Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Egg-Shell Prestige 12WKT

Egg-Shell Prestige 12WKT

[English version] Encore Seven to firma mająca swoją siedzibę w Bielsku-Białej. Stanowi typowy przykład tworzenia i budowania marki kompletnie od podstaw. A podstawami są przede wszystkim pasja, wiedza, doświadczenie, chęć działania. Tak w skrócie można opisać genezę powstania tej manufaktury, a rozwijając wątek należałoby przesunąć kalendarz ponad 25 lat wstecz. Czasy były wtedy takie, że aby mieć dobrą rzecz, należało ją zdobyć, bo przecież nie można było jej kupić w pierwszym lepszym sklepie. Innym sposobem było wykonanie jej samemu. Nastolatkowie pragnący grać na gitarze elektrycznej, potrzebowali wzmacniacza. Z dostępnych elementów wymontowywanych ze starych odbiorników radiowych powstawały pierwsze piece lampowe. Jak zapewnił mnie właściciel firmy, już wtedy jego brat wymyślił nazwę i logo Egg-Shell, bo to właśnie on zajmował się konstrukcją wzmacniaczy dla własnych potrzeb. W kolejnych latach pasja przesunęła się w kierunku stereofonicznego sprzętu audio do odsłuchu muzyki w domu. Wreszcie pięć lat temu powstał pomysł, by opracować model wzmacniacza lampowego i rozpocząć regularną produkcję.

W tym celu zawiązała się firma Encore Seven, która półtora roku później zaprezentowała pierwszą konstrukcję zintegrowanego wzmacniacza z serii Prestige. Był to 18-watowy push-pull Prestige 18WP grający w klasie AB. Stroną wizualną projektu zajął się Paweł Hankus, który już wtedy miał na swoim koncie nagrody z dziedziny wzornictwa przemysłowego za projekty mebli. W ten sposób powstały założenia i charakterystyczne cechy wyglądu flagowej serii wzmacniaczy - proporcjonalna, niska i zamknięta bryła o zaokrąglonych krawędziach, poziome koło głośności, szklany panel przedni oraz nietypowe rozmieszczenie lamp mocy w układzie V. Po roku Prestige 18WP zastąpiony został modelem 15WS. To już triodowa konstrukcja single-ended pracująca w czystej klasie A. Równolegle pojawił się słabszy model 9WST, a po kolejnym roku znów nastąpiła zmiana - do oferty weszły wersje z oznaczeniem MK2 oraz dwie konstrukcje oparte na lampach KT88 - Prestige 20WK oraz Prestige 10WKT. Ten ostatni aktualnie został zastąpiony nową konstrukcją 12WKT, którą właśnie mam sposobność testować.

Po drodze firma wypuściła jeszcze przedwzmacniacz gramofonowy kompatybilny z wkładkami MM oraz niezwykły pilot zdalnego sterowania. I wreszcie, dla pełnego obrazu, trzeba dodać informację o nowej serii Classic, która ma czerpać najlepsze rozwiązania techniczne oraz wizualne z serii Prestige przy bardziej przystępnych cenach. W tej rodzinie na razie dostępny jest jeden model - Classic 9WLT. Muzyczna pasja założycieli firmy nie kończy się, ani nawet nie zaczyna na budowie wzmacniaczy lampowych. To także fotografia muzyczna (Music Photographers Collective), publikowanie w prasie muzycznej tekstów i fotoreportaży z koncertów czy nawet współorganizowanie wraz z festiwalem Bielska Zadymka Jazzowa konkursu fotografii muzycznej. Encore Seven jest także jednym z oficjalnych patronów płyty Michał Wróblewski Trio "City Album", która ukazała się w 2014 roku. Zdobyła ona III miejsce w ankiecie Jazz Top magazynu "Jazz Forum" w kategorii Album Roku. Firma współtworzy także projekt Polski Klaster Audio zrzeszający polskich producentów wysokiej klasy sprzętu hi-fi.

