCasta. Okazuje się więc, że sprawa może nie być tak oczywista, jak by się wydawało. Szczególnie z punktu widzenia użytkowników, którzy najczęściej korzystają ze streamingu, od czasu do czasu puszczają sobie gęste pliki z komputera, ale winylami też nie pogardzą. Gdyby MusicCast VINYL 500 kosztował cztery tysiące złotych, można by było zastanowić się nad zakupem oddzielnego gramofonu i streamera. Nawet, jeśli miałoby to oznaczać brak możliwości przesyłania muzyki z "placków" przez domową sieć do innych urządzeń. Sęk w tym, że wyceniono go na 2777 zł, a to tylko trochę więcej, niż zapłacilibyśmy za porównywalny gramofon bez jakichkolwiek dodatkowych funkcji. Oj... Robi się ciekawie!

Osobiście, nawet po zapoznaniu się z bogatą listą funkcji opisywanego modelu i przeanalizowaniu korzyści, jakie daje taki nietypowy mariaż, wciąż nie chciałbym jednoznacznie wypowiadać się na temat przyszłości tego rozwiązania. Za kilka lat może się okazać, że była to jedna z wielu ślepych uliczek w historii domowej aparatury audio i wyjdę na kretyna. Nie zdziwiłbym się jednak, gdyby pomysł japońskich projektantów szybciutko podłapali inni producenci dysponujący własnym ekosystemem sieciowym, jak Sonos, Denon, Dynaudio, a może nawet Devialet? O powodzeniu takich projektów nie decydują bowiem audiofile, ale ludzie, których nie interesują opowieści o plikach hi-res i wkładkach gramofonowych ze wspornikiem wykonanym z kości wielbłąda. To melomani, którzy mają w nosie zniekształcenia i pasma przenoszenia, ale dobrze wiedzą, czego chcą i co sprawi im przyjemność. Gramofon łączący się z eleganckimi głośnikami bez plątaniny kabli, a przy okazji odtwarzający muzykę z sieci, komputera lub iPhone'a to prawdziwy czad. Nie wiadomo czy za pięć lub dziesięć lat wciąż będzie atrakcyjny, ale dzisiaj jest fajny w stopniu ekstremalnym. Może nawet lepszy niż wyretuszowane selfie zrobione na górskim klifie z narażeniem życia. Testowany model niejako z automatu staje się też łakomym kąskiem dla każdego użytkownika MusicCasta. A ponieważ japoński koncern już od dłuższego czasu dokłada to rozwiązanie do wszystkich swoich urządzeń, od małych głośników sieciowych po zaawansowane amplitunery kina domowego, takich osób jest już całkiem sporo. MusicCast VINYL 500 może być ich pierwszym wyborem, nawet jeśli spokojnie byłoby ich stać na znacznie droższą szlifierkę. Z drugiej strony, audiofile nie związani z Yamahą w jakikolwiek sposób również mogą dostrzec jego potencjał. Jeżeli mamy typowy system stereo zbudowany ze wzmacniacza, odtwarzacza płyt kompaktowych i pary kolumn, jednym ruchem możemy rozszerzyć jego funkcjonalność i streaming i możliwość odczytu winyli. Inaczej musielibyśmy się rozejrzeć za odtwarzaczem sieciowym, jak chociażby Yamaha WXC-50 (1795 zł) i adapterem w rodzaju ELAC-a Miracord 50 (2399 zł). W porządku, można ten zakup jeszcze trochę "wytanić", ale i tak zbliżymy się do czterech tysięcy złotych. MusicCast VINYL 500 teoretycznie pozwala upiec dwie pieczenie na jednym ogniu za 2/3 tej kwoty.

