Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Z wizytą w Clearaudio

  • Kategoria: Reportaże
  • Tomasz Karasiński

Z wizytą w Clearaudio

Końcówka lipca, sam środek wakacji. Poza napływającymi na skrzynkę mailową informacjami o nowych słuchawkach dla sportowców nic się nie dzieje. Tegoroczne lato zgotowało nam jednak szereg atrakcji, spośród których największą i zdecydowanie najciekawszą była wizyta w fabryce gramofonów Clearaudio. Okazja nadarzyła się nie byle jaka ponieważ zaproszono nas na obchody czterdziestych urodzin firmy! Zgodziłem się od razu, ale dopiero kiedy otrzymałem harmonogram imprezy, dotarło do mnie z jakim rozmachem Niemcy postanowili uczcić okrągłą rocznicę działalności. Trzydniowe spotkanie, na które mieli przyjechać dystrybutorzy i dziennikarze z całego świata, wypełniono atrakcjami niemal co do godziny. Zazwyczaj oznacza to, że większość czasu goście spędzą w sali konferencyjnej, gdzie kolejni przedstawiciele firmy poprowadzą wykłady o filozofii marki i najważniejszych rozwiązaniach technicznych, a na koniec pokażą wykresy z rosnącymi słupkami sprzedaży i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku zaproszą wszystkich na uroczystą kolację. Ale nie tym razem. Agenda urodzinowej imprezy Clearaudio nie zawierała ani jednej prelekcji. Znalazło się w niej natomiast zwiedzanie fabryki, wyścigi gokartów, grill na świeżym powietrzu, czas na luźne odsłuchy, koncerty na żywo i zabawa polegająca na złożeniu własnego gramofonu. Wyglądało na to, że będzie przede wszystkim dużo zabawy i tak rzeczywiście było, ale gospodarze zadbali o to, aby pomiędzy rozkoszowaniem się chłodzącymi napojami przy akompaniamencie muzyki na żywo a zwiedzaniem Erlangen i Norymbergi można było dokładnie zapoznać się z tym, co robi i jak od czterdziestu lat pracuje Clearaudio.

Nie wiedzieć czemu, okrągłe rocznice działalności niemieckiej firmy zawsze wiązały się z wydarzeniami większego kalibru. Clearaudio założył w 1978 roku Peter Suchy. Jeżeli jego nazwisko wydaje się komuś dziwnie swojskie, nie ma w tym nic dziwnego, bo ów sympatyczny jegomość jest z pochodzenia Czechem. Pierwszymi urządzeniami wypuszczonymi na rynek pod marką Clearaudio były zestawy głośnikowe Delta i Sigma, jednak w tym samym roku opracowano gramofonowe wkładki MC z boronowymi wspornikami i historia marki potoczyła się w tym kierunku. W 1988 roku dynamicznie rozwijająca się manufaktura opatentowała tangencjalne ramiona własnej konstrukcji. Dziesięć lat później uzyskała patent na nową generację wkładek MC, a w 2008 roku zarejestrowała w urzędzie patentowym ceramiczne łożysko magnetyczne CMB. Oczywiście są to tylko wybrane punkty, być może nawet nie najważniejsze z punktu widzenia dzisiejszego funkcjonowania firmy, jednak dzięki nim wyraźnie widać, że Clearaudio regularnie podnosi technologiczną poprzeczkę na drodze do brzmieniowego absolutu. Za wydarzenie tego roku uznano wprowadzenie cichych maszyn do czyszczenia płyt Smart Matrix, jednak czy audiofilów będzie to interesowało bardziej niż kosmicznie zaawansowany, flagowy gramofon o wiele mówiącej nazwie Statement? Ale gdyby Niemcy mieli chwalić się każdym jednym patentem i każdym ważniejszym modelem ze swojej oferty, nie starczyłoby im miejsca na nic innego.