Egg-Shell Prestige 12WKT

Wygląd i funkcjonalność

Osobny akapit recenzji należy poświęcić nietuzinkowemu wyglądowi wzmacniacza. Prestige 12WKT to, podobnie jak cała seria, elegancki projekt i precyzyjne wykonanie. Wzmacniacz jest tak charakterystyczny, że trudno znaleźć coś podobnego na rynku, zwłaszcza w tej cenie. Jest po prostu - używając niewyrafinowanego języka - ładny. Żeby było weselej, otrzymaliśmy go w niestandardowej wersji kolorystycznej - bordowym metaliku. Producent oferuje bowiem ogromne możliwości personalizacji wzmacniacza - zaczynając od kolorystyki obudowy i szklanego panelu frontowego, a kończąc na wzorach otworów wentylacyjnych w pokrywie.

Cech wyróżniających wzmacniacz mamy tu całkiem sporo. Po pierwsze, Egg-Shell to proporcjonalna i zgrabna bryła. Elementy obudowy zostały odsunięte od siebie na kilka milimetrów, co stwarza wrażenie lekkości. W rzeczywistości urządzenie waży 20 kg, a to za sprawą solidnych transformatorów i użytych materiałów takich, jak metal, MDF i szkło. Zaprojektowanie tak zgrabnego urządzenia zapewne nie byłoby możliwe, gdyby nie umieszczenie lamp mocy pod kątem w układzie V, dzięki czemu zmniejszono wysokość obudowy. Kojarzy się to jednoznacznie z silnikami samochodów wysokiej klasy. Wnętrze wzmacniacza wykonano z nierdzewnej, lustrzanej blachy. A ponieważ za lampami jest zamknięta komora na transformatory, lampy odbijają się w niej i sprawiają wrażenie, jakby było ich więcej. W testowanym modelu zastosowano dwie lampy mocy, ale efekt lustra jest jeszcze ciekawszy w pozostałych modelach, gdzie wraz z odbiciem widać aż osiem lamp. Wrażenie wizualne, zwłaszcza wieczorem, jest naprawdę bardzo atrakcyjne.

Kolejnym charakterystycznym elementem jest poziome koło głośności. Jest ono ogromne, chociaż od frontu wystaje tylko fragment. Dzięki tak dużej średnicy można precyzyjnie ustawić ilość decybeli. Koło zostało wykończone lakierem w kolorze wzmacniacza i podobnie jak boki, wykonano je z MDF. Trzecim elementem, który stanowi o indywidualności tej konstrukcji jest szklany panel frontowy. To dzięki niemu lampy są widoczne mimo zamkniętej konstrukcji. Do testów otrzymaliśmy egzemplarz z szybą w kolorze niebieskim (dostępny jest także zielony i grafitowy). Od góry konstrukcja jest przykryta metalowym panelem z wycięciami poprawiającymi chłodzenie - tutaj w kształcie ekstrawaganckich gwiazdek. Nie każdemu może się to podobać dlatego producent na indywidualne życzenie wykonuje niemal dowolne wzory chłodzenia, a standardowo oferuje jeszcze jeden kształt - proste pasy. Co ciekawe, górny panel można łatwo zdjąć, bo mocowany jest za pomocą magnesów. Są one na tyle silne, że trzymają całość bez problemu. Gdyby jednak ktoś chciał odsłonić lampy, może to zrobić szybko i bez użycia narzędzi. Bardzo pomysłowa sprawa.