Dość oczywistym "targetem" do zakupu nowego gramofonu Yamahy są posiadacze głośników MusicCast 20 i MusicCast 50, z którymi opisywane urządzenie jest przedstawiane nawet na dostarczonych przez producenta zdjęciach. Głośniki te są w pewnym sensie początkiem kolejnego etapu rozwoju firmowego ekosystemu. Potrafią przejąć rolę kanałów tylnych w systemie kina domowego, ale też stworzyć bezprzewodową, obsługiwaną smartfonem wieżę nawet z oldschoolowym, analogowym źródłem, jakim w pewnym sensie (choć wiadomo, że niezupełnie) jest MusicCast VINYL 500. Aby sprawdzić jak zachowuje się taki komplet, poprosiłem o pomoc Karola Otkałę, który parę dni po naszym teście głośnika MusicCast 20 poszedł do najbliższego salonu Top Hi-Fi & Video Design i kupił dwie sztuki, łącząc je w system stereo. Jak to wypadło? Podpięcie gramofonu do istniejącego systemu MusicCast wymaga oczywiście użycia aplikacji mobilnej. Proces jest na tyle łatwy, że każda osoba obeznana z funkcjonowaniem smartfonów będzie w stanie przeprowadzić go bez zaglądania do instrukcji obsługi. Operacja składa się z dwóch etapów. W pierwszej kolejności musimy dodać szlifierkę do naszej sieci MusicCast. Proces wykrycia urządzenia i dodania go do już istniejących elementów trwa od kilkunastu do kilkudziesięciu sekund. Po jego zakończeniu gramofon jest już widoczny w aplikacji. Następnie nasze nowe źródło musimy połączyć z głośnikami "na sztywno". Rozwiązanie ma swoje plusy i minusy. Niewątpliwym atutem jest to, że po udanym sparowaniu gramiaka z kolumienkami, smartfon staje się niepotrzebny, a nasz zestaw może funkcjonować bez jego użycia. Wystarczy włączenie gramofonu i głośników, aby wszystko automatycznie się skomunikowało. Zmiana poziomu głośności odbywa się za pomocą przycisków dotykowych umieszczonych na głośniku (z poziomu smartfona w ogóle nie jest możliwa). Dla osoby używającej tylko gramofonu i głośników, jest to praktycznie idealne rozwiązanie. Jedynym problemem, jaki Karol odnotował u siebie w trakcie kilku dni użytkowania MusicCasta VINYL 500 były problemy z "przesiadką" na streaming z samymi głośnikami. Najszybszym rozwiązaniem okazało się po prostu "rozparowanie" gramofonu z resztą systemu. Być może trafił się jakiś mały błąd software'owy, co jest możliwe, bo opisywany adapter jest wciąż świeżym, właściwie jeszcze ciepłym produktem. Jeśli chodzi o sposób sterowania systemem przez aplikację, czas reakcji na komendy i przesyłanie sygnału, między streamingiem a odtwarzaniem winyli nie było praktycznie żadnych różnic. Występowało tylko niewielkie opóźnienie, które po przyzwyczajeniu się do takiego rozwiązania praktycznie przestaje być odczuwalne. Dla posiadaczy urządzeń z MusicCastem, VINYL 500 będzie dość oczywistym wyborem. To było do przewidzenia, ale dobrze wiedzieć, że taki system działa też w prawdziwym życiu, a nie tylko na reklamowych slajdach.

MusicCast VINYL 500 idealnie wpisuje się w grupę budżetowych gramofonów, a wiele spośród zastosowanych w nim elementów (podstawa, talerz, ramię, silnik, zasilacz, nawet pokrywa wraz z zawiasami) na kilometr zalatują takimi konstrukcjami, jak ELAC Miracord 50, Reloop Turn 3 czy Onkyo CP-1050.

No dobrze, a jak bohater naszego testu sprawuje się jako, no wiecie, gramofon? Też zacnie, choć jeśli chcielibyśmy traktować go wyłącznie w ten sposób, zapominając o wszystkich funkcjach sieciowych, należałoby raczej porównywać go z konstrukcjami za 2000-2500 zł. W ostatnim czasie przerobiłem tych budżetowych patefonów całe mnóstwo, na co zwróciłem uwagę w jednym z testów. MusicCast VINYL 500 idealnie wpisuje się w tę grupę, a wiele spośród zastosowanych w nim elementów (podstawa, talerz, ramię, silnik, zasilacz, nawet pokrywa wraz z zawiasami) na kilometr zalatują takimi konstrukcjami, jak ELAC Miracord 50, Reloop Turn 3 czy Onkyo CP-1050. Różnice często sprowadzają się do detali, takich jak nóżki, gniazda czy umiejscowienie elementów sterujących. Yamaha poszła w kierunku eleganckiego minimalizmu, co akurat bardzo mi się spodobało. Na górnym panelu mamy w zasadzie tylko jeden przycisk odpowiadający za łączność, a właściwie wybór źródła. Obok znalazły się jeszcze dwie dyskretne diody informujące o aktywnym przesyłaniu sygnału przez Bluetooth i Wi-Fi. Trzy pozostałe guziki to już funkcje, które spodziewalibyśmy się znaleźć w gramofonie - tryb czuwania, przełącznik prędkości obrotowej i start/stop. Aluminiowy talerz jest napędzany za pomocą paska. Ramię jest właściwie identyczne z tym, jakie widzieliśmy w najtańszym modelu ELAC-a. Na tylnym panelu, oprócz gniazda zasilacza, złącza LAN (RJ-45) i serwisowego USB-ka, znajdziemy dwa wyjścia RCA - liniowe i gramofonowe. To pierwsze pozwoli nam podłączyć MusicCasta VINYL 500 do dowolnego wzmacniacza lub amplitunera. Drugie to właściwie rozwojowa opcja dla użytkowników, którzy będą chcieli ominąć wbudowany przedwzmacniacz korekcyjny i wysłać sygnał do oddzielnego phono stage'a. Nie wiem czy w rzeczywistości ktoś się na to zdecyduje, ale w tematyce audio nigdy nie należy przesądzać niczego z góry. Może akurat trafi się entuzjasta, który sprawdzi czy wejście gramofonowe w jego integrze nie jest odrobinę lepsze, albo w przyszłości sięgnie po wkładkę MC wymagającą zastosowania zupełnie innego preampu?

