Bannery górne

A+ A A-

Heinz Lichtenegger - Pro-Ject

  • Kategoria: Wywiady
  • Tomasz Karasiński

Heinz Lichtenegger - Pro-Ject

Heinz Lichtenegger to jeden z najbardziej przewidujących i wszechstronnych, a także najbardziej uśmiechniętych ludzi w branży audio. Założyciel firmy Pro-Ject słynie ze swej niesłabnącej miłości do czarnych płyt i gramofonów. Jest jednym z audiofilów, którzy zawsze wierzyli w siłę tego nośnika i prawdopodobnie w dużej mierze odpowiadają za renesans czarnej płyty, jaki obserwujemy już od kilku lat. Amatorzy sprzętu audio również powinni doskonale kojarzyć jego produkty. Wielu ludzi właśnie od niedrogich modeli Pro-Jecta zaczyna swoją przygodę z analogiem, a nawet ci którzy nie korzystają z winyli z pewnością kojarzą wielofunkcyjne pudełeczka z serii Box Design. Skąd to wszystko się wzięło i jakie są plany Pro-Jecta na najbliższą przyszłość?

Te pytania z pewnością są ważne, ale rozmowa z Heinzem Lichteneggerem to również okazja do spojrzenia na rynek audio z szerszej perspektywy - jest on bowiem jedną z niewielu osób w tej branży, które zaczynały poznawać temat od strony klienta, później sprzedawcy, dystrybutora, a w końcu także producenta. Heinz rozumie wzajemne powiązania pomiędzy poszczególnymi elementami całej tej układanki i od lat umiejętnie wykorzystuje tę wiedzę do budowania pozycji biznesowej, której wielu z pewnością mogłoby mu pozazdrościć. Ale to nie wszystko - wciąż wydaje się bardzo dobrze oceniać, a nawet przewidywać kierunek, w którym sprawy się potoczą, dostarczając audiofilom sprzęt, jakiego potrzebują. Nawet w naszej krótkiej rozmowie pojawiło się kilka wątków, które z pewnością należałoby rozwinąć, a także informacji nieco zaskakujących. Jedno jest pewne - takiego człowieka warto posłuchać i pytać o więcej.

Kiedy zaczął Pan pracować w branży audio i jak wyglądał wtedy ten rynek?
W latach osiemdziesiątych sprzedawałem gramofony i inne urządzenia hi-fi w swoim własnym sklepie w Wiedniu. Ludzie zawsze szukali tego samego - jak najlepszego dźwięku za możliwie rozsądne pieniądze. W tamtym okresie sytuacja ekonomiczna nie była jeszcze zbyt dobra, więc kwota rzędu dzisiejszych 300-400 euro była dla wielu ludzi dość wysoka. Pierwsze odtwarzacze CD były bardzo drogie - za takie pieniądze można było kupić bardzo, bardzo dobry gramofon, a należy pamiętać, że płyty winylowe kosztowały wówczas tak mało, że i to stanowiło istotny argument przemawiający za kupnem gramofonu. Wraz z nadejściem ery CD wszystko zaczęło się zmieniać. Odtwarzacze płyt kompaktowych stawały się coraz tańsze, a ceny gramofonów nieznacznie wzrosły. Szukając dobrych szlifierek, które mógłbym sprzedawać w swoim sklepie, trafiłem na fabrykę Tesli w Czechach, którą zamykano ponieważ nikt nie wierzył w to, że ludzie będą jeszcze kiedyś kupowali gramofony. To, co tam zobaczyłem, dało mi do myślenia... Mógłbym w prosty sposób zmodyfikować niektóre z tamtych starych gramofonów i zacząć je sprzedawać. Miały bardzo dobre podstawy i talerze, więc z nowymi ramionami, wkładkami i kilkoma drobiazgami mogły być bardzo konkurencyjne. Tak w wielkim skrócie narodził się Pro-Ject.