Prestige 12WKT stoi na dość wysokich, owalnych nóżkach. Jak zapewnia producent, ma to poprawiać przepływ powietrza i tym samym chłodzenie. Wzmacniacz nagrzewa się dość mocno i przy długim użyciu warto zdejmować górny panel. Na tylnej ściance znajdziemy trzy pary wejść liniowych. Użyto tu złotych gniazd RCA amerykańskiej firmy CMC. Sygnał dla aktualnie wykorzystywanego wejście wybiera się mechanicznym pokrętłem na froncie urządzenia. Numer wybranego źródła podświetla się na szklanym panelu po lewej stronie. Wyjścia głośnikowe także są złote i obsługują impedancje 4 i 8 omów. Oprócz tego na zapleczu znajdziemy gniazdo zasilania i dwa bezpieczniki. Nie widać nigdzie przełącznika głównego, ponieważ został on schowany pod spodem obudowy, z prawej strony. Dostęp do niego jest dość wygodny chociażby z uwagi na wysokie nóżki. Obok jest jeszcze drugi przełącznik, który pełni dwie funkcje. pierwsza umożliwia miękki start - włączamy najpierw przełącznik główny, czekamy chwilę i dopiero po nagrzaniu lamp włączamy drugi podający wysokie napięcie anodowe na lampy. Od tej chwili wzmacniacz jest gotowy do użycia. Podobnie wygląda wyłączanie - najpierw "spuszczamy" prąd z kondensatorów, a potem wyłączamy urządzenie całkowicie. Drugie zadanie tego przełącznika to możliwość pozostawienia wzmacniacza z grzejącymi się lampami, gdy chwilowo go nie słuchamy - funkcja stand-by. Szkoda tylko, że nie przewidziano osobnej diody informującej o tym, kiedy wzmacniacz znajduje się w trybie czuwania - jest tylko dioda sygnalizująca aktywność urządzenia.

Na koniec pozostaje wspomnieć o ekstrawaganckim pilocie zdalnego sterowania. Muszę przyznać, że jeszcze takiego nie widziałem. Jest to gładka, drewniana kula, do której od spodu przykręcono solidny kawałek metalu, a do niego filc. Kula stoi na stole, a żeby zmienić głośność po prostu kręci się nią w prawo lub w lewo. Pilot nie posiada żadnych ruchomych elementów, a na wypadek niekontrolowanego wstrząsu (upadku) dezaktywuje się i powraca do działania po kilku sekundach, gdy znowu zostanie postawiony poziomo. Po odwróceniu kuli możemy sprawdzić stan naładowania baterii. Mamy tam też przełącznik i gniazdo mini USB do ładowania pilota. Pomysłowość i odwaga konstruktorów Encore Seven jest doprawdy niezwykła. Szkoda tylko, że pilot nie został wysłany wraz ze wzmacniaczem do redakcji, gdzie odbyła się jego sesja zdjęciowa. Planowaliśmy nawet nakręcić krótki film prezentujący działanie pilota, ale ten podobno gdzieś po drodze uległ uszkodzeniu i nie został udostępniony nawet do zdjęć. Możemy więc tylko oddelegować zainteresowanych do filmu opublikowanego przez producenta na YouTubie. Z pozostałych minusów Egg-Shella można także wspomnieć o braku oznaczeń gniazd na poszczególne lampy. Aby upewnić się, którą lampę należy wsadzić do którego gniazda, trzeba zajrzeć do instrukcji obsługi - każdy element jest tam czytelnie oznaczony na rysunku, a nawet kilku rysunkach - rzutach z przodu, z góry i z tyłu. Szkoda tylko, że we wzmacniaczu który trafił do naszej sali odsłuchowej zabrakło... Oznaczeń samych lamp. Zwykle są one umieszczane w jakimś oddzielnym pudełku, a lampy mają naklejki, numerowane kartoniki lub ewentualnie napisy naniesione markerem tak, aby klient na pewno nie pomylił się podczas montażu. Na pewno było to drobne niedopatrzenie wynikające z tego, że otrzymaliśmy pierwszy egzemplarz tego modelu. Zmontowanie Egg-Shella Prestige 12WKT nie było jednak większym problemem ponieważ mamy tu tylko dwie lampy mocy. Wystarczyło zerknąć na rysunki w instrukcji i wszystko jasne.