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Siedziba firmy mieści się na obrzeżach miasta Erlangen, które tworzy region metropolitalny wraz z Fürth i Norymbergą. Ponieważ miasteczko przetrwało wojnę w praktycznie nienaruszonym stanie, zaczęli do niego ściągać naukowcy i przedsiębiorcy. Erlangen błyskawicznie się rozwinęło, zamieniając się w prawdziwe centrum akademickie i przemysłowe. Mieści się tu znany na całym świecie Uniwersytet Friedricha-Alexandra, a w pobliżu zlokalizowane są także instytuty Fraunhofera i Maxa Plancka. Czy kojarzycie któryś z nich? Powinniście, bo ten pierwszy w 1995 roku opublikował definicję standardu kodowania dźwięku MP3. Znajdują się tu także liczne przedsiębiorstwa wchodzące w skład koncernu elektrotechnicznego Siemens, a w Norymberdze - którą z Erlangen łączą doskonale oznakowane ścieżki rowerowe - swoją firmę założył w 1945 roku niejaki Max Grundig. Choć oficjalnie przedsiębiorstwo zostało zlikwidowane piętnaście lat temu, wciąż można tu zobaczyć ogromny kompleks fabryczny, niewielką uczelnię, a nawet stadion Grundiga mieszczący niespełna pięćdziesiąt tysięcy osób. Nic dziwnego, że taka lokalizacja w dużym stopniu ukształtowała aspiracje i wiedzę założycieli Clearaudio. Lepszego miejsca na założenie firmy łączącej inżynierię elektroniczną z mechaniką precyzyjną nie można było sobie wymarzyć.

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Dziś gramofony, wkładki, myjki i akcesoria Clearaudio są sprzedawane w ponad osiemdziesięciu krajach na całym świecie. Oferta obejmuje również przedwzmacniacze gramofonowe, przedwzmacniacze, wzmacniacze mocy, a nawet specjalistyczne kable. Firma zaangażowała się także w produkcję muzyczną, tworząc własne audiofilskie nagrania pod szyldem Clearaudio oraz pieczołowicie przygotowane reedycje legendarnych, klasycznych płyt, które wyprodukowano dla wytwórni Deutsche Grammophon. Jeżeli jednak spodziewacie się, że fabryka mieści się w ogromnej hali w samym centrum potężnego kompleksu przemysłowego, będziecie zaskoczeni. Firma zajmuje większą część skromnego budynku mieszczącego się w samym środku lasu. Swoje siedziby ma tam również kilka znacznie mniejszych przedsiębiorstw, z których jedno zajmuje średniej wielkości drewniany domek. Wszystko wygląda oczywiście bardzo schludnie, jednak mając na uwadze skalę działalności Clearaudio, zacząłem zastanawiać się czy to nie za mało i wkrótce poznałem odpowiedź na swoje pytanie. Wokół parkingu, który pełnił rolę centralnego punktu imprezy urodzinowej, ustawiono kilkanaście dużych kontenerów. Początkowo wydawało mi się, że jest to tymczasowe rozwiązanie, bo przecież trzeba było w jakiś sposób dostarczyć do fabryki oświetlenie i nagłośnienie głównej sceny, namioty, stoliki i ławki dla gości oraz gokarty z kaskami, osprzętem i składanymi barierkami oraz wszystko. Później okazało się jednak, że kontenery stanowią normalny element krajobrazu ponieważ ze względu na ograniczoną przestrzeń w budynku, trzyma się w nich wszystko, co nie musi znajdować się w środku. Jak wynika z opowieści dystrybutorów, czas oczekiwania na gramofony Clearaudio dochodzi już do dwóch miesięcy. W pewnym sensie firma padła ofiarą własnego sukcesu, ale nie dziwię się, że obecna lokalizacja jej odpowiada. Cisza, spokój i atmosfera relaksu to coś, co chwalą sobie nawet szeregowi pracownicy. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że na kontenery też kiedyś skończy się miejsce. Jeżeli nie uda się przekonać innych firm, aby odstąpiły załodze Clearaudio swoje biura, kolejną okrągłą rocznicę będziemy pewnie świętować w innej lokalizacji.