Heinz Lichtenegger - Pro-Ject

Jak udało się postawić tę starą fabrykę na nogi?
Kiedy zobaczyłem taki duży zakład przeznaczony do zamknięcia i rozbiórki, chciałem dać mu nowe życie. Jednak największym problemem w tamtych czasach było wprowadzenie tego pomysłu w życie nawet nie od strony technicznej, ale politycznej i prawnej. Dziś po prostu kupiłbym taką fabrykę mając na to ochotę i odpowiednie finansowanie, ale wtedy byliśmy jeszcze w okresie późnego komunizmu i naprawdę nie było łatwo przekonać niektórych wpływowych ludzi, że taka fabryka mogłaby znów działać i rozwijać się. Na szczęście udało mi się skontaktować z kilkoma osobami, które wsparły ten plan, wliczając w to prywatnych właścicieli zakładu - wtedy sprawy zaczęły powoli posuwać się do przodu. Przygotowałem kilka różnych biznesplanów ponieważ wszystko mogło się potoczyć na kilka sposobów. Fabryka była duża, więc kupiliśmy tylko jej część - tę, która naszym zdaniem była najlepsza. Na początku zatrudnialiśmy jakieś 50 osób. Oczywiście wielu ludzi wciąż nie wierzyło w renesans analogu, ale dla mnie to był zawsze najlepszy sposób słuchania muzyki i wiedziałem, że nie jestem w tym odosobniony. Prawdziwe audio oznacza dla mnie siedzenie przed głośnikami i oddawanie się tylko i wyłącznie muzyce, a do tego stworzone są właśnie gramofony.

Czy pamięta Pan pierwszy gramofon, jaki opuścił linię produkcyjną pod Pana kierownictwem?
Pierwszy model nazywał się po prostu Pro-Ject One. Był trochę brzydki, ale jeśli chodzi o mechanikę i jakość dźwięku, naprawdę dawał radę. Już od tamtego momentu każdy wprowadzany przez nas model był projektowany według tych samych zasad - nasze gramofony miały być proste, ale wykonane z możliwie najlepszych elementów i materiałów. Na tym polegała magia pierwszego gramofonu, jaki wypuściliśmy na rynek. Był nieskomplikowany, gotowy do działania od razu po wyjęciu z pudełka i oferował naprawdę świetny dźwięk jak na swoją cenę. W moim odczuciu dobre brzmienie jest zawsze najlepszą, najbardziej wyjątkową rzeczą, jaką może dawać nam sprzęt hi-fi.

Heinz Lichtenegger - Pro-Ject

Domyślam się, że pomysł chwycił, więc co działo się później?
Od samego początku notowaliśmy rosnące statystyki sprzedaży. Jedyny problem jaki mieliśmy wtedy i z jakim wciąż się borykamy jest taki, że mamy więcej zamówień, niż jesteśmy w stanie zrealizować. Na przykład w ciągu ostatnich trzech lat podwoiliśmy liczbę produkowanych gramofonów i to wciąż nie wystarcza. Dziś wytwarzamy około 120000 gramofonów rocznie i stale rozbudowujemy naszą fabrykę. Warto dodać, że od samego początku była to profesjonalnie zorganizowana produkcja. Nasza firma nigdy nie miała siedziby w piwnicy ani w garażu, a nasze gramofony nie były składane na kuchennym stole. Była to zawsze poważna operacja ze wszystkimi certyfikatami w rodzaju ISO 9001. Jednak dzisiaj dobry produkt to nie tylko wysoka jakość brzmienia - to także niezawodność, dbałość o klienta, dostępność części zapasowych i tak dalej. Dlatego stawiamy na to, abyśmy w każdym momencie mogli dostarczyć naszym klientom wszystko, czego potrzebują - paski, silniki, ramiona, a nawet śrubki. A to dlatego, że wszystko wytwarzamy sami. Wszystko. Wiele firm produkujących sprzęt hi-fi opiera się na całej masie części lub nawet całych modułów dostarczanych przez zewnętrznych poddostawców. Kiedy jeden element wychodzi z obiegu, na przykład konkretny rodzaj tranzystora czy kondensatora, muszą improwizować. Najczęściej pojawia się wtedy nowa wersja danego wzmacniacza czy odtwarzacza, różniąca się kilkoma detalami i zwykle kosztująca więcej, niż poprzedni model, ale produkcja jest jakoś tam kontynuowana. Ale co to oznacza dla klienta? Nie uwierzylibyście jak wiele komponentów hi-fi jest wyrzucanych lub sprzedawanych za grosze z powodu brakujących śrubek lub zepsutego pilota.