Egg-Shell Prestige 12WKT

Brzmienie

W pierwszej konfiguracji polski wzmacniacz pracował z odtwarzaczem NAD C 565BEE, interkonektem Tara Labs TL-201 i kolumnami Triangle Celius ES podłączonymi za pomocą kabli głośnikowych Cardas Clear Sky. Od razu zrodziło się pytanie czy katować piecyk płytami testowymi, czy od razu przejść do słuchania muzyki. Ponieważ wygrzewałem go już przy okazji testu monitorów Bryston Mini A, teraz rozsiadłem się wygodnie i na pierwszy ogień puściłem muzykę jazzową. Minął kolejny dzień, a ja nadal wsłuchiwałem się w ulubione płyty i jakoś w ogóle nie chciało mi się zmieniać tego stanu rzeczy. Miał być test, a wyszło na to, że nie mogłem się odkleić od sprzętu i zrezygnować z przyjemności, jaką sprawia mi odsłuch jazzowych płyt na rzecz przerzucania samplerów i rozbierania brzmienia wzmacniacza na części pierwsze. A niech tam, posłucham jeszcze dziś, a jutro ruszę dalej. Skoro jest tak przyjemnie, po co miałbym coś zmieniać. W końcu doszedłem jednak do wniosku, że może mocniejsza muzyka pobudzi mnie do działania, może pojawi się jakiś jazgot, buczący bas lub jakiś element zamulenia, który da mi jakieś oparcie i powód do dalszych eksperymentów. W końcu mamy do czynienia z konstrukcją lampową, a te prawie zawsze mają swoje humory.

I co? Nic bardziej mylnego. Nawet Zu i ich płytę "Carboniferous", która jest połączeniem potężnego uderzenia, jazzu noise'u i paru innych elementów, Prestige 12WKT odtworzył zupełnie poprawnie. Co ja zresztą mówię... Nie poprawnie, lecz wzorowo, jak żaden przesłuchany przeze mnie tranzystor. Czy aby na pewno mam do czynienia z lampowym piecykiem? Niby na stoliku widzę taki ładny, świecący przedmiot, ale żaden ze znanych mi wzmacniaczy lampowych nie grał w ten sposób. Ciekawe, wręcz dziwne doświadczenie i to już po pierwszych odsłuchach. W jazzie pojawiały się wszystkie aspekty działania konstrukcji lampowej - było ciepło, przestrzennie, delikatnie i przejrzyście. Kiedy natomiast zaczałem traktować wzmacniacz rockiem, metalem a nawet ekstremalnie ciężką i mocną muzyką, ten zaczął zachowywać się jak hi-endowa konstrukcja tranzystorowa. Bas był zwarty, punktowy i pozbawiony sztucznych podbarwień. Dała o sobie znać także bardzo dobra separacja między instrumentami i odpowiednia dynamika, szczególnie tam, gdzie z założenia ma być ekstremalnie, na przykład przy uderzeniu werbla. Brak chaosu, wszystko poukładane aż momentami za bardzo. Nietypowo zaczął się ten test, ale właśnie w tym momencie przyszła mi ochota na wprowadzenie zmian w konfiguracji sprzętowej oraz chęć znalezienia niedoskonałości bielskiego wzmacniacza.

Po takich niespodziankach przyszła mi siła na zmiany w konfiguracji sprzętu i chęć poszukiwania niedoskonałości bielskiego wzmacniacza. Może zmiana kolumn pozwoli poznać go dokładniej? Najpierw wypróbowałem B&W 803 Diamond, a więc zestawy stworzone raczej z myślą o wydajnych prądowo tranzystorach. Sam producent deklaruje, że moc podłączonego pod te skrzynki wzmacniacza powinna wynosić przynajmniej 50 W, a tu mamy przecież kilkunastuwatową lampkę, więc teoretycznie popełniamy mały mezalians. Aby oddać atmosferę niepewności wynikającą z tego niecodziennego połączenia, zacząłem odsłuch od muzyki poważnej. Donoszę, że składy orkiestrowe zagrały bardzo dużym dźwiękiem. Miałem wrażenie jakby moje pomieszczenie odsłuchowe z 50 metrów kwadratowych urosło do 200. Sekcja smyczkowa, podobnie jak dęta zostały rozstawione wokół mnie. Poczułem się jak dyrygent, który nie tylko słucha, ale wręcz zarządza tym co, kiedy i w jakim tempie ma się wydarzyć. W momencie wejścia kontrabasów powiał wiatr niosący niskie częstotliwości i pojawiła się myśl, że może gdzieś w pokoju czai się jeszcze subwoofer? Jednym słowem - był ogień. Okazało się, że w świecie sprzętu audio czasami opłaca się zaryzykować i postąpić wbrew przykazaniom producenta. Skuteczność B&W na poziomie 90 dB w zupełności wystarczyła aby Prestige 12WKT rozwinął skrzydła i napędził głośniki jak należy. W takim połączeniu i przy tak dużych składach instrumentalnych Egg-Shall nie pogubił się, a wręcz przeciwnie - dał ogromną przyjemność ze słuchania. Z czystej ciekawości postanowiłem puścić jeszcze trochę muzyki elektronicznej, od ambientowej po dance, a nawet techno. Powiem w skrócie - przy ambiencie mógłbym otworzyć w domu jakiś gabinet audiofilsko-relaksacyjny, a przy mocniejszych elektronicznych brzmieniach w stylu "Army Of Mushrooms" Infected Mushroom może jakąś psychoaktywną dyskotekę dla ludzi wymagających hi-endowego brzmienia. Później przeprowadziłem też próby zmiany źródła, na przykład na komputer w połączeniu z HRT Music Streamer Pro i ACCUPHASE DP-400, jednak dźwięk podążał jeszcze bardziej w pozytywne rejony raju muzycznego, a Prestige 12WKT zaskakująco dobrze się integrował z kolejnymi źródłami i dawał z siebie wszystko.