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Oficjalne obchody gramofonowego święta zainicjował oczywiście Peter Suchy, wygłaszając krótkie, ale treściwe przemówienie. Zaraz potem pałeczkę przejęły jego dzieci, które również na co dzień odpowiadają za prowadzenie firmy. Robert, Veronika i Patrick to zgrana paczka, która nie tylko dobrze się rozumie, ale też zdaje sobie sprawę, że kieruje losami firmy założonej czterdzieści lat temu, a także wszystkich jej pracowników i partnerów. Prym wiedzie zdecydowanie Robert, który chyba doskonale czuje się w roli kierownika, bo po chwili przejął kontrolę nad mikrofonem i przez dwa dni pełnił rolę wodzireja. Jak się później dowiedzieliśmy, to również on odpowiadał za organizację jubileuszowej imprezy i cały czas czuwał nad jej przebiegiem. Nie dość, że od rana do wieczora stał za mikrofonem, dowodził swoimi towarzyszami i chodził od stolika do stolika aby porozmawiać ze wszystkimi gośćmi, to jeszcze po zakończeniu oficjalnych uroczystości podjechał swoim busem pod hotel i zorganizował nam nieplanowane wcześniej zwiedzanie Norymbergi. Człowiek ze stali to mało powiedziane. Co nie zmienia faktu, że prywatnie jest bardzo sympatycznym gościem. Peter nie porzucił jednak swoich dzieci i podobno codziennie stawia się w firmie. Ponieważ jednak nie musi zajmować się żadnymi przyziemnymi sprawami, można powiedzieć, że ma audiofilską pracę marzeń. W specjalnym pokoju, do którego nikt inny nie ma wstępu, zgromadził kolekcję ulubionych urządzeń audio i potrafi godzinami słuchać zmian, jakie wprowadzają kable, stoliki antywibracyjne i inne tego typu elementy. Naturalnie, testuje również nowe gramofony, ramiona i wkładki, dzieląc się swoimi wrażeniami z inżynierami odpowiedzialnymi za ich ostateczny kształt. Oprócz tego, Peter pozostaje w ciągłym kontakcie z najważniejszymi partnerami handlowymi, dostawcami, dealerami i przyjaciółmi firmy. Jak sam mówi, ma czas na rzeczy, na które kiedyś nie pozwalał mu ciągły brak czasu związany z prowadzeniem tak dużego przedsiębiorstwa. Wydaje się być niezwykle szczęśliwym człowiekiem, a w swoim odsłuchowym królestwie, do którego w drodze wyjątku nas wpuszczono, nad stolikami ze sprzętem powiesił zdjęcie swoich dzieci. Tego nie zobaczycie w żadnej z firm, w których rozmawia się tylko o obrotach, marżach i wolumenie sprzedaży.

Nasze pierwsze popołudnie w Erlangen upłynęło pod znakiem wyścigów, które odbywały się w wielu różnych grupach i kategoriach. Tor wyznaczono wokół głównego budynku, a namiot będący jednocześnie startem i metą znalazł się między stolikami dla gości. Było bardzo wesoło, choć upał mocno dawał o sobie znać, a po kilku godzinach wyścigów chyba tylko kilka osób orientowało się w temacie. Przeszliśmy więc do zwiedzania fabryki, które możemy podzielić na kilka etapów. Pierwszym z nich jest maszynownia, wyposażona zarówno w najnowsze frezarki sterowane komputerowo, jak i tradycyjne obrabiarki umieszczone w osobnym pomieszczeniu. Kiedy zapytałem naszego przewodnika czy wszystkie te maszyny są wciąż używane, udzielił mi dość wymijającej odpowiedzi sugerując, że w dzisiejszych czasach pracują już praktycznie tylko nowoczesne urządzenia. Możliwe, że to prawda, ale wydaje mi się, że gdyby stare tokarki nie były do niczego potrzebne, dawno zostałyby sprzedane aby zwolnić miejsce dla innych maszyn lub zorganizować w tych pomieszczeniach kolejne stanowiska montażowe. Tak czy inaczej, podczas naszej wizyty starsze obrabiarki stały cicho w swoim zakamarku, natomiast te nowsze rzeźbiły kolejne elementy gramofonów i ramion pełną parą. Ze względu na duży tłok, trudno było uchwycić je podczas pracy, ale kiedy wycieczka ruszyła dalej, udało mi się zrobić parę ujęć tej sekcji fabryki.