No właśnie, skoro już jesteśmy w tym temacie, w materiałach producenta ciężko jest znaleźć informacje na temat zamontowanej fabrycznie wkładki. Japończycy podają jej parametry, ale nie piszą wprost jaki to model. Okazuje się, że jest to Audio-Technica AT-3600L - budżetowa MM-ka, która kupowana oddzielnie kosztowałaby raptem 99 zł. Znów mamy więc do czynienia z sytuacją, w której ten niezwykle ważny, jeśli nie najważniejszy element całego gramofonu można potraktować co najwyżej jako "prezent na start". Aby marzenia o wciągającym brzmieniu z winylowych krążków zaczęły nabierać realnych kształtów, o wymianie wkładki należałoby pomyśleć zaraz po pierwszym uruchomieniu szlifierki. Wiem, że brzmi to brutalnie, ale tak to wygląda w większości budżetowych gramiaków. Ich producenci rzadko kiedy montują w nich kartridże warte więcej, niż 100-200 zł. To takie wkładki, których w razie czego nie szkoda będzie zepsuć lub wyrzucić na śmietnik. Dzięki odkręcanej główce ramienia, wymiana będzie stosunkowo prosta, więc nie ma się czym przejmować. Trzeba jedynie wziąć pod uwagę to, że po kilku dniach, tygodniach lub miesiącach zabawy z MusicCastem VINYL 500, na lepszą wkładkę pójdzie prawdopodobnie od 300 do 500 zł. Dotyczy to rzecz jasna tylko tych użytkowników, którym będzie zależało na podniesieniu jakości brzmienia w przypadku odczytu czarnych płyt. Jeżeli traktujemy tę funkcję jako dodatek do całego systemu, a winyli mamy na razie pięć czy dziesięć, lepsza wkładka raczej nie będzie śniła nam się po nocach. Być może znajdą się też melomani, którzy kupią opisywany gramofon z myślą o słuchaniu winyli przez Bluetooth, na niedrogim głośniku lub bezprzewodowych słuchawkach. W takim przypadku należałoby się zastanowić czy jest o co walczyć. Poza tanią wkładką, większych minusów w naszym gramofonie nie stwierdziłem. Pora zatem przejść do testu odsłuchowego.

Yamaha MusicCast VINYL 500

Brzmienie

Zabawę z gramofonem Yamahy podzieliliśmy na dwa etapy. Pierwszym był odsłuch z wykorzystaniem pary głośników MusicCast 20, które na co dzień służą do słuchania muzyki z plików i usług streamingowych. Wynik tego eksperymentu był dość zaskakujący, bo między materiałem odtwarzanym z płyt winylowych a tym puszczanym z sieci ciężko było wskazać jakieś ogromne różnice. Nie pojawiło się nic, co wyniosłoby doświadczenia dźwiękowe na zupełnie inny poziom. Najsłabiej wypadł streaming z serwisu Spotify, gdzie nawet w wysokiej jakości nie otrzymujemy jeszcze nic audiofilskiego. Bezstratny przesył z TIDAL-a na najwyższych ustawieniach pozostawił po sobie o wiele lepsze wrażenia, ale winyl porównywany z tą właśnie opcją lub z odsłuchem plików FLAC udostępnionych w sieci to już bardzo ciężka sprawa. Gdyby nie trzaski obecne podczas odtwarzania czarnych krążków, porównanie sprowadzałoby się do mało istotnych detali. Winyl i TIDAL brzmiały w zasadzie identycznie. Aby rozszerzyć "pole widzenia", sięgnęliśmy po płyty kompaktowe odtwarzane z systemu mikro Yamaha PianoCraft MCR-330. Ponieważ wykorzystany w tej fazie eksperymentu "Lateralus" Toola nie jest dostępny w serwisach streamingowych, porównanie ograniczone było do płyty winylowej i kompaktowej nagranej z wykorzystaniem kodowania HDCD. Brew pozorom, także tutaj nie można było mówić o przeskoku do jakiegoś innego świata. Różnice wynikały pewnie bardziej z użycia dwóch różnych systemów z innymi wzmacniaczami i zestawami głośnikowymi, niż samego źródła. Po stronie plusów gramofonu można oczywiście zapisać całą otoczkę wraz z rytuałem towarzyszącym odtwarzaniu winyli, jednak jeśli mówimy o korzyściach natury czysto dźwiękowej, najwyraźniej na tym poziomie jakościowym nie ma co liczyć na doświadczenia zarezerwowane dla hi-endowych gramofonów.