Ten wzmacniacz nie jest skierowany do konkretnej, wąskiej grupy odbiorców, którzy słuchają na przykład tylko jazzu lub muzyki kameralnej. On przekazuje wiernie każdy gatunek muzyczny, jak na swoje lampowe DNA, a jego przeznaczenie jest tak szerokie, jak tylko na to pozwala sprzęt towarzyszący. Wrócę jeszcze do innych konfiguracji, w jakich go słuchałem. Jak wspomniałem wcześniej, jednymi z wykorzystanych przeze mnie zestawów były Brystony Mini A, z którymi Egg-Shell również świetnie się porozumiał. A przecież mają one tylko 87 dB skuteczności, więc teoretycznie kto by podłączał coś takiego do lampy... Życie bywa jednak zaskakujące. Rezultaty pokazują naprawdę szerokie spektrum zastosowań Egg-Shella Prestige 12WKT jako uniwersalnego wzmacniacza i przykładu wysoce neutralnej konstrukcji lampowej.

Póki jeszcze mogłem bezkarnie bawić się bielskim piecykiem, zabrałem go na odsłuch do kolegi, który od dłuższego czasu szuka wzmacniacza do swoich Audio Physiców Avanti II. Pomieszczenie w kształcie litery "L", do tego beton i duże okna, a wszystko to o powierzchni rzędu 70 metrów kwadratowych. Wykorzystanie kilkunastowatowej lampy w takich warunkach graniczyło już z absurdem lub nawet głupotą, ale skoro u siebie nie udało mi się doprowadzić Egg-Shella do granic wytrzymałości z jakimikolwiek kolumnami, to może chociaż podczas takiej wyjazdowej sesji odsłuchowej usłyszę, czego mu brakuje? Tym razem się nie pomyliłem - te siedemdziesiąt metrów to już było dla bielskiego wzmacniacza zbyt wiele. Aby jednak potraktować go sprawiedliwie, w ramach rewanżu przewieźliśmy cały zestaw wraz z kolumnami do mnie. I co? W mniejszym, bardziej regularnym i zaadaptowanym akustycznie pokoju system zagrał bardzo dobrze, a po zmianie okablowania wręcz bajecznie. Dla mnie - satysfakcja z tego, że podczas wcześniejszych odsłuchów trafnie oceniłem brzmienie Egg-Shella, a dla kolegi ważna wskazówka - jednak albo potężny piec, albo gruntowna adaptacja akustyczna pomieszczenia odsłuchowego, albo przeprowadzka.