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z przygotowanych wcześniej elementów oraz podzespołów sprowadzanych od zewnętrznych poddostawców składane są ramiona i całe gramofony. Clearaudio szczyci się tymi pierwszymi nie bez powodu, bo rzadko która firma specjalizująca się w produkcji szlifierek wykonuje własne ramiona, od tych stosunkowo prostych aż po referencyjne modele tangencjalne. Precyzyjna robota przebiega stuprocentowo ręcznie. Pracownicy mają do dyspozycji wszelkie możliwe przyrządy, jednak - co niektórych może zdziwić - na wielu etapach tego procesu używa się mało wyszukanych narzędzi, takich jak młotek czy pinceta. Dziennikarze obserwujący, jak jedna z pracownic za pomocą mocno "zmęczonego" młotka delikatnie wbija w siebie elementy mocowania ramienia, byli w ciężkim szoku. Jak mieliśmy się jednak przekonać następnego dnia, spora część tej roboty polega na łączeniu ze sobą części dopasowanych z tak minimalną tolerancją, że inaczej po prostu się nie da. Być może klienci woleliby oglądać coś na kształt laboratorium, w którym łożyska w podstawach gramofonu instalują roboty, ale tutaj zajmują się tym pracownicy, którzy prawdopodobnie mogliby zmontować cały gramofon w nocy o północy, z zawiązanymi oczami i po kilku kuflach bawarskiego piwa. Widać, że mają nie tylko ogromne doświadczenie, ale wręcz pewną pamięć mięśniową, bo bez problemu udzielali odpowiedzi na pytania zwiedzających fabrykę gości, nie przerywając pracy. Clearaudio jest firmą rodzinną i w taki sam sposób traktuje swoją załogę. To widać, bo relacje między wszystkimi ludźmi, którzy w trakcie imprezy nosili białe koszulki (jako znak przynależności do firmowej drużyny) były znakomite.

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Niemiecka fabryka przypomina duży statek wycieczkowy. Na dolnym pokładzie, czyli na parterze znajdują się ciężkie maszyny i obrabiarki, stanowiska do montażu ramion i gramofonów, a także magazyny, różnego rodzaju pomieszczenia techniczne oraz stacja pakowania gotowych produktów wraz z niewielką rampą załadunkową. Na piętrze znajdziemy natomiast biuro z ogromnym ekspresem do kawy, oficjalną salę odsłuchową, pomieszczenie dla aparatury związanej z produkcją nagrań, małą salę konferencyjną, prywatny pokój odsłuchowy założyciela firmy oraz dział wkładek gramofonowych. To elementy, których produkcja i sprawdzenie wymagają największej precyzji i czystości. Zobaczyliśmy więc prawdziwe laboratorium, w którym pracuje garstka najlepiej wyszkolonych specjalistów. Każdy fotel jest podpisany imieniem i nazwiskiem danego pracownika, z czego można wysnuć wniosek, że są to niezastąpieni fachowcy. Podczas naszego krótkiego spaceru po tych stanowiskach zobaczyliśmy głównie na czym polega procedura sprawdzania gotowych wkładek, jednak wyposażenie tej części fabryki robi kolosalne wrażenie. Niemieccy technicy są w stanie wykryć praktycznie każdy problem w konstrukcji badanego kartridża, a podczas sprawdzania wkładek przysłanych do Erlangen na serwis potrafią odgadnąć co im dolega już na podstawie oględzin igły pod lupą. Mają nawet specjalne, plastikowe kosze, w których zbierają wkładki nie nadające się do ponownego użycia, najczęściej zepsute na skutek nieodpowiedniej obsługi przez użytkownika. Co by nie mówić, trochę ich zgromadzili, a mając na uwadze cenę każdej z tych nieodwracalnie uszkodzonych wkładek, widok takiego pudła boli bardziej niż oglądanie filmiku z płonącym Lamborghini.