Wbrew pozorom, wynik tego eksperymentu jest bardzo ważny, szczególnie dla początkujących miłośników czarnych płyt. Nie ulega wątpliwości, że ten format ma w sobie coś wyjątkowego. O ile jednak zabawa wynikająca z podziwiania dużej okładki, delikatnego wyciągania winyli z kopert i ich odtwarzania wygląda z grubsza tak samo, niezależnie od ceny i jakości wykorzystywanego sprzętu, to na etapie odsłuchu nie da się już niczego oszukać. Jeżeli wykorzystujemy tylko kompaktowe głośniki bezprzewodowe lub system złożony z budżetowych komponentów stereo, jakość dźwięku będzie w największym stopniu uzależniona właśnie od nich. Wstawienie gramofonu do takiego zestawu umożliwi nam rozszerzenie listy obsługiwanych formatów o jedną, być może bardzo ważną pozycję, ale oczekiwanie brzmieniowego przełomu i nagłego zmaterializowania się muzyków między głośnikami to raczej mrzonka. Odsłuch gramofonu w tego typu systemie rodzi kilka dodatkowych pytań. Może streaming nie jest taki zły, jak próbują malować go niektórzy konserwatywni audiofile? Z drugiej strony, skoro przesiadka z serwisu oferującego nieco gorszą jakość materiału na TIDAL-a lub bezstratne pliki była słyszalna nawet na takich głośnikach, to dlaczego różnica między TIDAL-em a gramofonem okazała się tak symboliczna? Cóż, przede wszystkim należy pamiętać o tym, że aby muzyka odczytana z czarnych płyt mogła trafić do bezprzewodowych głośników lub jakiegokolwiek innego sprzętu przez sieć, oryginalny sygnał analogowy musi zostać skonwertowany na postać cyfrową. A to już na starcie wprowadza istotne ograniczenie jakości dźwięku. Choćby nawet zastosowany w gramofonie przetwornik był wyśmienity, każdorazowe przetworzenie sygnału wiąże się z jego pogorszeniem. Domyślam się, że niektórzy czytający te słowa podrapią się w tym momencie po głowie, zastanawiając się jaka jest różnica między cyfrą a analogiem i dlaczego przetłumaczenie sygnału na taką czy inną postać miałoby się wiązać z utratą jakości. Zanim dokopiecie się do sedna problemu, wytłumaczę to łopatologicznie - to tak, jakbyśmy chcieli kilka razy wymienić tę samą kwotę w kantorze, powiedzmy ze złotówek na dolary i odwrotnie. Ze względu na różną cenę kupna i sprzedaży, za każdym razem dostaniemy trochę mniej. I być może to "trochę" po dwukrotnej konwersji (kolejna, tym raze z postaci cyfrowej na analogową, następuje przed głośnikami) powoduje soniczne zrównanie się winylu ze streamingiem w wysokiej jakości. Oprócz tego należałoby wrócić do kwestii fabrycznie zamontowanej wkładki. Audio-Technica AT-3600L to mimo wszystko jedna z najtańszych wkładek gramofonowych, jakie można znaleźć na naszym rynku. Nikt nie oczekuje, aby w gramofonie za 2777 zł montowano model AT-ART1000 warty 24999 zł, ale stąpanie po dolnej krawędzi cennika Audio-Techniki też nie wydaje się najlepszym pomysłem. No jaki może być tego efekt... Gdyby prosty gramofon z wkładką za 99 zł mógł wprowadzić nas w świat metafizycznych, analogowych doznań, nikt nie zawracałby sobie głowy audiofilskimi szlifierkami, ramionami z włókna węglowego i szlifowaniem diamentowych igieł w taki sposób, aby wyciągały z rowków wszystko, co tylko się da.

Jeżeli używamy już systemu MusicCast, wybór jest prosty, bo żaden inny gramofon nie połączy się z posiadanymi już głośnikami w tak błyskawiczny sposób. Myślę, że ostatecznie to właśnie ta funkcjonalność w większości przypadków przesądzi o zakupie testowanego modelu. Dopłata za MusicCasta jest tak niewielka, że warto go mieć. Choćby nawet jako ciekawostkę lub zalążek multiroomu pozwalający na rozbudowę systemu w przyszłości.