Egg-Shell Prestige 12WKT

Budowa i parametry

Egg-Shell Prestige 12WKT to zintegrowany wzmacniacz single-ended osiągający moc 12 W na kanał w klasie A. Użyto w nim lamp mocy KT88, po jednej na kanał w trybie triodowym. Testowany egzemplarz został wyposażony w lampy firmy Sovtek. W zasilaczu wykorzystano jedną lampę - podwójną diodę prostowniczą GZ34 firmy JJ. W nazewnictwie modeli litera "T" opisuje fakt, że mamy do czynienia właśnie z zasilaczem lampowym. Natomiast przedwzmacniacz jest taki sam, jak w najwyższym modelu firmy - Prestige 20WK. W każdym kanale zastosowano tu jedną podwójną triodę 6SN7 oraz jedną pentodę EF86 - obie produkcji Electro-Harmonixa. Konstrukcja nie została wyposażona w sprzężenie zwrotne, natomiast bias jest dostosowany do lamp na stałe za pomocą opornika katodowego. Transformatory, jak zapewnia producent, są polskie i ręcznie nawijane z dopasowaniem parametrów do użytych typów lamp. Grube rdzenie transformatorów złożone są z wyżarzanych blaszek o grubości 0,3 mm, co według Encore Seven ma pozytywny wpływ na ich właściwości brzmieniowe i mniejsze nagrzewanie się. Transformatory są osadzone na gumach izolujących je od chassis w celu ograniczenia wibracji. W środku nie znajdziemy płytek drukowanych - całość elektroniki to klasyczna, ręczna konstrukcja z połączeniami punkt-punkt. Egg-Shella wyposażono w kondensatory takich firm jak Jamicon, SamYoung czy Pilkor mogące pracować w temperaturze do 105 stopni. Z istotnych elementów trzeba też wymienić zmotoryzowany potencjometr Alpsa, a także 4-sekcyjny przełącznik wejść, dzięki któremu producent uzyskuje całkowitą izolację sygnału pomiędzy wybranymi gniazdami.

Konfiguracja

NAD C 565BEE, HRT Music Streamer Pro, Norstone Stylum 3, Audio Physic Avanti II, Bowers&Wilkins 803 Diamond, Bryston Mini A, Triangle Celius ES, Accuphase DP-400, Tara Labs TL-201, Cardas Clear Sky, Furutech TP60E, Furutech FP-314Ag, Tellurium Q Black Diamond USB.

Egg-Shell Prestige 12WKT

Werdykt

Egg-Shell Prestige 12WKT to niezwykle ładny i w pełni audiofilski wzmacniacz lampowy. Mimo niewysokiej mocy, jest to bardzo uniwersalna konstrukcja do której wcale nie tak trudno jest dobrać właściwe kolumny. Mnie udało się ze wszystkimi - nawet tymi, które teoretycznie nie powinny zagrać z takim wzmacniaczem. Założyciele firmy na pierwszym miejscu stawiają swą muzyczną pasję, co widać i słychać. Pozostaje mieć nadzieję, że ich wysiłki zostaną docenione nie tylko przeze mnie, a kto wie - być może kiedyś produkty Encore Seven, a także kilku innych polskich marek będą wymieniane obok największych gigantów na rynku?

Dane techniczne

Moc: 2 x 12 W
Pasmo przenoszenia: 30 Hz - 20 kHz (+/- 3 dB)
Impedancja wyjściowa: 4 i 8 omów
Wejścia liniowe: 3 x RCA
Lampy: 2 x KT88, 1 x 5AR4, 2 x 6SN7, 2 x EF86
Pobór mocy: 170 W
Masa: 20 kg
Wymiary (W/S/G): 20/40/39 cm
Cena: 12990 zł

Sprzęt do testu dostarczyła firma Encore Seven.

Zdjęcia: Małgorzata Karasińska, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy6

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy8

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy6

Cena
Poziomy6

Nagroda
sl-highend


Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Polecany film

Nowe testy

Poprzedni Następny
Melodika Purple Rain

Melodika Purple Rain

Czasami mam wrażenie, że żyjemy w czasach, których hasłem przewodnim jest "więcej". Widać to nie tylko w telewizji czy podczas sobotnich zakupów w supermarkecie, ale nawet w tak cichym i...