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Tuż obok znajduje się tajemniczy pokój, w którym - co wydaje się wręcz niebywałe - można wyprodukować swoją własną płytę winylową na podstawie analogowej taśmy-matki. Clearaudio jest jednym z niewielu producentów sprzętu audio, którzy w ten czy inny sposób angażują się także w działalność związaną z nagraniami. Audiofile na pewno pomyślą w tym momencie o takich wytwórniach, jak Linn Records czy Naim Records, ale wydaje się, że to, co robią analogowi mistrzowie z Erlangen to jeszcze inna para kaloszy. Clearaudio na pewno nie idzie na ilość, ale jakość ma pozostawać poza wszelkimi dyskusjami. Do odczytywania nagrań z oryginalnych taśm służy ogromny magnetofon szpulowy Studera, natomiast sama maszyna do wycinania winyli wygląda jak sprzęt, który dostał się na pokład wehikułu czasu. Tuż obok stoi szafa przypominająca szkolny radiowęzeł z lat osiemdziesiątych, a z drugiej strony, na dość wysokim stojaku umieszczono mały, kineskopowy telewizor Philipsa z kilkoma pokrętłami. Coś przedziwnego. Na stole obok zauważyłem także zdjęcia wyciętych rowków w bardzo dużym powiększeniu oraz stanowisko służące najwyraźniej do kreślenia kątów, ustawień i wymiarów, które - jak sobie wyobrażam - są następnie wprowadzane do maszyny podczas kolejnego wycinania. Nic dziwnego, że Clearaudio wydaje nawet własne płyty testowe, które są zresztą wykorzystywane za ścianą podczas kontroli jakości wkładek. Mimo to, Niemcy zgromadzili ogromną kolekcję nagrań, z których te najcenniejsze trzymane są w szklanych gablotach na korytarzu. Dzięki temu łatwy dostęp do nich ma zarówno Peter Suchy, jak i pracownicy i goście korzystający z oficjalnej sali odsłuchowej.

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Owa sala to prawdziwe królestwo winyli i hi-endowego sprzętu, a przy okazji również mała ekspozycja najciekawszych gramofonów niemieckiej firmy. W odróżnieniu od prywatnego pokoju seniora rodu, który - bez obrazy - urządził sobie tam niezłą graciarnię, w dużej sali odsłuchowej ustawiono tylko te urządzenia, które pozwalają konstruktorom dokładnie i rzetelnie ocenić brzmienie najnowszych modeli. W oczy rzucają się przede wszystkim kolumny Wilson Audio MAXX i Bowers & Wilkins 802D, a także trzy ogromne gramofony z flagowym Statementem na honorowym miejscu w samym środku. Co do elektroniki, muszę przyznać, że jest to lekka egzotyka. Napędzanie potężnych kolumn końcówkami mocy, które nawet w porównaniu z gramofonami wyglądają jak zabawki jest dość oryginalnym pomysłem, ale podobno Clearaudio ma bardzo dobry kontakt z ich producentem. Inna sprawa, że system zagrał naprawdę wybornie. Sala odsłuchowa pozostawała otwarta niemal przez cały czas, dzięki czemu w dowolnym momencie można było oderwać się od trwającej na zewnątrz imprezy, schować się w tym zacisznym zakamarku i posłuchać dobrej muzyki. No, ale... Czym jest brzmienie nawet najlepszego gramofonu w porównaniu z występem na żywo? Tu nasi gospodarze również się wykazali. Po zakończeniu wyścigów zagrała dla nas orkiestra Blaskapelle Ebersbach, w której udzielają się także pracownicy Clearaudio. Wieczorem do pieca dołożył natomiast zespół Back in Time grający covery największych rockowych hitów. Jakby komuś brakowało artystycznych atrakcji, nieopodal sceny można było obejrzeć małą wystawę obrazów Petera Fraundorfera o mocno muzycznej tematyce. Jego prace zdobią również ściany samej fabryki. Centralnym punktem imprezy był jednak bar, w którym serwowano drinki o wiele mówiących nazwach Concept, Emotion, Performance DC, Innovation, Master Innovation i Statement.