Heinz Lichtenegger - Pro-Ject

Jak Pan myśli, dlaczego to wszystko się udało? Dlaczego ten pomysł wypalił?
Cóż, na początku mieliśmy bardzo niewielką konkurencję, więc pewnie mieliśmy sporo szczęścia. Ale w latach dziewięćdziesiątych zdecydowałem się na bardzo dużą inwestycję. Przedmioty takie, jak gramofony były zawsze sprzedawane w małych, specjalistycznych sklepach, które są słabo widoczne dla ludzi z zewnątrz. Mój pomysł polegał na tym, aby stworzyć bardzo przystępny, atrakcyjny gramofon i sprzedawać go we wszystkich sklepach z elektroniką na świecie. Wiem, że brzmi to trochę jak szalony plan, ale dokładnie to chciałem zrobić. Aby wypuścić na rynek nowy model w wyjątkowo niskiej cenie, moglibyśmy udać się po pomoc do Chin ponieważ, jak można się domyślać, koszty pracy i utrzymania przedsiębiorstwa w Czechach stale rosły, jednak zdecydowaliśmy się pozostawić wszystko u siebie. Skontaktowałem się więc z moimi dealerami i powiedziałem im co zamierzam zrobić - tani gramofon, który będzie sprzedawany nie tylko u nich, ale także w elektronicznych supermarketach. To był Debut i zapewne teraz domyślacie się, co się stało. Ten produkt okazał się ogromnym hitem, ale także inwestycją marketingową. Pokazywano go nie tylko w audiofilskich sklepach, ale i tam, gdzie analog praktycznie nie istniał. Wielu ludzi widząc go tam przypomniało sobie, że mają jeszcze duże kolekcje płyt winylowych, ale nie mają na czym ich słuchać. A ponieważ gramofon ten był tak tani, mogli kupić go praktycznie prosto z półki. 80% ludzi, którzy teraz kupują poważne gramofony klasy hi-fi i hi-end, dziesięć lat temu zaczynało od Debuta. To była największa inwestycja w analog, jaką kiedykolwiek przeprowadziliśmy.

To musiał być bardzo odważny pomysł, ale jestem pewien że wiele firm chciało zrobić to samo, a niektóre nawet dokładnie to zrobiły. Co wyróżniało akurat Pro-Jecta?
Nasza filozofia polega na tym aby tworzyć inteligentne produkty, a to oznacza, że trzeba myśleć w jaki sposób wydobyć jak najwięcej z dostępnej technologii aby sprzęt był dobry i jednocześnie tani. Jeżeli uda się to zrobić, można wytwarzać swoje wzmacniacze czy gramofony w Europie i wciąż na tym zarabiać. Moim zdaniem produkowanie sprzętu audio za dziesiątki tysięcy euro jest łatwe. No bo proszę... Każdy może to robić! Pan i ja, moglibyśmy spokojnie założyć firmę i robić drogie kolumny z drogich podzespołów. Trochę nawet byśmy sprzedali, bo zawsze znajdzie się małe grono ludzi, którym spodoba się akurat ten głośnik, a nie tamten. Wystarczy kupić bardzo dobre przetworniki, zrobić porządne obudowy bez oglądania się na koszty i w ten sposób można prowadzić biznes, ale to nie jest rozwój i to nie jest nic dobrego dla rynku. Trzeba myśleć o ludziach, którzy chcą zacząć słuchać muzyki w dobrej jakości. Ta filozofia przyświecała powstaniu takich produktów, jak Debut czy MaiA. W tym małym wzmacniaczu dostajemy wszystko - wystarczy podłączyć głośniki i cieszyć się dobrym systemem hi-fi za bardzo niewielkie pieniądze. A co się dzieje, kiedy ludzie czerpią radość ze słuchania muzyki na takim sprzęcie? Chcą więcej. Także w pewnym sensie pracujemy teraz na swoją własną przyszłość.