Odsłuch w drugim systemie był tylko formalnością. Od początku wiedziałem czego mogę się spodziewać i właśnie to dostałem. Zainteresowanych odsyłam do testu gramofonu ELAC Miracord 50 i innych modeli o zbliżonej lub niemal identycznej konstrukcji. Na tym poziomie jakościowym, a już szczególnie po przetestowaniu tylu podobnych szlifierek, odkrycie czegoś nowego jest praktycznie niemożliwe. Traktowany i używany wyłącznie jako gramofon, MusicCast VINYL 500 nie wyróżnia się na tle konkurencji niczym szczególnym. Nie oznacza to, że jest zły. Jest po prostu taki sam, jak większość adapterów w tym przedziale cenowym. Sytuację zmienia za to obecność MusicCasta i całej aparatury streamingowej. Jeżeli rzeczywiście chcemy upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, MusicCast VINYL 500 można porównać do przywołanego wyżej ELAC-a z wbudowanym streamerem Yamaha WXAD-10. Dla niektórych użytkowników będzie to podwójna oszczędność. Po pierwsze, w kieszeni zostaje nam 421 zł (Miracord 50 kosztuje katalogowo 2399 zł, natomiast WXAD-10 - 799 zł). Po drugie, dostajemy jedno urządzenie zamiast dwóch, co zawsze uratuje nam odrobinę miejsca na stoliku. A jeżeli używamy już systemu MusicCast, wybór jest prosty, bo żaden inny gramofon nie połączy się z posiadanymi już głośnikami w tak błyskawiczny sposób. Myślę, że ostatecznie to właśnie ta funkcjonalność w większości przypadków przesądzi o zakupie testowanego modelu. Dopłata za MusicCasta jest tak niewielka, że warto go mieć. Choćby nawet jako ciekawostkę lub zalążek multiroomu pozwalający na rozbudowę systemu w przyszłości. Inna sprawa, że VINYL 500 jest fajnym, ładnym i dopracowanym gramofonem, który bez problemu może nawiązać rywalizację z innymi modelami w porównywalnej cenie. Nie oszukujmy się, inne budżetowe szlifierki też nie mają wypasionych wkładek, a jeżeli komuś nie zależy na funkcjach streamingowych ani szpanowaniu gramofonem przed znajomymi, ale na dźwięku, wymiana tego elementu na coś z wyższej półki będzie raczej bezproblemowa. Wystarczy kilkaset złotych, aby wskoczyć na inny poziom, a MusicCast VINYL 500 jest dobrą bazą do dalszych inwestycji. Jeżeli stawiacie winyle na pierwszym miejscu, chyba właśnie tak należy go postrzegać.