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Zanim przejdziemy do ostatniego etapu naszej podróży, kilka ciekawostek zebranych podczas naszej wizyty w Erlangen. Jak zapewne niektórzy wiedzą, Clearaudio produkuje nie tylko gramofony, ramiona, wkładki, myjki, przedwzmacniacze i inne akcesoria pod własnym szyldem, ale też wytwarza sprzęt dla zewnętrznych firm. Niemiecka manufaktura dostarcza między innymi gramofony dla Marantza i Unisona, ale w jednym z pomieszczeń zauważyłem nawet myjki produkowane dla mało znanej w naszym kraju firmy MHW Audio. Ślady tych OEM-owych produktów widać w wielu miejscach, ale nie o wszystkich przykładach takiej kooperacji wolno pisać, więc część informacji muszę zostawić dla siebie. Mogę tylko powiedzieć, że nie wszystkie modele wytwarzane na zamówienie wyglądają jak przebrandowane produkty Clearaudio. Niektóre wyglądają zupełnie inaczej... Ciekawostką, którą z biegiem czasu przekuto w komercyjny produkt jest gramofon zamontowany na pokładzie firmowego busa. Tuning zabytkowego Volkswagena Transportera był początkowo typowo hobbystycznym projektem, ale kiedy zamontowano w nim gramofon osadzony na "pływającym" zawieszeniu, zainteresowali się nim właściciele luksusowych jachtów. Skoro można słuchać muzyki z płyt winylowych w jadącym samochodzie, czemu by nie zafundować sobie takiej przyjemności na pełnym morzu? Podobno prace nad takim rozwiązaniem już trwają, jednak więcej na ten temat nie udało mi się dowiedzieć. Być może poznałbym szczegóły gdybym miał na nazwisko Armani, Spielberg albo chociaż Abramowicz. Z kolejnym przykładem daleko posuniętej samodzielności i pomysłowości zetkniemy się na schodach prowadzących do biura. Tak - w metalowej poręczy, w odpowiednich odstępach wycięto firmowe logo. Nie wiem czy udało się to zrobić na stojących na parterze frezarkach, ale nie byłbym zdziwiony. Ale myliłby się ten, kto pomyśli, że Clearaudio bez potrzeby wydaje pieniądze na lewo i prawo. Robert Suchy podzielił się z nami historią, która dobrze opisuje jego podejście do tego tematu. Ponieważ gramofony muszą być bardzo dokładnie zapakowane i zabezpieczone na czas transportu, aby klienci i dystrybutorzy z najdalszych zakątków świata nie dzwonili do firmy z reklamacjami po każdej dostawie, w pewnym momencie zapadła decyzja aby skorzystać z usług profesjonalnej firmy od opakowań. Zamówienie obejmowało nie tylko ich projektowanie i produkcję, ale także test gotowego produktu. Przy tej rubryce widniała okrągła kwota - 20000 euro. Robert zbaraniał i zapytał dlaczego test opakowania jest taki drogi. W odpowiedzi usłyszał, że firma bardzo dokładnie sprawdza gotowy produkt aby upewnić się, że żaden kurier nie będzie w stanie uszkodzić kartonu tak, aby znajdujący się wewnątrz gramofon tego nie przeżył. Brzmi rozsądnie, ale dwadzieścia tysięcy euro to gruba przesada. Dlatego zamówiono same opakowania bez testu, a kiedy były gotowe, Robert zapakował pierwszy gramofon, otworzył okno w swoim biurze, przegonił kolegów stojących na parkingu i rzucił kartonem tak daleko, jak tylko mógł. Następnie wniesiono pudełko z powrotem do biura i okazało się, że gramofon przeżył. Został zmontowany, poddany pomiarom i testom odsłuchowym. Wszystko było w porządku, a zadowolony z siebie Robert ogłosił pracownikom, że właśnie zaoszczędził firmie kawał grosza.