Dobrze, ale skąd wiadomo, że ci klienci przyjdą później do Pana po lepszy wzmacniacz, a nie do kogoś innego?
Nie mam z tym problemu. Każdy wygrywa, kiedy baza klientów się rozrasta. A mamy tutaj wiele pracy do wykonania. Dziś większość gospodarstw domowych w Europie ma dwa płaskie telewizory - taka jest średnia. A czy wie Pan ile z nich ma porządny system hi-fi? Według moich danych jest to 2%. Mówimy o prawdziwych systemach stereo i kina domowego, a nie o soundbarach i głośnikach bezprzewodowych. To bardzo mało, prawda? Proszę pomyśleć o tym, ilu klientów może mieć typowy salon ze sprzętem audio. Najlepiej prosperujący sklep może ich obsłużyć 3-4 tysiące rocznie. W mieście wielkości Warszawy powinniście mieć jakieś 10 dobrych, wypasionych salonów audio. Wielu ludzi w naszej branży wciąż nie rozumie tego, że wystawianie swoich produktów w supermarketach z elektroniką wcale nie służy ich sprzedawaniu, ale reklamowaniu. Wiele z tych miejsc w ogóle nie zarabia na sprzedaży, ale właśnie na prezentowaniu i promowaniu produktów wystawionych na półkach. Po tym, jak umieściliśmy tam nasze gramofony, zanotowaliśmy błyskawiczny wzrost sprzedaży również w salonach specjalistycznych. To była dla nas najlepsza reklama. Musimy pracować razem i wierzę w to, że sklepy audiofilskie i markety mogą istnieć obok siebie. A my chcemy dotrzeć do jak największej liczby klientów aby popularyzować nasze hobby.

Heinz Lichtenegger - Pro-Ject

Porozmawiajmy chwilę o linii Box Design. To kolejna rzecz, jaką w pewnym sensie Pan przewidział. Zaczęliście z kilkoma pudełkami do gramofonów i słuchawek, a teraz są ich tysiące. Czy to nie wpływa na niezawodność, o której wspomniał Pan wcześniej?
Sposób, w jaki słuchamy muzyki stale się zmienia. Chcemy aby wszystko było mniejsze i bardziej funkcjonalne, ale największym impulsem do powstania linii Box Design były koszty produkcji urządzeń elektronicznych. Potrafi Pan zgadnąć, jaką część ostatecznej ceny wzmacniacza stanowi obudowa? Około 60-70%. Wszystko, co znajduje się w środku jest stosunkowo tanie w porównaniu z obudową. Poprzez stworzenie inteligentnego i stosunkowo małego obwodu elektronicznego możemy mocno obniżyć cenę całego urządzenia. Sprowadza się to do wyboru najlepszego kompromisu, a dla mnie wzmacniacz taki jak MaiA w małym pudełku, ale dysponujący mocą 30 watów, jest lepszym rozwiązaniem niż duży piec z dużym zasilaczem i dużą obudową za trzy razy tyle. W serii Box Design mamy tak naprawdę cztery różne rodzaje obudów, każdy z nich jest dość prosty jeśli chodzi o wykonanie, więc urządzenia są tanie i bardzo konkurencyjne. Druga sprawa to zasilacze. Jeśli wyprowadzimy zasilacz z obudowy, oszczędzamy nie tylko miejsce i pieniądze, ale także odsuwamy transformator generujący zakłócenia od wrażliwych obwodów elektronicznych. Zasilanie w urządzeniach audio na pewno jest ważne, ale nikt nie mówi że nie ma tu miejsce na dalszą poprawę. Można zacząć na przykład od wzmacniacza Stereo Box RS, potem dodać do niego DAC Box RS, a następnie dokupić dodatkowy zasilacz dla wzmacniacza aby otrzymać więcej mocy. Kolejnym krokiem może być zakup końcówki mocy i kolejnego zasilacza dla niej. Można nawet dodać do systemu zasilacz obsługujący cztery klocki. A kiedy zechcemy coś poprawić, nie musimy sprzedawać całego systemu - wystarczy dokupić jedno pudełko i cieszyć się lepszym dźwiękiem lub nową funkcjonalnością.