Yamaha MusicCast VINYL 500

Budowa i parametry

Yamaha MusicCast VINYL 500 to gramofon, który według producenta spaja piękno analogowego brzmienia z wygodą, jakie gwarantują funkcje sieciowe i firmowy system multiroom o nazwie MusicCast. Patrząc na taki gramofon można odnieść wrażenie, że to klasyczny sprzęt, który pozwala jedynie odtwarzać płyty winylowe i nie zaskoczy nas żadnymi nowinkami technicznymi. W rzeczywistości jego elegancka obudowa skrywa na wskroś nowoczesne rozwiązania, które pozwalają użytkownikowi wkroczyć także do świata cyfrowej muzyki. MusicCast VINYL 500 wyposażony jest w proste ramię o długości 223 mm, do którego standardowo mocowana jest wkładka MM Audio-Technica AT-3600L. Urządzenie obsługuje dwie prędkości obrotowe i wykorzystuje silnik prądu stałego. Odlewany z aluminium talerz napędzany jest za pomocą paska, który pomaga minimalizować zniekształcenia generowane przez wibracje napędu. Jedną z najważniejszych zalet urządzenia ma być wbudowana łączność Bluetooth. Dzięki niej użytkownik może za pośrednictwem gramofonu odtwarzać swoją cyfrową muzykę zapisaną w smartfonie, tablecie lub innym odtwarzaczu muzycznym obsługującym tę technologię. Gramofon obsługuje również łączność AirPlay, umożliwiając przesyłanie muzyki wprost z iPhone'a czy iPada. Kompatybilność z systemem MusicCast sprawia, że nawet po wyjściu z pokoju, w którym znajduje się gramofon, muzyka może podążać za użytkownikiem. To zasługa możliwości udostępniania i słuchania muzycznej kolekcji w całym domu, na wszystkich urządzeniach z rodziny MusicCast - od głośników bezprzewodowych, przez systemy stereo i kina domowego, na soundbarach kończąc. Urządzenie łączy się z siecią poprzez port Ethernet lub za pomocą łączności bezprzewodowej Wi-Fi (2,4/5 GHz). Dzięki temu użytkownik zyskuje dostęp do internetowych serwisów muzycznych, jak TIDAL, Spotify czy Deezer, tysięcy internetowych stacji radiowych, a także bibliotek muzycznych udostępnionych w domu. Co ciekawe, podobnie jak niemal wszystkie urządzenia z rodziny MusicCast, gramofon obsługuje pliki wysokiej rozdzielczości, w tym ALAC do 24 bit/96 kHz, WAV/FLAC/AIFF do 24 bit/192 kHz oraz DSD do 11,2 MHz. Jeśli chodzi o parametry, w tabeli danych technicznych znajdziemy na przykład informację na temat nierównomierności obrotów (2%), a także kołysania i drżenia dźwięku (0,2%). Nie są to oczywiście rekordowo niskie wyniki, ale po budżetowym gramofonie ciężko spodziewać się czegoś o wiele lepszego. Bardzo korzystnie wyglądają za to dane na temat sygnału na wyjściu analogowym. Yamaha chwali się stosunkiem sygnału do szumu na poziomie 110 dB i zniekształceniami poniżej 0,003%. Przy podanych wartościach znajdziemy jednak dopisek "1 kHz, 0 dB, 44,1 kHz", z czego można wywnioskować, że nie chodzi o parametry toru analogowego z wykorzystaniem wbudowanego phono stage'a, a raczej o pracę w trybie streamera. Takie wyniki dla przystępnego cenowo gramofonu byłyby co najmniej szokujące. Dla porównania, stosunek sygnału do szumu dla "winylowej" sekcji tego urządzenia to 67 dB. Warto także zaznaczyć, że Yamaha podaje mnóstwo danych dotyczących napędu, ramienia i zamontowanej fabrycznie wkładki. To ważne, bo znając na przykład dopuszczalną masę wkładki czy parametry związane z jej ustawieniem i pracą, użytkownicy będą mogli w przyszłości stosunkowo łatwo dobrać jej lepszy zamiennik.

Werdykt

Yamaha jednym, prostym ruchem stworzyła dość wyjątkowe połączenie. Gramofon ze streamingiem? Klasyczne, analogowe źródło, które może współpracować na przykład z nowoczesnymi głośnikami sieciowymi, amplitunerem albo bezprzewodowymi słuchawkami? Kosmos. Wariactwo. Koncepcja tak dziwaczna, że wciąż nie mogę dojść ze sobą do porozumienia. Audiofilska podświadomość każe mi ten pomysł wyśmiać, ale jeżeli spojrzymy na sprawę z punktu widzenia melomana szukającego ciekawego gramofonu, który przy okazji może przydać się do czegoś zupełnie innego, ale nie kosztuje dużo więcej, niż porównywalne konstrukcyjnie modele bez jakichkolwiek dodatkowych funkcji, robi się ciekawie. Na pewno niczego nie tracimy, a jeśli będziemy chcieli podnieść jakość brzmienia, w pierwszej kolejności należałoby pomyśleć o lepszej wkładce. Podobnie, jak w większości gramofonów z tego przedziału cenowego. Pozostaje pytanie czy pomysł montowania streamerów w analogowych źródłach naprawdę się przyjmie i będzie naśladowany przez innych producentów. Tego jeszcze nie wiadomo, chociaż coś mi podpowiada, że na fali popularności winylowych płyt wypłyną na rynek jeszcze ciekawsze cuda. MusicCast VINYL 500, którego słuchałem, sprzedał się podobno następnego dnia. W jednym z warszawskich salonów, który udostępnił mi go do testu, wyprzedały się wszystkie dostarczone z magazynu egzemplarze i w tym momencie trzeba czekać na kolejną dostawę. Fakty mówią więc same za siebie. Jeżeli inicjatywa Yamahy przerodzi się w stały trend, chętnie posłuchałbym podobnego gramofonu na poziomie hi-endowym.