Pathos Logos MKII

Pathos Logos MKII

Gdybym miał wytypować najlepszego włoskiego producenta sprzętu audio, o miejsce na podium walczyłyby trzy firmy - Sonus Faber, Unison Research i Pathos. Myślę, że do takiego wyboru doprowadziłoby skreślanie marek,...

Unison Research Unico Primo

Unison Research Unico Primo

Unison Research to nie tylko znany na całym świecie specjalista od wzmacniaczy lampowych, ale także jeden z najlepiej rozpoznawalnych włoskich producentów sprzętu audio w ogóle. Manufaktura założona w 1987 roku...

Komentarze

Pablo
Z czasów stuprocentowo białej sekcji rytmicznej polecam występ z Monterey - pierwszy amerykański koncert Experience z słynnym podpaleniem gitary ;) Ale ciekawy ...
Paweł Kłodnicki
Zgadzam się w zupełności, że w Polsce zbytnio pomija się taki właśnie obraz Hendrixa ;) Dlatego mam zamiar zrecenzować przynajmniej jeszcze jedną, a może nawet ...
Slawo
Nie znam się na głośnikach. Po Pana recenzji kupiłem i jestem zachwycony. Dzięki!
Bartek
Od ponad roku posiadam MD2R i głośnikowe MDSC25, system NAD C326 BEE, Onkyo NS-6130 i DALI Zensor 5. Porównywaliśmy z kolegą, który ma kable Van den Hul The Wav...

Bannery boczne

Płyty

Newsy

Fostex TH909

Fostex TH909

Fostex wprowadza do sprzedaży nowy, flagowy model bazujący na zamkniętych słuchawkach TH900mk2. Producent zapewnia, że zachowując oryginalną charakterystykę dźwięku, udało...

Nowości ze świata

  • 2018 marks the 35th anniversary for Sonus Faber who welcomed the month of May with the launch of our Sonetto Collection - a declaration of "Made in Italy" representing the world of Italian tradition, culture, and craftsmanship. Today, we continue...

  • RHA has confirmed the launch of its first true wireless earbuds, the TrueConnect. The earphone is engineered for industry-leading sound and call quality with 25-hour battery life and IPX5 rating. These impressive credentials ensure that the TrueConnect delivers incredible audio...

  • When Audiolab launched the iconic 8000A in 1983, it swiftly became Britain's favourite 'step-up' from the budget amps of the time. Its crisp ergonomics, high-quality engineering, useful range of facilities and excellent all-round sound won it a legion of fans,...

Prezentacje

Najeźdźca z północy - Hegel

Najeźdźca z północy - Hegel

Wydawałoby się, że w bardzo gęstej branży audio kompletnie nie ma już miejsca dla nowych graczy. Że wszystkie stołki obsadzone są sztywno, bez szans na zmiany. A jednak od czasu do czasu pojawiają się firmy, które potrafią zaintrygować i porwać audiofilów, odbierając klientów starym wyjadaczom. Jednym z producentów, który wkroczył...

Poradniki

Jak dobrać kolumny do wzmacniacza i odwrotnie

Jak dobrać kolumny do wzmacniacza i odwrotnie

To pytanie zadają sobie praktycznie wszyscy audiofile. Początkujący miłośnicy dobrego brzmienia muszą znaleźć na nie odpowiedź podczas kupna pierwszego poważnego...

Dyskografie

Witchcraft - Zaklęcia ze Szwecji

Witchcraft - Zaklęcia ze Szwecji

Korzenie szwedzkiego zespołu Witchcraft sięgają 2000 roku. Wtedy właśnie Magnus Pelander - gitarzysta grupy Norrsken - postanowił oddać hołd swoim...

Galerie

30 hitów wystawy High End 2018

30 hitów wystawy High End 2018

Jeżeli chcecie się dowiedzieć co ciekawego będzie się działo na rynku audio w ciągu najbliższych kilku miesięcy, wystarczy wybrać się...

Popularne testy

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Marantz 2270

Marantz 2270

Na przestrzeni lat Marantz wyprodukował mnóstwo tunerów radiowych i amplitunerów, w których wyraźnie widać te same geny. Jednym z ciekawszych...

Partnerzy StereoLife

Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.