Dlaczego w tej serii jest aż tyle różnych modeli? Czy to już aby nie za dużo?
My po prostu chcemy aby klient mógł kupić dokładnie to, czego potrzebuje. Wielu z naszych klientów wciąż chce mieć tuner analogowy. Normalnie nie dodalibyśmy tej funkcji do wzmacniacza zintegrowanego, ale można kupić oddzielny tuner który wygląda tak samo jak wzmacniacz, pasuje do niego i nie kosztuje fortuny. Nie wyposażamy naszych wzmacniaczy w stacje dokujące ponieważ wiemy, że za 2-3 lata złącze do takiego czy innego telefonu będzie już przestarzałe. Dlatego można mieć oddzielną stację dokującą, a kiedy zmienimy telefon, usuniemy z systemu stację dokującą i na to miejsce kupimy na przykład odbiornik Bluetooth. I to wszystko. Nie trzeba sprzedawać wzmacniacza, wciąż można w tym czasie korzystać na przykład z odtwarzacza CD czy streamera, a kiedy nie będziemy już korzystać z jednego źródła, wystarczy że sprzedamy jeden klocek a nie całą wieżę. To działa również w drugą stronę - można zacząć od czegoś bardzo prostego i rozbudowywać system w miarę potrzeb i możliwości finansowych. Proszę pamiętać, że większość ludzi interesujących się sprzętem hi-fi marzy o drogich wzmacniaczach McIntosha, Accuphase'a czy Audio Researcha, ale nie może sobie na nie pozwolić. Chcą czegoś, co da im mniej więcej to samo, ale za znacznie mniejsze, rozsądne pieniądze.

Heinz Lichtenegger - Pro-Ject

Pańska żona podobno również produkuje gramofony pod marką EAT. Niektórzy twierdzą, że są nawet lepsze niż Pro-Jecty. Zgodziłby się Pan z tym?
Produkty obu marek powstają w jednej fabryce, ale tak - to ciekawa historia. W ramach EAT robimy wszystko na poziomie hi-endowym. To trochę jak z Toyotą i Lexusem. Projekty gramofonów EAT-a pochłaniają wiele czasu i ciężkiej pracy - jest to oddzielna część fabryki, w której zatrudniamy tylko najlepszych pracowników, którzy potrafią robić wszystko trochę inaczej. Dlatego te gramofony wyglądają i brzmią inaczej. EAT to przede wszystkim kosztowne komponenty, świetne projekty i brak kompromisów. Tak właściwie, jest to jakaś część naszej pracy, którą wykonujemy dla własnej satysfakcji. A jeśli nasi klienci również moga kupić wyjątkowe, bardzo interesujące gramofony - to także coś dla nich.

Jakiś czas temu mówił Pan o planach wprowadzenia systemu rejestracji produktów, w którym to klient otrzymywałby wraz z gramofonem czy wzmacniaczem coś na kształt karty pojazdu - dokument z informacjami o historii serwisowej, poprzednich właścicielach i tak dalej. Dokładnie tak, jak to ma miejsce w przypadku samochodów. Czy ten pomysł wciąż istnieje?
Przemysł samochodowy jest jednym z najlepiej funkcjonujących na świecie. Wszystko łączy się w nim w jedną całość - technologia, serwisowanie, obsługa klienta i wiele innych czynników. Dlaczego więc mielibyśmy nie uczyć się od tej branży? Myślę, że powinniśmy wprowadzić coś podobnego, gdzie klient będzie posiadał zapis wszystkiego, co działo się z jego gramofonem czy wzmacniaczem. Mam wiele podobnych pomysłów i planów na przyszłość.

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Bannery dolne

Wyszukiwarka

Nowe testy

Poprzedni Następny
AudioQuest DragonFly Red

AudioQuest DragonFly Red

Ewolucja w niektórych obszarach rynku urządzeń audio jest praktycznie niezauważalna, natomiast w innych galopuje tak, że po kilku latach mamy do czynienia z zupełnie inną rzeczywistością. Audiofile, których interesują tylko...

Chord Hugo 2

Chord Hugo 2

Jeszcze kilka lat temu marka Chord Electronics była kojarzona wyłącznie z hi-endowymi komponentami stereo wyglądającymi jak maszyny z dalekiej przyszłości. Audiofile szczególnie upodobali sobie wzmacniacze zbudowane w dość specyficzny sposób,...

Moon Neo ACE

Moon Neo ACE

Dawno temu utarł się pogląd, że miarą zaawansowania w audiofilskim hobby jest posiadanie sprzętu podzielonego na jak największą ilość komponentów. I nie chodzi tu o zróżnicowanie źródeł dźwięku, tylko o...