Yamaha MusicCast VINYL 500

Dane techniczne

Dostępne prędkości obrotowe: 33 1/3, 45 obr/min
Wyjście analogowe: RCA (liniowe lub gramofonowe)
Łączność: LAN, Wi-Fi, Bluetooth, AirPlay
Odtwarzane formaty: MP3, WMA, WAV, FLAC, AIFF, ALAC, DSD
Typ wkładki: MM (Audio-Technica AT-3600L)
Efektywna długość ramienia: 223 mm
Dopuszczalna masa wkładki: 15,5 - 19 g (wraz z headshellem)
Nierównomierność obrotów: 2%
Kołysanie i drżenie dźwięku: 0,2%
Stosunek sygnał/szum: 67 dB (phono), 110 dB (streaming)
Poziom wyjściowy: 2,5 mV (sygnał z wkładki), 450 mV (wyjście z phono stage'a), 2 V (streaming)
Pobór mocy: 6 W
Wymiary (W/S/G): 13,6/45/36,8 cm
Masa: 5,7 kg
Cena: 2777 zł

Konfiguracja

Pylon Audio Sapphire 31 StereoLife Edition, Unison Research Preludio, Marantz ND8006, Cambridge Audio CP2, Clearaudio Concept V2, Cardas Clear Reflection, Melodika Purple Rain, Equilibrium Pure Ultimate, Enerr One 6S DCB, Enerr Transcenda Ultra, Enerr Transcenda Light, Enerr Tablette 6S, Norstone Esse.

Sprzęt do testu dostarczyła sieć salonów Top Hi-Fi & Video Design. W artykule wykorzystano zdjęcia dostarczone przez firmę Yamaha.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga3RownowagaStop

Dynamika
Poziomy5

Rozdzielczość
Poziomy6

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy5

Muzykalność
Poziomy6

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo1

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy6

Funkcjonalność
Poziomy8

Cena
Poziomy7


Komentarze (5)

  • Andrzej

    Aktualnie ELAC Miracord 50 to wydatek 1999 zł, a WXAD-10 to 649 zł.

    0
  • stereolife

    Zgadza się, jednak są to ceny promocyjne, a w naszych artykułach opieramy się zawsze na cenach katalogowych. Promocje mają to do siebie, że kiedyś się kończą, ale faktycznie - jeśli akurat teraz ktoś rozważa taki zakup, to Miracorda 50 i WXAD-10 dorwie za 129 zł mniej, niż zapłaciłby za MusicCasta VINYL 500. Swoją drogą, w sezonowej ofercie z okazji "wietrzenia magazynów" w Top Hi-Fi & Video Design jest jeszcze sporo ciekawych urządzeń i akcesoriów do upolowania:-)

    0
  • Artur

    W Niemczech bez żadnych promocji VINYL 500 kosztuje 600 €, MusicCast 20 można dostać za 180 € i dodatkowo jest do końca stycznia promocja Cashback, dzięki której można zaoszczędzić kolejne 160 € na tymże zestawie (ale kombinacji urządzeń jest o wiele więcej). Warto rozważyć tę opcję jeśli ma się możliwość kupienia w Niemczech.

    0
  • Damian

    W Niemczech wiele produktów można dostać taniej, niż w innych krajach, a to ze względu na kwestie logistyczne czyli transport. Większość towarów z dalekich krajów - mam na myśli głównie Chiny - przypływa właśnie do portów i magazynów w Niemczech lub w Holandii i chociażby z tego powodu tamtejsi dystrybutorzy mają już spore ułatwienie. Jeżeli główny magazyn Yamahy znajduje się w Niemczech, wystarczy zadzwonić do jednej z firm transportowych i dowiedzieć się ile kosztuje wysyłka powiedzmy palety stamtąd do Warszawy i już praktycznie wychodzi różnica miedzy tymi cenami. 600 € to w tym momencie 2579 zł, a w sklepie w Warszawie gramofon kosztuje 2777 zł czyli niecałe dwieście złotych więcej. Za te pieniądze ciężko czymkolwiek pojechać do Berlina i wrócić z gramofonem pod pachą, chyba że łapiąc stopa albo idąc na piechotę. Wtedy to tak, to się opłaca.

    0
  • Wezmyr

    No i teraz mam problem z wyborem - czy kupić ten gramofon czy jednak MusicCast WXC-50 i zostać przy posiadanym gramofonie TT-400? Moja wątpliwość bierze się stąd, że nie wiem, czy WXC-50 nie ma lepszej jakości przetwornika DAC (Sabre) niż VINYL 500 (nie wiem, co tam jest w środku) a jednak słuchanie TIDAL-a w jakości HiFi (a może kiedyś i Master będzie obsługiwany) to podstawa w moim przypadku.

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Komentarze

Okobogee
Witam szanowne grono. Posiadam nowo zakupiony wzmacniacz Myryad Z240, jego moc znamionowa to 2 x 63 W/8 Ω lub 2 x 102 W/4 Ω. Myślałem aby go podłączyć pod głośn...
Paweł
Miło poczytać. Dobre, bo polskie, jest się czym pochwalić. Trzymam kciuki:)
Piotr
Uważam, że oprócz zasygnalizowanych tematów opisujących wzmacniacze, niezwykle ważna jest charakterystyka poziomu zniekształceń w funkcji oddawanej mocy. Najlep...
Kris
Miałem okazję posłuchać tych kolumn z bardzo drogą elektroniką - dźwięk bardzo kiepski.
Piotr
''Stand o nazwie Tensegrity to znakomity przykład przełomowego, ale eleganckiego wzornictwa industrialnego, które doskonale wzbogaca każdą przestrzeń życiową.''...