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

W sobotę nasz gospodarz przebił jednak sam siebie... Po krótkim śniadaniu wyszedł na scenę i z pełną powagą zapowiedział, że poprzedniego dnia było bardzo wesoło, pobawiliśmy się, zwiedziliśmy fabrykę, ale ponieważ jej załoga nie mogła pracować normalnie, trzeba było nadrobić zaległości. Mówiąc wprost, tego dnia produkcją gramofonów mieliśmy zająć się my! Wydaje mi się, że z racji pochodzenia nie wszyscy zgromadzeni goście zrozumieli ten żart, ale europejscy dystrybutorzy i dziennikarze mieli oczy jak pięć złotych. Szybko okazało się, że był to element zabawy, w ramach której każdy gość otrzymał otwarty karton z częściami do gramofonu. Pojedynczymi śrubkami, płytkami z elektroniką odpowiedzialną za zasilanie i sterowanie prędkością obrotową, kablami, łożyskiem, paskiem... Na szczęście ramię było już złożone, ale z ułatwień to by było na tyle. Oczywiście w komplecie nie było żadnej instrukcji, a jeszcze dziwniejsze było to, że nikt tak naprawdę nie wiedział jaki jest ostateczny cel gry, w którą wciągnęła nas ekipa Clearaudio. W niczym to jednak nie przeszkadzało, bo zabawa była przednia. Szczególnie rozbawił nas talerz zapakowany w pudełko po pizzy, ale nie był to żart. Tak pakowane są talerze, które leżą w różnych zakamarkach fabryki w ilościach hurtowych. Wkrótce dowiedzieliśmy się, że gramofony mają być nie tylko prawidłowo zmontowane, ale także dokładnie ustawione. Muszę przyznać, że choć z wykształcenia jestem inżynierem i mam duże doświadczenie w składaniu mebli z Ikei, bez pomocy kolegów i pracowników Clearaudio, którzy nadzorowali nasze działania, z pewnymi etapami miałbym spory problem albo po prostu skończyłbym po wyznaczonym czasie. Kiedy gramofon był cały, należało za pomocą specjalnych przyrządów ustawić jego ramię względem obudowy i talerza, a następnie wyregulować przeciwwagę i wszystkie trzy prędkości obrotowe. Służyła do tego specjalna mata, lampa stroboskopowa i trzy małe śrubki umieszczone obok gniazda zasilającego. Każdą ze szlifierek należało ustawić z wykorzystaniem zasilacza, który znajdował się w pudełku. Sprawę utrudniał panujący na zewnątrz upał oraz fakt, że dla kilkudziesięciu osób przewidziano tylko kilka porządnych śrubokrętów i chyba ze dwie wkrętarki. Wyszła z tego doskonała gra integracyjna, ale przy okazji każdy z nas mógł przekonać się na czym tak naprawdę polega codzienna praca w Clearaudio. Nie z perspektywy kogoś, kto tylko chodzi po fabryce, robi zdjęcia i udaje, że wszystko rozumie, ale tym razem z punktu widzenia pracownika, którego zadaniem jest złożenie gramofonu w taki sposób, aby każdy klient był z niego zadowolony. Nie jest to proste, a przecież - jak powiedział nadzorujący ten "obóz pracy" Obersturmbannführer Suchy - dostaliśmy już gotowe części, z przygotowanymi otworami montażowymi, tunelami na kable i gotowym do pracy ramieniem. Chociaż, jeśli można w kawałkach sprzedawać meble i nikt nie protestuje... Gdyby tylko Niemcy dołączyli do zestawu jakąś instrukcję, mógłbym się na taki gramofon skusić.

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Jak to wszystko podsumować? Powiem krótko - bardzo się cieszę, że mogłem uczestniczyć w obchodach czterdziestej rocznicy działalności Clearaudio, a także poznać wielu ciekawych ludzi, na własnej skórze przekonać się jak na co dzień wygląda praca w fabryce gramofonów, zwiedzić malownicze miasto Erlangen, a dzięki uprzejmości naszego gospodarza zobaczyć też najciekawsze zakamarki Norymbergi. To był bez wątpienia bardzo intensywny weekend, ale też jeden z najciekawszych "wyjazdów służbowych", w jakich wziąłem udział. Wiem, że nie każdego będą interesowały wyścigi gokartów, odsłuchy, koncerty i inne atrakcje, dlatego skupiłem się głównie na samej fabryce. Ale powiem Wam coś jeszcze. Żadnej firmy nie tworzą budynki, maszyny ani nawet leżące na biurku faktury. To przede wszystkim ludzie, a ich podejście mówi bardzo wiele o produktach, którym powierzamy odtwarzanie naszej ulubionej muzyki. Clearaudio to rodzinne przedsiębiorstwo, w którym wszyscy są dla siebie uprzejmi, a sytuacje stresowe neutralizuje się uśmiechem. Dla niektórych nie ma to żadnego znaczenia. Obejrzą w sklepie internetowym kilka gramofonów, porównają ich parametry, a później prawdopodobnie i tak wybiorą ten najtańszy. Ja natomiast uważam, że oprócz metalowych puszek wypełnionych elektroniką liczą się ludzie, ich pomysły i filozofia, a także to gdzie i jak wytwarzany jest sprzęt danej marki. Po tym, co zobaczyłem w Erlangen, mam do Clearaudio pełne zaufanie. Pozostaje mi więc zaśpiewać sto lat i podziękować za zaproszenie na fantastyczną imprezę urodzinową. Wszystkiego najlepszego!

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Z wizytą w Clearaudio

Zdjęcia: Tomasz Karasiński, StereoLife.

Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Nowe testy

Poprzedni Następny
Synthesis Roma 37DC

Synthesis Roma 37DC

Synthesis to na polskim rynku wciąż lekka egzotyka. Urządzenia włoskiej marki kojarzą tylko audiofile, ale nie ma w tym nic złego, bo właśnie do nich manufaktura z malowniczego Morrovalle kieruje...

Sennheiser HD 820

Sennheiser HD 820

Nie macie czasami wrażenia, że niektóre firmy w poszukiwaniu idealnego dźwięku zabrnęły tak daleko, że później ciężko im przebić swoje własne dokonania? Prace nad nowymi modelami muszą jednak posuwać się...

Pylon Audio Pearl 27

Pylon Audio Pearl 27

Pylon Audio to ewenement nie tylko na polskim, ale także europejskim rynku audio. Firma z Jarocina wyjątkowo szybko podbiła serca melomanów dostarczając im proste, solidnie zbudowane i bardzo przystępne cenowo...

Komentarze

Paweł Kłodnicki
Co w sumie jest domeną niemal całej współczesnej fonografii, niestety. Miałem o tym wspomnieć w tekście, ale nie chciałem się czepiać, zdarzały się o wiele gors...
Marceli
Świetne słuchawki! Po dwuletniej przygodzie z pięcioprzetwornikowymi customami (LEA) przesiadłem się na q-Jays i po roku użytkowania jestem już pewny, że zostaj...
fghj
Calikiem niezła płyta, choć trochę "za głośno" nagrana.
Tomek
Właśnie mam zamiar kupić te kolumny, tylko nie wiem jak wypadną że wzmacniaczem Onkyo A-9150, źródło to streamer Onkyo NS-6170. Może ktoś coś napisać o tym zest...

Bannery boczne

Płyty

Buddy Guy - The Blues Is Alive And Well

Buddy Guy - The Blues Is Alive And Well

"Blues żyje i ma się dobrze" - Buddy Guy nie stawia żadnych pytań ani hipotez, lecz po prostu stwierdza to...

Newsy

Reloop Turn 2

Reloop Turn 2

Po udanej premierze gramofonu Turn 3 i droższego modelu Turn 5, Reloop wprowadza na rynek najtańszą konstrukcję o nazwie Turn...

Prezentacje

Sukces mierzony głośnikami - Pylon Audio

Sukces mierzony głośnikami - Pylon Audio

Polski sprzęt audio - to hasło przeciętnemu obywatelowi naszego kraju kojarzy się ze wzmacniaczami, kolumnami głośnikowymi i gramofonami sprzed kilku dekad. Większość z nas wyobraża sobie piękne wieże Unitry, Diory czy Radmora, kultowe Altusy lub gramofony takie, jak Daniel, Adam czy Bernard. Jeżeli myślicie, że to wszystko relikty minionego systemu,...

Poradniki

Jak dobrać kolumny do wzmacniacza i odwrotnie

Jak dobrać kolumny do wzmacniacza i odwrotnie

To pytanie zadają sobie praktycznie wszyscy audiofile. Początkujący miłośnicy dobrego brzmienia muszą znaleźć na nie odpowiedź podczas kupna pierwszego poważnego...

Dyskografie

Callisto - Ewolucja post metalu

Callisto - Ewolucja post metalu

Skandynawia od lat słynie przede wszystkim z ekstremalnych odmian metalu, głównie z przedrostkiem "black". Jednak raz na jakiś czas trafiają...

Galerie

30 hitów wystawy High End 2018

30 hitów wystawy High End 2018

Jeżeli chcecie się dowiedzieć co ciekawego będzie się działo na rynku audio w ciągu najbliższych kilku miesięcy, wystarczy wybrać się...

Wywiady

Vintage

Onkyo Grand Integra M-510

Onkyo Grand Integra M-510

Pewnego dnia przeglądając dział sprzętu audio na popularnym portalu aukcyjnym, natknąłem się na tę końcówkę mocy i zakochałem się w...

Partnerzy StereoLife

Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.

Słownik

Poprzedni Następny

Głośnik elektrostatyczny

Rodzaj głośnika o budowie zasadniczo różniącej się od najpopularniejszych głośników elektrodynamicznych. W konstrukcji elektrostatycznej zamiast membrany napędzanej przez cewkę poruszającą się w polu utworzonym przez magnes, dźwięk jest emitowany przez...

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.