Bannery boczne

Komentarze

Drdz
Autorze, po co tak emocjonalnie i z brzydkimi słowy. BTW - analogia z Citroenem byłaby prawdziwa, gdyby 2CV do dziś były produkowane i ktoś z prasy fachowej naz...
To mieliśmy wymieniać wszystkie milion pięćset tysięcy modeli? Na zakończenie artykułu postanowiliśmy napisać krótkie podsumowanie, a nie znów wyliczać najlepsz...
Drdz
Piszę ad vocem @ Andrzej. Chyba się nie zrozumieliśmy. Twoja wypowiedź wręcz potwierdza moje odczucia. Piszesz, że TT-42 jest to model bazowy i nie ma co oczeki...

Płyty

Lorde - Melodrama

Lorde - Melodrama

Młodość musi się wyszumieć. Temu dość oklepanemu wyrażeniu zdaje się hołdować na swojej drugiej płycie Ella Marija Lani Yelich O'Connor,...

Newsy

Audio Video Show 2017

Audio Video Show 2017

W dniach 17-19 listopada w Warszawie odbędzie się kolejna edycja największych targów sprzętu audio-video w Polsce. Audio Video Show to...

Prezentacje

Elektryczna podróż młodego geniusza - JBL

Elektryczna podróż młodego geniusza - JBL

Nie istnieje pewnie na świecie miłośnik dobrego dźwięku, którego nie interesowałaby geneza znanych marek zajmujących się produkcją sprzętu hi-fi. Niewątpliwie jedną z nich jest JBL - legendarna, amerykańska firma, której korzenie sięgają lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Marka, którą powinien kojarzyć każdy, kto choć raz z ciekawości przyglądał się głośnikom na...

Ostatnie aktywności

  • Pjiterek
    Pjiterek właśnie zarejestrował/a się na stronie
  • Largierek
    Largierek właśnie zarejestrował/a się na stronie
  • KrzychL
    KrzychL zaktualizował swój profil

Poradniki

Jak złożyć system stereo w siedmiu prostych krokach

Jak złożyć system stereo w siedmiu prostych krokach

Na łamach naszego portalu publikowaliśmy już poradniki dotyczące rzeczy dość podstawowych, jak i tych bardziej skomplikowanych. Doradzaliśmy jak wybierać słuchawki,...

Dyskografie

Jethro Tull - Muzyka pachnąca lasem

Jethro Tull - Muzyka pachnąca lasem

Dziś już nie powstanie taki zespół jak Jethro Tull. Dlaczego? Bo czasy już nie te. Czasy, które z miejsca spłaszczają...

Galerie

15 premier wystawy IFA 2017

15 premier wystawy IFA 2017

Wakacje oficjalnie dobiegły końca, a u naszych zachodnich sąsiadów zakończyła się jedna z największych wystaw elektroniki użytkowej. IFA to prawdziwe...

Vintage

Sony WM-GX788

Sony WM-GX788

Do tej pory w dziale Vintage jeszcze nie pojawił się tekst mówiący o urządzeniu kończącym pewną erę. Pisaliśmy o pierwszym...

Partnerzy StereoLife

The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
Subiektywny Dziennik Muzyczny
Blog prowadzony przez Rafała Garszczyńskiego - redaktora miesięcznika JazzPRESS i RadioJAZZ, którego recenzje pojawiają się również w naszym portalu. Ogromna ilość płyt jazzowych, a podobno to wcale nie wszystko, może jakiś ułamek tego, co Rafałowi udało się przesłuchać i opisać. Biblia jazzu!
Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza - bank informacji o nowościach muzycznych, okraszonych opisami, ciekawostkami i próbami ocenienia jakości. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.

Słownik

Poprzedni Następny

Lampa elektronowa

Stary jak świat element elektroniczny składający się z zespołu elektrod zamkniętych w próżniowej, szklanej bańce. Taka konstrukcja umożliwia przepływ prądu wytwarzanego przez strumień swobodnych elektronów pomiędzy elektrodami. Lampy są zazwyczaj...

Ta strona używa plików cookies. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej dowiesz się tutaj.