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser PXC 550

Sennheiser PXC 550

W ostatnich latach można dostrzec coraz szybszy rozwój różnego rodzaju rozwiązań mobilnych dedykowanych fanom muzyki. Archaiczne walkmany i discmany już dawno odeszły do lamusa i ustąpiły miejsca odtwarzaczom plików, które...

Melodika BL30 MKIII

Melodika BL30 MKIII

Na rynku zestawów głośnikowych zrobiło się ostatnio strasznie gęsto. Ich producenci walczą nie tylko o względy klientów szukających sprzętu hi-endowego. Raz po raz przypominają sobie o segmencie budżetowym, wprowadzając kolumny...

Primare I15 Prisma

Primare I15 Prisma

Ewolucja elektroniki audio napędzana rozwiązaniami przenoszonymi wprost ze świata komputerów i nowych technologii zatacza coraz szersze kręgi. Szczególnie dobrze widać to kiedy przyglądamy się wchodzącym na rynek źródłom - przetwornikom,...

Bannery boczne

Płyty

Agalloch - Ashes Against the Grain

Agalloch - Ashes Against the Grain

John Haughm i Don Anderson ewidentnie nie należą do pracusiów. Pomiędzy "The Mantle" a jej następczynią nastąpiła długa, czteroletnia przerwa...

Newsy

Q Acoustics Concept 300

Q Acoustics Concept 300

Polski przedstawiciel marki Q Acoustics poinformował właśnie o premierze jej flagowych monitorów - Concept 300. Nowe zestawy podstawkowe bazują oczywiście...

Nowości ze świata

  • At first glance, the new McIntosh MTI100 Integrated Turntable may look like it's just a turntable, but a closer look will reveal that it is in fact so much more. Truly a one-of-a-kind product, it is designed for those who...

  • Cambridge Audio has developed a direct drive turntable featuring aptX HD wireless audio. By supporting high-resolution 24bit/48kHz streaming over Bluetooth to compatible amplifiers, speakers and headphones, the Alva TT delivers convenient and seamless, wireless streaming that doesn't compromise on audio...

  • Audio-Technica is introducing its most advanced pair of wireless noise-canceling headphones, the ATH-ANC900BT. Combining innovative digital hybrid noise-canceling technology with high quality, powerful audio performance, these over-ear headphones allow personalization of noise-canceling levels to suit your surroundings.

Prezentacje

Historia ma znaczenie - Marantz

Historia ma znaczenie - Marantz

Marantz to jedna z tych firm, które powinien znać każdy miłośnik muzyki i dobrego brzmienia. Jeden z wielkich graczy, którym na przestrzeni lat udało się zachować swój wizerunek i opowiadać swoją historię nie inaczej, jak poprzez kolejne urządzenia zyskujące status kultowych. Może to trochę odważne stwierdzenie, ale wystarczy prześledzić internetowe...

Poradniki

Z krążka na dysk - wszystko o ripowaniu płyt CD

Z krążka na dysk - wszystko o ripowaniu płyt CD

Na rynku muzycznym i sprzętowym obserwujemy obecnie rewolucję, która wydaje się nawet ważniejsza, niż wprowadzenie pierwszych kaset magnetofonowych, płyt kompaktowych,...

Dyskografie

Callisto - Ewolucja post metalu

Callisto - Ewolucja post metalu

Skandynawia od lat słynie przede wszystkim z ekstremalnych odmian metalu, głównie z przedrostkiem "black". Jednak raz na jakiś czas trafiają...

Galerie

30 hitów wystawy High End 2018

30 hitów wystawy High End 2018

Jeżeli chcecie się dowiedzieć co ciekawego będzie się działo na rynku audio w ciągu najbliższych kilku miesięcy, wystarczy wybrać się...

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

MPMan F10

MPMan F10

Przeglądając nasz dział Vintage czytelnik mógłby odnieść wrażenie, że historia audio jest pisana tylko przez stare gramofony, wzmacniacze i kolumny...

Słownik

Poprzedni Następny

Głośnik elektrostatyczny

Rodzaj głośnika o budowie zasadniczo różniącej się od najpopularniejszych głośników elektrodynamicznych. W konstrukcji elektrostatycznej zamiast membrany napędzanej przez cewkę poruszającą się w polu utworzonym przez magnes, dźwięk jest emitowany przez...

Partnerzy StereoLife

Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.